Recenzja MyTeaPal – aplikacji na smartfona dla miłośników herbaty

Dzisiejszy wpis będzie recenzją aplikacji na smartfona dla miłośników herbaty o nazwie MyTeaPal.

O tej aplikacji po raz pierwszy dowiedziałam się z któregoś z anglojęzycznych blogów o herbacie (najprawdopodobniej stąd: https://www.myjapanesegreentea.com/myteapal-app). Zachęcona pozytywnymi opiniami, które znalazłam również na innych stronach, pobrałam i zainstalowałam aplikację w listopadzie zeszłego roku. Wkrótce zorientowałam się, że aby w ogóle móc skorzystać z tej aplikacji w pełni, muszę skatalogować swoje zapasy herbaciane oraz ceramikę herbacianą, więc zaczęłam katalogować to, co mam, ale nie skończyłam tego robić. Biorąc pod uwagę to, że miałam wtedy nawał pracy i ogólne gorsze samopoczucie, poczułam się na tyle zniechęcona, że… odinstalowałam tę aplikację. Jednak po pewnym czasie doszłam do wniosku, że warto dać jej drugą szansę, więc ponownie zainstalowałam ją w maju tego roku. Skrzętnie skatalogowałam swoje zapasy herbaty oraz naczynia herbaciane i stopniowo poznawałam możliwości tej aplikacji. Od tej pory korzystam z niej codziennie 😊

MyTeaPal to bezpłatna aplikacja na smartfona stworzona przez Vincenta Liu (z zawodu informatyka, popularyzatora chińskiej kultury herbaty), która jest przeznaczona dla miłośników herbaty. Jest ona dostępna w wersji polskojęzycznej (poza jedną zakładką o nazwie „Ucz się”, której zawartość jest jeszcze w większości w języku angielskim) w AppStore oraz Googleplay. Aplikacja ta jest co pewien czas aktualizowana.

Największą zaletą tej aplikacji jest jej wielofunkcyjność. Można wykorzystywać ją jako:

1. katalog herbat – w takim zbiorze można zamieścić zdjęcie herbaty oraz takie informacje jak rodzaj herbaty, miejsce pochodzenia, termin zbiorów, kultywar krzewu herbacianego czy ilość herbaty pozostająca w zapasie.

Przy okazji warto też zauważyć, że po skatalogowaniu herbat można uzyskać dostęp do trzech rodzajów statystyk związanych z wprowadzonymi herbatami (wystarczy kliknąć w ikonkę diagramu znajdującą się w lewym górnym rogu po wybraniu opcji Herbaty w zakładce Profil). Statystyki te obejmują przegląd, z którego można dowiedzieć się, ile herbat danego rodzaju mamy w zapasie i jaki procent dany rodzaj herbaty stanowi w całym zapasie, ratings czyli rozkład ocen dla poszczególnych rodzajów herbaty oraz vintage czyli diagram, z którego można dowiedzieć się, ile herbat mamy z danego zbioru (np. wiosennego czy jesiennego) oraz jaki jest rozkład herbat z danego zbioru w danym roku.

2. katalog naczyń do herbaty – w takim zbiorze można zamieścić zdjęcie naczynia oraz takie informacje jak pojemność, producent/twórca, kraj pochodzenia, materiał, z którego wykonano dane naczynie.

3. dziennik parzeń – w takim dzienniku można odnotować każde parzenie herbaty z uwzględnieniem takich parametrów parzenia jak czas parzenia, rodzaj użytej wody (np. źródlana, mineralna, przefiltrowana, z kranu, ze studni), ilość wody czy suszu herbacianego. Po uzupełnieniu dziennika parzeń można sprawdzić, ile razy i kiedy dokładnie dana herbata została wypita, a także które herbaty są najczęściej parzone. Poza tym przy każdym parzeniu można dodać uwagi dotyczące doznań smakowo-zapachowych dostarczanych przez napar.

Warto również wspomnieć o tym, że przy tworzeniu wpisów w dzienniku parzeń można skorzystać z opcji „Wylosuj herbatę”, dzięki której herbata zostanie wybrana losowo z katalogu herbat. Ta opcja jest przeznaczona przede wszystkim dla tych, którzy miewają tak, że mają ochotę napić się jakiejś herbaty, ale nie do końca wiedzą której 😊. Ja osobiście nie korzystam z niej, bo najczęściej po prostu wiem, której herbaty chętnie bym się napiła, ale trzeba przyznać, że to ciekawa możliwość.

4. czasomierz (do wyboru tryb minutnika lub stopera) – dzięki czasomierzowi można ustawić wybrany czas parzenia, po upłynięciu którego należy oddzielić napar od listków. W przypadku minutnika po nastawieniu wybranego czasu słychać szum przelewanej wody, a po upłynięciu ustawionego czasu dźwięk ten cichnie.

5. portal społecznościowy – dzięki tej funkcji można stać się członkiem społeczności herbacianej. Można zapraszać i dodawać znajomych zwanych TeaPals, a także dzielić się z nimi swoimi wpisami z dziennika parzeń w formie postów, które dodatkowo można uzupełnić zdjęciem i własnym komentarzem. Takie posty zamieszczone przez innych można polubić i skomentować. Każdy użytkownik ma ograniczony dostęp do zawartości konta innych, tj. widzi na swojej tablicy wyłącznie to, czym podzielił się sam z innymi i to, czym podzielili się inni. Nie jest w stanie zajrzeć np. do czyjegoś katalogu herbat czy naczyń herbacianych.

Dzięki wspomnianej wyżej wielofunkcyjności aplikacji wszystko, co najbardziej potrzebne przy parzeniu herbaty, jest w jednym miejscu i nie trzeba posiłkować się np. dodatkowym minutnikiem czy notatnikiem. Poza tym, tak jak wspomniałam we wstępie, aby móc korzystać z tej aplikacji w pełni, trzeba skatalogować swoje zapasy herbaty i zbiory naczyń, co ułatwia utrzymanie porządku oraz rozeznanie w tym, co się ma, np. ile zostało danej herbaty.

Kolejną zaletą aplikacji MyTeaPal są jej niewątpliwe walory edukacyjne. Dzięki niej można poszerzać swoją wiedzę herbacianą oraz doskonalić umiejętność rozpoznawania i opisywania doznań smakowo-zapachowych. W aplikacji tej można znaleźć zakładkę o nazwie „Ucz się”, w której znajduje się podział herbat na różne rodzaje. W każdym rodzaju herbaty można znaleźć opisy najbardziej charakterystycznych gatunków wraz z krótkimi notatkami degustacyjnymi. Co więcej, również podpatrywanie wrażeń z degustacji herbat zapisanych przez inne osoby pozwala spojrzeć na opisane herbaty z innej perspektywy. Warto też wspomnieć, że prowadzenie dziennika parzeń w pewnym sensie „wymusza” uważne parzenie i przywiązywanie uwagi do szczegółów, np. żeby móc skrupulatnie odnotować parametry parzenia czy wpisać uwagi degustacyjne.

Jeszcze jedną zaletą tej aplikacji jest jej intuicyjność i przejrzystość. Jest ona prosta w obsłudze i można łatwo zorientować się w tym, jak działa.

Aplikacja MyTeaPal ma również kilka niedoskonałości. Po pierwsze, wspomniana wyżej konieczność stworzenia katalogu herbat i naczyń może być też postrzegana jako wada. Takie katalogowanie jest uciążliwe i czasochłonne, szczególnie wtedy, gdy ktoś ma duże zapasy/zbiory. Niemniej jednak uważam, że warto przemęczyć się.

Po drugie, aplikacja nie przewiduje możliwości wpisywania „parzenia” herbaty na zimno do dziennika parzeń. Myślę, że taka opcja byłaby niezwykle przydatna dla osób, które regularnie przyrządzają cold brew. Jednak z tego, co widziałam w jednym z postów zamieszczonych w grupie na Facebooku przeznaczonej dla użytkowników aplikacji o nazwie MyTeaPal Community, wynika, że twórca aplikacji rozważa wprowadzenie takiej możliwości.

Po trzecie, nie podoba mi się, że po dodaniu nowego parzenia w dzienniku parzeń czas parzenia wyświetla się w sekundach, a nie w minutach i sekundach. Oczywiście można sobie tak zapisany czas przeliczyć na minuty i sekundy bez problemu, ale wydaje mi się, że zwyczajowy zapis czas w minutach i sekundach byłby znacznie wygodniejszy.

Niemniej jednak wspomniane wyżej niedoskonałości są drobne i ogólnie rzecz biorąc aplikacja MyTeaPal ma zdecydowanie więcej zalet. Aplikacja jest niezwykle użyteczna dla każdego miłośnika herbaty – łączy w sobie funkcje katalogu herbat i naczyń herbacianych, dziennika parzeń, czasomierza i portalu społecznościowego. Oczywiście równie dobrze można by się obyć bez niej i np. prowadzić papierowy dziennik parzeń. Nie da się jednak ukryć, że ta aplikacja po prostu ułatwia życie pod każdym względem, chociażby z tego względu, że dzięki niej można np. szybciej połapać się w ilości danej herbaty pozostałej w zapasie czy sprawdzić, kiedy i ile razy piliśmy daną herbatę. Polecam przetestować tę aplikację 😊

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam ze strony internetowej aplikacji MyTeaPal https://myteapal.com oraz z następującej strony internetowej: https://tching.com/2021/01/vincent-liu-myteapal-app/.

