Różne odsłony herbaty cz. 23 – Turecka herbata, czyli çay

Przyznam się Wam szczerze, że po przeczytaniu wpisów o tureckiej herbacie na dwóch blogach poświęconych kulturze tureckiej doszłam do wniosku, że nie ma sensu poruszać tego tematu, skoro został on już opisany w wystarczającym stopniu. Jednak gdy spróbowałam tej herbaty, zmieniłam zdanie – stwierdziłam, że zasługuje ona na oddzielny wpis, w którym zostanie przedstawiona z punktu widzenia miłośnika herbaty :).

Turecka herbata to przede wszystkim czarna herbata. Wytwarza się ją w regionie położonym na wschodnim wybrzeżu Morza Czarnego, głównie w rejonie miasta Rize. Turcy opracowali swój własny sposób produkcji oraz przyrządzania tej herbaty, dzięki czemu herbaciane listki zyskują unikalny kolor, smak i aromat.

Warto wiedzieć, że czarna herbata stanowi niezwykle istotny element tureckiej codzienności. Można by nawet stwierdzić, że codzienne życie Turków kręci się wokół herbaty – towarzyszy im ona na spotkaniach towarzyskich i biznesowych. Istnieje tureckie powiedzenie, które trafnie podsumowuje stosunek Turków do herbaty Caysiz sohbet, aysiz gok yuzu gibidir” (co po polsku oznacza mniej więcej: „Rozmowy bez herbaty są jak nocne niebo bez księżyca”). Herbatę pije się prawie wszędzie: na ulicy, w parkach, domach, sklepach oraz w biurach. Na wsiach i w małych miastach Turcy często piją herbatę w herbaciarniach, a w większych miastach – w ogrodach herbacianych. Warto pamiętać, że tureckie ogrody herbaciane bynajmniej nie mają nic wspólnego z japońskim ogrodem herbacianym i skupieniem w ciszy towarzyszącym odbywającym się tam japońskim ceremoniom herbacianym – są one miejscem spotkań ludzi w różnym wieku prowadzących ożywione rozmowy, nierzadko w towarzystwie bawiących się dzieci oraz przy głośnej muzyce.

W Turcji czarną herbatę produkuje się z tureckiej odmiany krzewu Camellia sinensis, która różni się od odmiany chińskiej czy indyjskiej tym, że ma grubszy pień i niewiele gałązek. Wytwarza się ją przez sześć miesięcy w roku, tj. od maja do października. Po zbiorach przechodzi ona przez takie procesy produkcji, jak: więdnięcie, zwijanie, fermentacja, suszenie i sortowanie. Co ważne, w procesie produkcji herbaty Turcy nie stosują żadnych substancji chemicznych czy dodatków chemicznych. Ostatecznie herbata ma postać drobnych, brązowawych listków o regularnym kształcie.

Sposób przyrządzania herbaty przez Turków przypomina nieco przygotowywanie herbaty z wykorzystaniem rosyjskiego samowaru. W tym celu Turcy używają specjalnego zestawu czajników, który nosi nazwę çaydanlıkSkłada się on z dwóch połączonych ze sobą czajników: większego na dole oraz mniejszego na górze. Istnieje wiele szkół przyrządzania herbaty po turecku, ale generalnie proces ten składa się z następujących etapów:

1. Dodanie 3-4 łyżek herbaty do małego czajnika – niektórzy dodatkowo dolewają zimnej wody do listków, przepłukują je, a następnie odlewają wodę, żeby mokre listki zwiększyły swoją objętość (w innym wypadku listki uprażą się). Bywa też, że do listków dodaje się przyprawy, np. kardamon czy goździki;

2. Postawienie małego czajnika na dużym czajniku z gotującą się wodą;

3. Zalanie herbaty w małym czajniku wrzątkiem z dużego czajnika;

4. Uzupełnienie dużego czajnika zimną wodą i postawienie go na ogniu;

5. Gotowanie uzupełnionej wody przez ok. 15-20 minut.

6. Wlanie esencji z małego czajnika do szklanki i uzupełnienie jej wrzątkiem z dużego czajnika.

Dzięki takiemu sposobowi przyrządzania herbaty każdy może dostosować połączenie esencji oraz wrzątku do swoich preferencji smakowych – może albo dolać dużo esencji i mało wody (wtedy wyjdzie koyu, czyli herbata ciemna i mocna, preferowana przez Turków), albo mało esencji i dużo wody (wtedy wyjdzie açık, czyli herbata jasna i słaba). Ogólnie rzecz biorąc, herbata przygotowana w ten sposób ma ciemnoczerwony kolor, nieco przypominający kolor wina. Najczęściej serwuje się ją z dwiema niewielkimi kostkami cukru, małą łyżeczką i słodką przekąską, np. z baklawą czy tureckimi obwarzankami o nazwie simity.

