Różne odsłony herbaty cz. 58 – Himalayan Imperial Black Tea, czyli eksplozja czekoladowego smaku w herbacie z Nepalu

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam kolejną nepalską herbatę, a konkretniej Himalayan Imperial Black Tea. Herbata ta została kupiona w sklepie internetowym cieszyńskiej herbaciarni Laja (https://laja.pl/sklep/).

Himalayan Imperial Black Tea to w pełni oksydowana herbata, która pochodzi z nepalskiego ogrodu Jun Chiyabari, o którym pisałam już wcześniej (głównie tutaj: http://mycupofgreentea.pl/2019/09/13/rozne-odslony-herbaty-cz-52-nepal-jun-chiyabari-himalayan-black-czyli-kolejna-wysmienita-czarna-herbata-z-nepalu/, ale wspominałam o nim również tutaj: http://mycupofgreentea.pl/2020/04/01/rozne-odslony-herbaty-cz-57-nepal-jun-chiyabari-himalayan-shiiba-oolong-czyli-czastka-japonii-w-herbacie-z-nepalu/).

Listki tej herbaty, które zostały zebrane w czasie zeszłorocznych jesiennych zbiorów (tzw. Autumnal Flush), przechodzą przez takie procesy produkcji, jak: więdnięcie, zwijanie, oksydacja i suszenie. Ostatecznie herbata ma postać ciemnobrązowych listków z jasnobrązowymi refleksami, co oznacza, że w skład tej herbaty wchodzą złote tipsy, czyli najmłodsze, nierozwinięte jeszcze pączki liści herbacianych. Listki te sprawiają wrażenie wyjątkowo kruchych, ale wbrew pozorom nie jest łatwo je ukruszyć. Możecie zobaczyć je na zdjęciu poniżej:

Listki tej herbaty wydzielają czekoladowo-kakaowy aromat.

Napar z Himalayan Imperial Black Tea ma intensywny zapach gorzkiej czekolady, ze słodkawymi akcentami owoców. Ma bursztynowy kolor i prezentuje się następująco:

W smaku naparu dominuje gorzka czekolada, a w tle wyczuwalne są delikatne słodkawe akcenty konfitur oraz nuty korzennych przypraw. Te akcenty gorzkiej czekolady są tak niesamowicie intensywne, że kilka razy zdarzyło mi się, że popijając tę herbatę, zaczęłam zastanawiać się, czy ja na pewno piję herbatę czy może jednak płynną czekoladę, która nie jest przesadnie słodka.

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to wydaje mi się, że najlepiej jest przygotowywać ją metodą zachodnią, tj. zalać listki wodą tuż po zagotowaniu i parzyć je przez 2,5 minuty. Te same listki można wykorzystać dwukrotnie, z tym, że za drugim razem dobrze jest wydłużyć nieco czas parzenia do 3-3,5 minut.

Warto wspomnieć coś na temat listków. Po dwukrotnym zaparzeniu widać, że są one zachowane niemal w całości. Możecie je zobaczyć na zdjęciu poniżej:

Na koniec jeszcze jedna uwaga – jakiś czas temu napisałam na blogu recenzję herbaty Nepal Jun Chiyabari Black (http://mycupofgreentea.pl/2019/09/13/rozne-odslony-herbaty-cz-52-nepal-jun-chiyabari-himalayan-black-czyli-kolejna-wysmienita-czarna-herbata-z-nepalu/). Wszystko wskazuje na to, że opisywana przeze mnie dzisiaj herbata to inna wersja tej opisanej wcześniej. Po wyglądzie listków można wywnioskować, że obie te herbaty różnią się metodą produkcji: Nepal Jun Chiyabari Black wytwarza się metodą CTC, przez co listki są bardziej rozdrobione, a Himalayan Imperial Black Tea produkuje się metodą ortodoksyjną, dzięki czemu listki są lepiej zachowane, co też przekłada się na pełniejszy i bogatszy smak tej drugiej.

Podsumowując, Himalayan Imperial Black Tea to wyjątkowa nepalska czarna herbata, która wyróżnia się dość niespotykanym intensywnym aromatem i smakiem gorzkiej czekolady. Jest to zdecydowanie najbardziej „czekoladowa” herbata i jedna z najlepszych czarnych herbat, jakie piłam do tej pory (i to nie tylko z Nepalu). W tej herbacie jest coś tak przyjemnego, że chciałoby się ją pić i pić bez końca. Bez wątpienia jest ona warta spróbowania.

PS Przy przygotowywaniu tego wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

https://laja.pl/sklep/produkt/herbaty-czarne/himalayan-imperial-black-2019/

https://www.octaviatea.com/products/Himalayan-Imperial-Black-%28tin%29.html

https://happyearthtea.com/products/himalayan-imperial-black-jun-chiyabari-nepal-tea-organic-2019

https://happyearthtea.com/blogs/blog/43785989-himalayan-imperial-black

https://what-cha.com/products/nepal-jun-chiyabari-himalayan-imperial-black-tea

„Tea: A Nerd’s Eye View” Virginii Utermohlen Lovelace – recenzja anglojęzycznej książki o herbacie

Na blogu dawno nie było recenzji książki o herbacie, więc czas zmienić ten stan rzeczy 😉 Dzisiejszy wpis będzie recenzją anglojęzycznej książki o herbacie, a konkretniej „Tea: A Nerd’s Eye View” autorstwa Virginii Utermohlen Lovelace. Pozycja ta została kupiona w księgarni internetowej Kraina Książek, która specjalizuje się w sprowadzaniu książek obcojęzycznych z zagranicy.

„Tea: A Nerd’s Eye View” to książka, która została wydana niezależnie w grudniu zeszłego roku. Jej autorką jest Virginia Utermohlen Lovelace MD, która ukończyła medycynę na Columbia University’s College of Physicians & Surgeons. W trakcie studiów zafascynowała się biochemią, a po uzyskaniu tytułu MD (Medical Doctor) ukończyła specjalizację z pediatrii. Zajmowała się m.in. prowadzeniem różnych kursów na Cornell University, np. z anatomii i fizjologii, biologii oraz biochemii. Obecnie zajmuje się propagowaniem wiedzy o herbacie poprzez prowadzenie warsztatów i bloga (http://virginiaspairteas.blogspot.com/) oraz pisanie książek o herbacie. Recenzowana przeze mnie w dzisiejszym wpisie pozycja jest drugą książką o herbacie jej autorstwa (pierwsza pt. „Three Basic Teas and How to Enjoy Them” została wydana w lutym 2017 r.).

Ta książka wzbudziła moje zainteresowanie, ponieważ przeczytałam jej pozytywne recenzje na dwóch anglojęzycznych blogach (http://www.tea-happiness.com/2020/01/review-tea-nerds-eye-view.html oraz https://tillermantea.net/2020/02/TEA-A-NERDS-EYE-VIEW/). Gdy tylko wyczytałam, że autorka podchodzi do tematu herbaty w sposób naukowy, zdecydowałam się na zakup tej pozycji.

„Tea: A Nerd’s Eye View” Virginii Utermohlen Lovelace liczy 202 strony. Składa się z prologu, definicji nerda, trzynastu rozdziałów, epilogu, krótkiej notki biograficznej o autorce oraz przypisów końcowych. W rozdziale pierwszym zatytułowanym „What this book is about?” autorka zdradza, co będzie omawiać w dalszej części książki. Z rozdziału drugiego zatytułowanego „How we experience flavour” można dowiedzieć się, jak działa nasz zmysł smaku i węchu oraz dlaczego doświadczamy takiego, a nie innego doznania smakowego i zapachowego. Rozdział trzeci zatytułowany „Camellia sinensis: origins & names” przedstawia historię powstania i rozwoju samego krzewu Camellia sinensis, a także pochodzenie dwóch określeń herbaty: te i cha, które przybrały różną formę w różnych językach. Rozdział czwarty zatytułowany „Structure of the leaf” omawia budowę liścia herbacianego, z uwzględnieniem funkcji, jaką pełni dana struktura. Rozdział piąty zatytułowany „How Camellia sinensis grows” wyjaśnia, jakie są najlepsze warunki do uprawy krzewu Camellia sinensis, jak krzew ten reaguje na pełne światło słoneczne i cień oraz jak broni się przed atakiem owadów. W rozdziale szóstym zatytułowanym „What processing does for flavour” autorka analizuje, jakie procesy biochemiczne zachodzą w liściu herbacianym wskutek poszczególnych procesów obróbki, np. więdnięcia, uszkodzenia mechanicznego, poddania działaniu wysokiej temperatury czy rolowania i suszenia, jak również wyjaśnia ogólnie, jak te procesy mogą wpływać na smak i aromat naparu. Rozdział siódmy zatytułowany „Brewing tea” przedstawia różne podejścia do parzenia herbaty na przykładzie kilku ceremonii herbacianych, np. japońskiej, chińskiej gongfu cha i koreańskiej, a także europejskich ceremonii herbacianych typu afternoon tea czy high tea. Ponadto z tego rozdziału można dowiedzieć się, czy kształt naczynia, z którego pijemy herbatę, ma znaczenie dla odczuwanych doznań smakowych i zapachowych, jak różne parametry wody używanej do zaparzenia herbaty, takie jak rodzaj i temperatura, wpływają na smak i aromat uzyskanego naparu oraz jak zaleca się przechowywać herbaty.

Pozostałych sześć rozdziałów zatytułowanych kolejno „Green tea”, „Yellow tea”, „Dark teas”, „White tea”, „Oolongs” oraz „Black tea”, poświęconych danemu rodzajowi herbaty, jest skonstruowanych na tej samej zasadzie: w każdym z tych rozdziałów autorka najpierw analizuje proces obróbki danego rodzaju herbaty, a następnie wyjaśnia bardziej szczegółowo, jak procesy biochemiczne, które zachodzą w liściu herbacianym wskutek obróbki, wpływają na końcowy smak i aromat naparu z powstałej herbaty. Następnie prezentuje zalecane sposoby parzenia, a także najbardziej znane gatunki danego rodzaju herbaty, które warto znać i spróbować.

Całość książki jest uzupełniona rozmaitymi czarno-białymi zdjęciami, rysunkami, schematami, diagramami oraz mapami. Ponadto na stronie 121 znajduje się słowniczek chińskich terminów związanych z herbatą.