Zestawienie linków do najciekawszych artykułów z blogów o herbacie – pierwsze półrocze 2021 r.

Dzisiaj zaprezentuję Wam pierwszą część subiektywnego zestawienia linków do najbardziej interesujących wpisów zamieszczanych na blogach polsko- i anglojęzycznych od stycznia do czerwca tego roku. Podobnie jak wcześniej podzielę je na dwie części: polsko- i anglojęzyczną, a przy każdej pozycji zestawienia zamieszczę krótki komentarz, dlaczego uważam dany wpis za szczególnie interesujący. Oto wspomniane zestawienie:

Linki do wpisów na polskojęzycznych blogach o herbacie – styczeń-czerwiec 2021 r.:

https://piewcyteiny.pl/triki-w-codziennym-piciu-herbaty/ – w tym wpisie autorka dzieli się różnymi trickami dotyczącymi herbaty, które mogą być przydatne zarówno dla początkujących, jak i zaawansowanych miłośników herbaty. Mnie osobiście najbardziej podoba się trick z trzymaniem wykorzystanych listków herbacianych w misce.

https://eherbata.pl/blog/gongfu-cha-historia-terazniejszosc-praktyka-307.html – ten wpis to niezwykle obszerne kompendium wiedzy na temat parzenia metodą gongfu cha. Można się dowiedzieć z niego m.in. na czym właściwie polega gongfu cha, czym charakteryzuje się ten rodzaj parzenia herbaty, które herbaty najlepiej nadają się w tym celu, jaka była historia gongfu cha w Chinach i na Tajwanie, jak również jakie są warianty tego rodzaju parzenia.

http://cha-herbata.blogspot.com/2021/03/prl-herbaciane-wzornictwo-uzytkowe-itp.html – w tym wpisie autor prezentuje czajnik używany do parzenia herbaty w czasach PRL, a także puszki/opakowania po herbatach stosowane w tym okresie.

http://cha-herbata.blogspot.com/2021/04/skrzyneczka-na-sprzet-dla-przygotowania.html – w tym wpisie autor wyjaśnia, czym jest japońskie kikyoku i jakie ma zastosowanie.

https://piewcyteiny.pl/co-pasuje-do-herbaty-tea-pairing/ – w tym wpisie autorka podpowiada, jak można dobierać herbaty do jedzenia, a także jak nauczyć się tej umiejętności.

http://cha-herbata.blogspot.com/2021/04/assam-indie-assam-tajwan/ – ten wpis jest właściwie recenzją porównawczą trzech herbat Assam: dwóch z Indii kupionych w dwóch różnych polskich sklepach oraz jednej wytworzonej na Tajwanie.

https://cha-herbata.blogspot.com/2021/05/rozmiary-japonskich-naczyn-do-herbaty.html – w tym wpisie autor wyjaśnia, jak Japończycy dobierają naczynia do parzenia herbaty w zależności od okoliczności oraz gatunku herbaty.

https://culture.pl/en/article/drink-poison-history-tea-poland – to nietypowy artykuł w tym zestawieniu, bo co prawda jest poświęcony historii herbaty w Polsce, ale jest napisany po angielsku. Pochodzi z 2019 r., ale natknęłam się na niego niedawno, dlatego znalazł się w tym zestawieniu.

https://eherbata.pl/blog/ile-kosztuja-najdrozsze-herbaty-308.html – z tego wpisu można dowiedzieć się, które herbaty są najdroższe i jaki jest ich orientacyjny koszt, a także jakie czynniki wpływają na cenę herbaty.

Linki do wpisów na anglojęzycznych blogach i portalach o herbacie – styczeń-czerwiec 2021 r.:

https://theteacupoflife.com/2021/01/how-to-roast-green-tea-at-home.html – w tym wpisie autorka podpowiada, jak krok po kroku można zrobić herbatę Hojicha ze starych zwietrzałych lub kiepskiej jakości japońskich zielonych herbat takich jak Sencha, Bancha i Kukicha.

https://www.teaformeplease.com/making-matcha-usucha-vs-koicha/ – w tym wpisie autorka krótko wyjaśnia, czym różni się sposób przyrządzania japońskiej zielonej herbaty Matcha zwany usucha od metody zwanej koicha.

https://www.teaformeplease.com/world-of-tea-by-jane-pettigrew/ – ten wpis to recenzja książki „World of Tea: discovering producing regions and their teas”, która jest niezwykle obszernym przewodnikiem po wszystkich rejonach produkcji herbaty.

https://eustaciatan.com/2021/02/which-tea-book-should-you-read.html – w tym wpisie autorka poleca anglojęzyczne książki o herbacie, z uwzględnieniem poziomu wtajemniczenia w temat herbaty potencjalnego czytelnika, jak i interesującego go obszaru wiedzy.

https://onemansteajourney.com/2021/02/01/another-water-experiment-tap-vs-brita-vs-charcoal – w tym wpisie autor dzieli się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami z pewnego eksperymentu polegającego na zaparzeniu tej samej herbaty wodą z trzech różnych źródeł: wody z kranu, która stała w lodówce przez 24 godziny, wody przefiltrowanej przez filtr węglowy oraz wody przefiltrowanej przez filtr Brita.

https://www.lifeisbetterwithtea.com/yixing-teapot/ – w tym wpisie można znaleźć najważniejsze informacje dotyczące czajniczków z gliny z Yixing, m.in. na czym polega ich fenomen, jak są wytwarzane, w jaki sposób można rozpoznać autentyczny ręcznie wykonany czajniczek, które herbaty najlepiej nadają się do parzenia w takim czajniczku czy jak czyścić takie czajniczki.

https://www.theoolongdrunk.com/single-post/the-inconceivable-lie-we-ve-all-been-told-about-white-tea – ten wpis jest poświęcony tematowi oszukańczych praktyk związanych ze sprzedażą postarzanych białych herbat z Chin.

https://www.teaformeplease.com/caffeine-content-in-tea/ – w tym wpisie autorka wyjawia, które czynniki mają wpływ na zawartość kofeiny w herbacie, jak również które herbaty zawierają najwięcej i najmniej kofeiny.

https://teasquirrel.com/home/2021/4/26/can-you-age-green-tea/ – w tym wpisie autorka rozprawia się z mitem, zgodnie z którym nie powinno się poddawać zielonej herbaty procesowi dojrzewania, podając przykłady koreańskiej zielonej herbaty oraz japońskiej herbaty kuradashi.

https://tealeavesandtweed.com/2021/06/16/difficult-history-gong-fu-cha-isnt-the-one-true-chinese-tea-practice/ – autorka tego wpisu przestrzega przed traktowaniem metody parzenia gongfu cha jako jedynej autentycznie chińskiej czy jako najlepszej z możliwych.

https://theteacupoflife.com/2021/06/the-art-of-tea-blending-creating-your-own-tea-blends.html – w tym wpisie autorka zdradza tajniki sporządzania mieszanek herbacianych (tzw. blendingu), m.in. przedstawia przydatne akcesoria oraz sześć zasad, którymi warto kierować się przy sporządzaniu takich mieszanek, jak również dzieli się dwoma przykładowymi przepisami na mieszanki herbaciane.

https://vietnamsourcingnews.com/food-and-tea-pairing-guide/ – ten artykuł prezentuje zasady dobierania herbat do jedzenia (tzw. food and tea pairingu), a także przedstawia wiele przykładów takich kombinacji smakowych.

Różne odsłony herbaty cz. 62 – Darjeeling Mandal Gaon, czyli prawdziwa perełka wśród herbat Darjeeling

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam herbatę o nazwie Darjeeling Mandal Gaon. Została ona kupiona w sklepie eherbata w zeszłym roku.

Darjeeling Mandal Gaon to herbata o średnim stopniu oksydacji, która pochodzi z północno-wschodniej części indyjskiego dystryktu Darjeeling w stanie Bengal Zachodni, a konkretniej z jednego z niewielkich ogrodów położonych w wiosce Mandal Gaon, tuż przy granicy z Bhutanem. Ogrody te znajdują się na stokach Himalajów na wysokości ok. 1680 m n.p.m. Na początku tutejsi rolnicy sprzedawali zebrane listki okolicznej fabryce, ale głównie z powodu braku kontroli nad cenami oraz liberalizacji prawa związanego z prowadzeniem plantacji herbaty ostatecznie postanowili zająć się uprawą oraz produkcją herbaty na własną rękę, przekształcając pola przeznaczone na uprawę warzyw w plantacje herbaty. W wiosce Mandal Gaon herbata jest wytwarzana ręcznie w sposób organiczny czyli bez użycia środków ochrony roślin. Tak naprawdę nie jest ona autentyczną herbatą Darjeeling (nazwa herbaty Darjeeling jest chronionym oznaczeniem geograficznym), ponieważ żaden ogród herbaciany w tym rejonie nie został oficjalnie zarejestrowany przez indyjski organ Tea Board of India.