Turcy piją czarną herbatę w specjalnych szklaneczkach zwężonych w środkowej części, które nazywa się tulipankami. Warto wiedzieć, że tulipanki należy chwytać za krawędź, bo inaczej można się poparzyć. Co ciekawe, te szklaneczki stosuje się jako jednostkę miary składników w przepisach, co też świadczy o ich wyjątkowym znaczeniu dla Turków.

Co zrobić, gdy nie mamy specjalnego zestawu czajników, a akurat mamy turecką czarną herbatę i mamy ochotę napić się jej? Można spróbować zaparzyć ją jak każdą inną czarną herbatę. Ja właśnie tak zrobiłam 😉 Oczywiście zdaję sobie sprawę, że smak przygotowanej w ten sposób herbaty będzie inny niż tej przyrządzonej w tradycyjny turecki sposób, ale cóż, trzeba sobie jakoś radzić, gdy nie ma innego wyboru ;). Opiszę Wam w punktach, jak ja zaparzyłam swoją herbatę:

1. Wsypałam około pół łyżeczki herbaty do zaparzaczki;

2. Poczekałam, aż woda zagotuje się, a następnie zalałam nią herbatę;

3. Zaparzałam herbatę przez 10 minut (na opakowaniu herbaty jest podany zalecany czas parzenia: od 2 do 10 minut);

4. Po upływie wskazanego wyżej czasu oddzieliłam listki od naparu;

5. Dodałam łyżeczkę cukru do naparu, żeby przekonać się, jak smakuje takie połączenie.

Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, co mi z tego wyszło:

herbata turecka

Napar z tureckiej czarnej herbaty przyrządzony jak napar z każdej innej czarnej herbaty ma brązowawy kolor i owocowo-kwiatowy zapach. Jeżeli chodzi o smak, to na początku napar sam w sobie jest raczej cierpki, ale dodatek cukru sprawia, że pozostawia on po sobie słodkawy posmak. Takie połączenie cierpkości i słodyczy jest bardzo ciekawe – posmakowało mi ono do tego stopnia, że chętnie wracam do tej herbaty, mimo że jeszcze jakiś czas temu picie naparu z czarnej herbaty z dodatkiem cukru było dla mnie nie do pomyślenia :). Polecam spróbować przyrządzić turecką czarną herbatę w ten sposób – to warta uwagi alternatywa dla naparów z japońskich i chińskich herbat, zwłaszcza zielonych i białych.

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://rodzynkisultanskie.blog.pl/2014/08/turecka-herbata/

http://stykkultur.blog.pl/turcja-herbata-cay/

https://en.wikipedia.org/wiki/Turkish_tea

http://www.deliciousistanbul.com/blog/2011/02/04/turkish-tea/

http://www.turkishculture.org/culinary-arts/turkish-tea-53.htm

http://www.teainturkey.com/

http://www.allaboutturkey.com/tea.htm

http://wedrowni.ufale.pl/turcja-herbata-po-turecku-instrukcja/

http://www.wirtualnaturcja.pl/orientalne-smaki-i-aromaty/herbata-turecka.html

http://www.czajnikowy.com.pl/czajnikowy-07-herbata-turecka-czarna-cayi-sposob-przygotowania-w-demli/

Różne odsłony herbaty cz. 22 – Domowa mrożona czarna herbata

Przyznam się Wam szczerze, że planowałam poświęcić dzisiejszy wpis tematowi praktycznych zastosowań herbaty w domu, ale nieziemski upał sprawia, że ciężko mi się myśli. Dlatego też ostatecznie zdecydowałam się kontynuować cykl pt. „Różne odsłony herbaty”, prezentując Wam przepis na domową mrożoną czarną herbatę (bo taki wpis wymaga mniej wysiłku intelektualnego :P). Oto on:

Przepis na domową mrożoną czarną herbatę (dla jednej osoby):

Składniki:

– łyżeczka indyjskiej czarnej herbaty (ja użyłam Assam dekorai)

– połówka cytryny

– 5-6 łyżeczek cukru

– ok. 500 ml wody

– kostki lodu

Przygotowanie:

  1. Przygotowujemy dzbanek o objętości ok. 500 ml. Zagotowujemy wodę w czajniku i od razu zalewamy nią listki. Zaparzamy herbatę przez 5 minut (żeby napar był mocny), a następnie oddzielamy listki od naparu.
  2. Odstawiamy dzbanek na bok, czekając do momentu, gdy herbata ostygnie.
  3. Przelewamy trochę herbaty do szklanki i dodajemy kostki lodu (5-6 kostek na jedną szklankę wystarczy w zupełności).
  4. Serwujemy naszą mrożoną herbatę ze słomką i delektujemy się nią :).

Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądała moja mrożona czarna herbata:

ice tea

Mrożona czarna herbata ma bursztynowy kolor i herbaciano-cytrynowy zapach. Pomimo wyraźnego cytrynowego smaku całość jest przyjemnie słodkawa (ale nie za słodka) i, co najważniejsze, fantastycznie orzeźwiająca. Nie wyobrażam sobie napoju, który byłby bardziej odpowiedni na obecne upały ;). Na pewno będę wracać do tego przepisu. Polecam wypróbować go chociaż raz, bo uważam, że naprawdę warto :).

Pozdrawiam 🙂

PS. Inspiracją do stworzenia tego przepisu był przepis na Ice tea pochodzący z bloga kulinarnego o nazwie kwestiasmaku (oto link do niego: http://www.kwestiasmaku.com/drinki/drinki_bezalkoholowe/mrozona_herbata/przepis.html), jednak został on przeze mnie nieco przerobiony ;).

Różne odsłony herbaty cz. 18 – Assam (TGFOP) dekorai

Kontynuując temat indyjskich herbat/napojów na bazie herbaty, który poruszyłam w ostatnim wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty”, w dzisiejszym wpisie przedstawię Wam pewną indyjską herbatę zwaną Assam dekorai. Tę herbatę dostałam od sklepu TeaArt (teaart.com.pl), ale jakby co, to nie jest to wpis sponsorowany ;).

Assam dekorai to odmiana jednej z trzech najbardziej znanych czarnych herbat pochodzących z Indii (obok Darjeeling i Nilgiri). Ta herbata wywodzi się z prowincji Assam na północnym wschodzie Indii (przy granicy Indii z Bangladeszem i Mjanmą), a konkretniej z plantacji Dekorai położonej nad północnym brzegiem rzeki Brahmaputry. Ta nizinna prowincja jest największym na świecie regionem uprawy herbaty, wytwarzającym około jedną szóstą całości światowej herbaty. Charakteryzuje się ona żyznymi glebami oraz ciepłym i wilgotnym klimatem. Słynie ona przede wszystkim z uprawy i produkcji czarnych herbat wysokiej jakości, dających wyrazisty napar o specyficznym słodkawym smaku.

Nazwa „dekorai” pochodzi od nazwy rzeki Dickory przepływającej w pobliżu wspomnianej plantacji. Z kolei „TGFOP” to skrót od oznaczenia jakości listków herbaty brzmiącego „Tippy Golden Flowery Orange Pekoe”, co w praktyce oznacza, że taka herbata zawiera dużą ilość tzw. „golden tips”, czyli złotych tipsów (dwóch pierwszych listków z krzewu herbacianego wraz z pączkami), co świadczy o jej najwyższej jakości. Wysoka jakość listków Assam dekorai sprawia, że ta herbata jest często stosowana do wzbogacania mieszanek innych herbat niższej jakości.

Assam dekorai wytwarza się z odmiany krzewu herbacianego zwanej assamica. Sam proces produkcji wygląda następująco: latem, a konkretniej w czerwcu i lipcu, ręcznie zbiera się listki wraz z pączkami. Jest to tzw. „second flush”, czyli drugi zbiór. Co ciekawe, herbaty pochodzące z tego drugiego zbioru są bardziej cenione niż te z pierwszego. Następnie zebrane listki poddaje się takim procesom, jak: więdnięcie, zwijanie, fermentacja oraz suszenie. Ostatecznie herbata ma postać niewielkich poskręcanych kawałków w kolorze ciemnozielonym lub jasnobrązowym. Prezentuje się ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Assam dekorai - listki

Napar z Assam dekorai ma ciemnoburszynowy kolor i słodkawy zapach. Wygląda on następująco:

Assam dekorai - napar

Ogólnie smak tego naparu jest słodkawy, określany mianem „słodowego”, ale po chwili od wypicia wyczuwalna jest także słodycz, która bardzo kojarzy mi się ze smakiem jagód. Całość jest przyjemnie słodka, a do tego pobudzająca, co sprawia, że Assam dekorai to idealna herbata śniadaniowa.

Jeżeli chodzi o przyrządzanie Assam dekorai, to wydaje mi się, że najlepiej jest zalać listki wodą tuż po przegotowaniu (o temperaturze około 95 stopni Celsjusza) i parzyć przez 2 minuty 30 sekund, bo taki sposób przygotowania tej herbaty pozwala wydobyć z niej pełnię smaku. Nie zaleca się zaparzania listków dłużej niż przez 5 minut, bo po tym czasie napar staje się zbyt mocny i cierpki. Co więcej, można dodać do naparu odrobinę cukru lub miodu, ponieważ Assam dekorai świetnie komponuje się z tego typu dodatkami (sprawdziłam to, dodając odrobinę cukru – faktycznie takie połączenie smakowało nieźle, ale jednak wolę napar bez dodatków ;)). Tak jak zdecydowana większość czarnych herbat Assam dekorai to raczej herbata jednorazowego użytku, chociaż jeżeli ktoś bardzo się uprze, to w sumie może przyrządzić ją dwa razy z tych samych listków, z tym, że oczywiście taki drugi napar będzie słabszy.

