Relacja z pobytu w herbaciarni cz. 1 – Dobrá Ĉajovna w czeskim Cieszynie

Niedawno uświadomiłam sobie, że od początku istnienia bloga, tj. od stycznia 2014 r., nie pojawiła się jeszcze żadna relacja z pobytu w herbaciarni. Czas zmienić ten stan rzeczy, tym bardziej, że w zeszłą niedzielę byłam w takim miejscu, więc szkoda by było o tym nie napisać :). Przy okazji dzisiejszym wpisem otwieram nowy cykl wpisów na blogu.

Gdy w zeszły weekend byłam w Cieszynie z okazji Święta Herbaty (jakby co, to znajdziecie krótką relację z tego wydarzenia wraz ze zdjęciami pod tym linkiem: https://www.facebook.com/mycupofgreentea/photos/pcb.1200926543260165/1200921843260635/?type=3&theater), usłyszałam, że przy okazji tego pobytu zdecydowanie warto odwiedzić herbaciarnię Dobrá Ĉajovna w czeskim Cieszynie, tym bardziej, że ten lokal znajduje się niedaleko polsko-czeskiej granicy. Jako że drugi dzień pobyt był znacznie luźniejszy niż pierwszy, a pogoda pogorszyła się nieco, ja, mój mąż oraz Piotrek z Warszawskiego Kolektywu Herbacianego stwierdziliśmy, że jest to idealny moment na wizytę w tym miejscu :). Ok. 15 wyruszyliśmy w drogę razem z Łukaszem z bloga Herbaciane szlaki, ale niestety w pewnym momencie musieliśmy się rozdzielić, bo Łukasz musiał zawrócić, żeby zdążyć na autobus.

Gdy przyszliśmy na podany adres, ujrzeliśmy ten widok:

svatek caje 54

svatek caje 55

Po wejściu do środka zaczęliśmy rozglądać się za miejscem do siedzenia.

svatek caje 57

Moją uwagę przykuła półka z ceramiką do kupienia oraz pojemniki z herbatą na półce niedaleko lady.

svatek caje 69

svatek caje 58

Podeszliśmy do pracownika herbaciarni, który stał przy ladzie. Dość dobrze mówił po polsku. Podpowiedział nam, że możemy też usiąść na zewnątrz, więc zdecydowaliśmy się tam pójść, tym bardziej, że pogoda się polepszyła, bo wyszło słońce i ociepliło się nieco. Oto co tam zobaczyliśmy:

svatek caje 70

svatek caje 60

svatek caje 62

Zajęliśmy jedno z miejsc i zaczęliśmy przeglądać menu.

svatek caje 64

Ostatecznie zdecydowaliśmy się zamówić czajniczek już zaparzonej herbaty o nazwie Formosa Pouchong (była jeszcze opcja przyrządzenia jej samemu w gaiwanie), sziszę o smaku mojito, deser lodowy z dodatkiem mango i herbaty Matcha oraz pitę z serem (pita już nie załapała się na zdjęcia :P).

svatek caje 63

Szisza, pita oraz deser były niezłe (w deserze mango i Matcha nieźle się ze sobą komponowały), ale skupię się na samej herbacie :). Formosa Pouchong, zwana również Bao Zhong, to tzw. puszong, czyli niskooksydowany oolong (stopień oksydacji do 10-15%) pochodzący z Tajwanu, a konkretniej z okolic miasta Tajpej znajdującego się w północnej części tej wyspy. Jest on znany z unikatowej metody produkcji: po krótkiej oksydacji listki owija się w bawełniany papier, a następnie suszy się je metodą prażenia. Ostatecznie herbata ma postać długich i cienkich listków o ciemnozielonym kolorze, z jasnozielonymi akcentami. Napar z niej ma jasnozielonkawy kolor i roślinno-kwiatowy zapach. W smaku jest wyraźnie roślinny, z akcentami kwiatowymi, a przy tym niezwykle delikatny i „gładki”. Szczerze mówiąc, smak tego puszonga bardziej przypominał mi smak zielonej herbaty niż oolonga. To był zdecydowanie najdelikatniejszy oolong, jakiego próbowałam do tej pory. Co ciekawe, po wypiciu napar pozostawiał długotrwały roślinny, jakby lekko maślany, posmak w ustach.

Gdy wypiliśmy ostatnią porcję, postanowiliśmy zamówić jeszcze jeden czajniczek herbaty. Akurat jeden z pracowników, który podszedł do nas, mówił tylko po czesku. Co ciekawe, gdy Piotrek wypowiedział słowo „czajniczek”, ten pracownik uśmiechnął się pod nosem i zapytał mniej więcej: „Jak Wy na to mówicie? Czajniczek?” (po czesku „czajnik” to „konew”). Jak widać Czechów również śmieszą polskie słowa :).

Napar z drugiego parzenia właściwie niewiele różnił się od pierwszego, poza tym, że był bardziej wyrazisty w smaku.

Po 16 dołączyła do nas Ania z Piewców Teiny z Darkiem. Niestety, ok. 17 musieliśmy się już zebrać, żeby jeszcze coś zjeść przed wyjazdem i zdążyć na autobus powrotny.

Ogólnie rzecz biorąc, cieszę się, że przy okazji pobytu w Cieszynie odwiedziłam herbaciarnię Dobrá Ĉajovna. Rzeczywiście szkoda byłoby nie pójść do takiego fantastycznego miejsca – klimatycznego, z przepysznym jedzeniem i herbatą (jeszcze długo będzie mi się kojarzyć z tym wybornym puszongiem :)). Mam tylko nadzieję, że następnym razem będę mogła pobyć tam nieco dłużej :).

Na koniec jeszcze kilka ogólnych informacji na temat tej herbaciarni, które mogą się przydać osobom chcącym odwiedzić ją:

Nazwa: Dobrá Ĉajovna (ČAJKA, s.r.o.)

Adres: Střelniční 215/18, 737 01 Český Těšín, Česká republika

Godziny otwarcia: 14.00-22.00

Koszt: raczej niski w porównaniu z cenami w Polsce (zwłaszcza w Warszawie). W herbaciarni można płacić w złotówkach.

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://www.czajka.cz/kontakt

https://www.czajownia.pl/pl/p/Bao-Zhong-Formosa-Pouchong-50g/157

https://eherbata.pl/bao-zhong-260.html

http://www.fiveoclock.eu/herbata/products/formosa-pouchong-804.html

4 odpowiedzi do “Relacja z pobytu w herbaciarni cz. 1 – Dobrá Ĉajovna w czeskim Cieszynie”

  1. Wspaniała recenzja, wspaniałe miejsce… a za rok spotykamy się wszyscy w jednym miejscu i o jednej porze… na Święcie herbaty… odwiedzamy przy okazji Dobrą Czajownię i pijemy tego wybornego Pouchonga! Albo coś równie pysznego. 😉
    Pozdrawiam,
    Łukasz

    1. Dzięki za miłe słowa :). Masz rację, koniecznie musimy się tam wybrać razem za rok :). Szkoda, że było już tak mało czasu przed wyjazdem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *