Różne odsłony herbaty cz. 53 – Kamairicha, czyli japońska herbata inna niż pozostałe

Dawno nie zamieszczałam recenzji japońskiej herbaty, więc nadszedł czas, aby napisać o takiej 😊. W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam japońską zieloną herbatę o nazwie Kamairicha. Została ona kupiona w sklepie eherbata.

Kamairicha to zielona herbata, która pochodzi z wyspy Kiusiu, trzeciej pod względem wielkości wyspy Japonii. Jest ona specjalnością tego regionu. Nazwa „Kamairicha” oznacza „herbatę wytwarzaną na patelni”. To właśnie sposób produkcji Kamairichy sprawia, że jest to herbata unikatowa. W celu zatrzymania oksydacji listki poddaje się działaniu wysokiej temperatury poprzez prażenie w wokach, a nie działaniu pary wodnej, tak jak w przypadku zdecydowanej większości japońskich zielonych herbat. Poddawanie listków działaniu wysokiej temperatury poprzez prażenie w wokach to typowo chińska metoda produkcji zielonej herbaty, dlatego też można by stwierdzić, że Kamairicha to japońska zielona herbata, którą wytwarza się w chińskim stylu. Co ciekawe, jeszcze kilkaset lat temu prażenie w wokach było powszechnym sposobem produkcji zielonej herbaty w Japonii. Jednak z czasem to poddawanie działaniu pary wodnej stało się popularniejsze. Obecnie japońska herbata, którą wytwarza się tą starszą metodą, jest rzadko spotykana.

Teraz co nieco o tym, jak dokładniej wygląda proces wytwarzania herbaty Kamairicha. Zebrane listki przechodzą przez takie etapy produkcji jak: prażenie w specjalnych wokach zwanych kama, pocieranie, suszenie oraz formowanie. W zależności od tego, w jaki sposób przetworzone listki zostały uformowane, herbatę Kamairicha można podzielić na dwa podstawowe rodzaje: Kamairi tamaryokucha (zwana również kamaguri) oraz Kamanobicha. Kamairi tamaryokucha to herbata, która ma postać poskręcanych listków w ciemnozielonym kolorze. Z kolei Kamanobicha ma postać ciemnozielonych listków w kształcie igiełek, przez co przypomina nieco herbatę Sencha. Ten pierwszy rodzaj jest zdecydowanie częściej spotykany.

Jeżeli chodzi o moją Kamairichę, to po analizie wyglądu listków, które widać na zdjęciu poniżej, można wywnioskować, że jest to Kamairi tamaryokucha.

Niestety nie znam więcej szczegółów dotyczących tej herbaty, np. z której prefektury wyspy Kiusiu pochodzi czy jaki był mniej więcej termin zbiorów listków.

Listki herbaty Kamairicha wydzielają aromat roślinny z wyraźnymi nutami prażenia.

Napar z Kamairichy ma intensywny roślinny zapach z delikatnymi akcentami umami i żółtawo-zielonkawy kolor. Prezentuje się on następująco:

W smaku naparu dominują akcenty roślinne z wyraźną słodyczą oraz nutami prażenia. Ogólnie rzecz biorąc, napar jest całkowicie pozbawiony goryczy. Pozostawia on w ustach niezwykle mocny i długo utrzymujący się posmak, który określiłabym jako maślano-bulionowy 😊

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to myślę, że najlepiej jest zalać ją wodą o temperaturze ok. 75 stopni i parzyć przez ok. 1,5 minuty. Takie właśnie zalecenia znajdują się na stronie sklepu eherbata, ale w kilku innych anglojęzycznych źródłach zaleca się parzenie w nieco inny sposób: używając wody o wyższej temperaturze, tj. ok. 90 stopni, i skracając czas parzenia do 30 sekund. Wypróbowałam oba te sposoby i doszłam do wniosku, że tej herbacie lepiej służy parzenie wodą o niższej temperaturze. Po zaparzeniu wodą o wyższej temperaturze smak naparu jest mocniejszy, ale za to pojawia się wyraźna goryczka, której nie ma, gdy zaparzymy herbatę wodą o niższej temperaturze.

Te same listki herbaty Kamairicha można wykorzystać trzykrotnie, z tym że przy drugim parzeniu dobrze jest skrócić czas parzenia do minuty, a przy trzecim parzeniu wydłużyć go do 2,5 minuty.

Warto wspomnieć o listkach tej herbaty po zaparzeniu. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądały po drugim parzeniu:

Jak widać część listków jest rozdrobniona, a część niemalże pozostawiona w całości.

Warto też wiedzieć, że Kamairicha dobrze smakuje, gdy przyrządzimy ją na zimno. Tak przygotowany „napar” ma intensywny roślinny smak ze słodkawymi nutami. Co ciekawe, po dłuższym czasie schładzania herbaty te słodkawe nuty w „naparze” niespodziewanie stają się wyraźnie kwiatowe.

Podsumowując, Kamairicha to unikatowa japońska zielona herbata, która wyróżnia się nietypowym sposobem produkcji polegającym na prażeniu w wokach oraz niebanalnymi doznaniami smakowymi i zapachowymi dostarczanymi przez napar. Obecnie jest to moja ulubiona japońska zielona herbata. Cenię ją szczególnie za brak goryczki w smaku. Niestety jest ona dość trudno dostępna. Polecam ją szczególnie miłośnikom nietuzinkowych zielonych herbat oraz tym, którzy znają słynne japońskie zielone herbaty takie jak Sencha czy Gyokuro i chcieliby poznać coś innego.

PS. Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z książki Jane Pettigrew pt. „World of Tea: Discovering Producing Regions and their Teas” oraz następujących źródeł internetowych:

https://eherbata.pl/kamairi-cha-1748.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Kamairicha

https://www.myjapanesegreentea.com/kamairicha

http://theartofjapanesegreentea.com/kamairicha-a-pan-fried-green-tea-guide

http://www.o-cha.net/english/teacha/cultivation/kamairicha.html

https://tomotcha.com/en/blog/2015-010-october-shipment

Różne odsłony herbaty cz. 52 – Nepal Jun Chiyabari ‘Himalayan Black’, czyli kolejna wyśmienita czarna herbata z Nepalu

Na blogu dawno nie było recenzji herbaty, więc nadszedł czas, aby to się zmieniło 😊 W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam czarną herbatę z Nepalu o nazwie Nepal Jun Chiyabari ‘Himalayan Black’. Została ona kupiona w Herbaty Czas – warszawskiej herbaciarni i sklepu z herbatą w jednym.

Nepal Jun Chiyabari ‘Himalayan Black’ to czarna herbata pochodząca z nepalskiego ogrodu Jun Chiyabari, który znajduje się na wysokości ok. 1650-2200 m n.p.m. niedaleko miejscowości Hile w dystrykcie Dhankuta we wschodniej części Nepalu. Nazwa „Jun Chiyabari” oznacza po nepalsku „ogród rozświetlony księżycową poświatą”. Ten niewielki ogród o powierzchni ok. 75 hektarów został założony w 2001 r. Co ciekawe, w tym miejscu zasadzono odmiany krzewów herbacianych pochodzące nie tylko z Nepalu, ale również z niedaleko położonej indyjskiej prowincji Darjeeling, Tajwanu oraz Japonii, a także sprowadzono maszyny do obróbki herbaty z Tajwanu, co sprawia, że ogród ten jest dość nietypowy i innowacyjny. Ponadto na tym obszarze panują warunki idealne do uprawy herbaty: przede wszystkim niezwykle czyste powietrze, bliskość wysokich gór, ciepłe i słoneczne dni oraz chłodne noce i częste mgły spowijające ten rejon, które są skutkiem mieszania się ciepłego powietrza z południa oraz zimnego powietrza z północy, co przekłada się na wyjątkową aromatyczność wytwarzanych herbat.

Warto też wiedzieć, że ogród Jun Chiyabari jest określany mianem organicznego, co oznacza, że do produkcji herbaty nie używa się pestycydów czy nawozów sztucznych. Ponadto promuje on wszelkiego rodzaju działania na rzecz lokalnych społeczności, np. zatrudnia więcej kobiet niż mężczyzn.

Nepal Jun Chiyabari ‘Himalayan Black’ to herbata w pełni oksydowana. Zebrane listki dostarczane przez drobnych rolników trafiają do centralnego magazynu, gdzie następnie są przetwarzane: przechodzą przez takie procesy produkcji, jak: więdnięcie, zwijanie, oksydacja, prażenie i suszenie. Ostatecznie herbata ma postać ciemnobrązowych kawałków ze złocistymi refleksami i wygląda następująco:

Listki te wydzielają zapach lekko podprażonej gorzkiej czekolady.
Napar z Nepal Jun Chiyabari ‘Himalayan Black’ również ma zapach lekko podprażonej gorzkiej czekolady oraz bursztynowy kolor. Prezentuje się tak, jak na zdjęciu poniżej:

W smaku naparu dominują nuty czekoladowo-kakaowe. Zdarza się też, że wyczuwam w nim akcenty karmelu oraz suszonej śliwki, ale są one dość delikatne. Ogólnie rzecz biorąc, smak naparu z tej herbaty kojarzy mi się ze smakiem niezbyt słodkich ciastek czekoladowych lub gorzkiej czekolady. Co ciekawe, napar pozostawia delikatny miodowy posmak.

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to myślę, że najlepiej jest zalać ją wodą tuż po zagotowaniu i parzyć przez 1 minutę. Co prawda na stronie sklepu oraz ogrodu Jun Chiyabari zaleca się parzyć tę herbatę przez 4-5 minut, ale napar powstały po minucie parzenia zdecydowanie bardziej mi smakuje. Te same listki można wykorzystać dwukrotnie, z tym, że przy drugim parzeniu dobrze jest wydłużyć czas parzenia o ok. 2 minuty.

Na koniec warto wspomnieć o listkach tej herbaty po zaparzeniu. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądały po pierwszym parzeniu:

Listki te są rozdrobione w średnim stopniu, ale to wcale nie przekłada się na gorsze doznania smakowe, ponieważ napar z Nepal Jun Chiyabari ‘Himalayan Black’ smakuje równie wybornie, co herbata, której liście są zachowane w całości.