Warto wiedzieć, że herbaty pochodzące z drugiego zbioru z prowincji Assam, czyli takie, jak np. Assam dekorai, to tzw. ortodoksyjne herbaty assamskie, które są produktami z chronionym oznaczeniem geograficznym. W praktyce to oznacza, że wyłącznie herbaty powstałe przede wszystkim z odmiany krzewu herbacianego zwanej assamica na plantacjach w indyjskiej prowincji Assam mogą być określane prawdziwymi herbatami assamskimi.

Podsumowując, Assam dekorai to indyjska czarna herbata, która daje pobudzający napar o słodkawym smaku i ciekawym jagodowym posmaku. Przyznam szczerze, że mimo tego, że jestem zdecydowaną miłośniczką zielonych i białych herbat, sięgam po tę herbatę z przyjemnością. Gorąco polecam wszystkim amatorom herbaty (nie tylko czarnej) :).

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://teaart.com.pl/pl/p/Assam-Dekorai/141

https://www.krainaherbaty.pl/herbata-czarna/assam-tgfop-dekorai

http://e-herbata.net/pl/p/Herbata-czarna-Assam-TGFOP-Dekorai/2896

http://www.czasnaherbate.net/assam-tgfop-dekorai-p-370.html

http://www.amazon.co.uk/Assam-TGFOP-Dekorai-black-Kilo/dp/B007N631M8

http://www.arborteas.com/pages/tea-grading.html

http://www.imperialteas.co.uk/tea/assam-tea

http://www.cupoftea.uk.com/assam/c22

http://eherbaty.pl/old/index.php?option=com_content&view=article&id=14&Itemid=14

http://www.wilkinsonsofnorwich.com/News-10/Descriptions+of+Tea+Types.aspx

http://steepster.com/teas/teasource/29856-assam-dekorai-estate-ftgfop1

http://www.wollenhaupt.com/web-catalogue/assam-tgfop-dekorai.html

http://www.teabox.com/black/assam

http://www.czajnikowy.com.pl/oznaczenie-lisci-herbaty/

http://en.wikipedia.org/wiki/Assam_tea

http://www.indiatea.org/tea_growing_regions.php

http://teaboard.gov.in/inner1.asp?param_link_id=31030

http://assamtourism.gov.in/tea.php

http://www.ecoindia.com/tea-gardens/assam1.html

http://www.thedailytea.com/travel/assam-tea-estates/

Lista najczęstszych błędów popełnianych przy zaparzaniu herbaty

Czy kiedykolwiek zdarzyło się Wam, że herbata, którą przyrządziliście, wyszła niesmaczna, wręcz odrzucająca, chociaż teoretycznie powinna Wam smakować (bo na przykład akurat lubicie dany gatunek herbaty)? Przyznam szczerze, że mnie czasem zdarza się taka sytuacja, szczególnie wtedy, gdy spieszę się z przygotowaniem herbaty. Jakie mogą być tego przyczyny? Postaram się odpowiedzieć na to pytanie, przedstawiając Wam listę siedmiu najczęściej popełnianych błędów przy zaparzaniu herbaty (przygotowaną na podstawie własnego doświadczenia oraz obserwacji innych osób) wraz z krótkim wyjaśnieniem. O to i ona:

1. Stosowanie suszu herbacianego kiepskiej jakości – kiepska jakość suszu przekłada się na gorsze walory smakowe i zapachowe naparu. Dokładniejsze wskazówki dotyczące tego, jak rozpoznać, czy dana herbata jest dobrej bądź złej jakości możecie znaleźć w tym wpisie: http://mycupofgreentea.blog.pl/2014/06/06/jak-rozpoznac-herbate-dobrej-jakosci/. Jednak trzeba pamiętać, że zła jakość herbaty może być spowodowana nie tylko specyficznym procesem produkcji, ale również nieprawidłowym przechowywaniem suszu (więcej informacji na temat przechowywania herbaty znajdziecie w tym wpisie: http://mycupofgreentea.blog.pl/2014/02/15/jak-najlepiej-przechowywac-herbate/);