Moja herbata Darjeeling Mandal Gaon została zebrana wiosną zeszłego roku, a konkretniej w kwietniu 2020 r. (tzw. First Flush). Zebrane listki zapewne przeszły przez procesy produkcji takie jak więdnięcie, zwijanie, oksydacja i suszenie. Ostatecznie herbata ma postać niedużych fragmentów listków w różnych odcieniach zieleni i brązu. Wygląda ona następująco:

Napar z Darjeeling Mandal Gaon ma owocowo-cytrusowy aromat oraz pomarańczowawy kolor. Można zobaczyć go na zdjęciu poniżej:

Smak naparu w dużej mierze odzwierciedla jego zapach – dominują w nim nuty cytrusowe oraz akcenty owoców egzotycznych. W tle wyczuwalne są również nuty niezbyt słodkiego miodu oraz nuty ziołowe. Napar z tej herbaty dostarcza również doznań smakowo-sensorycznych typowych dla herbat Darjeeling, ale są one jakby przytłumione, mniej intensywne. Co ważne, napar nie pozostawia specyficznego uczucia suchości w ustach wyczuwalnego w herbatach Darjeeling w mniejszym lub większym stopniu. Ostatnio piłam pewną herbatę Darjeeling, która pozostawiała tak nieprzyjemne uczucie suchości w ustach, że miałam wrażenie, że nie piłam nic przez parę godzin. Niemniej jednak doznania dostarczane przez napar z Darjeeling Mandal Gaon są zdecydowanie przyjemne 😊

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to wydaje mi się, że najlepiej jest przygotowywać ją metodą zachodnią, tj. zalać listki wodą nieco przestudzoną wodą (o temperaturze ok. 90 stopni) i parzyć je przez ok. 3 minuty. Te same listki można wykorzystać dwukrotnie, z tym że za drugim razem dobrze jest wydłużyć  czas parzenia do 5-5,5 minut.

Warto wspomnieć coś na temat samych listków. Po dwukrotnym zaparzeniu widać, że stopień ich rozdrobnienia jest raczej średni – są tutaj zarówno mniejsze, jak i większe fragmenty liści herbacianych. Poza tym mam wrażenie, że te listki są wyjątkowo duże jak na herbatę tego typu.

Warto wiedzieć, że herbata Darjeeling Mandal Gaon jest znana również jako Ramro Cha.

Podsumowując, Darjeeling Mandal Gaon to oksydowana herbata Darjeeling, która daje napar o owocowo-cytrusowym aromacie i smaku. Napar ten nie pozostawia nieprzyjemnego uczucia suchości w ustach, którego można doświadczyć, pijąc niektóre herbaty pochodzące z tego rejonu w Indiach. Polecam tę herbatę zarówno tym miłośnikom herbaty, którym herbaty Darjeeling do końca nie odpowiadają (szczególnie te z wiosennego zbioru czyli First Flush), jak i tym, którzy je lubią i piją regularnie, bo ta herbata jest ciekawą odmianą. Jest to zdecydowanie najlepsza herbata z indyjskiego dystryktu Darjeeling, jaką piłam.

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z opisu herbaty dostępnego na stronie internetowej sklepu eherbata oraz z następujących źródeł internetowych:

Darjeeling Mandal Gaon First Flush | Indian Black Tea | Curious Tea

Know Our Farmers | Small Organic Tea Producer (tealeaftheory.com)

Memories of Mandal Gaon – Steep Stories (teatra.de)

Różne odsłony herbaty cz. 61 – Pathivara Soonkeshari, czyli kolejna wyśmienita czarna herbata z Nepalu

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam czarną herbatę z Nepalu o nazwie Pathivara Soonkeshari. Herbata ta została kupiona w sklepie internetowym cieszyńskiej herbaciarni Laja (https://laja.pl/sklep/).

Pathivara Soonkeshari to w pełni oksydowana herbata, która pochodzi z ogrodu Pathivara Tea Estate. Ogród ten usytuowany jest niedaleko wioski Pathivara w dystrykcie Panchthar w prowincji Ilam znajdującej się na wschodzie Nepalu, graniczącej m.in. z indyjskim dystryktem Dardżyling. Jest on położony na wysokości ok. 1800-2000 m n.p.m. i otoczony obszarami zalesionymi, w których drzewa mają ponad 500 lat. Z ogrodu rozpościera się widok na wiecznie pokryty śniegiem ośmiotysięcznik Jannu (znany również jako Phoktanglungma). Ponadto ogród jest położony ok. 5 km od Parku Narodowego Singalila, który jest obszarem ochrony takich gatunków zwierząt jak panda czerwona oraz krokodylotraszka himalajska.

Sam ogród Pathivara Tea Estate jest stosunkowo młody, bo ma 28 lat. Co ciekawe, w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku przez 10 lat ogród rósł dziko, ponieważ opuszczono go w trakcie powstania maoistowskiego. Działalność ogrodu została wznowiona w 2012 r. Aktualnie Pathivara Tea Estate zatrudnia 35 osób, głównie kobiet. To, co wyróżnia ten ogród herbaciany, to fakt, że ilość wyprodukowanej herbaty to zaledwie 50-60 kg z hektara (przeciętna ilość w skali światowej to 1,1 tony z hektara), co ma związek ze specyficznymi warunkami klimatycznymi panującymi w tym miejscu, a konkretniej z niską średnią temperaturą (poniżej 23°C) oraz częstymi opadami. Dzięki temu, że ilość uzyskanej herbaty jest niewielka, producenci mogą skupić się na wytwarzaniu wyłącznie wysokiej jakości herbat. Warto wspomnieć, że przy produkcji herbat z tego ogrodu wykorzystuje się naturalne warunki atmosferyczne, tj. stosuje się zimne i suche powietrze górskie do suszenia listków herbacianych, a użycie maszyn jest ograniczone do minimum.

Moja herbata pochodzi ze zbioru, który miał miejsce jesienią 2019 r. (tzw. Autumnal Flush). Zebrane listki zapewne przeszły przez procesy produkcji typowe dla czarnej herbaty takie jak więdnięcie, zwijanie, oksydacja i suszenie. Ostatecznie herbata ma postać niedużych lekko poskręcanych listków w ciemnobrązowym kolorze, z jasnobrązowymi przebłyskami. Wygląda ona następująco:

Napar z Pathivara Soonkeshari ma brązowawy kolor i wydziela intensywny aromat kojarzący się z zapachem mokrego drewna. Prezentuje się tak jak poniżej:

Co zaskakujące, smak naparu zupełnie nie odzwierciedla jego zapachu – w smaku naparu dominują akcenty przypraw korzennych, przede wszystkim cynamonu, które przeplatają się z nutami niezbyt słodkiego ciemnego miodu. Napar jest całkowicie pozbawiony goryczy czy cierpkości. Całość jest mało słodka, wyraźnie cynamonowa i subtelnie rozgrzewająca 😊

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to wydaje mi się, że najlepiej jest przygotowywać ją metodą zachodnią, tj. zalać listki wodą tuż po zagotowaniu i parzyć je przez ok. 2-2,5 minuty. Te same listki można wykorzystać dwukrotnie, z tym że za drugim razem dobrze jest wydłużyć  czas parzenia do 3-3,5 minut.

Warto wspomnieć coś na temat samych listków. Po dwukrotnym zaparzeniu widać, że są one zachowane praktycznie w całości (możecie to zobaczyć na zdjęciu poniżej). Nie ma tu żadnych drobinek czy pociętych fragmentów.

Podsumowując, Pathivara Soonkeshari to kolejna znakomita nepalska czarna herbata, która daje napar o aromacie przypominającym zapach mokrego drewna oraz cynamonowo-miodowym smaku. Jest idealna na chłodniejsze dni, ale nie tylko – smakuje wybornie również wtedy, gdy jest ciepło. Polecam ją przede wszystkim miłośnikom herbat o smaku korzennych przypraw, jak również wszystkim tym, którzy lubią nietuzinkowe czarne herbaty.