Przykładowe dwie strony możecie zobaczyć na zdjęciu poniżej:

Największą zaletą „Tea: A Nerd’s Eye View” Virginii Utermohlen Lovelace jest raczej niespotykane w innych książkach o herbacie naukowe podejście do tematu herbaty. Różne zagadnienia związane z herbatą zostały przedstawione z punktu widzenia kilku dziedzin naukowych, głównie anatomii i fizjologii, biochemii (widać tutaj wyraźnie fascynację autorki), botaniki, ale również w mniejszym stopniu psychologii i językoznawstwa, często z powołaniem się na wyniki niedawno przeprowadzonych badań naukowych. Zdecydowanie najbardziej podobała mi się część, w której zostały poddane analizie procesy biochemiczne zachodzące na każdym etapie obróbki liście herbacianych, ponieważ dzięki niej można uświadomić sobie, jak te procesy faktycznie wpływają na końcowy smak i aromat naparu z uzyskanej herbaty. Poza tym szczególnie przypadł mi do gustu rozdział piąty zatytułowany „How Camellia sinensis grows”, ponieważ pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego dane warunki są korzystne dla uprawy krzewu Camellia sinensis, a inne są niekorzystne. Co najważniejsze, wszystkie te kwestie zostały omówione przez osobę, która doskonale zna się na temacie z racji wykształcenia oraz prowadzonej działalności zawodowej. Wątpię, czy te zagadnienia mogłyby być przedstawione przez kogokolwiek lepiej i bardziej zrozumiale niż przez osobę, która na co dzień zajmowała się nauczaniem m.in. anatomii i fizjologii oraz biochemii.

Oczywiście, jak można by się tego było spodziewać w związku z naukowym podejściem do tematu herbaty, książka zawiera dużo terminologii specjalistycznej, głównie nazw skomplikowanych związków chemicznych, np. „(Z)-3-hexenyl acetate”, „phenyl acetaldehyde”, „2,6-dimethyl-3,7-octadiene-2,6-diol” czy „5-methylfurfuryl alcohol”. Jednak, co ważne, pozycja ta nie jest typowym podręcznikiem akademickim, ponieważ jej autorka wielokrotnie odwołuje się do swoich własnych doświadczeń i obserwacji.

Kolejną zaletą książki pt. „Tea: A Nerd’s Eye View” jest unikatowość oraz jednocześnie różnorodność przedstawionych informacji i ciekawostek. Zdecydowanej większości z nich na próżno szukać w innych pozycjach o herbacie. Dzięki lekturze tej książki dowiedziałam się np. że krzew Camellia sinensis bardziej preferuje przebywanie w zacienionym miejscu niż w pełnym słońcu, że katechiny pełnią funkcję ochrony dla liści herbacianych przed nadmiernym promieniowaniem słonecznym (głównie przed promieniowaniem UVB), że pączki i młode listki krzewu herbacianego zawierają najwięcej kofeiny, która działa jak naturalny środek owadobójczy, ponieważ stanowią atrakcyjniejszy cel ataku owadów niż starsze listki, a także że picie herbaty w kieliszkach do wina dostarcza wyjątkowych doznań zapachowych i smakowych z racji kształtu tych naczyń.

„Tea: A Nerd’s Eye View” Virginii Utermohlen Lovelace ma dwie niedoskonałości. Pierwsza z nich to duży format książki, który jest wyjątkowo nieporęczny, „klockowaty”, przez co niewygodnie trzyma się ją w rękach.

Druga wada to rażąca niekonsekwencja w podawaniu temperatury. Raz autorka podaje ją w wyrażoną tylko w stopniach Fahrenheita, a innym razem zarówno w stopniach Fahrenheita, jak i Celsjusza. Dla przykładu w rozdziale poświęconym białej herbacie na stronie 161 znajduje się ogólne zalecenie, aby parzyć białą herbatę w temperaturze „170°F/77°C”, a na kolejnej stronie 162 można przeczytać, że jednym z najciekawszych doświadczeń autorki związanych z degustacją białej herbaty było picie herbaty Bai Hao Yin Zhen z krzewów herbacianych rosnących w Zhenghe, które powróciły do stanu dzikiego, zaparzonej w szklanym czajniku w temperaturze „150°F”. Myślę, że zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby konsekwentne podawanie temperatury wyrażonej zarówno w stopniach Fahrenheita, jak i Celsjusza, co przy okazji ułatwiłoby lekturę czytelnikowi przyzwyczajonemu do innej skali pomiaru temperatury.

Podsumowując, mimo wspomnianych powyżej drobnych niedoskonałości, „Tea: A Nerd’s Eye View” Virginii Utermohlen Lovelace to prawdziwie wyjątkowa pozycja, która prezentuje naukowe podejście do tematu herbaty. Dzięki lekturze tej książki przede wszystkim można uświadomić sobie, jak wszelkie procesy biochemiczne (niezależnie od tego, czy naturalne, czy wywołane przez człowieka) zachodzące w liściu herbacianym wpływają na końcowy aromat i smak naparu z uzyskanej herbaty, co rozjaśnia wiele kwestii, np. wyjaśnia, dlaczego producenci decydują się na poddanie listków takiemu, a nie innemu procesowi obróbki. Myślę, że jest to pozycja przeznaczona dla osób nieco bardziej zaawansowanych w temacie herbaty. Jeżeli opis recenzowanej książki wzbudził Wasze zaciekawienie, a nie przerażenie (szczególnie wizją obcowania z terminologią specjalistyczną 😉), a czytanie w języku angielskim nie sprawia Wam większych trudności, koniecznie sięgnijcie po tę pozycję, a na pewno nie pożałujecie 😊 Moim zdaniem jest to najlepsza książka o herbacie, jaką czytałam (nie tylko po angielsku), z której dowiedziałam się i zapamiętałam najwięcej.

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z następującej strony internetowej: http://www.tastescience.com/aboutVUL.html.

Zestawienie linków do najciekawszych artykułów z blogów i portali o herbacie – pierwsze półrocze 2020 r.

Dzisiaj zaprezentuję Wam drugą część subiektywnego zestawienia linków do najbardziej interesujących polsko- i anglojęzycznych wpisów zamieszczanych na blogach i portalach od stycznia do czerwca tego roku. Podobnie jak wcześniej podzielę je na dwie części: polsko- i anglojęzyczną, a przy każdej pozycji zestawienia zamieszczę krótki komentarz, dlaczego uważam dany wpis za szczególnie interesujący. Oto wspomniane zestawienie:

Linki do wpisów na polskojęzycznych blogach i portalach o herbacie – styczeń-czerwiec 2020 r.:

https://piewcyteiny.pl/jak-wyczyscic-osad-po-herbacie/ – w tym wpisie autorka przedstawia sposoby czyszczenia naczyń do przyrządzania herbaty.

https://piewcyteiny.pl/na-herbate-do-londynu/ – ten wpis zawiera relację autorki z wizyt w sześciu herbaciarniach i/lub sklepach z herbatą w Londynie.

https://eherbata.pl/blog/dancong-oolong-z-gor-feniksa-291.html – w tym dość obszernym wpisie autor dokładnie omawia, czym są Dancong Oolongi, gdzie są wytwarzane, jaka jest ich cecha charakterystyczna, skąd najprawdopodobniej pochodzi nazwa „Dancong”, jak dzieli się te herbaty, jaki jest ich proces produkcji i jakie są zalecane sposoby parzenia.

http://ju-jon-ja.blogspot.com/2020/04/zestaw-stojacy-zuraw.html – w tym wpisie autor prezentuje swój niezwykle interesujący zestaw do picia herbaty z motywem stojącego żurawia zakupiony u koreańskiego mistrza ceramiki herbacianej.

https://herbacianynotes.wordpress.com/2020/04/05/muzeum-herbaty-czyli-herbata-i-zen-maja-ten-sam-smak/ – ten wpis jest dość obszerną i szczegółową relacją z wizyty autorki w Muzeum Herbaty w prefekturze Shizuoka.

https://piewcyteiny.pl/czym-sa-smaki-w-herbacie/ – w tym wpisie autorka wyjaśnia, czym właściwie są smaki w herbacie, jaki jest podział tych smaków, czy poszczególne smaki można znaleźć w herbatach i jeżeli tak, to których, a także podpowiada, w jaki sposób można nauczyć się rozpoznawania smaków.

http://cha-herbata.blogspot.com/2020/04/tekst-o-herbacie-sypanej-w-japonii.html – w tym wpisie autor wyjaśnia, skąd wzięła się herbata sypana w Japonii i kiedy najprawdopodobniej pojawiła się tam po raz pierwszy.

https://cha-herbata.blogspot.com/2020/04/herbata-biaa-herbata-produkcja-domowa.html – w tym wpisie autor dzieli się swoimi doświadczeniami i wrażeniami z domowej produkcji niewielkiej ilości białej herbaty na własne potrzeby. Co ciekawe, listki tej herbaty zostały zebrane z krzewów herbacianych rosnących w jednym z tokijskich parków.

https://herbatniczek.wordpress.com/2020/05/03/eighty-o-magazyn-o-herbacie/ – ten wpis stanowi recenzję anglojęzycznego czasopisma o herbacie pt. „Read Eighty”.

https://piewcyteiny.pl/herbata-slubna/ – w tym wpisie autorka opowiada o tym, jak można wpleść akcenty herbaciane w wesele, bazując na swoich własnych doświadczeniach.

https://cha-herbata.blogspot.com/2020/05/kyusu-czajnik-hohin-czajnik-dzbanek-do.html – w tym wpisie autor zwraca uwagę na zamieszanie z interpretacją nazw naczyń do parzenia herbaty, szczególnie nazw japońskich czajników.

https://www.projektpracownie.pl/andrzej-bero-ceramika-codziennych-rytualow/ – ten wpis to wywiad z Andrzejem Bero, znanym twórcą ceramiki herbacianej, z którego można dowiedzieć się m.in. gdzie i jak nauczył się sztuki tworzenia ceramiki, skąd wzięło się u niego zainteresowanie ceramiką herbacianą, jak długo już zajmuje się tworzeniem tego typu ceramiki oraz dla kogo najczęściej realizuje zamówienia na naczynia do herbaty.