2. Stosowanie zbyt małej/dużej ilości suszu – istnieje ogólna zasada, że im większy jest stopień zwinięcia listków, tym mniej należy ich użyć ze względu na to, że zwiększają one swoją objętość pod wpływem działania gorącej wody. Jednak jednocześnie należy pamiętać, że potrzebna ilość suszu również w dużej mierze zależy od naszych indywidualnych upodobań – im mocniejszy napar preferujemy, tym więcej suszu powinniśmy wykorzystać, a do spodziewanego efektu najlepiej dojść metodą prób i błędów. Dlatego też na przykład początkowo można założyć, że w przypadku herbat o mniejszym stopniu zwinięcia do przyrządzenia naparu wykorzystujemy około jednej łyżeczki herbaty, w przypadku herbat o większym stopniu zwinięcia – około pół łyżeczki herbaty na każde 200 ml wody (gdy przygotowujemy napar w dzbanku, trzeba użyć dodatkowej łyżeczki), a następnie można potraktować to założenie jako punkt wyjścia do dalszych eksperymentów ;);

3. Stosowanie wody o zbyt wysokiej/niskiej temperaturze – wymagana temperatura wody zależy przede wszystkim od rodzaju i gatunku herbaty. Dwa najczęściej popełniane błędy dotyczą zaparzania zielonej i czarnej herbaty. W przypadku zielonej herbaty należy zalać listki wodą o temperaturze, która nie przekracza 80 stopni Celsjusza (przy okazji ta sama zasada dotyczy również herbat białych i żółtych). Nie powinno się zalewać zielonej herbaty wrzątkiem, bo to sprawi, że napar stanie się mętny i nieprzyjemnie gorzki. Z kolei w przypadku czarnej herbaty jest zupełnie odwrotnie – najlepiej jest zalać listki wrzącą wodą (przy okazji ta sama zasada dotyczy także herbat częściowo fermentowanych, zwanych również turkusowymi). Nie powinno się używać do tego celu chłodniejszej wody, bo podobnie jak w przypadku zastosowania zbyt gorącej wody do zaparzenia zielonej herbaty, „zepsuje” ona wygląd i smak naparu;

4. Stosowanie nieświeżej wody – do przyrządzenia herbaty powinno używać się wyłącznie świeżo zagotowanej wody, ponieważ tylko napowietrzona woda jest w stanie najlepiej wydobyć walory smakowe i zapachowe danej herbaty;

5. „Przeparzanie” herbaty (czyli zaparzanie herbaty zbyt długo) – każda herbata ma określony przedział czasowy, w którym powinna zostać zaparzona. Po upływie tego czasu zaczyna ona uwalniać taniny, które sprawiają, że napar staje się nieprzyjemnie gorzki. Dlatego też w pewnym momencie warto oddzielić napar od listków, korzystając z wszelkiego rodzaju zaparzaczek; 

6. Kurczowe trzymanie się zalecanych ram czasowych – z jednej strony nie powinno się przekraczać zalecanego czasu parzenia, ale z drugiej strony jednocześnie należy pamiętać, że każdy ma inne preferencje smakowe. Jeden miłośnik herbaty woli delikatniejsze herbaty, drugi – mocniejsze. Z tego powodu uważam, że najpierw najlepiej jest zaparzyć herbatę tyle czasu, ile jest to zalecane. Jeżeli uznamy, że powstały w ten sposób napar nie zadowala nas, bo na przykład jest zbyt słaby/mocny, następnym razem przy przyrządzaniu tej samej herbaty warto poeksperymentować, wydłużając/skracając nieco czas parzenia.

7. Zaparzanie tej samej herbaty zbyt wiele razy – liczba zalecanych parzeń zależy głównie od rodzaju i gatunku herbaty. Większość zielonych i białych herbat nadaje się do trzykrotnego parzenia (przy czym warto pamiętać, że drugie i trzecie parzenie powinno być dłuższe niż pierwsze), a pozostałe herbaty są raczej jednorazowego użytku. Jeżeli napar przyrządzony po raz kolejny z tych samych listków przestał nam smakować, najprawdopodobniej to oznacza, że trzeba wymienić listki na nowe ;).

Mam nadzieję, że dzięki lekturze tego wpisu będziecie wiedzieli, jak postępować, żeby napar herbaciany jak najczęściej spełniał Wasze oczekiwania :).