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z książki pt. „World of Tea: discovering tea producing regions and their teas” Jane Pettigrew oraz następujących źródeł internetowych:

https://laja.pl/sklep/produkt/herbaty-nepalskie/pathivara-soonkeshari-2019/

https://tealet.com/grower/profile/

5 pozycji o herbacie, które naprawdę warto znać

W mojej biblioteczce herbacianej zgromadziłam już kilkanaście pozycji o herbacie. W dzisiejszym wpisie przedstawię pięć z nich, z których dowiedziałam się zdecydowanie najwięcej i które uważam za najbardziej wartościowe, a każdy swój wybór uzasadnię krótkim komentarzem. Oto one:

1. „Zapiski o herbacie” Roberta Tomczyka – pamiętam, że była to jedna z pierwszych książek o herbacie, które przeczytałam. Stanowi ona znakomite wprowadzenie do tematyki herbaty, szczególnie dla początkujących. Można z niej dowiedzieć się m.in. jak klasyfikuje się herbaty ze szczególnym uwzględnieniem chińskiej nomenklatury, jakie są etapy produkcji danego rodzaju herbaty, gdzie wytwarza się herbatę, jakie są najbardziej znane gatunki herbaty dla danego kraju wytwarzającego herbatę czy które postaci są najważniejsze dla chińskiej kultury herbacianej. Niestety obecnie pozycja ta jest niedostępna w sprzedaży i nie zanosi się na to, aby ten stan rzeczy miał zmienić się.
Bardziej szczegółową recenzję tej książki można przeczytać tutaj: http://mycupofgreentea.pl/2016/05/31/zapiski-o-herbacie-roberta-tomczyka-recenzja-ksiazki-o-herbacie/

2. „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely – ta pozycja jest w sumie dość podobna do wspomnianych powyżej „Zapisków o herbacie” Roberta Tomczyka, bo przedstawia podstawowe informacje o herbacie takie jak chińska klasyfikacja herbaty, procesy produkcji poszczególnych rodzajów herbaty oraz najbardziej charakterystyczne gatunki danego rodzaju herbaty. To, co różni „Tea: A User’s Guide” od wyżej wspomnianej, to fakt, że zawiera bardziej rozwiniętą część dotyczącą delektowania się herbatą, czyli takich kwestii jak czynniki mające wpływ na skutki parzenia herbaty czy ocenianie jakości herbaty po doznaniach dostarczanych przez nią. Z kolei zagadnienia związane z kulturą herbacianą (szczególnie chińską) nie zostały poruszone.
Bardziej szczegółową recenzję tej pozycji można znaleźć tutaj:
http://mycupofgreentea.pl/2017/01/11/tea-a-users-guide-tonyego-gebely-recenzja-anglojezycznego-ebooka-o-herbacie/

3. „Tea: A Tea Nerd’s Eye View” Virginii Utermohlen Lovelace – największą zaletą tej pozycji jest naukowe podejście do różnych zagadnień związanych z herbatą. Dzięki lekturze tej książki można dowiedzieć się m.in. jak działa nasz zmysł węchu i smaku, jakie są najlepsze warunki do uprawy krzewu herbacianego, czy krzew herbaciany preferuje przebywanie w cieniu czy w pełnym świetle słonecznym, jak broni się przed atakiem owadów, a także jak wszelkie procesy biochemiczne zachodzące w liściach herbacianych (niezależnie od tego, czy naturalne czy wywołane przez człowieka) wpływają na końcowy aromat i smak powstałej herbaty, co pozwala zrozumieć np. czemu niektóre herbaty są zacieniane przez zbiorami czy dlaczego herbata Matcha ma tak intensywny jaskrawozielony kolor.
Dokładniejszą recenzję książki można znaleźć tutaj:
http://mycupofgreentea.pl/2020/07/26/tea-a-nerds-eye-view-virginii-utermohlen-lovelace-recenzja-anglojezycznej-ksiazki-o-herbacie/

4. „World of Tea: discovering tea producing regions and their teas” Jane Pettigrew – to zdecydowanie najbardziej obszerna książka w moim zbiorze, która liczy aż 434 stron. To tak naprawdę jeden wielki przewodnik po wszystkich rejonach produkcji herbaty podzielonych według krajów, w tym krajów będących małymi i mniej znanymi producentami herbaty np. Stany Zjednoczone, Etiopia, Malezja czy Portugalia, z uwzględnieniem takich informacji jak rodzaje wytwarzanej herbaty, najczęściej stosowane kultywary czy warunki panujące w danym miejscu. Z tego względu, że ogrom informacji zawartych w tej pozycji jest wręcz przytłaczający, traktuję tę książkę bardziej jak encyklopedię, tzn. gdy zainteresuje mnie jakaś kwestia, np. „japońskie czarne herbaty” albo „rejony produkcji herbaty w Gruzji”, sięgam po tę pozycję i czytam wszystko, co jest napisane na ten temat. Nie ukrywam, że jest to dość droga książka, ale myślę, że warto zainwestować w nią, aby mieć doskonałe źródło wiedzy, do którego wraca się regularnie.

5. Czasopismo „Eighty degrees” – to kwartalnik poświęcony tematowi herbaty. Każdy numer zawiera najróżniejsze artykuły dotyczące rozmaitych zagadnień związanych z herbatą i wywiady z ludźmi zajmującymi się zawodowo herbatą, np. prowadzeniem plantacji herbaty, wytwarzaniem ceramiki herbacianej czy sensoryką herbacianą. Te teksty są niezwykle inspirujące i ciekawe, pozwalają poszerzyć wiedzę herbacianą, a także spojrzeć na różne kwestie związane z herbatą z innej perspektywy.
Bardziej szczegółową recenzję czwartego numeru czasopisma „Eighty degrees” można przeczytać tutaj:
http://mycupofgreentea.pl/2020/10/14/recenzja-czwartego-numeru-anglojezycznego-czasopisma-o-herbacie-eighty-degrees/

11 faktów o herbacie Matcha, które warto znać

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam w punktach jedenaście faktów o japońskiej zielonej herbacie Matcha, które warto znać.

11 faktów o herbacie Matcha:

1. Matcha to japońska zielona herbata, która ma wyłącznie formę proszku.

2. Nie każda sproszkowana zielona herbata to Matcha. Matcha powstaje w wyniku rozdrobnienia herbaty Tencha.

3. Poprawna wymowa nazwy herbaty Matcha to „maćcia”, nie „macza”.

4. Autentyczna Matcha pochodzi wyłącznie z Japonii.

5. Dobrej jakości herbata Matcha nie może być tania, ponieważ proces produkcji tej herbaty jest dość pracochłonny i czasochłonny. Wygląda mniej więcej tak: około 5-6 tygodni przed zbiorami krzewy herbaciane są zasłaniane specjalnymi osłonami, aby cały czas pozostawały w cieniu. Celem takiego zabiegu jest wywołanie w krzewie herbacianym głodu, wskutek czego wysyła więcej składników odżywczych (m.in. L-teaninę) w górę, aby zwiększyć skuteczność fotosyntezy. Świeżo zebrane listki herbaciane (przeważnie trzy pierwsze listki krzewu wraz z pączkami) przechodzą przez takie etapy produkcji jak: poddawanie działaniu pary wodnej, suszenie, usuwanie łodyżek oraz żyłek z liści herbacianych, ponowne suszenie oraz sortowanie. Powstała herbata to wspomniana wyżej Tencha. Następnie Tencha jest rozdrabniana na proszek specjalnymi granitowymi żarnami. Proces ten jest wolny i pracochłonny – w ciągu godziny pracy można wytworzyć ok. 40 g proszku herbacianego. Powstała w ten sposób herbata to właśnie Matcha.

6. Dostępną na rynku herbatę Matcha można podzielić na trzy kategorie:
a) niższej jakości Matcha przeznaczona do wypieków, np. ciast czy ciastek (często zwana kulinarną),
b) średniej jakości Matcha przeznaczona do codziennego picia (często zwana tradycyjną lub premium),
c) wysokiej jakości Matcha przeznaczona do ceremonii herbacianej (często zwana ceremonialną).
Im wyżej położone były listki na krzewie herbacianym, tym wyższa będzie jakość herbaty Matcha, która z nich powstała.

7. Dobrej jakości herbata Matcha ma żywy jaskrawozielony kolor oraz świeży warzywny zapach. Słabej jakości lub przeterminowana Matcha ma żółtawy kolor i nieprzyjemny rybi zapach. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wygląda kolejno przeterminowana Matcha (znaleziona w czeluściach szafki) oraz świeża Matcha:

8. Herbaty Matcha nie zaparza się, lecz przyrządza się z niej zawiesinę, którą należy spożyć jak najszybciej, żeby proszek nie osiadł na dnie naczynia.

9. Istnieją dwa tradycyjne sposoby przyrządzania herbaty Matcha – usucha oraz koicha. Usucha to powszechnie znana Matcha z charakterystyczną pianką na powierzchni. Z kolei koicha to Matcha o konsystencji gęstej farby/pasty, bez pianki na powierzchni. Warto wiedzieć, że nie każda Matcha nadaje się do przyrządzania koichy. Przeważnie na opakowaniu herbaty jest zaznaczone, czy można z niej przyrządzić koichę. Taka Matcha, która nadaje się do przygotowania zarówno usuchy, jak i koichy, jest najdroższa.

Jak przyrządzić usuchę w domu?

Jeżeli posiadamy specjalne akcesoria do przyrządzania herbaty Matcha, czyli chawan (miseczkę), chasen (bambusową miotełkę do ubijania herbaty) oraz chashaku (bambusową łyżeczkę do odmierzania herbaty), to przygotujmy je wraz z sitkiem oraz oczywiście herbatą Matcha, czajnikiem i wodą.