Podsumowując, Nepal Jun Chiyabari ‘Himalayan Black’ to nepalska czarna herbata dająca napar o zapachu i smaku lekko podprażonej gorzkiej czekolady oraz delikatnym miodowym posmaku. Jest ona kolejnym dowodem na to, że nepalskie herbaty są wyśmienite, wcale nie gorsze niż np. znane herbaty z niedaleko położonej indyjskiej prowincji Darjeeling. Polecam tę herbatę szczególnie miłośnikom czarnych herbat oraz herbat, które dają niezbyt słodki napar.

PS. Przy opracowywaniu wpisu korzystałam ze strony internetowej ogrodu Jun Chiyabari (http://junchiyabari.com/) oraz następujących źródeł internetowych:

https://herbatyczas.pl/pl/tylko-u-nas/960732-1222-himalayan-black.html/

https://what-cha.com/products/nepal-jun-chiyabari-himalayan-imperial-black-tea/

https://www.siam-teas.com/product/jun-chiyabari-himalayan-black-tea/

https://steepster.com/teas/what-cha/80043-nepal-jun-chiyabari-himalayan-imperial-black-tea/

https://happyearthtea.com/products/himalayan-imperial-black-jun-chiyabari-nepal-tea-organic-2019/

https://www.paperandtea.com/journal/jun-chiyabari/

Krótki przegląd polskich i czeskich twórców ceramiki herbacianej

Mój ostatni post na stronie bloga na Facebooku, w którym podałam Wam listę znanych mi polskich oraz czeskich twórców ceramiki herbacianej i zapytałam o to, czy kojarzycie kogoś jeszcze, a także Wasze odpowiedzi w komentarzach zainspirowały mnie do stworzenia tego wpisu, który będzie krótkim przeglądem wspomnianych twórców ceramiki herbacianej. Oto i on (w formie listy w punktach):

Polscy twórcy ceramiki herbacianej:

1. Andrzej Bero (https://www.instagram.com/andrzejbero/) – to chyba najbardziej znany polski twórca ceramiki herbacianej, o którym słyszał niemal każdy miłośnik herbaty. Jego twórczość znana jest również za granicą, w tym Korei czy Chinach. Uczestniczy w wielu warsztatach i plenerach ceramicznych w Polsce i za granicą. Tworzy głównie czarki oraz różnego rodzaju czajniczki (np. kyusu, shiboridashi czy hohiny). Jego specjalnością są shiboridashi. Jego prace można nabyć w warszawskiej herbaciarni o nazwie Herbaty Czas (https://herbatyczas.pl/). Są one dostępne również w zagranicznych sklepach, np. w słowackim sklepie z herbatą o nazwie PU-ERH.sk (https://www.pu-erh.sk/) czy czeskim sklepie z herbatą o nazwie Klasek Tea (https://www.darjeeling.cz/). Na zdjęciu poniżej znajduje się kyusu i dwie czarki jego autorstwa 😊

2. Aneta Zatyka – to twórczyni ceramiki herbacianej, która jest mocno zainspirowana koreańską ceramiką herbacianą. Tworzy głównie czajniczki oraz czarki. Obecnie jej ceramikę można kupić w warszawskiej herbaciarni Herbaty Czas (https://herbatyczas.pl/). Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć czarkę jej autorstwa:

3. Grzegorz Ośródka (http://ogama-blog.blogspot.com/) – to twórca ceramiki herbacianej prowadzący bloga o nazwie Ogama-blog, na którym zamieszcza zdjęcia swoich przykładowych prac. Tworzy głównie czajniczki, czarki oraz morza herbaty. Na zdjęciu poniżej widać czajniczek jego autorstwa (zdjęcie zamieszczone dzięki uprzejmości Łukasza Gęborka):

4. Jakub Tomaszewski aka jakubtpottery (https://www.instagram.com/jakubtpottery/ oraz https://www.facebook.com/Jakubtpottery-1650336318597521/) – to młody twórca ceramiki herbacianej, który nie boi się eksperymentów. Tworzy głównie czarki, czajniczki i gaiwany.

5. Natalia Izbicka (https://www.instagram.com/n.izbicka/) – to również młoda twórczyni ceramiki herbacianej. Tworzy głównie czarki, czajniczki, gaiwany oraz kubki.

6. Maciej Szczypka (https://www.facebook.com/SzczypkaRAKU/) – to twórca ceramiki tradycyjną japońską metodą wypalania o nazwie Raku. Tworzy nie tylko ceramikę herbacianą, ale również szeroko rozumianą ceramikę użytkową, np. donice.

7. Jerzy Szczepkowski (http://jurekszczepkowski.pl/) – to twórca ceramiki, który prowadzi również warsztaty ceramiczne. Tworzy zarówno ceramikę herbacianą (głównie czarki, czajniki oraz kubki i filiżanki), jak również szeroko rozumianą ceramikę użytkową, np. wazony, pojemniki czy miseczki. Jego prace można nabyć w sklepie specjalizującym się w nepalskich herbatach o nazwie One Cup of Tea (http://onecupoftea.pl/).

8. Damian Piątkowski (https://www.instagram.com/zwierzszkodnik/ i https://www.etsy.com/shop/clayoncy/) – to twórca ceramiki, który na co dzień mieszka w Czechach. Tworzy głównie czarki oraz czajniczki.

9. Andrzej Mędrek (https://www.facebook.com/AndrzejMedrekCeramika/) – to twórca ceramiki, który tworzy głównie czarki oraz pojemniki. Pracuje zarówno z kamionką, jak i porcelaną. Część jego prac można kupić w sklepie z ceramiką o nazwie ToczTo (https://toczto.pl/). Jego prace były prezentowane na wielu wystawach w Polsce i zagranicą. Niektóre z nich znajdują się w zbiorach m.in. Muzeum Narodowego w Krakowie czy Muzeum Porcelany w Rydze.

10. Anna Włodarczyk – to autorka znanego bloga poświęconego chińskiej herbacie o nazwie Morze Herbaty (http://morzeherbaty.pl/). Zdarza się, że na blogu zamieszcza zdjęcia swoich prac. Jak można by było się tego spodziewać po specjalistce od chińskiej herbaty, tworzy zestawy do chińskiej ceremonii herbacianej gongfu cha, czyli czarki, gaiwany oraz morza herbaty. Co roku w lipcu organizuje warsztaty ceramiczno-herbaciane w Ponurzycy. Na zdjęciu poniżej znajduje się zestaw jej autorstwa w bardzo ciekawym i nietypowym ciemnozielonym kolorze (zdjęcie zamieszczone dzięki uprzejmości Piotra Orlińskiego):

11. Anna Molska aka Open Work Pottery (https://www.instagram.com/openwork.molska/ i https://openworkpottery.blogspot.com/) – to twórczyni ceramiki herbacianej, która dużo eksperymentuje z kamionką oraz porcelaną. Prowadzi również warsztaty ceramiczne. Tworzy głównie czarki oraz kubki.

12. Dorota Gralewska aka Pracownia Bez ucha (https://www.instagram.com/bez_ucha/) – to twórczyni ceramiki, która tworzy czarki do herbaty.

13. Tomasz Jaremków aka ClayMan (https://www.facebook.com/claymanstudio/) – to twórca, który pracuje zarówno z kamionką, jak i porcelaną. Tworzy głównie czarki, gaiwany, czajniczki oraz kubki.

14. Katarzyna Poniecka aka Gliniana kula – pracownia ceramiczna (https://www.facebook.com/Gliniana-Kula-pracownia-ceramiczna-123314867791136/ i http://www.glinianakula.pl/) – to twórczyni ceramiki, która organizuje rozmaite warsztaty i plenery ceramiczne. Tworzy głównie rozmaite czarki. Część jej prac jest dostępna w sprzedaży w sklepie specjalizującym się w nepalskich herbatach o nazwie One Cup of Tea (http://onecupoftea.pl/). Na zdjęciu poniżej widoczna jest czarka jej autorstwa:

15. Iwona Majgat-Tomaszewska aka Aurora Pracownia Ceramiczna (https://www.facebook.com/AuroraPracowniaCeramiczna/) – to twórczyni ceramiki herbacianej, która tworzy głównie rozmaite czarki, czajniczki oraz kubki.

16. Barbara Turkiewicz aka Ceramika Turkiewicz (https://www.facebook.com/CeramikaTurkiewicz/) – to twórczyni ceramiki herbacianej, która jest rzeźbiarką z wykształcenia (ukończyła warszawską Akademię Sztuk Pięknych). Tworzy głównie kubki, czarki, talerze oraz miski o bardzo charakterystycznym wyglądzie: dość duże, w najróżniejsze fantazyjne wzory, m.in. kropki, paski czy koronki. Naczynia te są przeważnie w następujących kolorach: białym, czarnym, szarym i niebieskim. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć czarkę jej autorstwa:

Czescy twórcy ceramiki herbacianej:

1. Andrej Knjaževič aka akapottery (https://www.instagram.com/akapottery/?hl=pl/) – to czeski twórca ceramiki herbacianej, który tworzy głównie czajniczki i czarki. Na zdjęciu poniżej znajduje się czarka jego autorstwa kupiona na Święcie Herbaty w 2016 r.

2. Petr Sklenička (https://www.instagram.com/pskeramika/) – to młody czeski twórca ceramiki, który tworzy głównie różnego rodzaju czajniczki. Jego prace można nabyć np. w czeskim sklepie z herbatą o nazwie Klasek Tea (https://www.darjeeling.cz/).

3. Miroslava Randová i Petr Novák (https://keramikstudio.artkeramika.cz/en/) – to para współpracujących ze sobą czeskich ceramików. Pracują zarówno z kamionką, jak i z porcelaną. Tworzą głównie czarki, czajniczki, pojemniki i chapany.