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://www.teagalaxy.com/brewing-methods/3-common-loose-leaf-tea-brewing-mistakes/

http://cazort.blogspot.com/2012/03/top-5-mistakes-i-make-when-brewing-tea.html

http://teaexpert.pl/podstawowe-bledy

http://herbaciarnia.jordan.pl/herbata.html

http://koneserzy.pl/podr%C3%B3%C5%BCe-kulinarne/207-zaparzanie-zielonej-herbaty.html

http://www.teagarden.pl/jak-parzyc-herbate

http://www.przyslijprzepis.pl/artykul/herbaciana-kraina/print/1

http://www.herbaciani.pl/parzenie-herbaty.html

http://morzeherbaty.pl/parzenie-herbaty/

http://morzeherbaty.pl/2010/04/dlaczego-herbaty-turkusowe/

Różne odsłony herbaty cz. 17 – Masala chai

Nie wiem, czy zauważyliście, ale do tej pory głównym tematem wszystkich wpisów z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” były wyłącznie pojedyncze herbaty wykorzystywane do przygotowania naparu. Dzisiaj przyszedł czas na małą odmianę – tym razem przedstawię Wam pewien dość znany napój na bazie herbaty, a mianowicie Masala chai.

Masala chai (zwana również Chai latte) to tradycyjny indyjski napój. W języku hindi słowo „masala” oznacza „przyprawa”, a „chai” to „herbata”. Krótko mówiąc, Masala chai to mieszanka herbaty, przypraw i mleka. W Indiach najczęściej sprzedaje się ją na ulicznych straganach. W dużym kotle sprzedawcy przygotowują Masala chai, a następnie rozdają ją kupującym w małych glinianych czarkach. Co ciekawe, te czarki są jednorazowe – po wypiciu napoju powinno się je po prostu rozbić o ziemię, na której szybko rozłożą się.

Zanim zaprezentuję Wam, jak zrobić Masala chai, chciałabym podkreślić, że nie istnieje jedyny słuszny przepis. Tak naprawdę każda indyjska rodzina przyrządza ten napój po swojemu, więc efekt końcowy może się nieco różnić. Jednak wszystkie możliwe przepisy łączą cztery podstawowe składniki:

  1. Czarna herbata – najlepsza jest indyjska czarna herbata dająca mocny napar, np. z prowincji Assam (bo dobrze komponuje się z przyprawami), ale równie dobrze można wykorzystać delikatniejsze czarne herbaty, np. z prowincji Darjeeling, a nawet zielone herbaty typu Gunpowder. W przypadku użycia delikatniejszej herbaty powinno się ograniczyć ilość przypraw lub zrezygnować z dodatków charakteryzujących się wyrazistym smakiem i aromatem, takich jak imbir;
  2. Przyprawy korzenne – najczęściej do Masala chai dodaje się takie przyprawy, jak: imbir, cynamon, kardamon, goździki, ziarna pieprzu, anyż oraz gałka muszkatołowa (najlepiej w miarę możliwości świeże i w całości, nie zmielone). Wybór przypraw w dużej mierze zależy od tego, co lubimy i co akurat mamy pod ręką;
  3. Mleko – najbardziej zaleca się mleko krowie pełnotłuste, ale gdy nie tolerujemy tego składnika, możemy użyć jakiegoś mleka zastępczego, np. mleka sojowego;
  4. Słodzik – najlepszy jest cukier trzcinowy, ale może też być melasa, miód, czy też biały cukier. Generalnie ten składnik jest bardzo ważny, ponieważ zneutralizuje ostrość przypraw.

Te wszystkie składniki łączy się ze sobą i gotuje się w garnku.

Teraz przejdę do przepisu. Pamiętajcie, że to tylko propozycja ;):

Przepis na Masala chai dla dwóch osób:

Składniki:

– 2 łyżki czarnej herbaty

– 1,5 szklanki wody

– 1,5 szklanki mleka

– laska cynamonu

– gwiazdka anyżu

– 4 goździki

– 2 ziarna kardamonu

– kawałek imbiru (ok. 1,5 cm)

– 2 łyżki cukru

Przygotowanie:

  1. Wlewamy wodę do garnka. Rozgniatamy ziarna kardamonu, a następnie wrzucamy wszystkie przyprawy do garnka na ogniu i czekamy, aż woda zagotuje się. Gotujemy całość przez 5-7 minut.
  2. Dodajemy mleko oraz herbatę. Gotujemy całość jeszcze przez minutę, a następnie zdejmujemy mieszankę z ognia i odstawiamy na bok na 2 minuty.
  3. Dodajemy cukier, mieszamy i odcedzamy przez drobne sitko, żeby pozbyć się fusów i przypraw.
  4. Pijemy naszą Masalę chai i delektujemy się nią :).

Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądała mieszanka przed odcedzeniem:

Masala Chai 2

A tutaj widać już odcedzoną Masalę chai :):

Masala Chai 1

Masala chai przypomina z wyglądu kawę z mlekiem i ma wyraźny aromat przypraw korzennych. W smaku jest mleczno-korzenna, z naciskiem na korzenna. Całość jest niezwykle aromatyczna i smaczna, a do tego rozgrzewająca. Picie tego napoju to prawdziwa rozkosz dla zmysłów :). Przyznam szczerze, że Masala chai jest również bardzo sycąca – nie da się wypić tego napoju zbyt dużo za jednym razem.