Oto krótka instrukcja krok po kroku, jak przygotować usuchę:
a) Podgrzać wodę i wlać jej odrobinę do miseczki, aby ją rozgrzać.
b) Odczekać, aż woda osiągnie temperaturę ok. 70-75 stopni Celsjusza.
c) Zanurzyć miotełkę w ciepłej wodzie, obracając nią, a następnie odłożyć na bok.
d) Wylać wodę z miseczki i wytrzeć ją do sucha np. papierowym ręcznikiem.
e) Nałożyć sitko na miseczkę, a następnie odmierzyć ok. 2 gramów herbaty Matcha (ok. 1 łyżeczki) łyżeczką i przesiać ją przez sitko, aby pozbyć się wszelkich grudek, a następnie odstawić sitko na bok. Ten etap przesiewania przez sitko można pominąć.
f) Wlać do miseczki ok. 60-70 ml wody, a następnie wziąć miotełkę i ubijać herbatę energicznymi ruchami wykonywanymi nadgarstkiem, przypominającymi kształt litery „W” lub „M”, aż do momentu powstania pianki na powierzchni herbaty. Podczas wykonywania tych ruchów trzeba starać się, aby nie dotykać miotełką brzegów i dna naczynia. Można też najpierw wlać odrobinę wody, ubić herbatę, a następnie wlać pozostałą część wody i kontynuować ubijanie herbaty.
g) Odłożyć miotełkę na bok i napić się gotowej herbaty z miseczki 😊

Jeżeli nie posiadamy zestawu do przyrządzania herbaty Matcha, to możemy zastąpić chawan zwykłą miseczką/kubkiem do herbaty, chashaku zwykłą łyżeczką do herbaty, a chasen elektrycznym spieniaczem do mleka.

Kilka uwag dotyczących miotełki bambusowej oraz łyżeczki bambusowej:
– Najlepiej przechowywać miotełkę w specjalnym stojaku do miotełki lub ustawioną do góry.
– Przy ubijaniu herbaty Matcha trzeba uważać, aby przypadkiem nie użyć zbyt dużo siły, aby nie połamać szczecinek.
– Najlepiej czyścić miotełkę, używając czystej wody. Można np. po użyciu zanurzyć miotełkę w miseczce z wodą i wykonać takie ruchy, jakie stosuje się do ubicia herbaty Matcha. Z kolei łyżeczkę lepiej czyścić bez użycia wody, wycierając ją czystą ściereczką lub ręcznikiem papierowym.
– Moczenie uchwytu miotełki nie jest zalecane – można zanurzać ją co najwyżej do poziomu czarnej linii.

Jak przyrządzić koichę w domu?

Przyrządzanie koichy różni się od przygotowywania usuchy tym, że:
– Tak jak wspomniałam wcześniej, do przygotowania koichy trzeba użyć specjalnej najwyższej jakości herbaty Matcha przeznaczonej do przyrządzania koichy. W innym wypadku powstała koicha będzie nieprzyjemnie gorzka w smaku.
– Używa się innych proporcji proszku do wody: mniej więcej dwa razy większą ilość herbaty i o połowę mniejszą ilość wody niż w przypadku przyrządzania usuchy, czyli ok. 3-4 gramy proszku (ok. 2 łyżeczki proszku) na 30 ml wody, a także innej miotełki niż do przyrządzania usuchy, która ma mniejszą liczbę szczecinek, tj. 80 szczecinek (w przypadku usuchy miotełka powinna mieć co najmniej 100 szczecinek).
– Przesianie proszku przez sitko jest konieczne, aby pozbyć się grudek, bo wszelkie grudki mają negatywny wpływ na konsystencję powstałej herbaty.
– Ubijanie proszku wygląda inaczej: jest wolniejsze, właściwie przypomina bardziej ucieranie niż ubijanie.

10. Przed otwarciem herbaty Matcha zaleca się trzymać ją w lodówce lub w zamrażarce. Co do zalecanego sposobu przechowywania herbaty Matcha po otwarciu, to spotkałam się z dwoma różnymi podejściami do tego tematu w przypadku częstego picia. Według jednego z nich po otwarciu herbatę należy przechowywać w lodówce i przed każdym przyrządzaniem wyjąć ją (najlepiej tylko tę ilość, którą faktycznie chcemy zużyć danym razem) z pewnym wyprzedzeniem, aby osiągnęła temperaturę pokojową. Według drugiego podejścia po otwarciu herbatę należy przechowywać poza lodówką, w miejscu chłodnym, ciemnym, suchym oraz wolnym od silnych aromatów, ponieważ każdorazowe wyjęcie herbaty z lodówki powoduje kondensację wilgoci, która nie wpływa dobrze na aromat i smak herbaty. Uważam, że warto samemu sprawdzić, które z tych zaleceń najlepiej się sprawdza. Na pewno po otwarciu warto zabezpieczyć puszkę dodatkowym woreczkiem strunowym.
Z kolei w przypadku, gdy chcemy zrobić sobie dłuższą przerwę od picia herbaty Matcha, lepiej włożyć ją do lodówki, żeby dłużej zachowała świeżość.
Ja osobiście ostatnio dość często sięgam po herbatę Matcha, więc trzymam ją poza lodówką. Nie zauważyłam, aby taki sposób przechowywania wpłynął negatywnie na herbatę. Po otwarciu herbaty Matcha najlepiej spożyć ją w ciągu 2-3 miesięcy.

11. Ze względu na specyficzny proces produkcji (szczególnie zacienianie krzewów herbacianych przed zbiorami) herbata Matcha ma wyjątkowo wysoką zawartość kofeiny, teaniny, chlorofilu oraz różnego rodzaju katechin. Warto wiedzieć, że pijąc herbatę Matcha, w istocie spożywamy liście herbaciane w całości, a więc i wszystkie zawarte w nich związki chemiczne.

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z książki pt. “Tea: A Nerd’s Eye View” autorstwa Virginii Utermohlen Lovelace oraz następujących źródeł internetowych:
https://eherbata.pl/blog/herbata-matcha-wybor-przygotowanie-przechowywanie-274.html
https://cha-herbata.blogspot.com/2019/03/matcha-wykady-historia-i-obecna.html
https://cha-herbata.blogspot.com/2014/06/matcha-jakosc-zastowanie.html
https://www.ohhowcivilized.com/matcha
https://thetealetter.com/matcha/the-complete-guide-to-matcha
https://melhadtea.com/blog/how-to-make-great-matcha/
https://www.teaformeplease.com/does-matcha-go-bad/
https://www.myjapanesegreentea.com/matcha
http://www.matcha.my/Blog/how-to-store-matcha
https://www.teaformeplease.com/making-matcha-usucha-vs-koicha/
https://japanesetea.sg/japanese-tea-pedia/how-to-make-delicious-matcha-koicha/
https://www.myjapanesegreentea.com/koicha
https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/33375458

Różne odsłony herbaty cz. 60 – Kenia Silver Needle i Guangxi Silver Needle, czyli recenzja porównawcza dwóch herbat Silver Needle

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam dwie herbaty Silver Needle, które pochodzą z dwóch różnych rejonów świata. Dzisiejsza recenzja porównawcza będzie inna niż pozostałe wcześniejsze recenzje tego typu, które ukazały się już na blogu, ponieważ będzie opisem wrażeń z degustacji dwóch herbat jednocześnie, a nie z pewnym odstępem czasowym.

Zanim jednak przejdę do recenzji właściwej, napiszę coś w ramach wstępu. Kenia Silver Needle pochodzi z rejonu góry Kenii położonego w środkowo-wschodniej części Kenii, a Guangxi Silver Needle pochodzi z chińskiego Regionu Autonomicznego Kuangsi-Czuang (dawniej prowincji Guangxi) znajdującego się na południu Chin. Obie herbaty zostały kupione w sklepie eherbata.pl.

W skład obu białych herbat Silver Needle wchodzą najmłodsze, jeszcze nierozwinięte pączki liściowe (tzw. tipsy). Po zbiorach (które w przypadku Kenii Silver Needle odbyły się jesienią zeszłego roku, a w przypadku Guangxi Silver Needle – wiosną zeszłego roku) zerwane pączki najprawdopodobniej przechodzą przez proces minimalnej obróbki – poddaje się je więdnięciu oraz suszeniu. Ostatecznie herbata ma postać charakterystycznych długich igiełek pokrytych delikatnym puszkiem. Możecie zobaczyć je na zdjęciu poniżej (pierwsza herbata od lewej to Kenia Silver Needle, a druga – Guangxi Silver Needle; w takiej kolejności właśnie będą pokazane na każdym kolejnym zdjęciu):

Już na pierwszy rzut oka można zauważyć, że herbaty nieco się różnią. Pączki Guangxi Silver Needle są ciemniejsze od pączków Kenia Silver Needle – te pierwsze miejscami wpadają w odcień zieleni, a te drugie – brązu.

Przed przejściem do recenzji właściwej zwrócę uwagę na dość istotną kwestię, mianowicie na to, że w celu uwypuklenia wszelkich podobieństw i różnic między herbatami w jak największym stopniu starałam się przyrządzić każdą z tych dwóch herbat w możliwie najbardziej zbliżony sposób, tj. użyłam tej samej ilości suszu (3 g), zalałam go wodą o zbliżonej temperaturze (niedługo po zagotowaniu, czyli ok. 95 stopni Celsjusza) i oddzieliłam napar od pączków mniej więcej po takim samym czasie. Udało mi się nawet przygotować każdą z nich w dwóch takich samych szklanych czajniczkach😊Każdą z tych dwóch herbat zaparzyłam trzykrotnie – za pierwszym razem oddzieliłam napar od pączków po ok. 2,5 minutach, za drugim razem – po 3 minutach i za trzecim – po 6 minutach.