4. Jiří Duchek aka Keramika Duchek (https://www.facebook.com/keramikaduchek/ oraz https://www.instagram.com/keramikaduchek/) – to czeski twórca ceramiki herbacianej, który tworzy głównie czajniczki i czarki. Podczas tworzenia ceramiki używa naturalnych materiałów pochodzących z okolic gminy Mutějovice, czyli jego miejsca zamieszkania. Jego prace można nabyć np. w czeskim sklepie z herbatą o nazwie Klasek Tea (https://www.darjeeling.cz/) czy słowackim sklepie z herbatą o nazwie PU-ERH.sk (https://www.pu-erh.sk/). Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć czarkę jego autorstwa zakupioną na tegorocznym Święcie Herbaty w Cieszynie 😊

Jeżeli znacie jeszcze jakichś twórców ceramiki herbacianej, których nie wymieniłam na powyższej liście, dajcie znać 😊

PS Przy opracowywaniu wpisu dodatkowo korzystałam z następujących źródeł internetowych:

https://toczto.pl/index.php/o-nas//

https://www.pu-erh.sk/product-category/artists/andrzej-bero/

http://www.glinianakula.pl/#oPracowni/

https://goingapp.pl/evt/1689122/wystawa-ceramiki-do-herbaty-bero-novak-randova/

https://www.pu-erh.sk/product-category/artists/jiri-duchek/

https://sprudge.com/the-2019-sprudge-guide-to-teamakers-and-ceramics-140876.html

Zestawienie linków do najciekawszych artykułów z blogów i portali o herbacie – pierwsze półrocze 2019 r.

Dzisiaj zaprezentuję Wam pierwszą część subiektywnego zestawienia linków do najbardziej interesujących wpisów zamieszczanych na blogach i portalach polsko- i anglojęzycznych od stycznia do czerwca tego roku (mniej więcej do dnia zamieszczenia tego wpisu). Podzielę je na dwie części: polsko- i anglojęzyczną, a przy każdej pozycji zestawienia zamieszczę krótki komentarz, dlaczego uważam dany wpis za szczególnie interesujący. Oto wspomniane zestawienie:

Linki do wpisów na polskojęzycznych blogach o herbacie – styczeń-czerwiec 2019 r.:

http://cha-herbata.blogspot.com/2019/01/sztuka-herbaty-rekonstrukcja-droga.html – w tym wpisie Robert, autor bloga, przedstawia ciekawy punkt widzenia na ceremonialne parzenie herbaty, ponieważ twierdzi, że jest to rodzaj rekonstrukcji. Stosuje zaskakujące, ale przy tym niezwykle trafne porównanie do średniowiecznych turniejów rycerskich oraz opery.

http://cha-herbata.blogspot.com/2019/01/herbaty-etiopskie-wsponienie.html – wpis ten jest poświęcony herbacie w Etiopii. Autor wspomina o swojej wizycie na jednej z etiopskich plantacji herbaty o nazwie Gumaro.

http://piewcyteiny.pl/10-herbacianych-profili-na-polskim-instagramie-ktore-warto-obserwowac/ – ten wpis zawiera listę 10 polecanych herbacianych profili na polskim Instagramie. Przyznam szczerze, że nie lubię tego portalu społecznościowego (dlatego też sama nie mam tam konta), ale i tak od czasu do czasu chętnie zaglądam na wybrane profile ;).

https://japoniablizej.blogspot.com/2019/01/ale-najpierw-herbatka-czyli-muzeum.html – to wpis z bloga, który nie jest o herbacie, ale sam wpis jest jak najbardziej herbaciany, dlatego znalazł się w tym zestawieniu. Zawiera on relację z wizyty w Muzeum Herbaty w japońskiej prefekturze Shizuoka.

https://ju-jon-ja.blogspot.com/2019/02/tschanara-plantacja-herbaty-w-niemczech.html/ – to bardzo ciekawa relacja Łukasza, autora bloga, z wizyty na jednej z europejskich plantacji herbaty, tj. Tschanara Tee Garden w Niemczech.

https://eherbata.pl/historia-herbaty-tajwanskiej.html – w tym artykule autor, Konrad Pociask ze sklepu eherbata, omawia historię herbaty na Tajwanie. Ten wpis stanowi pierwszą część cyklu poświęconego herbacie tajwańskiej.

https://kursnaherbate.pl/kurs-na-cameron-highlands-czyli-herbata-w-malezji/ – ten wpis zawiera relację z wizyty Macieja, autora bloga, na malezyjskiej plantacji herbaty o nazwie Cameron Highlands.

https://cha-herbata.blogspot.com/2019/03/matcha-wykady-historia-i-obecna.html – ten wpis, będący relacją z wykładów o herbacie Matcha, zawiera kilka ciekawostek dotyczących historii tej herbaty w Japonii.

https://eherbata.pl/herbata-tajwanska-cz.-ii-gatunki.html – ten wpis, będący drugą częścią wyżej wspomnianego cyklu poświęconego herbacie tajwańskiej, jest przewodnikiem po tajwańskich oolongach.

https://eherbata.pl/herbata-tajwanska-cz.-iii-gatunki-czarne-zielone-i-inne.html – ten wpis, będący trzecią częścią wyżej wspomnianego cyklu poświęconego herbacie tajwańskiej, jest przewodnikiem po pozostałych rodzajach herbaty, tj. po czarnych i zielonych herbatach.

http://cha-herbata.blogspot.com/2019/04/o-keiko-czyli-herbata-uczy-spokoju.html – w tym wpisie Robert, autor bloga, cytuje ciekawy artykuł pt. „Herbata uczy spokoju” Magdaleny Rybak, który wyjaśnia, czym właściwie jest japońska ceremonia parzenia herbaty i czego można się nauczyć dzięki praktykowaniu takiej ceremonii (cały artykuł można przeczytać tutaj: https://zwierciadlo.pl/psychologia/warsztaty/herbata-uczy-spokoju).

https://eherbata.pl/blog/herbata-nie-odwadnia-282.html – w tym wpisie autor, Konrad Pociask ze sklepu eherbata, obala mit związany z odwadniającym działaniem herbaty, przytaczając przykładowe wyniki badań naukowych.

https://eherbata.pl/blog/herbata-tajwanska-cz.-iv-herbaciane-regiony-tajwanu-284.htmI – ten wpis, będąc czwartą częścią wyżej wspomnianego cyklu poświęconego herbacie tajwańskiej, jest przewodnikiem po najbardziej znanych tajwańskich rejonach, w których wytwarza się herbatę.

https://herbacianynotes.wordpress.com/2019/05/28/ekologiczna-plantacja-ayumi-czyli-jola-sni-o-herbacie/ – ten wpis jest relacją z pobytu Joli, autorki bloga, na niewielkiej ekologicznej plantacji herbacianej w Fujieda znajdującej się w japońskiej prefekturze Shizuoka. Relacja ta jest uzupełniona niezwykle ciekawymi spostrzeżeniami dotyczącymi realiów funkcjonowania plantacji oraz życia w Japonii.

https://piewcyteiny.pl/herbata-na-youtube-kogo-obserwowac/ – ten wpis zawiera listę polecanych polsko- i anglojęzycznych kanałów o herbacie na Youtube.

http://cha-herbata.blogspot.com/2019/06/kutywar-yume-wakaba-obrabanie-lisci-i.html – w tym wpisie Robert, autor bloga, zaczyna od analizy listków kultywaru krzewu herbacianego nazwie Yume-wakaba i uzyskanego z nich naparu, a następnie przechodzi do ogólnych rozważań nad tym, czym właściwie jest biała herbata i co odróżnia ją od innych rodzajów herbaty, biorąc pod uwagę proces obróbki.

http://ju-jon-ja.blogspot.com/2019/06/wizyta-u-mistrzow-ceramiki.html – ten wpis jest relacją z wizyty Łukasza, autora bloga, u mistrzów ceramiki herbacianej w trakcie niedawnego pobytu w Korei.

https://kursnaherbate.pl/herbata-na-zimno-czyli-herbata-mrozona-ice-tea-cold-brew/ – w tym wpisie Maciej, autor bloga, prezentuje trzy ciekawe sposoby przyrządzenia cold brew, czyli herbaty na zimno (pierwszy z nich jest dość popularny, a dwa pozostałe dwa – raczej mało znane).

Linki do wpisów na anglojęzycznych blogach i portalach o herbacie – styczeń-czerwiec 2019 r.:

http://www.tching.com/2018/12/top-10-tea-books-time-tea-lovers-part-1/ – to pierwsza część artykułu, który zawiera zestawienie najlepszych anglojęzycznych książek o herbacie.

http://www.tching.com/2019/01/top-10-tea-books-time-tea-lovers-part-2/ – to druga część artykułu, który zawiera zestawienie najlepszych anglojęzycznych książek o herbacie.

https://www.myjapanesegreentea.com/bizenya-kohaku – czy wiedzieliście, że istnieją japońskie herbaty, które dostarczają doznań podobnych do tych dostarczanych przez herbaty tajwańskie? Bizenya Kohaku, o której można poczytać w tej recenzji, to doskonały przykład takiej herbaty.

https://worldteanews.com/editors-choice/india-establishes-a-firm-date-for-first-pluck/ – z tego artykułu można dowiedzieć się, że Tea Board of India ustaliła, że najwcześniejszym możliwym dniem zbiorów herbaty jest 18 lutego (w stanach Assam, Arunachal Pradesh, Meghalaya, Mizoram, Nagaland, Tripura i Manipur) oraz 28 lutego (w stanach Himahal Pradesh i Uttarakhand).

http://www.tea-happiness.com/2019/01/how-to-grow-tea-pt-1-growing-camellia.html – w tym wpisie autorka bloga dzieli się swoimi wrażeniami oraz poradami dotyczącymi uprawy krzewu Camellia sinensis w domu.

https://www.myjapanesegreentea.com/sen-no-rikyu – w tym wpisie Ricardo, autor bloga, przedstawia biografię Sen No Rikyu, największego reformatora japońskiej ceremonii herbacianej, koncentrując się na tym, jaki wywarł wpływ na kształt tej ceremonii.

https://www.nature.com/articles/d41586-019-00395-4?fbclid=IwAR0pOUu-jbUH4tEuOKga8luQPNmcqq7SOZaJk_o2iaPaTxyehyLfCnXzrHM – to niezwykle obszerny artykuł, który omawia proces udomowienia herbaty oraz wyjaśnia, skąd się wzięły odmiany krzewu herbacianego.

http://www.tea-happiness.com/2019/02/tea-history-adding-milk-to-tea.html – w tym wpisie autorka próbuje wyjaśnić na kilka sposobów, skąd właściwie wziął się zwyczaj picia herbaty z mlekiem.