Linki do wpisów na anglojęzycznych blogach i portalach o herbacie – styczeń-czerwiec 2020 r.:

https://www.teaformeplease.com/should-you-rinse-tea-leaves/ – w tym wpisie autorka zdradza, czy przy przyrządzaniu herbaty metodą gongfu cha powinno się przelać listki wrzątkiem przed pierwszym parzeniem, czyli „obudzić” herbatę.

http://www.tea-happiness.com/2020/01/a-little-bit-about-korean-teaware.html – w tym wpisie autorka krótko i treściwie opowiada o historii koreańskiej ceramiki herbacianej.

https://www.teaformeplease.com/white-tea-misconceptions/ – w tym wpisie autorka obala cztery najczęstsze mity dotyczące białej herbaty.

https://scotttea.wordpress.com/2020/01/16/a-large-whisk-and-a-long-history-evolution-of-the-tea-whisk/ – dzięki lekturze tego wpisu można poznać historię bambusowej miotełki do przyrządzania herbaty Matcha zwanej chasenem, różne typy tego rodzaju miotełek, jak również dowiedzieć się o ciekawym zwyczaju ōchamoroshiki, czyli serwowania członkom lokalnej społeczności herbaty w jednej dużej miseczce, który kultywuje się 15 stycznia każdego roku w japońskim mieście Nara.

https://www.radio.cz/en/section/panorama/black-or-white-czechs-learn-the-art-of-tea-making-from-scratch – ten artykuł jest zapisem rozmowy z Petrem Sičem, czeskim miłośnikiem herbaty, który realizuje ciekawy projekt herbaciany w Gruzji polegający na wynajmowaniu gruzińskiej plantacji herbaty. Część tej plantacji wykorzystuje do produkcji herbat, które następnie sprzedaje na czeski rynek, a pozostałą część podnajmuje innym miłośnikom herbaty.

http://www.tea-happiness.com/2020/01/review-tea-nerds-eye-view.html – ten wpis jest recenzją interesującej książki pt. „Tea: A Nerd’s Eye View” autorstwa Virginii Utermohlen Lovelace, która ukazała się w grudniu zeszłego roku.

https://tillermantea.net/2020/02/TEA-A-NERDS-EYE-VIEW/ – ten wpis jest dokładniejszą i obszerniejszą recenzją wyżej wspomnianej książki.

https://www.teaformeplease.com/can-you-get-coronavirus-from-chinese-tea/ – w tym wpisie autorka odpowiada na pytanie: czy można zarazić się koronawirusem, pijąc chińską herbatę?

http://www.tea-happiness.com/2020/02/how-to-do-your-own-tea-meditation-any.html – w tym wpisie autorka podpowiada, jak można zrobić prostą medytację z wykorzystaniem herbaty.

https://thetealetter.com/tea-and-mindfulness/do-observe-correct – w tym wpisie autor dzieli się swoim interesującym punktem widzenia na parzenie herbaty metodą gongfu chu, wyjaśniając, dlaczego przyrządzanie herbaty tą metodą to doświadczenie, do którego warto wracać, nawet jeżeli początkowo nie jesteśmy zadowoleni z jego wyników.

https://melhadtea.com/the-japanese-art-of-hand-rolling-tea/ – w tym wpisie autorka pokazuje krok po kroku, jak wygląda ręczny proces obróbki japońskiej herbaty zwany temomi.

https://www.teaformeplease.com/podcasts-for-tea-lovers/ – wpis ten zawiera listę anglojęzycznych podcastów o herbacie.

https://www.teacachai.com/caffeine-in-white-tea/ – w tym wpisie autorka obala jeden z mitów dotyczących białej herbaty, który głosi, że ten rodzaj herbaty zawiera najwięcej teiny.

http://www.tea-happiness.com/2020/03/tea-activities-to-do-at-home.html – w tym wpisie autorka podaje kilka propozycji czynności związanych z herbatą, które można wykonywać w domu, szczególnie w przypadku dłuższego przymusowego pobytu w domu, np. kwarantanny.

https://teaintheancientworld.blogspot.com/2020/03/tea-flavor-aroma-wheels-reconsidered.html – w tym wpisie autor bloga dzieli się swoimi spostrzeżeniami i przemyśleniami dotyczącymi kół sensorycznych (takich jak np. koło stworzone przez Australian Tea Masters).

https://eustaciatan.com/2020/04/tea-101-what-is-puer.html – w tym wpisie autorka wyjaśnia, czym właściwie jest herbata pu-erh.

https://www.lifeisbetterwithtea.com/rwanda-tea/ – ten wpis to dość obszerny wywiad z Sarą Stender Delaney, założycielką firmy 3 Mountains, która zajmuje się dystrybucją organicznych herbat liściastych z Rwandy (dwie herbaty dystrybuowane przez tę firmę zostały zrecenzowane przeze mnie w tym wpisie: http://mycupofgreentea.pl/2017/09/17/rozne-odslony-herbaty-cz-39-rwanda-black-tea-rwanda-silver-needle-tea-czyli-dwie-znakomite-herbaty-rwandy/). W tym wywiadzie Sara Stender Delaney zdradza m.in. skąd właściwie wziął się pomysł na dystrybucję herbat z Rwandy, za co szczególnie ceni Rwandyjczyków, jak wytwarza się rwandyjską herbatę, jakie produkty herbaciane są oferowane przez jej przedsiębiorstwo czy jak pandemia koronawirusa wpływa na działalność jej przedsiębiorstwa, jak również na rwandyjskich partnerów.

https://www.storiesabouttea.com/meet-alexander-kay-from-satemawa-tea-and-coffee-estate-in-malawi/ – ten wpis to wywiad z Alexandrem Kayem, wnukiem Macleana Kaya, założyciela plantacji herbaty Satemwa Tea and Coffee Estate w Malawi, który również pracuje w branży herbacianej. Z tego wywiadu można dowiedzieć się m.in. jaka jest historia założenia tejże plantacji, jakie herbaty wytwarza się na tej plantacji, jakie warunki klimatyczno-pogodowe panują na obszarze plantacji oraz jak obecnie wygląda kultura picia herbaty w Malawi.

https://www.myjapanesegreentea.com/preparing-matcha-with-boiling-water – w tym wpisie autor dzieli się swoimi spostrzeżeniami i wnioskami ze swojego eksperymentu, który polegał na zaparzeniu herbaty Matcha wrzątkiem oraz „zaparzeniu” jej zimną wodą.

https://itsmorethantea.wordpress.com/2020/05/06/how-many-teapots-are-too-many-a-review-of-inside-the-head-of-a-collector/ – ten wpis jest recenzją książki pt. „Inside the Head of a Collector: Neuropsychological Forces at Play” autorstwa Shirley Mueller, lekarza neurologa i psychiatry, która specjalizuje się w badaniu zagadnienia kolekcjonerstwa przedmiotów (autorka tej książki sama też kolekcjonuje chińską ceramikę). Pozycja ta wyjaśnia m.in. dlaczego właściwie kolekcjonujemy przedmioty, czym kolekcjonerstwo różni się od chomikowania czy dlaczego nie możemy oprzeć się kupnu kolejnej rzeczy. W podlinkowanym wpisie autorka bloga zastanawia się, czy jej zwyczaj gromadzenia ceramiki herbacianej to na pewno kolekcjonerstwo w rozumieniu wyżej wspomnianej książki.

https://www.myjapanesegreentea.com/will-boiling-water-ruin-green-tea – w tym wpisie autor odpowiada na pytanie: czy w każdym przypadku zaparzenie zielonej herbaty wrzątkiem zepsuje tę herbatę?

https://www.teaformeplease.com/how-to-learn-more-about-tea/ – w tym wpisie autorka podpowiada, jak można poszerzać swoją wiedzę herbacianą.

Zmysł smaku i węchu a degustacja herbaty – 22 ciekawostki, które warto znać

Niedawno zaczęłam czytać książkę pt. „Tea: A Nerd’s Eye View” autorstwa Virginii Utermohlen Lovelace (wspominałam Wam o niej na stronie bloga na Facebooku). Pozycja ta zawiera rozdział poświęcony działaniu zmysłu smaku i węchu. Lektura tego rozdziału zainspirowała mnie do stworzenia tego wpisu, w którym przedstawię Wam listę 22 ciekawostek dotyczących zmysłu smaku i węchu (głównie w kontekście degustacji herbaty, ale również bardziej ogólne), które pomogą lepiej zrozumieć, jak działają te zmysły. Oto i ona:

1. Rozpoznajemy pięć podstawowych smaków: słodki, słony, gorzki, kwaśny i umami. Przez długi czas uważano, że wyczuwamy cztery podstawowe smaki: słodki, słony, gorzki i kwaśny. Dopiero w 1907 r. Jean Francois Fernel, a potem niezależnie od niego w 1908 r. Kikunae Ikeda odkryli smak umami, czyli smak kwasu glutaminowego obecnego w dużych ilościach w pokarmach wysokobiałkowych, szczególnie w mięsie. Istnienie smaku umami zostało potwierdzone naukowo wiele lat później. Smak umami bywa mylony ze słodkim oraz słonym.

2. Kokumi to specyficzne doznanie, które wzmacnia i potęguje smaki. Samo w sobie jest bezsmakowe, ale w połączeniu np. ze smakiem słodkim sprawia, że odczuwany przez nas smak jest jeszcze słodszy. Co ciekawe, kokumi można znaleźć m.in. w herbacie.

3. Odczuwamy smaki przede wszystkim dzięki kubkom smakowym. Większość z nich znajduje się na naszym języku, a pozostała część – na podniebieniu, w nabłonku gardła, w nagłośni i w górnej części przełyku. Liczba kubków smakowych na języku jest indywidualna. Generalnie istnieje pewna zależność – im więcej kubków smakowych, tym intensywniejsze doznania smakowe.

4. Wbrew powszechnym przekonaniom nieprawdą jest, że tylko określone obszary języka są odpowiedzialne za dany smak. Mit ten ma swoje źródło w nieprawidłowej interpretacji artykułu pt. „Zur Psychophysik des Geschmackssines” autorstwa niemieckiego psychologa Davida P. Häniga z 1901 r., który został następnie przetłumaczony na angielski przez Edwina G. Boringa, psychologa z Harvardu. Z tego nie końca udanego tłumaczenia artykułu rzeczywiście mogło wynikać, że różne smaki są odczuwane przez różne obszary języka: smak słodki jest odczuwany tylko na czubku języka, gorzki na nasadzie języka, kwaśny na krawędziach z tyłu języka, a słony na krawędziach z przodu języka. W rzeczywistości Hänigowi chodziło o ukazanie różnic w progu odczuwania smaków w różnych częściach języka. Mit związany z nieprawidłową interpretacją mapy języka, powielany w wielu podręcznikach, został ostatecznie obalony w 1974 r., kiedy to amerykańska psycholog Virginia B. Collings dokładnie zapoznała się z oryginalnym artykułem Häniga i sprawdziła, jak to jest z tym odczuwaniem smaków. Okazało się, że faktycznie istnieją pewne różnice w progu wrażliwości na smaki w poszczególnych obszarach języka, ale są one minimalne i tak naprawdę nie mają żadnego praktycznego znaczenia. Prawdą natomiast jest, że wszystkie kubki smakowe mogą odczuwać każdy smak. Poniżej możecie zobaczyć ilustrację, która pojawiła się w oryginalnym artykule niemieckiego psychologa.