Po pierwszym parzeniu napar z Kenii Silver Needle miał jasnobeżowy kolor i cytrusowy aromat, a napar z Guangxi Silver Needle był odrobinę ciemniejszy i miał kwiatowy aromat. Możecie zobaczyć je na zdjęciu poniżej:

W smaku naparu z Kenii Silver Needle dominowały nuty cytrusowe przeplatające się ze słodkawymi akcentami przywodzącymi mi na myśl herbatniki. Z kolei w smaku naparu z Guangxi Silver Needle dominowały delikatne nuty kwiatowe.

Drugie i trzecie parzenie dały podobny efekt, więc potraktuję je zbiorczo. Po drugim i trzecim parzeniu napary z obu herbat miały podobny kolor jak po pierwszym parzeniu, tylko nieco bardziej intensywny. Wyglądały następująco (pierwsze zdjęcie zostało zrobione po drugim parzeniu, a drugie zdjęcie po trzecim parzeniu):

W naparze z Kenii Silver Needle niespodziewanie na pierwszy plan wysunęły się nuty pieprzno-ziołowe. Akcenty cytrusowo-herbatnikowe schowały się w tle. Z kolei w naparze z Guangxi Silver Needle pojawiły się akcenty orzechowe, które przytłumiły nuty kwiatowe. Zarówno w naparze z drugiego, jak i trzeciego parzenia doznania smakowe były bardzo podobne, tylko tyle, że w naparze z ostatniego parzenia były intensywniejsze.

Po trzykrotnym parzeniu położyłam pączki obu herbat na talerzyku obok siebie, co można zobaczyć na zdjęciu poniżej:

Na tej fotografii widać, że pączki obu herbat są bardzo dobrze zachowane. Co więcej, to zdjęcie pokazuje wyraźnie, jeszcze wyraźniej niż wcześniej, że różnią się one kolorem – pączki z Kenii Silver Needle są zielonkawe, a pączki z Guangxi Silver Needle są brązowawe.

Na koniec zrobiłam jeszcze jeden eksperyment z tymi dwiema herbatami. Przyrządziłam z nich „napar” na zimno w ten sam sposób – tę samą ilość suszu (3 g) zalałam wodą w dwóch takich samych szklanych czajniczkach i wstawiłam je do lodówki na całą noc. Po wyjęciu z lodówki następnego dnia okazało się, że w cold brew z Kenii Silver Needle wyraźnie wyczuwalne były akcenty kwiatowe, które przeplatały się z nutami pieprznymi. Z kolei w cold brew z Guangxi Silver Needle dominowały akcenty kwiatowe. Ogólnie rzecz biorąc, ten drugi „napar” był znacznie delikatniejszy niż ten pierwszy. Po pewnym czasie w tym drugim „naparze” pojawiły się również nuty orzechowe, które były obecne w tradycyjnym naparze. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądały te dwa “napary” na zimno:

Podsumowując, Kenia Silver Needle oraz Guangxi Silver Needle to dwie białe herbaty, które łączy wiele (przede wszystkim gatunek oraz najprawdopodobniej metoda produkcji), ale różni je miejsce pochodzenia (czyli tak naprawdę terroir*), co przekłada się na odmienne doznania smakowo-zapachowe dostarczane przez każdą z nich. Herbata Kenia Silver Needle jest charakterna, z początku cytrusowo-herbatnikowa, a później pieprzno-ziołowa. Z kolei herbata Guangxi Silver Needle jest delikatniejsza, z początku kwiatowa, a następnie orzechowa. Przykład tych dwóch herbat doskonale pokazuje, że terroir ma istotny wpływ na powstałą herbatę 😊

*Terroir to ogół warunków geologicznych i klimatycznych, w których dana herbata jest uprawiana i wytwarzana. Terroir obejmuje m.in. wysokość, na której położona jest dana plantacja, nachylenie terenu, rodzaj gleby, ilość światła słonecznego, ilość opadów, wilgotność powietrza, sąsiedztwo innych roślin, zastosowany kultywar krzewu herbacianego, a nawet wszelkie praktyki stosowane przez człowieka związane z uprawą i produkcją herbaty, np. używanie środków ochrony roślin czy sposób obróbki listków. Wszystkie te czynniki mają wpływ na aromat i smak powstałej herbaty, które są jedyne w swoim rodzaju, bo nie ma takich dwóch miejsc na świecie, w których panują identyczne warunki. Termin terroir stosuje się nie tylko w przypadku herbaty, ale również w odniesieniu do wina, kawy, serów, wanilii, a nawet czekolady.

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z czwartego numeru anglojęzycznego czasopisma o herbacie „Eighty degrees” oraz następujących źródeł internetowych:

https://eherbata.pl/kenia-silver-needle-2020-1988.html

https://eherbata.pl/guangxi-silver-needle-1610.html

Zestawienie linków do najciekawszych artykułów z blogów o herbacie – drugie półrocze 2020 r.

Dzisiaj zaprezentuję Wam drugą część subiektywnego zestawienia linków do najbardziej interesujących wpisów zamieszczanych na blogach polsko- i anglojęzycznych od czerwca do grudnia tego roku. Podobnie jak wcześniej podzielę je na dwie części: polsko- i anglojęzyczną, a przy każdej pozycji zestawienia zamieszczę krótki komentarz, dlaczego uważam dany wpis za szczególnie ciekawy. Oto wspomniane zestawienie:

Linki do wpisów na polskojęzycznych blogach o herbacie – czerwiec-grudzień 2020 r.:

https://piewcyteiny.pl/opakowania-herbaciarnia-laja/ – w tym wpisie autorka zwraca uwagę na wyjątkowo interesujące opakowania, w których sprzedawane są herbaty przez cieszyński sklep z herbatą i herbaciarnię Laja.

https://eherbata.pl/blog/gaiwan-najwazniejsze-narzedzie-herbaciarza-298.html – w tym obszernym wpisie autor wyjaśnia, czym jest gaiwan, jakie są jego zastosowania, jakie są zalety i wady tego typu naczynia, przedstawia krótko i zwięźle historię gaiwana, dzieli się ciekawostkami związanymi z tym naczyniem, a także zaleca, który gaiwan wybrać.

http://cha-herbata.blogspot.com/2020/08/shincha-japonskie-herbaty-pierwszych.html – w tym wpisie autor wyjaśnia, czym właściwie jest japońska shincha i dlaczego pewne herbaty nie mogą być klasyfikowane jako shincha, mimo że pochodzą z pierwszego zbioru.

https://herbatniczek.wordpress.com/2020/09/27/wolontariat-herbaciany-2020-wuyi-star/ – w tym wpisie autorka opowiada o swoich wrażeniach z uczestnictwa w programie wolontariackim organizowanym przez firmę Wuyi Star.

https://eherbata.pl/blog/sencha-sztandarowa-herbata-japonska-299.html – ten wpis to niezwykle obszerne i rzetelne kompendium wiedzy na temat japońskiej zielonej herbaty Sencha, z którego można dowiedzieć się m.in. jaka była historia herbaty Sencha i jakie są etapy wytwarzania i główne rejony produkcji tej herbaty oraz jakie są zalecane sposoby parzenia herbaty Sencha.

http://cha-herbata.blogspot.com/2020/10/praca-plantatora-herbaty.html – w tym krótkim wpisie autor bloga zdradza co nieco, jakie są realia pracy plantatora herbaty na przykładzie swojego znajomego Japończyka Seigo Kondo.

http://cha-herbata.blogspot.com/2020/10/xiaguang-cha.html – w tym wpisie autor bloga wyjaśnia, czym jest mało znana chińska herbata Xiaguang.

http://cha-herbata.blogspot.com/2020/11/listopad-herbata-biaa-produkcja-domowa.html – w tym wpisie autor bloga opisuje swoje wrażenia z degustacji domowej produkcji białej herbaty, która przez kilka miesięcy była trzymana w szczelnie zamkniętym pojemniku.

http://cha-herbata.blogspot.com/2020/11/zairai-shu-herbaty-o-warte-poznawania.html  – w tym wpisie autor bloga opowiada, czym są właściwie herbaty zairai w Japonii i opisuje swoje doznania z degustacji dwóch takich herbat.