https://www.nature.com/articles/d41586-019-00398-1?fbclid=IwAR3kqLrizB0_BSPcsnmbwIVNn_MuOti_neuBeH3-CCFZDMLYWPbNW-vd7Vo – z tego artykułu można dowiedzieć się, jaki jest aktualny stan wiedzy na temat wpływu związków chemicznych zawartych w herbacie na organizm człowieka (szczególnie kofeiny, l-teaniny i galusanu epigallokatechiny). W tym artykule szczególnie ciekawa jest wzmianka o tym, że w sumie nie do końca wiadomo, na ile ten wpływ jest zasługą samych związków chemicznych, a nie procesu przyrządzania herbaty czy kontekstu społecznego, w którym pije się herbatę.

https://helloteacup.com/2019/02/07/yixing-zisha-artists-and-different-levels/ – ten wpis przedstawia historię tworzenia czajniczków Yixing oraz uzmysławia, jakie kwalifikacje trzeba mieć oraz jakie warunki spełniać, aby osiągnąć dany poziom wtajemniczenia w sztuce tworzenia czajniczków Yixing.

https://www.sazentea.com/en/blog/lexicon/essential-guide-to-owning-a-matcha-whisk.html – z tego artykułu można dowiedzieć się, na co należy zwracać uwagę przy zakupie bambusowej miotełki do przyrządzania herbaty Matcha o nazwie chasen, jakie są rodzaje chasenów, jak przyrządzać herbatę Matcha za pomocą tej miotełki, jak prawidłowo ją czyścić oraz przechowywać.

https://www.mudandleaves.com/teatime-blog/yixing-teapots-half-vs-fully-handmade – z tego artykułu można dowiedzieć się, jaka jest różnica pomiędzy częściowo ręcznie wytworzonymi a całkowicie ręcznie wytworzonymi czajniczkami Yixing oraz jak rozpoznać, czy dany czajniczek Yixing został częściowo czy całkowicie ręcznie wytworzony.

https://www.myjapanesegreentea.com/wabi-sabi – na pewno zetknęliście się kiedyś z japońskim terminem wabi sabi. Autor wpisu próbuje wyjaśnić, czym jest ten koncept.

https://www.lifeisbetterwithtea.com/world-of-tea/ – ten wpis jest wywiadem z Jane Pettigrew, cenioną specjalistką od herbaty, autorką m.in. książki „World of Tea: discovering producing regions and their teas”. Jane Pettigrew zdradza, jak zaczęła się jej droga herbaciana oraz jak długo zajęło jej szukanie i zbieranie materiałów potrzebnych do napisania tej książki.

https://www.christies.com/features/A-guide-to-Yixing-teapots-9709-1.aspx – ten artykuł jest wywiadem z emerytowanym kuratorem Museum of Asia. Rozmówca ten ujawnia, od kiedy wytwarza się czajniczki Yixing, jakie są trzy podstawowe techniki tworzenia takich naczyń, jakie są rodzaje gliny używanej do tworzenia czajniczków Yixing czy którzy artyści tworzący tego rodzaju naczynia do parzenia herbaty są najbardziej znani.

https://www.sazentea.com/en/blog/lexicon/comparing-japanese-handleless-teapots-shiboridashi-vs-hohin.html – ten wpis zawiera odpowiedzi na trzy główne pytania: Jakie są różnice między shiboridashi i hohinem? Czy lepiej wybrać te naczynia z gliny czy z porcelany? Jak najlepiej dbać o nie?

https://theteacupoflife.com/2019/03/1-mystery-tea-3-tea-reviewers.html – ten wpis jest ciekawą i nietypową formą recenzji herbaty. Trzy różne osoby (w tym dwóch blogerów herbacianych i jedna osoba, która nie pisze recenzji herbat) otrzymały próbkę tej samej herbaty, o której nic nie wiedziały, i przygotowały krótką recenzję tej herbaty według tego samego schematu. Jakie miały wrażenia z degustacji tej herbaty oraz czy ich wrażenia/wnioski z degustacji pokrywały się? O tym wszystkim można przeczytać w tym wpisie.

https://www.teaformeplease.com/how-to-make-matcha-taste-better/ – w tym wpisie autorka bloga podaje kilka sposobów na to, jak można poprawić smak herbaty Matcha.

https://www.teaformeplease.com/the-difference-between-bitterness-and-astringency/ – z tego wpisu można dowiedzieć się, jaka jest różnica między dwoma doznaniami dostarczanymi przez napar w herbacie: goryczką i uczuciem ściągania oraz jak je odróżnić od siebie.

https://itsmorethantea.wordpress.com/2019/04/03/tea-in-south-korea-had-a-circuitous-history/ – ten wpis jest krótką i zwięzłą prezentacją zawiłej historii herbaty w Korei Południowej.

https://eustaciatan.com/2019/04/high-mountain-oolong-the-difference-between-%E9%AB%98%E5%B1%B1-gaoshan-and-%E9%AB%98%E5%86%B7-gaoleng.html – czy wiedzieliście, że tajwańskie oolongi wysokogórskie można podzielić na dwa rodzaje: gaoshan cha oraz gaoleng cha? Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie warto dowiedzieć się więcej na ten temat w tym artykule.

https://theteacupoflife.com/2019/04/high-tea-afternoon-tea-difference.html – ten wpis wyjaśnia różnice pomiędzy high tea a afternoon tea i przedstawia podstawowe rodzaje afternoon tea.

http://www.tea-happiness.com/2019/04/how-to-grow-tea-pt-2-from-inside-to.html – w tym wpisie, będącym kolejną częścią wspomnianego wyżej wpisu o uprawie krzewu Camellia sinensis w domu, autorka dzieli się swoimi poradami i wrażeniami z przesadzania sadzonek oraz przeniesienia ich z domu na dwór.

https://eustaciatan.com/2019/04/tea-101-what-is-tie-guanyin.html – z tego wpisu można dowiedzieć się, czym właściwie jest Tie Guan Yin i jak rozpoznać prawdziwą herbatę tego typu.

http://theteamaestro.blogspot.com/2019/04/tea-scandal-in-scotland.html – w tym wpisie autor porusza temat skandalu związanego ze szkocką plantacją herbaty Wee Tea Company.

https://www.notesontea.com/2019/04/zero-waste-tea-lifestyle.html – w tym wpisie autorka bloga przedstawia kilka sposobów na to, aby być w zgodzie z ideą zero/less waste w odniesieniu do herbaty.

http://www.tea-happiness.com/2019/05/how-to-use-aroma-cup-set.html – ten wpis jest poradnikiem, jak delektować się aromatem naparu za pomocą specjalnej czarki przeznaczonej do tego celu zwanej niucharem.

https://eustaciatan.com/2019/05/my-first-duck-shit-oolong-what-is-dancong.html – ten wpis zawiera krótki wstęp do herbat Dancong oraz recenzję słynnej herbaty Dancong o nazwie Duck Shit Oolong (zwanej również oolongiem „Kacza Kupa”).

https://www.teaformeplease.com/transparency-in-tea/ – w tym wpisie autorka bloga sugeruje, aby na opakowaniu każdej herbaty zamieszczano pięć najważniejszych informacji o herbacie: jej pochodzeniu, wykorzystanym kultywarze krzewu herbacianego, dacie zbiorów listków oraz ich metodzie obróbki. Myślę, że to byłby fantastyczny pomysł.

Ciekawe anglojęzyczne blogi o herbacie – cz. 3

Od momentu, gdy opublikowałam część drugą dzisiejszego wpisu (http://mycupofgreentea.pl/2018/10/17/ciekawe-anglojezyczne-blogi-o-herbacie-cz-2/), trochę się zmieniło – poznałam kilka kolejnych anglojęzycznych blogów o herbacie, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Oto lista wraz z krótkim opisem danego bloga (kolejność jest przypadkowa):

1. Stephcupoftea (http://stephcupoftea.blogspot.com/) – autorka tego bloga zamieszcza rozmaite wpisy związane z herbatą, np. relacje z pobytu w herbaciarniach czy z wydarzeń związanych z herbatą, wpisy informacyjne o herbacie (np. o historii herbaty w Europie: http://stephcupoftea.blogspot.com/2018/04/tracing-early-route-of-tea-into-europe.html), recenzje herbat czy nawet haiku o herbacie;

2. Hello Tea Cup (https://helloteacup.com/) – na tym blogu można przeczytać przede wszystkim wpisy informacyjne o herbacie czy ceramice herbacianej. Moim zdaniem szczególnie ciekawy jest wpis o poziomach wtajemniczenia w wytwarzanie czajniczków z Yixing (https://helloteacup.com/2019/02/07/yixing-zisha-artists-and-different-levels/);

3. Life Is Better With Tea (https://www.lifeisbetterwithtea.com/) – autorka tego bloga zamieszcza głównie przepisy na napoje i słodkości na bazie herbaty oraz porady dotyczące przyrządzania herbaty;

4. It is more than tea (https://itsmorethantea.wordpress.com/) – autorka tego bloga zamieszcza m.in. porady dotyczące herbaty (szczególnie jej przyrządzania) czy wpisy informacyjne o herbacie, np. o historii herbaty w Korei (https://itsmorethantea.wordpress.com/2019/04/03/tea-in-south-korea-had-a-circuitous-history/);

5. Sazen Tea (https://www.sazentea.com/en/blog) – to blog prowadzony przez japoński internetowy sklep z herbatą o nazwie Sazen Tea. Można na nim przeczytać najróżniejsze porady dotyczące herbat (np. jak zaparzyć Gyokuro), jak również ceramiki herbacianej czy ogólnie akcesoriów herbacianych, np. jak dbać o miotełkę bambusową do przyrządzania herbaty Matcha zwaną chasenem. Moim zdaniem na szczególną uwagę zasługuje wpis o dobieraniu czajniczków i czarek do poszczególnych japońskich herbat (https://www.sazentea.com/en/blog/lexicon/essential-guide-to-choosing-the-perfect-japanese-tea-set.html);

6. Mud and Leaves (https://www.mudandleaves.com/teatime-blog) – to blog prowadzony przez chiński internetowy sklep z herbatą o nazwie Mud and Leaves. Na tym blogu zamieszczane są głównie wpisy informacyjne o chińskiej ceramice herbacianej. Polecam zwrócić uwagę na wpis o tym, jak można rozpoznać autentyczny czajniczek z Yixing (https://www.mudandleaves.com/teatime-blog/4-signs-of-a-real-yixing-teapot);

7. Tea Cachai (https://www.teacachai.com/) – na tym blogu można znaleźć przede wszystkim rozmaite przepisy na desery i słodkości na bazie herbaty (głównie herbaty Matcha);