Na koniec podzielę się z Wami pewną ciekawostką – istnieją dwa nieco zmodyfikowane warianty Masala chai, który nazywają się Mocha chai latte i Vanilla chai latte. Różnią się one od swojej podstawowej wersji tym, że zawierają dodatkowy składnik – w przypadku Mocha chai latte jest to kakao, a w przypadku Vanilla chai latte – wanilia.

Poza tym warto też wiedzieć, że niektóre sklepy z herbatą oferują gotowe mieszanki przypraw i czarnej herbaty do przyrządzenia Masala chai. Najczęściej można znaleźć je pod nazwą Yogi Tea (do Masala chai).

Podsumowując, Masala chai to bardzo ciekawy indyjski napój na bazie czarnej herbaty, który charakteryzuje się wyraźnym korzenno-mlecznym aromatem i smakiem. Dodatkowo ma on działanie rozgrzewające, co sprawia, że jest świetną alternatywą dla standardowego naparu szczególnie w zimniejszych miesiącach. Polecam Masala chai wszystkim miłośnikom herbaty :).

Pozdrawiam 🙂

PS.1 Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://www.magazynkuchenny.com/masala-chai-korzenna-herbata/

http://www.koneserzy.pl/podr%C3%B3%C5%BCe-kulinarne/25-masala-chai.html

http://eherbata.pl/chai-masala-424.html

http://www.czajnikowy.pl/przepis-masala-chai-sposob-przygotowania-historia-ciekawostki/

http://pl.wikipedia.org/wiki/Masala_czaj

http://pl.wikipedia.org/wiki/Mocha_chai

PS.2 Przepis na Masala chai pochodzi od mojej przyjaciółki Marty :).

Lista najbardziej osobliwych herbat świata

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam subiektywną listę dziewięciu najdziwniejszych herbat na świecie wraz z krótkim wyjaśnieniem, dlaczego uważam daną herbatę za osobliwą. O to i ona (kolejność pozycji jest przypadkowa):

1. Kukicha (ze względu na unikalny skład) – w odróżnieniu od innych herbat ta japońska zielona herbata składa się nie tylko z listków, ale również łodyżek i gałązek, czyli, ściślej rzecz biorąc, tych części Camelli sinensis, których przeważnie nie wykorzystuje się do produkcji herbaty. Podobno ma ona wyjątkowe walory smakowe i zdrowotne – jest bardzo łagodna w smaku ze względu na niewielką zawartość teiny (niestety jeszcze nie miałam okazji spróbować jej, ale za jakiś czas postaram się nadrobić tę zaległość ;));

2. Lapsang Souchong (ze względu na niecodzienny aromat i smak) – tę chińską czarną herbatę wyróżnia intensywny aromat i smak wędzonki;

3. Matcha (ze względu na wyjątkowo szerokie zastosowania) – tę sproszkowaną japońską zieloną herbatę można wykorzystać aż na trzy różne sposoby: jako podstawę do przygotowania zwykłego naparu, dodatek do potraw, w tym do deserów, oraz jako polepszacz innych herbat;

4. Kombucza, zwana również kwasem herbacianym (ze względu na nietypowy sposób przetworzenia i picia herbaty) – co prawda to nie jest typowa herbata, ale jest to napój orzeźwiający tworzony na bazie słodzonej herbaty, przeważnie zielonej, która ulega fermentacji pod wpływem działania tzw. grzybków herbacianych (mieszanki specjalnych drożdży i bakterii). W efekcie powstaje brązowawy, słodkawy napój, który po ośmiu dniach przekształca się w ocet spożywczy. Kombucza pochodzi z rejonu przy granicy północno-wschodnich Chin z Rosją (dawniej znanego jako Mandżuria);

5. Awabancha (ze względu na osobliwą metodę produkcji) – tę fermentowaną zieloną japońską herbatę wytwarza się w bardzo osobliwy sposób: jednym z etapów produkcji tej herbaty jest umieszczenie jej w specjalnym pojemniku i poddanie jej procesowi fermentacji pod wpływem działania bakterii kwasu mlekowego przez trzy tygodnie. Podobno Awabancha ma bardzo łagodny, nieco dymny smak (nie próbowałam jej i, szczerze mówiąc, nie planuję zmieniać tego stanu rzeczy, bo sfermentowana zielona herbata nie do końca mnie przekonuje ;));