Linki do wpisów na anglojęzycznych blogach o herbacie – czerwiec-grudzień 2020 r.:

https://www.teaformeplease.com/things-to-do-with-tea-you-dont-like/ – we wpisie tym autorka podpowiada, co można zrobić z herbatą, która z jakiegoś powodu nam nie odpowiada.

https://helloteacup.com/2020/07/13/the-art-of-fixing-ceramics-kintsugi-started-with-this-metal-stapled-celadon-bowl/ – w tym wpisie autorka wyjaśnia, na czym polega mniej znany sposób naprawiania stłuczonej ceramiki do herbaty zwany Juci, a także przedstawia legendę związaną z powstaniem tej metody.

https://eustaciatan.com/2020/07/tea-book-review-the-tale-of-tea-by-george-van-driem.html – ten wpis to recenzja niezwykle obszernej książki pt. „The Tale of Tea” autorstwa George’a van Driema, która jest poświęcona historii herbaty.

https://eustaciatan.com/2020/08/3-things-to-do-with-teas-you-dont-like.html – w tym wpisie autorka podsuwa trzy pomysły na wykorzystanie herbaty, której z jakiegoś powodu nie chcemy już pić.

https://www.teacachai.com/learn-about-tea/ – w tym wpisie autorka podaje ponad 40 źródeł wiedzy o herbacie, takich jak książki, subskrypcje herbaciane, blogi, grupy na Facebooku, kanały na Youtubie czy podcasty.

https://hojotea.com/en/posts-239/ – w tym wpisie autor prezentuje trzy sposoby na wydobycie najlepszego smaku i aromatu białej herbaty.

https://artoftea.teatra.de/2020/08/24/book-the-stonewares-of-yixing/ – ten wpis to recenzja książki pt. „The Stonewares of Yixing” autorstwa K.S. Lo poświęconej tematyce chińskich czajników z glinki z Yixing (głównie ich historii), a także twórcom tego typu naczyń.

https://itsmorethantea.wordpress.com/2020/08/25/the-teacup-can-mislead-even-a-tea-expert/ – w tym wpisie autorka porusza temat wpływu kształtu i wielkości czarki, z której napar jest pity, na smak i aromat tego naparu, prezentując wyniki ciekawego eksperymentu.

https://www.teaformeplease.com/5-tips-for-taking-better-pictures-of-tea/ – w tym wpisie autorka podpowiada, jak można robić lepsze zdjęcia herbaty.

https://eustaciatan.com/2020/09/tea-test-malawi-vs-fujian-peony-white-tea.html – ten wpis to recenzja porównawcza dwóch białych herbat White Peony Tea, które różnią się rejonem produkcji: jedna pochodzi z Malawi, a druga z Chin. Ten wpis pozwala uświadomić sobie, jak duży wpływ ma terroir na smak i aromat powstałej herbaty, nawet jeżeli metody produkcji danej herbaty są takie same (albo przynajmniej bardzo zbliżone).

http://teamasters.blogspot.com/2020/09/how-to-choose-tea-for-aging.html – z tego wpisu można dowiedzieć się, które herbaty najlepiej nadają się do dojrzewania i dlaczego, a także jak dojrzewanie wpłynęło na smak i aromat dwóch przykładowych herbat.

https://www.teaformeplease.com/does-matcha-go-bad/ – w tym wpisie autorka podpowiada, jak można rozpoznać zwietrzałą herbatę Matcha, a także co robić, aby zachować jej walory jak najdłużej.

http://www.teashirts.com.au/tea-intersection-astringency-versus-bitterness/ – w tym wpisie autor bloga wyjaśnia, jak odróżnić uczucie ściągania (astringency) od smaku gorzkiego (bitter) i jak można „naprawić” smak naparu, gdy te doznania są zbyt intensywne.

http://www.tea-happiness.com/2020/10/book-review-grow-your-own-tea.html – ten wpis jest recenzją książki pt. ”Grow Your Own Tea: The Complete Guide to Cultivating, Harvesting and Preparing” autorstwa Christine Parks oraz Susan M. Walcott. Ta pozycja jest przeznaczona przede wszystkim dla osób, które chcą uprawiać Camellię sinensis na własny domowy użytek.

https://eustaciatan.com/2020/10/i-made-my-own-hojicha.html – w tym wpisie autorka pokazuje, jak samemu w domu można zrobić herbatę Hojicha ze starej, zwietrzałej herbaty Sencha.

https://teasecrets.home.blog/2020/10/27/clay-teapot-comparison-jianshui-vs-randova/ – w tym wpisie autor przedstawia wyniki swojego eksperymentu polegającego na zaparzeniu tej samej herbaty w ten sam sposób w dwóch różnych glinianych naczyniach – w nieszkliwionym shiboridashi autorstwa Miroslavy Randovej oraz czajniczku z glinki Jianshui ze sklepu Crimson Lotus Tea. Ten wpis pozwala uświadomić sobie, że nawet naczynie, z którego pijemy herbatę, ma wpływ na aromat i smak powstałego naparu.

https://theteacupoflife.com/2020/11/diy-tea-advent-calendar-quick-easy.html – ten wpis zawiera instrukcje, jak można wykonać własny herbaciany kalendarz adwentowy z zapasów herbacianych, które posiadamy w domu.

https://www.teaformeplease.com/tea-nerd-dictionary-kuradashi/ – w tym wpisie autorka wyjaśnia, czym jest japońska zielona herbata Kuradashi.

https://onemansteajourney.com/2020/12/10/shiboridashi-vs-kyusu-vs-gaiwan/ – w tym wpisie autor bloga dzieli się swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami z eksperymentu polegającego na zaparzeniu japońskiej zielonej herbaty Gyokuro w ten sam sposób w trzech różnych naczyniach: shiboridashi, kyusu oraz gaiwanie. Ten wpis pozwala uświadomić sobie, że nawet wybór naczynia do parzenia herbaty może mieć wpływ na aromat i smak powstałego naparu.

https://www.myjapanesegreentea.com/steaming-time-of-sencha – w tym wpisie autor podpowiada, jak po wyglądzie listków oraz ich aromacie można rozpoznać, czy dana japońska zielona herbata Sencha w procesie produkcji została poddana działaniu pary wodnej przez krótki, średni czy długi czas.

Różne odsłony cz. 59 – Gezruli, czyli powiew wiosny w białej herbacie z Gruzji

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam gruzińską białą herbatę zwaną Gezruli. Herbata ta została kupiona w sklepie eherbata.pl.

Gezruli to biała herbata, która pochodzi z okolic wioski Gezruli w rejonie Imeretia znajdującym się w zachodniej części Gruzji. Powstaje ona z dziko rosnących krzewów herbacianych, które wyrosły samoistnie z ziaren odmian krzewów herbacianych Camellia sinensis sprowadzonych w te rejony już 100 lat temu z Chin.

W skład Gezruli wchodzą pączki i dwa pierwsze listki herbaciane. Listki tej herbaty zebrane w trakcie zbiorów, które miały miejsce w maju tego roku, najprawdopodobniej przechodzą przez takie etapy produkcji typowe dla białej herbaty, czyli więdnięcie i suszenie. Ostatecznie herbata ma postać niewielkich zielonkawych listków i srebrzystoszarych pączków. Możecie zobaczyć je na zdjęciu poniżej:

Napar z tej herbaty ma delikatny, nieco słodkawy kwiatowo-ziołowy aromat. Ma on beżowawy kolor i prezentuje się następująco:

Smak naparu jest właściwie odzwierciedleniem aromatu – w naparze dominują akcenty kwiatowo-ziołowe. Kojarzy mi się z wiosenną łąką pełną ziół i kwiatów 😊 Zdarzało się, że wyczuwałam w nim również nuty warzywne (szczególnie przy dłuższym parzeniu). Ogólnie rzecz biorąc, jest delikatny i słodkawy, bez chociażby cienia goryczki.

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to wydaje mi się, że najlepiej jest przygotowywać ją metodą zachodnią, tj. zalać listki wodą tuż po zagotowaniu i parzyć je przez 4 minuty. Te same listki można wykorzystać dwukrotnie, z tym, że za drugim razem dobrze jest wydłużyć czas parzenia do 8 minut. Co ciekawe, tej herbaty właściwie nie da się „przeparzyć” – nawet po oddzieleniu listków od naparu po 15-20 minutach od zalania ich wodą powstały napar wciąż będzie pijalny, a przy tym, co warto podkreślić, wciąż będzie pozbawiony jakiejkolwiek goryczki.

W opisie tej herbaty na stronie sklepu zaleca się spróbować zaparzyć Gezruli również metodą gongfu cha. Osobiście uważam, że zaparzenie Gezruli tym sposobem zdecydowanie nie służy tej herbacie – o dziwo w naparze znienacka pojawia się goryczka, która przytłumia całokształt smaku.

Na koniec warto wspomnieć coś na temat listków i pączków. Po dwukrotnym zaparzeniu widać, że są one zachowane w całości. Aż miło na nie popatrzeć 😊 Możecie je zobaczyć na zdjęciu poniżej:

Podsumowując, Gezruli to niezwykle przyjemna biała herbata z Gruzji, która dostarcza napar o kwiatowo-ziołowym smaku i aromacie kojarzącym się z wiosenną łąką. Przyjemnie jest sięgnąć po tę herbatę o tej porze roku, gdy na dworze często jest ciemno, zimno i mokro, i móc przenieść się na chwilę zmysłami do wiosny 😊 Serdecznie polecam spróbować tej herbaty, jeżeli tylko będziecie mieli okazję.