8. Tea Chronicles (https://www.tea-chronicles.com) – na tym blogu pojawiają się rozmaite wpisy o herbacie, np. recenzje książek, relacje z pobytu na plantacjach herbaty, recenzje herbat czy wywiady z ludźmi związanymi z herbatą. Polecam szczególnie trzy wpisy z tej ostatniej kategorii: wywiad z Sarą Stender, założycielką firmy 3 Mountains zajmującej się dystrybucją herbat z Rwandy na zagraniczne rynki (https://www.tea-chronicles.com/tea-interview-sara-stender-rwandan-tea/), wywiad z Geoffem Hopkinsem, założycielem wietnamskiego sklepu z herbatą o nazwie Hatvala (https://www.tea-chronicles.com/tea-interview-geoff-hopkins-vietnamese-tea-shop-hatvala/) oraz wywiad z Anne Adams, przedstawicielką holenderskiej firmy specjalizującej się w dostarczaniu sadzonek krzewu Camellia sinensis do uprawy herbaty w domu (https://www.tea-chronicles.com/tea-by-me-anne-adams/);

9. Tea Epicure (https://teaepicure.com/blog/) – to blog prowadzony przez Tony’ego Gebely, autora książki „Tea: A User’s Guide” (zrecenzowanej przeze mnie tutaj: http://mycupofgreentea.pl/tag/tea-a-users-guide-tonyego-gebely/). Przeważająca większość treści opublikowanych na blogu pokrywa się z treściami wspomnianej pozycji, ale mimo to dobrze mieć je zebrane w jednym miejscu na stronie internetowej (zwłaszcza, że są uzupełnione fotografiami kolorowymi, a nie czarno-białymi ;));

10. Japanese Tea Sommelier (https://japaneseteasommelier.wordpress.com/) – to blog prowadzony przez Florenta Weugue, francuskiego nauczyciela i znawcę japońskiej herbaty, właściciela internetowego sklepu z herbatą o nazwie Thés du Japon. Na swoim blogu zamieszcza najróżniejsze wpisy związane z japońską herbatą, np. o konkretnych herbatach czy kultywarach krzewu herbacianego, historii herbaty w danym rejonie Japonii czy recenzje japońskich herbat (również tych rzadszych i trudniej dostępnych). Polecam szczególnie cały cykl wpisów o regionalnych wersjach herbaty Bancha (https://japaneseteasommelier.wordpress.com/2018/03/19/regional-banchas-as-ethnographic-documents/), tj. o herbatach:

a) Goishicha (https://japaneseteasommelier.wordpress.com/2018/03/26/the-goichi-cha-from-shikoku/),

b) Batabatacha (https://japaneseteasommelier.wordpress.com/2018/04/02/batabata-cha-from-toyama/),

c) Iri-bancha zwanej też Kyo-bancha (https://japaneseteasommelier.wordpress.com/2018/04/06/iri-bancha-kyo-bancha/) oraz

d) Mimasaka Bancha (https://japaneseteasommelier.wordpress.com/2018/04/12/mimasaka-bancha/);

11. A Tea Addict’s Journal (http://www.marshaln.com/) – autor bloga zamieszcza głównie relacje z wydarzeń związanych z herbatą oraz relacje z pobytu na plantacjach herbaty, jak również dzieli się ogólnymi obserwacjami i przemyśleniami dotyczącymi herbaty. Uważam, że najciekawsze są szczególnie dwa wpisy: relacja z pobytu w jednym z pięciu oddziałów tajwańskiego ośrodka badań nad herbatą o nazwie Tea Research and Extension Station (http://www.marshaln.com/2018/05/tea-geek-paradise/) oraz relacja z pobytu w znanym z herbat skalnych chińskim rejonie Wuyishan (http://www.marshaln.com/2019/04/wuyishan/).

Różne odsłony herbaty cz. 51 – Kim Tuyen Black Tea, czyli intrygująca czarna herbata z Wietnamu

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam wietnamską czarną herbatę o nazwie Kim Tuyen Black Tea, która została kupiona w sklepie eherbata. Po tym, jak jakiś czas temu spróbowałam dwóch wietnamskich herbat: białej o nazwie Suoi Giang Wild White Tea oraz zielonej o nazwie Suoi Giang Wild Green Tea (http://mycupofgreentea.pl/2016/04/07/rozne-odslony-herbaty-cz-27-suoi-giang-wild-green-tea-oraz-suoi-giang-wild-white-tea-czyli-dwie-wietnamskie-herbaty-z-prowincji-yen-bai/), wiedziałam, że muszę sięgnąć po więcej herbat z Wietnamu. Dlatego też, gdy dowiedziałam się, że w ofercie jednego ze sklepów pojawiła się wietnamska czarna herbata, nie mogłam nie skorzystać z okazji, żeby zaopatrzyć się w nią 🙂

Kim Tuyen Black Tea to czarna herbata, która pochodzi z prowincji Lai Châu położonej na północy Wietnamu, w Regionie Delty Rzeki Czerwonej, a konkretniej z dystryktu Tam Dương. Ten rejon znajduje się niedaleko granicy z chińską prowincją Yunnan, u podnóża szczytu Fansipan (Phan Xi Păng), najwyższego szczytu Wietnamu, a zarazem całych Indochin, znajdującego się w paśmie górskim Hoàng Liên Sơn.

Kim Tuyen Black Tea jest wytwarzana z tajwańskiego kultywaru krzewu herbacianego o nazwie Jin Xuan, który jest wykorzystywany najczęściej do produkcji oolongów (Kim Tuyen to wietnamski zapis tej nazwy). Nie wiem dokładnie, jak wygląda proces wytwarzania tej herbaty, ale podejrzewam, że zebrane listki przechodzą przez etapy produkcji typowe dla czarnej herbaty, czyli więdnięcie, zwijanie, oksydacja i suszenie. Wiem, że moja herbata pochodzi ze zbiorów, które miały miejsce jesienią 2018 r.

Ostatecznie herbata ma postać niewielkich pozwijanych listków w ciemnobrązowym kolorze, z jasnobrązowymi akcentami, które mają nieregularny kształt. Prezentuje się tak, jak na zdjęciu poniżej:

Napar z Kim Tuyen Black Tea ma słodkawy miodowo-owocowy aromat i brązowawo-złotawy kolor. Wygląda następująco:

Co do smaku naparu, to najlepiej określa go wyrażenie „słodycz miodu i owoców tropikalnych”. To była pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po spróbowaniu naparu :). W naparze wyczuwalne są też delikatne nuty kakao. Smak herbaty może się kojarzyć nieco ze smakiem tajwańskich oolongów (szczególnie tych o miodowym aromacie i smaku), ale jednocześnie ma w sobie też coś z czarnych herbat pochodzących z chińskiej prowincji Yunnan.

Co do sposobu przyrządzania Kim Tuyen Black Tea, to wydaje mi się, że najlepiej jest zalać listki wodą tuż po zagotowaniu i parzyć je przez minutę. Przy kolejnym parzeniu dobrze jest wydłużyć czas parzenia nawet do 3-4 minut. Co ciekawe, smak naparu z drugiego parzenia zmienia się całkowicie – nuty kakao zaczynają dominować, a akcenty miodowo-owocowe chowają się w tle. Kim Tuyen Black Tea to zdecydowanie herbata, która nadaje się do dwukrotnego parzenia.

Na koniec na zdjęciu poniżej zaprezentuję Wam, jak wyglądały listki po drugim parzeniu.

Podsumowując, Kim Tuyen Black Tea to kolejna warta uwagi herbata z Wietnamu. Ta czarna herbata daje napar o miodowo-owocowym aromacie i miodowo-owocowym smaku, w którym można też wyczuć akcenty kakao. Polecam ją szczególnie miłośnikom oolongów oraz niebanalnych czarnych herbat. Ja osobiście bardzo ją lubię, chętnie do niej wracam.

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

https://eherbata.pl/wietnamska-kim-tuyen-2018-2035.html

https://specialtyteaalliance.org/world-of-tea/vietnamese-tea-origin/

https://teamtea.co.uk/products/kim-tuyen-rainforest-black-vietnam?variant=14055770325036

https://steepster.com/teas/harney-and-sons/84624-kim-tuyen-black#tasting-notes

https://pl.wikipedia.org/wiki/Prowincja_Lai_Ch%C3%A2u

https://en.wikipedia.org/wiki/Tam_D%C6%B0%C6%A1ng_District

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ho%C3%A0ng_Li%C3%AAn_S%C6%A1n

Różne odsłony herbaty cz. 50 – Yuchi Wild Black Tea oraz Ruby Black Tea, czyli dwie czarne herbaty z tego samego rejonu Tajwanu

Dzisiejszy wpis z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” będzie nieco inny niż zwykle, ponieważ przedstawię w nim dwie czarne herbaty pochodzące z tego samego rejonu Tajwanu, które zostały kupione w dwóch różnych sklepach: Yuchi Wild Black Tea z TheTea oraz Ruby Black Tea aka Hong Yu ‘Rubinowa’ z eherbata.

Yuchi Wild Black Tea

Yuchi Wild Black Tea to czarna herbata (według chińskiej nomenklatury: czerwona herbata), która pochodzi z gminy wiejskiej Yuchi w powiecie Nantou położonym w środkowej części Tajwanu. Na tym obszarze znajduje się słynne jezioro Sun Moon Lake (chińska nazwa: Ri Yue Tan), które jest największym zbiornikiem wodnym na Tajwanie. Jezioro to wraz z okolicznymi rejonami wchodzi w skład parku narodowego o nazwie Sun Moon Lake National Scenic Area.

Yuchi Wild Black Tea powstaje ze zdziczałych krzewów herbacianych pochodzących z indyjskiego rejonu Assam, które zostały zaadaptowane na terenie Tajwanu w latach 1980-1990. Niestety nie udało mi się ustalić, jak wygląda proces wytwarzania tej herbaty, ale podejrzewam, że zebrane listki przechodzą przez etapy produkcji typowe dla czarnej herbaty, czyli więdnięcie, zwijanie, oksydacja i suszenie. Wiem z całą pewnością, że herbata pochodzi ze zbioru, który miał miejsce w 2018 r.