5. Każdy kubek smakowy posiada 50-150 wyspecjalizowanych komórek receptorowych, które są odpowiedzialne za odbieranie bodźców smakowych. Komórki te obumierają co około 10-30 dni, a następnie są zastępowane przez nowe.

6. Smaki słodki, umami oraz słony o niskim natężeniu kojarzą się nam pozytywnie i zachęcają do degustacji. Z kolei smaki gorzki oraz słony o wysokim natężeniu kojarzą się nam negatywnie i zniechęcają do degustacji.

7. Najczęściej spotykane smaki w herbacie to słodki, gorzki i umami. Najbardziej pożądane smaki to słodki oraz umami.

8. Nie da się jednocześnie odczuwać smaku gorzkiego i słonego, ponieważ smak słony niweluje gorzki, a gorzki słony. Ta sama zasada dotyczy smaku gorzkiego i słodkiego. Biorąc pod uwagę te dwie zasady, zalecenie słynnego chińskiego znawcy herbaty Lu Yu dotyczące dodawania soli do herbaty zdecydowanie nabiera sensu, zważywszy na to, że herbata w tamtych czasach była wyjątkowo gorzka.

9. Zwykle smak kojarzy się nam z doznaniami odczuwanymi w ustach, ale tak naprawdę na smak składają się doznania smakowe i zapachowe z jamy ustnej oraz doznania czuciowe z nerwu trójdzielnego (głównie ból, konsystencja i zmiany temperatury). To oznacza, że zmysł smaku jest ściśle powiązany ze zmysłem węchu. Osoby, które utraciły kubki smakowe, skarżą się, że jedzenie nie ma smaku, a jego aromat jest przytłumiony i często nieprzyjemny. Podobne odczucia mają osoby, których nos jest zatkany przez katar.

10. Substancje lotne składają się na odczuwany przez nas aromat oraz smak. Co ciekawe, im wyższa temperatura naparu, tym szybciej substancje lotne uciekają z czarki/kubka. Gdy skosztujemy chłodnego naparu, ciepło naszej jamy ustnej sprawi, że substancje lotne trafią do tylnej części nosa. To właśnie dlatego w chłodniejszym naparze jesteśmy w stanie lepiej rozpoznać aromaty i smaki.

11. Większość komórek receptorowych układu węchowego znajduje się w nabłonku jamy nosowej, a pozostała część – w nabłonku dróg oddechowych. W każdej komórce receptorowej występuje tylko 1 z ponad 1000 receptorów węchowych. Jeden odorant, czyli lotna cząsteczka zapachowa, pobudza wiele receptorów, a każdy receptor reaguje na wiele odorantów. Komórki receptorowe układu węchowego żyją ok. 4-8 tygodni, a potem obumierają i są zastępowane przez nowe.

12. Nasze geny mają duży wpływ na odczuwanie odorantów – jednych odorantów nie wyczujemy w ogóle, drugie wyczujemy tylko w wysokich stężeniach, a jeszcze inne wyczujemy w sposób odmienny niż inni ludzie. Warto wiedzieć, że istnieją odoranty, które wyczujemy wszyscy, np. krew.

13. Zmysł węchu jest ściśle związany z pamięcią (a konkretniej tzw. pamięcią węchową, czyli zdolnością do dekodowania sygnałów węchowych na podstawie zapamiętanych wzorców zapachowych) oraz emocjami. Każde doznanie zapachowe wywołuje różne wspomnienia i emocje.

14. Nasz układ węchowy jest w stanie rozpoznać ok. 4000 zapachów. Z reguły kobiety mają lepszy węch – potrafią rozpoznać więcej zapachów i wyczuć je w niższych stężeniach. Ta umiejętność nasila się w trakcie owulacji. Jednak nasz zmysł węchu szybko się „męczy” – nie jesteśmy w stanie wyczuć więcej niż trzy, maksymalnie cztery aromaty w tym samym czasie.

15. Większość odorantów aktywuje zarówno układ węchowy, jak i układ trójdzielny. Co ciekawe, osoby, u których układ węchowy nie działa prawidłowo, wciąż mogą wyczuć odoranty w wysokich stężeniach dzięki układowi trójdzielnemu.

16. Zakończenia nerwu trójdzielnego posiadają receptory zwane receptorami TRP (Transient Receptor Potential, czyli fazowy potencjał receptorowy). W jamie ustnej receptory te znajdują się głównie w kubkach smakowych i błonie śluzowej, a w nosie – w błonie śluzowej. Receptory te reagują na zmiany temperatury czy też obecność związków chemicznych.

17. Mamy sześć receptorów TRP, które są istotne z punktu widzenia zmysłu smaku i węchu. Każdy z nich reaguje na inny przedział temperatury, przy czym dwa z nich reagują na podobny przedział temperatury (jeden na przedział 20-30, a drugi na przedział 30-40 stopni Celsjusza).

18. Co ciekawe, receptory reagujące na niższe temperatury szybko się aktywują i dezaktywują, co oznacza, że smak związków chemicznych aktywuje te receptory, gdy tylko dany produkt trafi do naszej jamy ustnej, a gdy tylko przełkniemy go, smak zanika bardzo szybko. Z kolei z receptorami reagującymi na wyższe temperatury jest odwrotnie – wolno się aktywują i dezaktywują, co oznacza, że musi minąć trochę czasu, zanim wyczujemy smak, a gdy go już wyczujemy, to długo pozostaje nam w ustach.

19. Nie da się jednocześnie wyczuć smaku dwóch związków chemicznych, z których jeden aktywuje receptor reagujący na zimno, a drugi aktywuje receptor reagujący na ciepło i gorąco. W takiej sytuacji jeden ze smaków będzie dominował lub oba receptory wyłączą się wzajemnie, co sprawi, że jedzenie/picie w ogóle nie będzie miało smaku.

20. Mówi się, że związki chemiczne, które aktywują receptory reagujące na niższe temperatury mają „zielony” smak i aromat. „Zielone” smaki i aromaty wywołują efekt odświeżający. Z kolei związki chemiczne, które aktywują receptory reagujące na wyższe temperatury mają „brązowy” smak i aromat. „Brązowe” smaki i aromaty wywołują efekt uspokajający.

21. Rolą układu trójdzielnego jest nie tylko modulacja doznań smakowych i zapachowych, ale również zwiększenie uwagi i koncentracji na wykonywanej czynności.

22. Mamy pewne wyobrażenia co do tego, jak powinien smakować napar danego koloru. Gdy smak naparu zgadza się z jego kolorem, np. pijemy napar, który smakuje i wygląda jak napar z czarnej herbaty (ma czerwonobrązowy kolor), to wtedy jego smak i zapach wydaje nam się przyjemniejszy. Z kolei wtedy, gdy smak naparu nie zgadza się z jego kolorem, np. pijemy napar, który smakuje jak napar z czarnej herbaty, a wygląda jak napar z białej herbaty (ma słomkowy kolor), to wtedy jesteśmy zaskoczeni i zaczynamy się zastanawiać, czy taki napar w ogóle nam smakuje. Z badań wynika, że w takiej sytuacji smak i aromat naparu wydaje się nam mniej przyjemny.

PS1 Mapa języka pochodzi z bloga Virginii Utermohlen Lovelace, autorki wspomnianej na początku wpisu książki pt. „Tea: A Nerd’s Eye View”, którego można znaleźć tutaj: http://virginiaspairteas.blogspot.com/.

PS2 Przy opracowywaniu wpisu korzystałam ze wspomnianej wyżej książki pt. „Tea: A Nerd’s Eye View” Virginii Utermohlen Lovelace oraz z następujących źródeł internetowych:

http://commontea.com/science-of-tasting-tea/

https://degustacjepiwa.pl/jak-odczuwamy-smak-i-zapach/

https://www.akademiadietetyki.pl/dietetyka/kokumi-nowy-szosty-smak/

https://www.crazynauka.pl/strefy-smakowe-na-jezyku-nie-istnieja/

https://podyplomie.pl/publish/system/articles/pdfarticles/000/013/538/original/61-68.pdf?1477056878

https://wbns.uksw.edu.pl/sites/default/files/UKSW%20Neurofizjologia%202018%208%20węch%2C%20smak.pdf

https://wbns.uksw.edu.pl/sites/default/files/UKSW%20Neurofizjologia%202016%205%20Og%20wł%20ukł%20rec.%20Ukł%20czucia%20dotyku%20i%20bólu.pdf

Różne odsłony herbaty cz. 57 – Nepal Jun Chiyabari Himalayan ‘Shiiba’ Oolong, czyli cząstka Japonii w herbacie z Nepalu

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam nepalską herbatę o nazwie Nepal Jun Chiyabari Himalayan ‘Shiiba’ Oolong. Została ona kupiona w Herbaty Czas – warszawskiej herbaciarni i sklepu z herbatą w jednym.

Nepal Jun Chiyabari Himalayan ‘Shiiba’ Oolong to herbata, która pochodzi z nepalskiego ogrodu Jun Chiyabari, o którym pisałam już w tym wpisie: http://mycupofgreentea.pl/2019/09/13/rozne-odslony-herbaty-cz-52-nepal-jun-chiyabari-himalayan-black-czyli-kolejna-wysmienita-czarna-herbata-z-nepalu/. Stanowi ona w pewnym sensie eksperyment, ponieważ powstała z krzewów herbacianych pochodzących z wioski Shiiba, która znajduje się w japońskiej prefekturze Miyazaki. Właściciele ogrodu Jun Chiyabari dostali te krzewy od znajomej rodziny z Japonii i zasadzili w swoim ogrodzie.

Niestety nie wiem nic na temat procesu produkcji tej herbaty, jak również terminu zbioru listków. W skład tej herbaty wchodzą pączki i pierwsze listki krzewu herbacianego. Ma ona postać poskręcanych listków w ciemno- i jasnozielonym kolorze. Wyglądają one następująco:

Napar z tego oolonga ma zielonkawo-żółtawy kolor i aromat roślinny z nutami przypraw oraz akcentami prażonych ziaren. Prezentuje się tak jak na zdjęciu poniżej:

Smak naparu z tej herbaty w dużej mierze odzwierciedla aromat. W naparze tym dominujące nuty roślinne przeplatają się z akcentami przypraw oraz nutami prażonych ziaren (zwłaszcza słonecznika). Smak ten, głównie ze względu na nuty prażenia oraz akcenty roślinne, silnie skojarzył mi się ze smakiem japońskich oolongów (szczególnie tych autorstwa pana Shibamoto). Jednocześnie herbata ta ma swój własny unikalny charakter, więc nie da się jej pomylić z japońską herbatą 😉. Co ciekawe, napar jest przyjemnie gładki, wręcz kremowy.

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to myślę, że najlepiej zalać listki nieco ostudzoną wodą (o temperaturze około 90 stopni Celsjusza) i parzyć metodą zachodnią przez ok. 2,5 minuty. Te same listki można wykorzystać dwukrotnie, z tym, że przy drugim parzeniu dobrze jest wydłużyć czas parzenia do 3,5-4 minut. Smak naparu z drugiego parzenia zmienia się – nuty prażenia wysuwają się na prowadzenie, a pozostałe akcenty zanikają. Gładkość i kremowość obecne w naparze z pierwszego parzenia też już nie są wyczuwalne.

Warto wspomnieć o listkach po zaparzeniu. Po rozwinięciu listków pod wpływem wysokiej temperatury widać, że praktycznie wszystkie zostały zachowane w całości. Co zaskakujące, listki te wyglądają bardziej jak listki zielonej herbaty niż oolonga. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jak wyglądały po drugim, a zarazem ostatnim parzeniu:

Podsumowując, Nepal Jun Chiyabari Himalayan ‘Shiiba’ Oolong to nietypowy nepalski oolong, który dostarcza napar o roślinnym aromacie i smaku, z akcentami prażonych ziaren i przypraw. Można by stwierdzić, że jest to nepalska herbata z japońską duszą. Polecam ją przede wszystkim miłośnikom oolongów, szczególnie tym, którzy lubią niebanalne herbaty.

PS1 W tym miejscu podzielę się pewną ciekawostką. Gdy w trakcie przygotowań do tego wpisu eksperymentowałam ze zrecenzowaną herbatą, zaparzyłam ją w ten sam sposób, używając tej samej butelkowanej wody źródlanej Primavera, ale zagotowanej w dwóch różnych czajnikach elektrycznych: czajniku w moim domu (niedawno wyczyszczonym z kamienia) oraz w czajniku u rodziny (nieco bardziej zakamienionym). Rezultaty tego eksperymentu totalnie mnie zaskoczyły. Napar z wody zagotowanej w moim czajniku był zdecydowanie smaczniejszy i dostarczał bogatszych doznań smakowo-zapachowych. Z kolei napar z wody zagotowanej w czajniku u mojej rodziny dostarczał znacznie uboższych doznań smakowo-zapachowych. O dziwo w tym naparze wyczuwalne były tylko nuty prażenia. Ogólnie rzecz biorąc, napar nie był tak smaczny jak ten przygotowany w moim domu. To niesamowite, jak kamień w czajniku może zmienić smak naparu.

PS2 Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

https://herbatyczas.pl/pl/strona-glowna/960842-1389-nepal-jun-chiyabari-himalayan-shiiba.html#/100-waga-25_g

https://what-cha.com/products/nepal-jun-chiyabari-shiiba-oolong-tea

https://www.notesontea.com/2018/04/jun-chiyabari-himalayan-shiiba-2017.html

Różne odsłony herbaty cz. 56 – Kvenobani, czyli kolejna pyszna czarna herbata z Gruzji

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam kolejną gruzińską czarną herbatę o nazwie Kvenobani. Herbata ta pochodzi ze sklepu eherbata.pl.

Kvenobani to czarna herbata, która pochodzi z ogrodu położonego w wiosce Kvenobani (lub inaczej Chokhatauri) w regionie Guria, u podnóża gór Kaukazu. Rejon ten znajduje się w zachodniej części Gruzji, nad wschodnim brzegiem Morza Czarnego. Ogród w wiosce Kvenobani jest stary i zdziczały, ale został przywrócony do życia w ramach projektu herbacianego, wspieranego przez czeską Agencję Rozwoju, którego pomysłodawcą był znany czeski popularyzator gruzińskich herbat Petr Sič. Projekt ten obejmuje wynajmowanie części pięciohektarowego ogrodu herbacianego różnym osobom, które wykorzystują je do uprawy herbaty, a także organizowanie na miejscu czterodniowych warsztatów poświęconych obróbce listków herbacianych, które prowadzi wspomniany Petr Sič. Inicjatywa ta służy głównie rozwojowi gruzińskiej herbaty (powstała w tym ogrodzie herbata trafia głównie na rynek czeski) oraz turystyki herbacianej, jak również wspieraniu lokalnej społeczności i lokalnego biznesu. Warto wiedzieć, że w ogrodzie w wiosce Kvenobani wytwarza się przede wszystkim herbaty czarne i białe.

Listki mojej herbaty pochodzą ze zbiorów, które miały miejsce w maju 2019 r. w części wyżej wspomnianego ogrodu herbacianego wynajętej przez sklep eherbata.pl. Następnie przeszły one przez etapy produkcji typowe dla wytwarzania czarnej herbaty, tj. więdnięcie, zwijanie, oksydacja i suszenie. Ostatecznie herbata ma postać poskręcanych listków w ciemnoszarym kolorze. Prezentuje się następująco:

Listki tej herbaty wydzielają słodkawy owocowo-korzenny aromat.

Napar z Kvenobani ma słodkawo owocowo-korzenny aromat i bursztynowy kolor. Możecie zobaczyć go na zdjęciu poniżej:

W smaku napar ten jest intensywnie owocowy. Za każdym razem, gdy piję tę herbatę, zastanawiam się, jak dokładniej opisać ten smak, ale wciąż nie znalazłam satysfakcjonującej odpowiedzi. Smak naparu kojarzy mi się z mało słodkim kompotem z owoców typu morele. Słodycz obecna w tej herbacie jest niezwykle subtelna, absolutnie nienachalna. Ogólnie rzecz biorąc, całość jest bardzo zrównoważona, całkowicie pozbawiona goryczki, wręcz orzeźwiająca.

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to myślę, że najlepiej zalać listki wodą tuż po zagotowaniu i parzyć przez 2,5-3 minuty. Te same listki można wykorzystać dwukrotnie, z tym, że przy drugim parzeniu dobrze jest wydłużyć czas parzenia do 4-5 minut. Co ciekawe, Kvenobani jest niezwykle odporna na wszelkie eksperymenty z czasem parzenia – z moich doświadczeń wynika, że nie da się jej „przeparzyć”. Nawet po oddzieleniu listków od naparu po 10 minutach od zalania ich wodą powstały napar wciąż będzie pijalny. Co więcej, w naparze tym wciąż nie będzie ani odrobiny goryczki 😊.

Warto wspomnieć o listkach po zaparzeniu. Po rozwinięciu listków pod wpływem wysokiej temperatury widać, że większość z nich została zachowana w całości. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jak wyglądały po drugim, a zarazem ostatnim parzeniu:

Podsumowując, Kvenobani to gruzińska czarna herbata, która daje zrównoważony napar o owocowo-korzennym aromacie i intensywnie owocowym smaku. Jest to niezwykle przyjemna herbata, idealna do codziennego popijania. Poza tym to jedna z trzech najlepszych czarnych herbat z Gruzji (obok Ramiz Black Tea i Guguli Black Tea), jakie piłam do tej pory. Zdecydowanie warto spróbować 😊

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

https://eherbata.pl/gruzinska-kvenobani-2019-2104.html/

https://www.radio.cz/en/section/panorama/black-or-white-czechs-learn-the-art-of-tea-making-from-scratch/

http://www.czechaid.cz/en/do-you-want-to-grow-your-own-tea-in-georgia/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Guria/

Różne odsłony herbaty cz. 55 – Feng Qing Yesheng Hong Cha, czyli eksplozja smaku i zapachu egzotycznych owoców w herbacie

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam chińską czarną herbatę o nazwie Feng Qing Yesheng Hong Cha, która została kupiona w sklepie TheTea.

Feng Qing Yesheng Hong Cha to czarna herbata (w chińskiej nomenklaturze: czerwona), która pochodzi z chińskiej prefektury Lincang w prowincji Yunnan, położonej w południowej części Chin, przy granicy z Wietnamem, Laosem i Mjanmą. Wytwarza się ją z listków drzewiastych krzewów herbacianych (zwanych yesheng) znajdujących się w górzystym rejonie Feng Qing na wysokości ok. 2000-2200 m n.p.m. Yesheng (zwane również Wild Tree Purple) to odmiany krzewów herbacianych, które rosną dziko w wysoko położonych lasach prowincji Yunnan. Co ciekawe, krzewy te doskonale radzą sobie z wszelkimi owadami – działają jak naturalny środek odstraszający je. Z tych krzewów wytwarza się kilka gatunków herbat – nie tylko czarnych, ale również białą herbatę Ya Bao.

Listki mojej herbaty Feng Qing Yesheng Hong Cha zostały zebrane w kwietniu 2018 r. Następnie zapewne przeszły przez etapy produkcji charakterystyczne dla herbaty czarnej, czyli więdnięcie, zwijanie, oksydacja i suszenie. Ostatecznie herbata ma postać poskręcanych listków w ciemnobrązowym kolorze, z rudawymi akcentami. Wygląda ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Listki tej herbaty wydzielają niezwykle intensywny aromat egzotycznych owoców.

Napar z Feng Qing Yesheng Hong Cha ma miodowy kolor i zapach przejrzałych egzotycznych owoców (szczególnie mango). Możecie zobaczyć go na zdjęciu poniżej:

Smak naparu jest właściwie doskonałym odzwierciedleniem aromatu herbaty. Pamiętam, że gdy po raz pierwszy napiłam się go, pierwsza myśl, jaka przyszła mi wtedy do głowy, była następująca: „przecież ta herbata smakuje jak przejrzałe mango” 😊 Akcenty przejrzałego mango są tutaj bardzo wyraźne. Ogólnie rzecz biorąc, herbata jest delikatnie słodka, praktycznie pozbawiona goryczki, a przy tym niesamowicie intensywnie owocowa. W dodatku po wypiciu napar pozostawia słodkawy posmak, który długo pozostaje w ustach.