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z opisu herbaty na stronie sklepu eherbata.pl:
https://eherbata.pl/gruzinska-biala-gezruli-2020-2178.html

Recenzja czwartego numeru anglojęzycznego czasopisma o herbacie „Eighty degrees”

Niedawno w którejś z anglojęzycznych grup oraz na jednym z anglojęzycznych blogów poświęconych herbacie znalazłam wzmiankę o anglojęzycznym czasopiśmie o herbacie „Eighty degrees”. Zachęcona pozytywnymi opiniami, zaczęłam śledzić stronę czasopisma na Facebooku. Gdy tylko dowiedziałam się, że w najnowszym numerze ma pojawić się wywiad poświęcony tematowi działania naszych zmysłów w trakcie picia herbaty, a także źródeł naszych trudności z rozróżnianiem smaków i zapachów, podjęłam decyzję o zaopatrzeniu się w ten magazyn.

Kupiłam „Eighty degrees” poprzez stronę internetową https://www.readeighty.com/products za 15 euro, co łącznie z kosztami przesyłki dało kwotę ok. 80 zł. Po zamówieniu czekałam ok. 2 tygodnie na przesyłkę.

Czasopismo „Eighty degrees”, którego redaktorem naczelnym jest Martin Boháčik, to kwartalnik, czyli nowe numery wychodzą trzy razy w roku. Jest ono wydawane wyłącznie w formie papierowej. Najnowszy czwarty numer wyszedł w lipcu tego roku.

Czwarty numer „Eighty degrees” liczy 142 strony i składa się z krótkiej przedmowy redaktora naczelnego, spisu treści, 14 artykułów, glosariusza terminów pojawiających się w czasopiśmie, listy autorów artykułów i ilustracji/zdjęć, a także listy patronów. Co do artykułów, to wymienię tytuł każdego z nich, a przy każdym tytule krótko opiszę, o czym jest dany tekst:

1. Wulong Teas – w tym artykule autorki przedstawiają krótko i zwięźle cztery najbardziej znane oolongi z czterech głównych rejonów produkcji herbaty: północnej i południowej części chińskiej prowincji Fujian, Tajwanu oraz miasta Chaozhou w chińskiej prowincji Guangdong.

2. In conversation with Tyas Sōsen – w tym tekście Tyas Sōsen, japonista i mistrz japońskiej ceremonii herbacianej pochodzący z Belgii, ale mieszkający na stałe w Japonii, opowiada m.in. o tym, czym różni się japońska ceremonia herbaciana od senchadō oraz jaki Japończycy mają stosunek do japońskiej ceremonii herbacianej i po co właściwie ją praktykują, jak również jak odnalazł się jako obcokrajowiec w Japonii i czy łatwo jest nawiązać przyjaźń z Japończykami.

3. Terroir – ten artykuł wyjaśnia, czym jest właściwie terroir i jaki ma wpływ na powstałą herbatę na przykładzie ogrodu herbacianego położonego na stoku góry Yu Shan na Tajwanie.

4. How to explore terroir – w tym artykule autor podpowiada, jak można odkrywać terroir, a także zdradza, jaki wpływ na terroir mają zmiany klimatu.

5. Asahiyaki – to relacja autora z pobytu w studiu ceramiki herbacianej należącym do Asahiyaki – japońskiej rodzinnej firmy zajmującej się wytwarzaniem ceramiki herbacianej, która funkcjonuje od wielu pokoleń. Z tej relacji można dowiedzieć się m.in. dlaczego niektóre czarki herbaciane z tego studia kosztują ok. 200 000 jenów (ok. 7600 zł) za jedną sztukę, a także jaki stosunek Japończycy mają do wytwarzanej przez siebie ceramiki.

6. The Boston Tea Party: the world’s most impactful tax cut – ten artykuł poświęcony jest zagadnieniu herbatki bostońskiej (Boston Tea Party). Przedstawia przyczyny, przebieg oraz skutki tego zdarzenia.

7. Japan through textures and colours – to fotorelacja z różnych miejsc Japonii.

8. How Britain forgot to make tea – ten artykuł wyjaśnia, jak to się stało Brytyjczycy odeszli od przyrządzania herbaty liściastej na rzecz herbaty w torebkach.

9. Tea Horse Road – to wywiad z Michaelem Freemanem, znanym fotografem, którego głównym przedmiotem zainteresowania jest Azja, autorem m.in. książek „The Life of Tea” oraz „The Tea Horse Road”. W tym wywiadzie poświęconym „The Tea Horse Road” Freeman opowiada m.in. o tym, jak zbierał materiały do tej książki, jak długo zajęło mu zebranie materiałów, czego dowiedział się o dawnym Konnym Szlaku Herbacianym dzięki podróży, czy drogi na tym szlaku są wciąż używane czy jak smakuje słynna tybetańska herbata z dodatkiem mleka jaka, soli oraz masła.

10. The art of smell and taste – to wywiad z Carine Baundry, chemikiem z wykształcenia i ekspertem herbacianym z zawodu, z którego można dowiedzieć się m.in. jak działają nasze zmysły smaku i węchu w trakcie picia herbaty, jak można doskonalić swoje zmysły, aby pełniej i bardziej świadomie odczuwać smaki i aromaty, czy temperatura naparu wpływa na doznania smakowo-zapachowe dostarczane przez ten napar, dlaczego mamy problemy z rozróżnianiem aromatów i smaków, a także dlaczego nasze doznania różnią się (np. dany napar jednej osobie może wydawać się przyjemny, a drugiej nie).

11. Just sit and sip: finding Burma in a tea cup – autor artykułu na podstawie doświadczeń ze swojego pobytu w Birmie opowiada o tym, jak wygląda tutejsza kultura herbaty, jak Birmańczycy przyrządzają i piją herbatę, czym jest lahpet thote, a także jaką rolę w życiu mieszkańców Birmy odgrywają herbaciarnie.

12. Walking the green path – autor tekstu opowiada, jak zaczęła się jego przygoda z herbatą, na jakim etapie drogi herbacianej znajduje się obecnie, a także jak herbata wpłynęła na niego samego.

13. Phongsaly – to relacja autora z pobytu w Phongsaly, prowincji Laosu, która jest wysunięta najbardziej na północ, graniczącej z chińską prowincją Junnan oraz wietnamską prowincją Điện Biên. Z tego artykułu można dowiedzieć się przede wszystkim, jaką herbatę uprawiają i wytwarzają okoliczni mieszkańcy oraz gdzie trafia wyprodukowana przez nich herbata.

14. Rivers and clouds – to krótka wzmianka o sklepie z herbatą zwanym Rivers and clouds, specjalizującym się w chińskiej herbacie z prowincji Syczuan i Junnan, który mieści się w historycznym budynku w Lubece w Niemczech.

Największą zaletą czasopisma jest różnorodność poruszanych tematów. Można znaleźć w nim m.in. teksty na tematy historyczne, relacje z pobytu w miejscach związanych z herbatą, historie osób związanych z herbatą czy wywiady z takimi osobami. Wszystkie te artykuły zostały napisane przez autorów o różnej wiedzy i różnych doświadczeniach. Dzięki tej rozmaitości można dowiedzieć się czegoś nowego i spojrzeć na pewne kwestie związane z herbatą z innej perspektywy. To sprawia, że lektura tej publikacji jest niezwykle pouczająca i inspirująca. Mnie osobiście wszystkie artykuły przypadły do gustu, ale najbardziej podobał mi się wywiad zatytułowany „The art of smell and taste”, ponieważ rozjaśnił kilka kwestii związanych z rozpoznawaniem i odczuwaniem smaków oraz aromatów.

Kolejną zaletą kwartalnika jest bogata szata graficzna. Czasopismo zawiera wiele zdjęć i ilustracji powiązanych z tematem artykułów. Dzięki temu publikacja ta jest wyjątkowo atrakcyjna pod względem wizualnym. Odnośnie do formatu uważam, że jest w sam raz – nie jest za duży, ani za mały, przez co publikację wygodnie trzyma się w rękach.

Co do wad czasopisma, to przyznam szczerze, że nie bardzo jest do czego się przyczepić 😊.

Na koniec warto wspomnieć, że kwartalnik „Eighty degrees” jest otwarty na szeroko rozumianą współpracę. Jeżeli ktoś chciałby, aby jego artykuł lub zdjęcia/ilustracje zostały zamieszczone w tym magazynie, może zgłaszać się do redakcji.

Podsumowując, „Eighty degrees” to warty uwagi anglojęzyczny kwartalnik o herbacie, w którym można znaleźć pouczające i inspirujące artykuły na różne tematy dotyczące herbaty, a także przepiękne zdjęcia i ilustracje. Można by powiedzieć, że stanowi istną ucztę dla umysłu i oczu 😊. W przedmowie do tego numeru redaktor naczelny stwierdził, że chciałby, aby ten numer stanowił chwilową ucieczkę od codzienności w trudnych czasach pandemii. Myślę, że udało mu się osiągnąć ten cel. Przyjemnie jest wziąć ten magazyn do ręki i wciągnąć się w lekturę artykułów, na chwilę zapominając o tym, co dzieje się wokół. Jeżeli czytanie po angielsku nie sprawia Wam problemu i chcielibyście poszerzyć swoje horyzonty herbaciane, serdecznie polecam Wam tę publikację.