Ostatecznie herbata ma postać dość długich pozwijanych listków w ciemnobrązowym kolorze, z jasnobrązowymi przebłyskami. Wygląda tak, jak na zdjęciu poniżej:

Napar z Yuchi Wild Black Tea ma pomarańczowawo-brązowawy kolor i słodkawy owocowo-miodowy aromat. Wygląda następująco:

Smak naparu jest ciekawym połączeniem delikatnej słodyczy i lekkiej kwaskowatości – można w nim wyczuć słodkawe akcenty ciemnego cukru i nuty biszkoptowe oraz lekko kwaskowate nuty, które bardzo kojarzą mi się ze smakiem wiśni gotowanych na kompot.

Co do sposobu przyrządzania Yuchi Wild Black Tea, to mam wrażenie, że jest to herbata, której zdecydowanie służy zaparzanie metodą gongfu cha. Myślę, że najlepiej jest zalać listki wodą tuż po zagotowaniu i zacząć parzenie od 10 sekund, a potem stopniowo wydłużać czas parzenia o 5-10 sekund. Jest to niezwykle wydajna herbata – przyrządzając ją metodą gongfu cha, te same listki można wykorzystać nawet ośmiokrotnie. Zaskakujące jest to, że z każdym kolejnym parzeniem smak naparu pozostaje właściwie bardzo zbliżony do smaku naparu z pierwszego parzenia. Co ciekawe, gdy raz zdarzyło mi się przeparzyć tę herbatę, to w powstałym naparze wyczułam intensywne nuty kwiatowe, które były totalnym zaskoczeniem.

Na koniec na zdjęciu poniżej pokażę Wam, jak wyglądały listki po szóstym parzeniu. Przyjemnie się ogląda takie listki w całości 🙂

Ruby Black Tea

Ruby Black Tea (zwana również Red Jade lub Formosa Black Tea) to chyba najsłynniejsza czarna herbata z Tajwanu, która podobnie jak Yuchi Wild Black Tea pochodzi z okolic jeziora Sun Moon Lake w gminie wiejskiej Yuchi w powiecie Nantou. Herbata ta powstaje ze specjalnego kultywaru krzewu herbacianego o nazwie Ruby #18. Kultywar ten został oficjalnie oddany do użytku w 1999 r. przez tajwański ośrodek o nazwie Tea Research Institute (obecnie Tea Research and Extension Station (TRES)) po ponad 50 latach pracy. Powstał on poprzez skrzyżowanie birmańskiego krzewu herbacianego Camellia sinensis odmiana assamica z tajwańskim dziko rosnącym krzewem herbacianym odmiana Camellia formonensis. W 2003 r. w drodze głosowania nadano mu nazwę „Ruby”, czyli właśnie „Rubinowa”, aby podkreślić wyjątkowość i unikatowy charakter tej herbaty (rubin to jeden z najbardziej poszukiwanych kamieni szlachetnych w Chinach i na Tajwanie). Obecnie kultywar ten wykorzystuje się do produkcji wysokiej jakości czarnej herbaty o bardzo charakterystycznym smaku i zapachu. Wytwarzaniem Ruby Black Tea zajmują się małe rodzinne ogrody, które produkują ją w niewielkich ilościach.

Podobnie jak w przypadku Yuchi Wild Black Tea i tym razem nie udało mi się ustalić, jak dokładniej wygląda proces wytwarzania Ruby Black Tea, ale podejrzewam, że zebrane listki przechodzą przez etapy produkcji typowe dla czarnej herbaty, czyli więdnięcie, zwijanie, oksydacja i suszenie. Wiem z całą pewnością, że herbata pochodzi ze zbioru, który miał miejsce w czerwcu 2018 r.

Ostatecznie herbata ma postać niedużych pozwijanych listków w ciemnobrązowym kolorze. Wygląda tak, jak na zdjęciu poniżej:

Napar z Ruby Black Tea ma bordowo-brązowy kolor i intensywny mentolowy aromat. Wygląda on następująco:

Ten bordowy kolor staje się bardziej intensywny przy kolejnym parzeniu.

W smaku napar przypomina nieco smak naparu z czarnych herbat z Assamu – jest mocny i pełny, delikatnie słodowy, ale ma też swój unikatowy charakter. Można w nim wyczuć akcenty przypraw korzennych (szczególnie cynamonu) oraz suszonych śliwek i wiśni. Napar pozostawia dość silne uczucia ściągania (szczególnie ten z pierwszego parzenia) oraz niezwykle intensywny mentolowy posmak. Któregoś razu zdarzyło się, że ten charakterystyczny mentolowy posmak czułam w ustach przez około 15 minut po wypiciu herbaty, co jest absolutnym rekordem czasowym. Ogólnie rzecz biorąc, jest to herbata, która daje napar o tak specyficznym smaku i aromacie, że ciężko jest pomylić ją z jakąkolwiek inną herbatą.

Co do sposobu przyrządzania Ruby Black Tea, to mam wrażenie, że w odróżnieniu od Yuchi Wild Black Tea jest to herbata, której służy parzenie metodą zachodnią. Myślę, że przy pierwszym parzeniu najlepiej jest zalać listki wodą tuż po zagotowaniu i zaparzyć przez minutę, a przy kolejnym parzeniu – wydłużyć czas parzenia do ok. 3 minut. Ruby Black Tea to herbata, która nadaje się do dwukrotnego parzenia.

Na koniec na zdjęciu poniżej pokażę Wam, jak wyglądały listki po drugim parzeniu. Od razu widać, że listki tej herbaty są znacznie większe niż listki Yuchi Wild Black Tea.

Podsumowując, Yuchi Wild Black Tea oraz Ruby Black Tea to dwie tajwańskie czarne herbaty, które pochodzą z tego samego rejonu jeziora Sun Moon Lake w gminie wiejskiej Yuchi w powiecie Nantou, ale to właściwie jedyne, co je łączy, bo dostarczają zupełnie innych doznań smakowych i zapachowych. Yuchi Wild Black Tea daje napar o słodkawym zapachu i słodkawo-kwaskowatym smaku, w którym można wyczuć akcenty ciemnego cukru i gotowanych wiśni. Z kolei Ruby Black Tea daje napar o mentolowym aromacie, mocnym smaku, w którym można wyczuć nuty cynamonu oraz suszonych śliwek i wiśni, jak również intensywnym mentolowym posmaku. Szczerze mówiąc, bardziej smakuje mi ta pierwsza, ale uważam, że zdecydowanie warto spróbować obydwu.

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

https://thetea.pl/produkt/2018-yuchi-wild-black-tea/

https://www.curioustea.com/tea/black-tea/yuchi-wild-shan-cha/

https://en.wikipedia.org/wiki/Sun_Moon_Lake

https://eherbata.pl/hong-yu-2018-rubinowa-1744.html

https://www.teaguardian.com/quality-varieties/tea-varieties/red-jade-the-fragrance-of-taiwan/

https://www.nickkembel.com/experiences/ruby-red-18.html

https://www.totemtea.com/products/ruby-18-taiwanese-black

http://hojotea.com/item_e/b05e.htm

https://www.zentealife.com/blogs/tea-blog/ruby-black-tea-from-taiwan

https://eco-cha.com/collections/taiwan-black-tea/products/red-jade-black-tea

Różne odsłony herbaty cz. 49 – Guguli Black Tea, czyli kolejna warta uwagi gruzińska czarna herbata

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam kolejną gruzińską czarną herbatę. Biorąc pod uwagę moje jak najbardziej pozytywne doświadczenia z degustacji dwóch innych gruzińskich czarnych herbat, tj. Ramiz Black Tea i Leila Black Tea (http://mycupofgreentea.pl/2016/09/04/rozne-odslony-herbaty-cz-31-ramiz-black-tea-i-leila-black-tea-czyli-dwie-nietuzinkowe-gruzinskie-czarne-herbaty/), gdy tylko dowiedziałam się, że w ofercie sklepu eherbata pojawiła się nowa i nieznana mi wcześniej czarna herbata z tego samego rejonu Gruzji, nie mogłam nie skorzystać z okazji, aby zaopatrzyć się w nią i spróbować jej :).

Guguli Black Tea to czarna herbata pochodząca ze wsi Chakvi w rejonie Adżaria na północnym-zachodzie Gruzji, znajdującym się nad Morzem Czarnym (czyli z tego samego rejonu, co recenzowane już Ramiz Black Tea i Leila Black Tea). Jest ona w całości wytwarzana przez pana Guguli, który zbiera listki z dziko rosnących krzewów herbacianych. Moja herbata pochodzi ze zbioru, który miał miejsce w sierpniu 2018 r.

Zebrane listki przechodzą przez takie procesy produkcji, jak: więdnięcie (trwające od 12 do 14 godzin), ręczne zwijanie (trwające ok. 40 minut), oksydacja (poprzez pozostawienie pod przykryciem na całą noc) oraz suszenie (trwające od 1 do 3 dni, w zależności od warunków pogodowych). Ostatecznie herbata ma postać dość dużych listków o nieregularnym kształcie w ciemnobrązowym kolorze, z jasnobrązowymi przebłyskami. Prezentuje się ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Napar z Guguli Black Tea ma słodkawo-owocowy aromat, który kojarzy się z zapachem konfitury oraz słodkiego ciasta. Wygląda następująco:

W smaku napar jest również słodkawo-owocowy, ale jednocześnie lekko kwaskowaty, a przy tym praktycznie pozbawiony goryczki. Kojarzy mi się on ze smakiem owoców typu jagody i borówki, które bardzo lubię 🙂 Od drugiego parzenia herbata zaskakująco zmienia swoje oblicze – o dziwo znienacka pojawiają się akcenty ziołowe. Niemniej jednak te słodkawo-kwaskowate nuty wciąż są wyczuwalne.

Co do sposobu przyrządzania Guguli Black Tea, to myślę, że najlepiej jest zalać ją wodą tuż po zagotowaniu i parzyć przez 1 minutę. Co prawda na stronie sklepu zaleca się parzyć tę herbatę przez 4-5 minut, ale mam wrażenie, że krótszy czas parzenia bardziej służy tej herbacie – dzięki niemu napar dostarcza bardziej różnorodne doznania, chociaż na pewno jest słabszy w mocy niż ten przygotowany zgodnie z zaleceniami. W przypadku zastosowania krótszego czasu parzenia te same listki można wykorzystać nawet pięciokrotnie (za każdym razem wydłużając czas parzenia o ok. 1 minutę), podobnie jak to było w przypadku Ramiz Black Tea i Leila Black Tea.