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to myślę, że najlepiej przygotować ją metodą gongfu cha, zalewając listki wodą tuż po zagotowaniu i używając następującego czasu parzenia: zaczynając od 10 sekund, a następnie wydłużając każde kolejne parzenie o ok. 5-10 sekund. Te same listki można wykorzystać nawet i ośmiokrotnie. Co ciekawe, po dłuższym parzeniu w naparze pojawiają się nuty czekoladowe.

Warto wspomnieć o listkach po zaparzeniu. Pod wpływem gorącej wody listki nieco rozwinęły się. Po rozwinięciu widać, że część z nich jest nieco rozdrobniona, a część zachowana prawie w całości. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć jak wyglądały po trzecim parzeniu:

Na koniec warto wiedzieć, że Feng Qing Yesheng Hong Cha to rzadka herbata, którą produkuje się w ograniczonych ilościach. Rocznie wytwarza się jej ok. 60-70 kg.

Podsumowując, Feng Qing Yesheng Hong Cha to chińska czarna herbata, która daje napar o aromacie i smaku egzotycznych owoców, szczególnie przejrzałego mango. Jest to zdecydowanie jedna z najsmaczniejszych herbat, jakie piłam (nie tylko czarnych), jak również jedno z moich najciekawszych herbacianych odkryć. Polecam ją szczególnie amatorom niebanalnych czarnych herbat oraz tym, którzy nie piją czarnych herbat na co dzień. Jeżeli tylko będziecie mogli spróbować Feng Qing Yesheng Hong Cha, nawet się nie zastanawiajcie. Ta herbata z pewnością zrobi na Was wrażenie 😊.

PS1 Mimo że herbata już nieco zwietrzała (celowo nie wykończyłam jej szybciej na potrzeby tego wpisu), wciąż dostarcza intensywnych doznań smakowo-zapachowych 😊

PS2 Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

https://thetea.pl/produkt/2018-fengqing-yesheng-hong-cha/

https://yunnansourcing.com/products/feng-qing-ye-sheng-hong-cha-wild-tree-purple-black-tea

https://steepster.com/teas/yunnan-sourcing/39913-feng-qing-ye-sheng-hong-cha-wild-tree-purple-black-tea

Zestawienie linków do najciekawszych artykułów z blogów i portali o herbacie – drugie półrocze 2019 r.

Dzisiaj zaprezentuję Wam drugą część subiektywnego zestawienia linków do najbardziej interesujących wpisów zamieszczanych na polsko- i anglojęzycznych blogach i portalach o herbacie od czerwca do grudnia tego roku. Podzielę je na dwie części: polsko- i anglojęzyczną, a przy każdej pozycji zestawienia zamieszczę krótki komentarz, dlaczego uważam dany wpis za szczególnie interesujący. Kilka z podlinkowanych artykułów pochodzi ze stron, które nie są poświęcone herbacie, ale są jak najbardziej herbaciane. Oto wspomniane zestawienie:

Linki do wpisów na polskojęzycznych blogach i portalach o herbacie – czerwiec-grudzień 2019 r.:

https://piewcyteiny.pl/randka-w-ciemno-z-herbata-blind-tasting/ – w tym wpisie Ania, autorka bloga, zdradza, czym jest blind tasting, i podpowiada, jak można zorganizować taką degustację samemu.

https://www.czajnikowy.com.pl/terroir-czyli-jak-zmienia-sie-smak-herbaty-w-zaleznosci-od-zbioru-z-plantacji/ – w tym wpisie autor wyjaśnia, czym jest terroir w odniesieniu do herbaty i jaki może mieć wpływ na doznania smakowe i zapachowe dostarczane przez daną herbatę.

https://piewcyteiny.pl/nie-ma-jednej-drogi-herbaty/ – w tym wpisie Ania, autorka bloga, dzieli się swoimi przemyśleniami na temat herbacianego rozwoju oraz wskazuje kilka możliwych sposobów doskonalenia wiedzy herbacianej.

https://eherbata.pl/blog/skalne-herbaty-z-gor-wuyi-288.html – wpis ten stanowi niezwykle obszerne i rzetelne kompendium wiedzy na temat skalnych herbat z gór Wuyi, z którego można dowiedzieć się m.in. czym wyróżniają się oolongi z gór Wuyi, jaki jest proces produkcji tych herbat, jak się je klasyfikuje oraz czym właściwie jest Da Hong Pao.

https://eherbata.pl/blog/japonskie-herbaty-czarne-289.html – ten wpis prezentuje zawiłą historię czarnej herbaty w Japonii oraz charakteryzuje ten rodzaj herbaty.

https://cha-herbata.blogspot.com/2019/10/ujong-black-tea-unikalna-ponocno.html – ten wpis jest recenzją unikatowej czarnej herbaty z Korei Północnej o nazwie Ujong Black Tea.

https://cha-herbata.blogspot.com/2019/11/herbata-zakarpacka-zabezpiecznie.html – ten wpis jest relacją z wizyty na opuszczonej plantacji herbaty na Ukrainie, a konkretniej w okolicach miasta Mukaczewo. Jest to jedyne miejsce tego typu w tym kraju.

https://piewcyteiny.pl/prezent-dla-herbaciarza-edycja-2019/ – w tym wpisie autorka bloga przedstawia 18 propozycji prezentowych dla miłośników herbaty.

https://kursnaherbate.pl/herbata-na-prezent-6-propozycji-na-udane-zakupy/ – ten wpis zawiera 6 propozycji prezentów herbacianych, podzielonych według stopnia herbacianego wtajemniczenia obdarowywanej osoby oraz budżetu osoby obdarowywującej.

https://kursnaherbate.pl/dobra-herbata-jak-ja-wybrac/ – w tym wpisie Maciej, autor bloga, podpowiada, jak rozpoznać herbatę dobrej jakości.

Linki do wpisów na anglojęzycznych blogach i portalach o herbacie – czerwiec-grudzień 2019 r.:

https://savvytokyo.com/themed-travel-from-tokyo-to-shizuoka-in-search-of-tea/ – ten wpis to krótki przewodnik po rejonach uprawy i produkcji herbaty w japońskiej prefekturze Shizuoka. Pod opisem każdego rejonu znajdują się wskazówki, jak dotrzeć do niego.

https://journalofeconomicstructures.springeropen.com/articles/10.1186/s40008-019-0143-5?fbclid=IwAR09LNqYDVjgRBlLQTlvjAwRNiWbUOIeNDS5xOMk_da4wXzR-RYlDhSXO4s – to bardzo obszerny i rzetelny artykuł dotyczący japońskiej czarnej herbaty, z którego można dowiedzieć się m.in. kiedy pojawiła się czarna herbata w Japonii, jaka była jej historia, jak wygląda jej proces produkcji czy ogólnie rynek czarnej herbaty w Japonii.

https://tea-adventures.net/silver-needle-comparison/ – ten wpis jest analizą porównawczą dwóch herbat tego samego gatunku (Silver Needle), ale pochodzących z dwóch innych rejonów Chin (prowincja Yunnan i Zhejiang). Ten wpis pozwala uświadomić sobie, w jak dużym stopniu doznania smakowe i zapachowe dostarczane przez napar zależą od miejsca uprawy i produkcji danej herbaty.

http://stephcupoftea.blogspot.com/2019/07/chanoyu-what-have-you-been-studying-for.html – w tym wpisie autorka bloga prezentuje swoje wrażenia z nauki japońskiej ceremonii herbacianej chanoyu pod okiem japońskiego mistrza – przede wszystkim wyjaśnia, dlaczego ten proces nauki trwa tak długo.

https://tea-adventures.net/european-tea-shops/ – ten wpis zawiera listę europejskich sklepów z herbatą. Co ciekawe, na tej liście znajduje się jeden polski sklep – TheTea.

https://itsmorethantea.wordpress.com/2019/07/17/the-revival-of-tea-in-georgia/ – w tym wpisie autorka prezentuje krótko historię herbaty w Gruzji, warunki klimatyczne panujące w tym kraju, dwa przykładowe gatunki herbaty wytwarzane w nim, a także działania mające na celu promowanie gruzińskiej herbaty. Przy okazji polecam zapoznać się z artykułem poświęconym gruzińskiej herbacie, który został podlinkowany jako drugi w kolejności (http://georgiatoday.ge/news/651/Tea%253A-a-Potential-Gold-Mine-of-Georgian-Agriculture%253F).

https://teajourney.pub/destination-chinas-national-tea-museum/ – możliwe, że słyszeliście o tym, że w Chinach (a konkretnie w Hangzhou w prowincji Zhejiang) znajduje się Muzeum Herbaty. Z tego wpisu możecie dowiedzieć się, co dokładniej można zobaczyć w tym muzeum.

http://thetealetter.com/matcha/the-complete-guide-to-matcha – ten wpis to niezwykle obszerne kompendium wiedzy na temat herbaty Matcha, z którego można dowiedzieć się m.in. jaki jest proces produkcji tej herbaty, jej rodzaje czy sposoby sprawdzenia jej jakości.

https://www.myjapanesegreentea.com/kintsugi – w tym wpisie autor wyjaśnia, czym jest kintsugi, jaka jest historia tej sztuki i jak wygląda proces naprawy stłuczonego naczynia.

https://itsmorethantea.wordpress.com/2019/08/07/wine-and-tea-commonalities-beyond-terroir/ – dzięki lekturze tego wpisu można uświadomić sobie, jak wiele herbata ma wspólnego z winem.

https://eustaciatan.com/2019/08/taiwanese-oolong-workshop-by-kenny-leong.html – w tym wpisie autorka bloga dzieli się tym, czego dowiedziała się na warsztatach poświęconych tajwańskim oolongom, które poprowadził Kenny Leong, singapurski znawca herbaty i wina. Z tego wpisu można dowiedzieć się m.in. jak rozpoznać dobrej jakości tajwańskiego oolonga w formie zwiniętych kuleczek (np. Dong Ding Oolonga), dlaczego w Europie parzy się herbatę w większych naczyniach oraz czy materiał, z którego wykonano czarkę, może mieć wpływ na smak naparu, który się w niej znajduje.

https://steapd.com/2019/08/22/investing-in-a-10-step-tasting-process/ – ten wpis zawiera poradnik krok po kroku, jak najlepiej degustować herbatę i czerpać z niej to, co najlepsze.

http://virginiaspairteas.blogspot.com/2019/08/here-is-excerpt-from-my-upcoming-book.html – ten wpis zawiera bardzo dokładną analizę historii powstania dwóch podstawowych określeń herbaty w różnych językach: „cha” oraz „te” pod względem językoznawczym.