Warto wiedzieć, że listki tej herbaty są naprawdę ogromne, co jest raczej niespotykane w przypadku czarnych herbat, nawet tych ręcznie wytwarzanych. Bez dużego naczynia do parzenia po prostu się nie obejdzie 🙂 Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądały po trzecim parzeniu:

Podsumowując, Guguli Black Tea to kolejna warta uwagi czarna gruzińska herbata, która daje napar o słodko-owocowym aromacie i nietypowym słodkawo-kwaskowatym smaku, wywołującym skojarzenia ze smakiem owoców typu jagody czy borówki. Jeżeli jesteście miłośnikami czarnych herbat i nie przeszkadza Wam owocowa kwaskowatość w smaku naparu, to polecam spróbować tej herbaty. A jeżeli znacie już Ramiz Black Tea i Leila Black Tea, to tym bardziej nie wahajcie się sięgnąć po tę herbatę, bo Guguli Black Tea ma wiele wspólnego z tymi herbatami, szczególnie z Ramiz Black Tea.

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

https://eherbata.pl/gruzinska-guguli-2018-1852.html

https://steepster.com/teas/what-cha/72675-georgia-wild-guguli-hand-made-black-tea

Różne odsłony herbaty cz. 48 – Mr. Su Wild Garden Dong Ding Oolong, czyli obłędnie pyszny tajwański oolong o średnim stopniu oksydacji

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam pewną herbatę z Tajwanu, a konkretniej Mr. Su Wild Garden Dong Ding Oolonga. Herbata ta była jedną z trzech herbat, które składały się na grudniową subskrypcję herbacianą ze sklepu TheTea.

Dong Ding Oolong (znany również jako Tung Ting Oolong) to jeden z najbardziej znanych i rozpoznawalnych tajwańskich oolongów, charakteryzujących się średnim stopniem oksydacji (ok. 25-30%) i najczęściej średnim stopniem prażenia. Herbata ta pochodzi z rejonu góry Dong Ding, która znajduje się w powiecie Nantou położonym w środkowej części Tajwanu. Określenie „Dong Ding” oznacza „mroźny” lub „zmrożony szczyt” i wbrew pozorom nie jest żadnym odniesieniem do panujących w tym miejscu warunków pogodowych. Wyrażenie „mrozić stopy” oznacza „chodzić na palcach” i nawiązuje do sposobu przemieszczania się po tych górskich terenach przez mieszkańców tych okolic. Uznaje się, że to właśnie na górze Dong Ding mniej więcej w 1860 r. zasadzono pierwsze krzewy herbaciane pochodzące z chińskiego rejonu gór Wu Yi, więc to Dong Ding Oolong jest przodkiem tajwańskich oolongów.

Herbata ta składa się przeważnie z pierwszych trzech listków krzewu herbacianego (najczęściej kultywaru o nazwie Qing Xin), czasem również z pączka herbacianego. Zebrane listki z krzewów herbacianych położonych na wysokości ok. 700-1200 m n.p.m. przechodzą przez takie etapy produkcji, jak: więdnięcie, wielokrotne prażenie oraz zwijanie. To właśnie w obróbce tej herbaty tkwi sekret jej dobrej jakości – wymaga ona dużej wiedzy i sporego doświadczenia.

Mr. Su Wild Garden Dong Ding Oolong pochodzi z trzech niewielkich ogrodów herbacianych położonych w okolicy wioski Yonglong, która znajduje się na wysokości ok. 700 m n.p.m. w gminie wiejskiej Lugu w powiecie Nantou. W tym miejscu krzewy herbaciane rosną dziko od wielu lat. Nigdy nie stosowano tu żadnych sztucznych środków ochrony roślin. Listki z tych krzewów pochodzące ze zbiorów w maju 2018 r. zostały przetworzone przez Pana Su, który specjalizuje się w produkcji Dong Ding Oolonga. Z kolei proces prażenia został przeprowadzony przez jego żonę, Panią Su. Pierwsze prażenie zostało przeprowadzone w elektrycznym piecu, ale drugie było ręczne, nad węglem. Ostatecznie herbata ma postać nieregularnych kuleczek w zielonkawo-brązowawym kolorze. Wygląda ona następująco:

Napar z Mr. Su Wild Garden Dong Ding Oolonga ma pomarańczowy kolor i zapach przypominający zapach pieczonych i gotowanych warzyw. Prezentuje się tak, jak na zdjęciu poniżej:

Po wypiciu łyka naparu w smaku można wyczuć najpierw nuty pieczonych i gotowanych warzyw, przede wszystkim liściastych, a następnie słodkawe nuty warzywne, kojarzące się nieco z gotowaną kukurydzą. Na koniec napar pozostawia przyjemny słodkawy posmak, który długo pozostaje w ustach (ma on nawet specjalną chińską nazwę „hui gan”). Co ciekawe, napar z pierwszego i drugiego parzenia jest praktycznie całkowicie pozbawiony goryczki (i dlatego też najbardziej mi smakuje). Ogólnie rzecz biorąc, lubię herbaty o zapachu i smaku z silnymi nutami prażonymi, ale mam wrażenie, że w każdej z nich prędzej czy później wyczuwam niezbyt przyjemną goryczkę, która z każdym kolejnym parzeniem staje się coraz bardziej intensywna. Z kolei w naparze z Mr. Su Wild Garden Dong Ding Oolonga z kolejnych parzeń co prawda ta charakterystyczna goryczka też się pojawia, ale mam wrażenie, że jest naprawdę minimalna, co sprawia, że picie tej herbaty to prawdziwa rozkosz dla podniebienia 🙂

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to zdecydowanie najlepiej parzyć ją metodą gongfu cha w następujący sposób: zalewać listki wodą o temperaturze ok. 95 stopni Celsjusza (tuż po zagotowaniu) i parzyć krótko, zaczynając od 10 sekund, a następnie wydłużając każdy kolejny czas parzenia o ok. 5-10 sekund. Mr. Su Wild Garden Dong Ding Oolong jest niesamowicie wydajny – te same listki można wykorzystać nawet siedmiokrotnie.

Podobnie jak każdego tajwańskiego oolonga w formie kuleczek również i tę herbatę najlepiej przyrządzać w większym naczyniu – już po pierwszym parzeniu listki zaczynają nieco rozwijać się, ukazując swoje prawdziwe mocno pozwijane oblicze. Na poniższym zdjęciu można zobaczyć, jak wyglądają po siódmym parzeniu:

Podsumowując, Mr. Su Wild Garden Dong Ding Oolong to wyjątkowy tajwański oolong o średnim stopniu oksydacji, dający napar, który dostarcza niezapomnianych doznań smakowo-zapachowych: można w nim znaleźć zarówno wyraźne nuty warzywne, kojarzące się z gotowanymi i pieczonymi warzywami, jak również minimalną goryczkę, która ustępuje miejsca intensywnym warzywno-słodkim nutom i słodkiemu posmakowi. Szczerze mówiąc, jest to jeden z najsmaczniejszych tajwańskich oolongów, jakie piłam do tej pory. Szkoda tylko, że nie jest dostępny w regularnej ofercie (co prawda obecnie w ofercie sklepu można znaleźć Dong Ding Oolonga autorstwa Pana Su, ale po nazwie i opisie można wywnioskować, że to nie te same herbaty). Jednak biorąc pod uwagę fakt, że herbata ta wytwarzana jest w niewielkich ilościach, zupełnie mnie to nie dziwi. Przy okazji Mr. Su Wild Garden Dong Ding Oolong to doskonały przykład na to, że w subskrypcjach herbacianych można trafić na prawdziwe herbaciane perełki 🙂

PS Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z opisu herbaty udostępnionego w grudniowej subskrypcji herbacianej z TheTea oraz następujących źródeł internetowych:

http://www.teaspring.com/Dong-Ding-Oolong.asp

https://eherbata.pl/dong-ding-oolong-2018-129.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Dong_Ding_tea

https://taiwanleaftea.com/oolong-tea/dong-ding-oolong-tea

http://www.viconyteas.com/directory/tea-encyclopedia/dong-ding-oolong.html

http://morzeherbaty.pl/2010/07/dongding-wulong/

Zestawienie linków do najciekawszych artykułów z blogów i portali o herbacie z 2018 r.

W ramach podsumowania kończącego się właśnie roku 2018 zaprezentuję Wam subiektywne zestawienie linków do najbardziej interesujących wpisów na blogach i portalach polsko- i anglojęzycznych. Podzielę je na dwie części: polsko- i anglojęzyczną, a przy każdej pozycji zestawienia zamieszczę krótkie wyjaśnienie, dlaczego uważam dany wpis za szczególnie interesujący. Oto wspomniane zestawienie:

Linki do wpisów na polskojęzycznych blogach o herbacie:

http://cha-herbata.blogspot.com/2018/01/kangryong-green-tea-herbata-koreanska.html – ten wpis jest recenzją Kangryong Green Tea, czyli zielonej herbaty z Korei Północnej. Herbaty z Korei Północnej to prawdziwy unikat – są one praktycznie niedostępne poza terytorium tego kraju. Z tego właśnie względu wrażenia z degustacji tej herbaty zawarte w recenzji Roberta czyta się ze szczególnym zainteresowaniem.
http://www.joannabozek.pl/2018/03/jak-pije-sie-herbate-w-wietnamie.html – mogłoby się wydawać, że w Wietnamie, czyli w kraju, w którym wytwarza się herbatę i to całkiem niezłą, ludzie piją tamtejszą herbatę liściastą, bo w końcu mają do niej łatwy i nieograniczony dostęp. Jednak, jak wynika z tego wpisu, nie zawsze tak jest. Niektórzy tubylcy sięgają po sprowadzaną z zagranicy herbatę w torebkach marki Lipton i nawet częstują nią gości. Wyjaśnienie tego zaskakującego stanu rzeczy można znaleźć w tym wpisie Joanny.
https://eherbata.pl/O_fermentacji_herbaty_lub_o_jej_braku.html – co chodzi z tą całą fermentacją i oksydacją w herbacie? Która herbata jest prawdziwie fermentowana? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w rewelacyjnym wpisie Konrada.
http://piewcyteiny.pl/herbata-w-podrozy/ – w tym wpisie Ania prezentuje różne ciekawe i niebanalne pomysły na przyrządzenie herbaty, gdy jesteśmy poza domem.
https://herbacianynotes.wordpress.com/2018/08/06/zbior-i-obrobka-herbaty-w-shirakawa-town-czyli-jak-odkrylam-w-sobie-zylke-farmerska/ – Jola dzieli się swoimi wrażeniami z pobytu na plantacji herbaty w miasteczku Shirakawa w japońskiej prefekturze Gifu, z uwzględnieniem prezentacji poszczególnych etapów wytwarzania herbaty. W tym wpisie uderza szczególnie pracochłonność całego procesu produkcji herbaty.
https://herbacianynotes.wordpress.com/2018/08/30/temomi-cha/ – w kolejnym wpisie Jola prezentuje swoje wrażenia z udziału w procesie produkcji herbaty powstałej w wyniku ręcznego ugniatania, czyli tzw. temomi cha. Również i w tym przypadku wysiłek włożony w ten proces robi wrażenie.
https://madameedith.com/podroze/pierwsza-w-europie-plantacja-herbaty-na-monte-verita/ – ten wpis jest wyjątkiem w tym zestawieniu, ponieważ nie pochodzi z typowego bloga o herbacie, a z bloga kulinarno-lifestylowego. Niemniej jednak tematyka wpisu jest jak najbardziej herbaciana – to relacja z pobytu na jednej z kilku europejskich plantacji herbaty, a konkretniej na szwajcarskiej plantacji herbaty na Monte Verità.
http://piewcyteiny.pl/gdzie-kupowac-herbate-sypana/ – ten wpis zawiera listę polecanych miejsc, w których można zaopatrzyć się w herbatę. Podoba mi się w nim szczególnie to, że uwzględnia zagraniczne internetowe sklepy z herbatą.
http://morzeherbaty.pl/2018/09/won-wonczy-na-swieto-srodka-jesieni/ – w swoim wpisie Ania opisuje obchody chińskiego Święta Środka Jesieni, przy okazji poruszając temat herbat aromatyzowanych, szczególnie kwestię metod ich produkcji.
https://herbacianynotes.wordpress.com/2018/10/30/herbaty-w-saszetkach-czyli-nie-taki-diabel-straszny/ – mogłoby się wydawać, że herbaty torebkowe nie mogą być dobre. W swoim wpisie Jola przekonuje, że również tego typu herbaty mogą zaskoczyć pozytywnie swoim smakiem, szczególnie jeżeli dostaniemy taką herbatę w Japonii 😉
http://piewcyteiny.pl/5-rzeczy-o-ktorych-powinienes-wiedziec-zanim-uzyjesz-gaiwana/ – wbrew pozorom używanie gaiwana to wcale nie taka prosta sprawa, szczególnie wtedy, gdy zaczyna się przygodę z tego rodzaju naczyniem. Na początku porozlewana herbata i poparzone palce to norma 😉 Nie należy się tym jednak zrażać i poddawać z tego powodu, lecz próbować dalej przyrządzać herbatę w tym naczyniu, bo w końcu praktyka czyni mistrza 🙂 O tym wszystkim właśnie (i nie tylko) napisała Ania w swoim wpisie.
https://kursnaherbate.pl/herbata-pu-erh-czerwona-herbata/ – w tym wpisie Maciej przedstawia w pigułce podstawową wiedzę dotyczącą herbat puerh.
http://zielonaiczarna.pl/festiwal-czaisz-2018-w-miedzynarodowy-dzien-herbaty-zdjecia/ – ten wpis to relacja Ivana z uczestnictwa w Festiwalu Herbaty CZAISZ? zorganizowanym w dniu 15 grudnia we Wrocławiu z okazji Międzynarodowego Dnia Herbaty. Zamieściłam linka do niego w tym zestawieniu, ponieważ bardzo podobała mi się ta relacja. Czytając ją, miałam wrażenie, że uczestniczę w tym wydarzeniu, chociaż niestety nie miałam okazji wziąć w nim udziału. Przy okazji zatęskniłam trochę za uczestnictwem w podobnym wydarzeniu, szczególnie Świętem Herbaty organizowanym co roku w Cieszynie w pierwszy weekend lipca.

Linki do wpisów na anglojęzycznych blogach i portalach o herbacie:

https://specialtyteaalliance.org/world-of-tea/vietnamese-tea-production-history/ – herbata w Wietnamie to temat, który nie jest zbyt często poruszany, dlatego każde dokładniejsze omówienie tej kwestii jest na wagę złota. W tym wpisie można przeczytać głównie o historii produkcji herbaty w tym kraju.
http://www.tching.com/2018/01/50-true-facts-green-tea-health-catechin-ecgc-polyphenols-tannin/ – ten wpis zawiera spis właściwości zdrowotnych zielonej herbaty, który robi wrażenie.
https://melhadtea.com/tea-sommelier-training/ – autorka wpisu dość dokładnie przedstawia krok po kroku, jak wyglądała jej droga do uzyskania uprawnień herbacianego someliera w Kanadzie.
https://www.teaformeplease.com/blog/tea-nerd-dictionary-zairai – jeżeli interesujecie się japońskimi herbatami, to pewnie nie raz natknęliście się na określenie „zairai”. W tym wpisie można znaleźć wyjaśnienie tego słowa.
https://melhadtea.com/how-to-taste-tea/ – autorka wpisu podpowiada, jak profesjonalnie opisywać doznania z degustacji herbaty.
http://www.teageek.net/blog/2018/03/oolong-mid-oxidized/ – ten wpis dość dokładnie omawia, jakie procesy chemiczne zachodzą w liściach herbacianych przy produkcji oolongów i co właściwie wyróżnia te herbaty od zielonych i czarnych herbat.
https://virginiaspairteas.blogspot.com/2018/04/why-does-earl-grey-tea-contain-bergamot.html – ten wpis wyjaśnia, dlaczego właściwie słynna czarna aromatyzowana herbata Earl Grey zawiera bergamotkę.
http://stephcupoftea.blogspot.com/2018/04/tracing-early-route-of-tea-into-europe.html – z tego wpisu można dowiedzieć się, jak wyglądały początki herbaty w Europie i jaką rolę w historii tego napoju odegrała portugalska księżniczka Katarzyna Bragança.
https://melhadtea.com/japanese-tea-factory/ – autorka wpisu opowiada krok po kroku, jak wygląda proces obróbki japońskiej zielonej herbaty Sencha w fabryce herbaty w japońskiej prefekturze Wazuka.
https://thesteepedleaf.wordpress.com/2018/06/05/japan-furyu-awa-bancha-yunomi/ – Awabancha to bardzo nietypowa japońska herbata, która powstaje w wyniku fermentacji mlekowej, z udziałem bakterii fermentacji mlekowej. W tym wpisie można przeczytać o doznaniach z degustacji tej herbacianej ciekawostki.
https://specialtyteaalliance.org/world-of-tea/vietnamese-tea-origin/ – to kolejna część wpisu o herbacie w Wietnamie. Tym razem w tym artykule można przeczytać m.in. o geografii Wietnamu, rejonach produkcji herbaty oraz najczęściej stosowanych kultywarach krzewu herbacianego.
https://www.myjapanesegreentea.com/why-japanese-green-tea-smells-like-seaweed – z tego wpisu można dowiedzieć się, skąd bierze się charakterystyczny dla japońskich zielonych herbat zapach glonów.
https://melhadtea.com/how-tea-whisks-are-made-japan/ – czy zastanawialiście się kiedyś, jak właściwie wytwarza się chaseny, czyli bambusowe miotełki do przyrządzania japońskiej zielonej herbaty Matcha? Ja nie raz się nad tym zastanawiałam i dlatego z ciekawością przeczytałam ten wpis 🙂
http://theteamaestro.blogspot.com/2018/11/why-is-taiwan-known-for-great-oolong-tea.html – z tego wpisu można dowiedzieć się, skąd się wzięła herbata na Tajwanie i jak to się stało, że Tajwan wyspecjalizował się w produkcji oolongów.
https://thesteepedleaf.wordpress.com/2018/11/04/japan-furyu-bancha-goishicha-yunomi/ – Goishicha to kolejna bardzo nietypowa japońska herbata, bo jest to jedna z nielicznych prawdziwie fermentowanych herbat. W tym wpisie można przeczytać o doznaniach z degustacji tej herbacianej ciekawostki.
http://teasquirrel.com/home/2018/11/8/my-tasting-notes-jin-xuan-oolong-aged-in-whiskey-barrels/ – jeżeli sięgacie po piwo rzemieślnicze, to pewnie wiecie, że istnieje coś takiego jak piwo dojrzewające w beczkach po whisky (mając męża-miłośnika piwa ciężko tego nie wiedzieć, nawet jak samemu się nie pije alkoholu :P). A wiedzieliście, że istnieje również herbata dojrzewająca w beczkach po whisky? Ten wpis to recenzja tajwańskiego oolonga Jin Xuan, który dojrzewał w beczce po whisky przez 67 dni.
https://www.mudandleaves.com/blog/4-signs-of-a-real-yixing-teapot – rozpoznanie autentycznego czajniczka yixing to wcale nie taka prosta sprawa. Niemniej jednak istnieje kilka sposobów umożliwiających sprawdzenie, czy mamy do czynienia z takim właśnie czajniczkiem. O tym właśnie można przeczytać w tym wpisie.
https://www.myjapanesegreentea.com/infusing-sencha-in-boiling-water – Sencha to japońska zielona herbata, którą powinno parzyć się wodą o niższej temperaturze. Autor wpisu pokazuje, że istnieje sposób, aby zaparzyć tę herbatę wodą tuż po zagotowaniu i nie „zepsuć” jej.
https://worldteanews.com/market-trends-data-and-insights/climate-change-impacts-darjeeling/ – zmiany klimatyczne mają istotny wpływ na ilość herbaty produkowanej w słynnej indyjskiej prowincji Darjeeling. Warto wiedzieć o tym, że ten rejon doświadcza pewnych trudności. No, i jeszcze bardziej doceniać te Darjeelingi, które już mamy.
https://specialtyteaalliance.org/world-of-tea/2018-tea-book-roundup/ – ten wpis to przegląd anglojęzycznych książek o herbacie, które ukazały się w kończącym się już 2018 roku. Warto wiedzieć, co w anglojęzycznej literaturze herbacianej piszczy 😉