https://www.teaformeplease.com/shopping-for-clay-teapot/ – w tym wpisie autorka podpowiada, na co szczególnie zwracać uwagę przy zakupie czajniczka z gliny, szczególnie z gliny Yixing.

https://www.mudandleaves.com/teatime-blog/yixing-teapots-most-popular-clays-and-shapes-and-the-north-south-difference – ten wpis to wywiad z chińskim twórcą czajniczków z gliny z Yixing. Opowiada m.in. na pytania: jaka pojemność czajniczków i rodzaj gliny są najpopularniejsze, czy są jakieś różnice w preferencjach dotyczących tych naczyń między północną a południową częścią Chin oraz czy są jakieś błędne przekonania dotyczące czajniczków z gliny z Yixing.

http://virginiaspairteas.blogspot.com/2019/09/flavor-and-shape-of-your-tea-cup.html – ten wpis zawiera odpowiedź na pytanie, jaki wpływ ma kształt czarki, z której pijemy herbatę, na doznania smakowo-zapachowe dostarczane przez tę herbatę.

www.tea-happiness.com/2019/09/history-of-teapo.html – czy zastanawialiście się kiedykolwiek, kiedy właściwie zaczęto używać czajników do przyrządzania herbaty? W tym wpisie można znaleźć odpowiedź na to pytanie.

https://teamasters.blogspot.com/2019/09/matching-tea-to-your-attention-level.html – wpis ten porusza temat uważności podczas picia herbaty, przede wszystkim wyjaśnia, dlaczego popijając herbatę z kubka/czarki, warto być uważnym.

https://itsmorethantea.wordpress.com/2019/09/24/why-you-should-choose-your-teacup-carefully/ – wpis ten zawiera odpowiedź na pytanie, czy kształt i wielkość czarki oraz materiał, z którego została wykonana, mogą mieć wpływ na smak i aromat naparu, który z niej pijemy.

https://steapd.com/2019/10/01/my-practices-for-tasting-tea-overall-thoughts/ – w tym wpisie autor dzieli się swoimi spostrzeżeniami i refleksjami dotyczącymi sposobów degustacji herbaty i nauki czerpania z niej tego, co najlepsze.

https://theteacupoflife.com/2019/10/5-teas-coffee-drinkers-should-try.html – ten wpis zawiera listę pięciu propozycji herbat, które pozwolą przekonać zagorzałych miłośników kawy do herbaty.

http://www.tea-happiness.com/2019/10/how-to-grow-tea-pt-3-getting-camellia.html – to kolejny wpis z cyklu dotyczącego uprawy krzewu herbacianego w domu. Tym razem wpis jest poświęcony tematowi przygotowania sadzonek na przetrwanie zimy.

https://teapro.co.uk/13-best-tea-blogs/ – ten wpis zawiera listę 13 najlepszych anglojęzycznych blogów o herbacie.

https://www.smithsonianmag.com/travel/how-tea-taste-your-way-through-taiwan-180973641/ – ten artykuł zawiera zestawienie najciekawszych miejsc związanych z herbatą na Tajwanie, takich jak muzea, plantacje herbaciane czy herbaciarnie, które warto odwiedzić.

https://worldteanews.com/tea-business-resources/the-deliciousness-of-umami-in-tea-explained – z tego wpisu można dowiedzieć się przede wszystkim, czym właściwie jest smak umami, jakie receptory odpowiadają za odczuwanie tego smaku oraz co to jest kokumi i co kokumi ma wspólnego z umami.

https://helloteacup.com/2019/12/04/3-tea-board-games-youll-love/ – ten wpis jest krótką prezentacją trzech najlepszych gier planszowych o herbacie. Jeżeli jesteście miłośnikami planszówek, koniecznie zajrzyjcie 😊

http://www.tea-happiness.com/2019/12/a-tea-blogger-in-korea-people-of-korean.html – ten wpis to zbiór relacji autorki bloga z wizyty na plantacjach herbaty w Korei pod kątem spotkań z ludźmi. Zawiera on ciekawe spostrzeżenia dotyczące Koreańczyków i ich stosunku do herbaty (i ogólnie przyrody).

http://oolongowl.com/2019-purple-da-hong-pao-wuyi-oolong-from-old-ways-tea/ – czy wiedzieliście o tym, że istnieje coś takiego jak Purple Da Hong Pao? Ten wpis jest właśnie recenzją takiej herbaty. Przyznam szczerze, że z chęcią spróbowałabym jej. Te nuty arbuzowe brzmią bardzo zachęcająco 😊

https://theteacupoflife.com/2019/12/how-businesses-can-properly-recognize-international-tea-day.html – w tym wpisie autorka prezentuje ciekawe podejście do Międzynarodowego Dnia Herbaty, proponując kilka wartych uwagi sposobów obchodzenia tego święta przez sklepy z herbatą/herbaciarnie.

https://itsmorethantea.wordpress.com/2019/12/23/frozen-black-tea-a-rarity-produced-from-frostbitten-tea-leaves/ – czy wiecie, że w japońskiej prefekturze Shiga znajdującej się na wyspie Honsiu wytwarza się prawdziwie unikalną czarną herbatę z zamarzniętych listków krzewów herbacianych, która nazywa się Frozen Black Tea? Produkcją tej herbaty zajmuje się pan Takatomo Katagi. W tym wpisie można poczytać co nieco o tej herbacie, szczególnie o procesie jej produkcji. Szkoda tylko, że niewiele można dowiedzieć się o smaku naparu z takiej herbaty 😉

Różne odsłony herbaty cz. 54 – Pinglin Baozhong, czyli ta sama herbata w trzech odsłonach

Nie wiem, czy wiecie, ale bardzo lubię herbaty Baozhong i często po nie sięgam. Ostatnio trafiły do mnie trzy herbaty Pinglin Baozhong z dwóch różnych źródeł: jedna z polskiego sklepu z herbatą, a dwie z tego samego tajwańskiego sklepu z herbatą. Doszłam do wniosku, że warto by było sprawdzić, jak te herbaty wypadną w porównaniu. Dlatego też dzisiejszy wpis będzie stanowić recenzję porównawczą tych trzech herbat, a nie będzie składać się z trzech oddzielnych recenzji każdej herbaty.

Zanim przejdę do recenzji właściwej, zaznaczę, że przyrządziłam każdą z tych herbat, kierując się tymi samymi zasadami: listki parzyłam metodą gongfu cha, zalewając je wodą tuż po zagotowaniu. Pierwsze parzenie trwało 10 sekund, a każde kolejne było wydłużone o 5 sekund. Za każdym razem listki zostały wykorzystane siedmiokrotnie. Fotki listków widoczne w dalszej części wpisów zostały zrobione po trzech parzeniach.

Tym razem część informacyjna recenzji zostanie ograniczona do minimum, ponieważ pisałam już o podobnej herbacie z rejonu Wenshan: http://mycupofgreentea.pl/2018/07/03/rozne-odslony-herbaty-cz-45-wenshan-baozhong-czyli-przepyszny-tajwanski-oolong-o-niskim-stopniu-oksydacji/. Pinglin Baozhong to również tajwański oolong o niskim stopniu oksydacji, który pochodzi z południowej dzielnicy miasta Tajpej o nazwie Pinglin. Ta wiejska dzielnica znajduje się dość blisko dzielnicy Wenshan – jest wysunięta nieco bardziej na południowy wschód. W dzisiejszym wpisie przy opisywaniu każdej z trzech herbat Pinglin Baozhong skupię się przede wszystkim na doznaniach, jakie dostarcza napar z danej herbaty.
Teraz czas na recenzję 😊 Zacznę od herbaty z polskiego sklepu, czyli Pinglin Spring Unroasted Baozhong.

Pinglin Spring Baozhong Oolong

Pinglin Spring Baozhong Oolong to herbata, która pochodzi ze sklepu TheTea. Listki tej herbaty zostały zebrane w maju tego roku. W procesie produkcji nie zostały poddane procesowi prażenia.

Powstała herbata ma postać dość długich i pozwijanych listków, w ciemnozielonym kolorze, z jasnozielonymi refleksami. Wyglądają tak, jak na zdjęciu poniżej:

Napar z tej herbaty ma roślinno-warzywny zapach z akcentami kwiatowymi. Prezentuje się następująco:

W smaku naparu z pierwszego parzenia dominują nuty roślinne i trawiaste. Można też wyczuć w nim nuty gotowanych warzyw. Napar pozostawia delikatny maślany posmak. Co ciekawe, w kolejnych parzeniach pojawiają się akcenty kwiatowe, które zaczynają dominować w naparze. Od trzeciego parzenia pojawia się wyraźna goryczka, a akcenty kwiatowe nieco słabną, ustępując miejsca roślinnym i warzywnym.

Warto też wspomnieć o listkach po zaparzeniu. Pod wpływem wysokiej temperatury poskręcane listki rozwinęły się. Po trzech parzeniach już dobrze widać, że są one zachowane niemal w całości. Możecie je zobaczyć na zdjęciu poniżej:

Ogólnie rzecz biorąc, jest to bardzo dobra herbata, która jest niezwykle przyjemna w odbiorze.

Warto wiedzieć, że herbata Pinglin Spring Unroasted Baozhong świetnie smakuje też przyrządzona na zimno. Taki „napar” ma intensywnie roślinno-trawiasty smak, który jest pozbawiony akcentów kwiatowych.

Teraz czas na dwie herbaty Baozhong z tajwańskiego sklepu z herbatą.

Pinglin Baozhong Supergrade

Pinglin Baozhong Supergrade pochodzi z tajwańskiego sklepu o nazwie Hsiang-Tai Tea Company, który specjalizuje się herbatach Baozhong (posiada w ofercie około 20 gatunków herbat tego typu). Baozhongi z tego sklepu wyróżniono nawet szeregiem odznaczeń i nagród, m.in. 2010 National Tea Competition Golden Pride.

Podobnie jak w przypadku Pinglin Spring Baozhong Oolong, listki Pinglin Baozhong Supergrade pochodzą ze zbiorów, które miały miejsce w maju tego roku. Powstała herbata charakteryzuje się najwyższą jakością. Ma ona postać długich i poskręcanych listków, w ciemnozielonym kolorze. Wygląda ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Napar z listków tej herbaty ma wyraźnie kwiatowy aromat z akcentami roślinnymi oraz żółtawy kolor. Prezentuje się następująco:

W smaku naparu z trzech pierwszych parzeń dominują akcenty kwiatowe. Nuty roślinne też są wyczuwalne, ale jakby w tle. Po czterech parzeniach to akcenty roślinne wysuwają się na pierwszy plan, a nuty kwiatowe prawie znikają. Co ciekawe, napar (również ten powstały po kilku parzeniach) jest całkowicie pozbawiony goryczki. Można by wręcz powiedzieć, że z czasem pojawia się w nim delikatna słodycz.

Co do delikatnego maślanego posmaku, który był obecny w naparze z Pinglin Spring Unroasted Baozhong, to w przypadku Pinglin Baozhong Supergrade jest on również wyczuwalny, ale tylko w naparze z pierwszego parzenia.

Warto wspomnieć o listkach po parzeniu. Podobnie jak było w przypadku Pinglin Spring Unroasted Baozhong, po trzecim parzeniu widać, że rozwinięte listki są zachowane niemal w całości. Możecie je zobaczyć na zdjęciu poniżej:

Ogólnie rzecz biorąc, Pinglin Baozhong Supergrade to wyśmienita herbata, której kwiatowy aromat i smak na długo pozostają w pamięci.

Pinglin Baozhong Middle Grade

Pinglin Baozhong Middle Grade również pochodzi z tajwańskiego sklepu o nazwie Hsiang-Tai Tea Company.

Podobnie jak w przypadku Pinglin Spring Baozhong Oolong oraz Pinglin Baozhong Supergrade, listki Pinglin Baozhong Middle Grade pochodzą ze zbiorów, które miały miejsce w maju tego roku. Powstała herbata jest niższej jakości niż herbata Supergrade. Ma ona postać długich i poskręcanych listków o różnej długości, w ciemnozielonym kolorze. Wygląda ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Napar z tej herbaty ma wyraźny roślinny aromat z delikatnymi maślanymi nutami oraz żółtawo-zielonkawy kolor. Wygląda następująco:

W smaku naparu dominują akcenty roślinne. Nuty kwiatowe są praktycznie nieobecne. Co do maślanego posmaku, to jest on bardzo delikatny – jest wyczuwalny tylko w naparze z dwóch pierwszych parzeń. Co więcej, już od drugiego parzenia pojawia się goryczka, która z każdym kolejnym parzeniem przybiera na sile.

Warto wspomnieć o listkach po zaparzeniu. Tym razem widać, że listki są nieco bardziej rozdrobnione niż w przypadku dwóch opisanych wyżej herbat Baozhong. Możecie je zobaczyć na zdjęciu poniżej.

Ogólnie rzecz biorąc, Pinglin Baozhong Middle Grade to herbata poprawna, ale nie wyróżnia się niczym szczególnym. Szczerze mówiąc, jej smak przypomina mi smak niższej jakości chińskich zielonych herbat.

Podsumowując, mimo że trzy opisane powyżej herbaty reprezentują ten sam gatunek herbaty o nazwie Pinglin Baozhong, każda z nich jest inna. Pinglin Spring Unroasted Baozhong dostarcza najbardziej zróżnicowanych doznań – w naparze z tej herbaty są obecne nuty roślinne, trawiaste, warzywne, kwiatowe i maślane. Z kolei Pinglin Baozhong Supergrade dostarcza najbardziej niezapomnianych doznań 😊 Tych intensywnych nut kwiatowych po prostu nie da się zapomnieć. Z kolei Pinglin Baozhong Middle Grade dostarcza najmniej zróżnicowanych doznań – wyraźne nuty roślinne i goryczka przybierająca na sile z każdym kolejnym parzeniem sprawiają, że smak tej herbaty przypomina bardziej smak niższej jakości chińskich zielonych herbat niż typowych herbat Baozhong.

Mnie osobiście najbardziej smakowały dwie herbaty: Pinglin Spring Unroasted Baozhong oraz Pinglin Baozhong Supergrade.

PS1 Obie próbki Pinglin Baozhonga z tajwańskiego sklepu trafiły do mnie dzięki uprzejmości Roberta Tomczyka, autora bloga Herbata Blog (http://cha-herbata.blogspot.com), za co serdecznie dziękuję.

PS2 Więcej informacji o sklepie Hsiang-Tai Tea Company można znaleźć na stronie internetowej: https://www.teahome.com.tw/en/sten.htm.

PS3 Przy przygotowaniu wpisu korzystałam z informacji udzielonych przez Roberta, z wyżej wspomnianej strony sklepu Hsiang-Tai Tea Company oraz z następującej strony sklepu TheTea: https://thetea.pl/produkt/2019-pinglin-spring-unroasted-baozhong/.

Różne odsłony herbaty cz. 53 – Kamairicha, czyli japońska herbata inna niż pozostałe

Dawno nie zamieszczałam recenzji japońskiej herbaty, więc nadszedł czas, aby napisać o takiej 😊. W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam japońską zieloną herbatę o nazwie Kamairicha. Została ona kupiona w sklepie eherbata.

Kamairicha to zielona herbata, która pochodzi z wyspy Kiusiu, trzeciej pod względem wielkości wyspy Japonii. Jest ona specjalnością tego regionu. Nazwa „Kamairicha” oznacza „herbatę wytwarzaną na patelni”. To właśnie sposób produkcji Kamairichy sprawia, że jest to herbata unikatowa. W celu zatrzymania oksydacji listki poddaje się działaniu wysokiej temperatury poprzez prażenie w wokach, a nie działaniu pary wodnej, tak jak w przypadku zdecydowanej większości japońskich zielonych herbat. Poddawanie listków działaniu wysokiej temperatury poprzez prażenie w wokach to typowo chińska metoda produkcji zielonej herbaty, dlatego też można by stwierdzić, że Kamairicha to japońska zielona herbata, którą wytwarza się w chińskim stylu. Co ciekawe, jeszcze kilkaset lat temu prażenie w wokach było powszechnym sposobem produkcji zielonej herbaty w Japonii. Jednak z czasem to poddawanie działaniu pary wodnej stało się popularniejsze. Obecnie japońska herbata, którą wytwarza się tą starszą metodą, jest rzadko spotykana.

Teraz co nieco o tym, jak dokładniej wygląda proces wytwarzania herbaty Kamairicha. Zebrane listki przechodzą przez takie etapy produkcji jak: prażenie w specjalnych wokach zwanych kama, pocieranie, suszenie oraz formowanie. W zależności od tego, w jaki sposób przetworzone listki zostały uformowane, herbatę Kamairicha można podzielić na dwa podstawowe rodzaje: Kamairi tamaryokucha (zwana również kamaguri) oraz Kamanobicha. Kamairi tamaryokucha to herbata, która ma postać poskręcanych listków w ciemnozielonym kolorze. Z kolei Kamanobicha ma postać ciemnozielonych listków w kształcie igiełek, przez co przypomina nieco herbatę Sencha. Ten pierwszy rodzaj jest zdecydowanie częściej spotykany.

Jeżeli chodzi o moją Kamairichę, to po analizie wyglądu listków, które widać na zdjęciu poniżej, można wywnioskować, że jest to Kamairi tamaryokucha.

Niestety nie znam więcej szczegółów dotyczących tej herbaty, np. z której prefektury wyspy Kiusiu pochodzi czy jaki był mniej więcej termin zbiorów listków.

Listki herbaty Kamairicha wydzielają aromat roślinny z wyraźnymi nutami prażenia.

Napar z Kamairichy ma intensywny roślinny zapach z delikatnymi akcentami umami i żółtawo-zielonkawy kolor. Prezentuje się on następująco:

W smaku naparu dominują akcenty roślinne z wyraźną słodyczą oraz nutami prażenia. Ogólnie rzecz biorąc, napar jest całkowicie pozbawiony goryczy. Pozostawia on w ustach niezwykle mocny i długo utrzymujący się posmak, który określiłabym jako maślano-bulionowy 😊

Co do sposobu przyrządzania tej herbaty, to myślę, że najlepiej jest zalać ją wodą o temperaturze ok. 75 stopni i parzyć przez ok. 1,5 minuty. Takie właśnie zalecenia znajdują się na stronie sklepu eherbata, ale w kilku innych anglojęzycznych źródłach zaleca się parzenie w nieco inny sposób: używając wody o wyższej temperaturze, tj. ok. 90 stopni, i skracając czas parzenia do 30 sekund. Wypróbowałam oba te sposoby i doszłam do wniosku, że tej herbacie lepiej służy parzenie wodą o niższej temperaturze. Po zaparzeniu wodą o wyższej temperaturze smak naparu jest mocniejszy, ale za to pojawia się wyraźna goryczka, której nie ma, gdy zaparzymy herbatę wodą o niższej temperaturze.

Te same listki herbaty Kamairicha można wykorzystać trzykrotnie, z tym że przy drugim parzeniu dobrze jest skrócić czas parzenia do minuty, a przy trzecim parzeniu wydłużyć go do 2,5 minuty.

Warto wspomnieć o listkach tej herbaty po zaparzeniu. Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądały po drugim parzeniu:

Jak widać część listków jest rozdrobniona, a część niemalże pozostawiona w całości.

Warto też wiedzieć, że Kamairicha dobrze smakuje, gdy przyrządzimy ją na zimno. Tak przygotowany „napar” ma intensywny roślinny smak ze słodkawymi nutami. Co ciekawe, po dłuższym czasie schładzania herbaty te słodkawe nuty w „naparze” niespodziewanie stają się wyraźnie kwiatowe.

Podsumowując, Kamairicha to unikatowa japońska zielona herbata, która wyróżnia się nietypowym sposobem produkcji polegającym na prażeniu w wokach oraz niebanalnymi doznaniami smakowymi i zapachowymi dostarczanymi przez napar. Obecnie jest to moja ulubiona japońska zielona herbata. Cenię ją szczególnie za brak goryczki w smaku. Niestety jest ona dość trudno dostępna. Polecam ją szczególnie miłośnikom nietuzinkowych zielonych herbat oraz tym, którzy znają słynne japońskie zielone herbaty takie jak Sencha czy Gyokuro i chcieliby poznać coś innego.

PS. Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z książki Jane Pettigrew pt. „World of Tea: Discovering Producing Regions and their Teas” oraz następujących źródeł internetowych:

https://eherbata.pl/kamairi-cha-1748.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Kamairicha

https://www.myjapanesegreentea.com/kamairicha

http://theartofjapanesegreentea.com/kamairicha-a-pan-fried-green-tea-guide

http://www.o-cha.net/english/teacha/cultivation/kamairicha.html

https://tomotcha.com/en/blog/2015-010-october-shipment