6. Panda Dung Tea (ze względu na fakt, że jest to najdroższa herbata na świecie) – tę zieloną herbatę wytwarza się jedynie w górach Ya’an w chińskiej prowincji Syczuan. Jej produkcją zajmuje się tylko jeden chiński przedsiębiorca nazywający się An Yanshi. Przyczyną bardzo wysokiej ceny jest unikalny nawóz wykorzystywany do uprawy tej herbaty, mianowicie (uwaga, będzie trochę niesmacznie) ekskrementy pandy wielkiej. Dzięki specyficznej diecie pandy (składającej się głównie z pędów bambusa) podobno Panda Dung Tea ma wyjątkowe walory zdrowotne. Obecnie 50 gramów tej herbaty kosztuje 3500 dolarów, czyli 11 550 zł (zakładając, że kurs dolara wynosi 3,3 zł, tak jak dzisiaj);

7. Żółta herbata (ze względu na fakt, że jest to najrzadsza herbata na świecie) – jest ona bardzo rzadka (produkowana wyłącznie na niewielką skalę – w ilości do kilkudziesięciu kilogramów rocznie) i przez to trudno dostępna. Nawet w Chinach, czyli miejscu produkcji żółtej herbaty, ciężko jest kupić ją. Przyczyna wyjątkowości żółtej herbaty tkwi w nietypowej metodzie wytwarzania – po zbiorze herbaty listki poddaje się procesowi fermentacji enzymatycznej (oksydacji), który przerywa się, prażąc listki, a następnie zwijając je, zanim zostaną one dokładnie wysuszone, dzięki czemu nabierają charakterystycznego żółtawego koloru. Podobno żółta herbata ma wyjątkowy, bardzo delikatny smak (potwierdzam to, bo próbowałam już jedną; zresztą w następnym wpisie na blogu przedstawię Wam ją :));

8. Herbata cegiełkowa, zwana również tabliczkową (ze względu na nietypową formę) – jak sama nazwa wskazuje, jest to herbata, najczęściej czarna, zielona lub typu pu-erh, w postaci cegiełek. Wywodzi się ona ze starożytnych Chin – była to najpopularniejsza forma herbaty, którą wykorzystywano nawet jako walutę w wielu częściach Azji. Obecnie w Mongolii i Tybecie herbata cegiełkowa wciąż jest środkiem płatniczym w handlu. Ponadto w Mongolii przyrządza się z niej specjalny napój z dodatkiem masła z mleka jaka i soli zwany herbatą tybetańską (część herbaty cegiełkowej trzeba zetrzeć);

9. Drink zwany Wrestling of Dragon and Tiger (ze względu na to, że jest to osobliwy sposób picia herbaty) – ten drink stanowi tradycyjny sposób picia herbaty przez niektóre grupy etniczne w chińskiej prowincji Junnan. W istocie jest to mieszanka alkoholu, np. rumu lub brandy, oraz zaparzonej herbaty, przeważnie typu czarny pu-erh. Przy przyrządzaniu tego drinka ważne jest, aby użyć jednego składnika w większej ilości, a drugiego – w mniejszej, a także żeby pamiętać, żeby dodać herbatę do alkoholu, nie odwrotnie. Nie zaleca się pić tego drinka zbyt często 😉

Jeżeli słyszeliście/czytaliście jeszcze o jakiejś osobliwej herbacie, której nie wymieniłam, koniecznie napiszcie o tym w komentarzu pod tym wpisem 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://www.top100arena.com/news/774/top-10-bizzare-teas-you-didnt-know-people-drank

http://coffeetea.about.com/od/teaandtisanebasics/a/TeaTypes_2.htm

http://pl.wikipedia.org/wiki/Kombucza

http://en.wikipedia.org/wiki/Kombucha

http://www.pref.tokushima.jp/english/attraction/food/index07.html

http://www.in-kamiyama.jp/en/art/8562/

http://en.wikipedia.org/wiki/Kukicha

https://www.krainaherbaty.pl/herbatazielona/kukicha?gclid=COPxjtqxm8ICFSoewwodkpAAag

http://en.wikipedia.org/wiki/Panda_tea

http://news.sky.com/story/4306/panda-dung-is-secret-to-most-expensive-tea

http://morzeherbaty.pl/2011/06/herbaty-zolte/

http://en.wikipedia.org/wiki/Tea_brick

http://www.herbaciarnia-chorzow.pl/ciekawostki/tuzin-nietuzinkowych-ciekawostek-o-herbacie/

http://lifeinteacup.teatra.de/2010/12/18/wrestling-of-dragon-and-tiger-%E9%BE%8D%E8%99%8E%E9%AC%A5/

Różne odsłony herbaty cz. 12 – Lapsang Souchong

Nie wiem, czy zauważyliście, ale do tej pory nie opisałam żadnej czarnej herbaty. Nadszedł czas, aby to zmienić – głównym tematem dzisiejszego wpisu będzie pewna czarna herbata, a mianowicie Lapsang Souchong.

Lapsang Souchong (w oryginalnej wersji, czyli po chińsku Zhengshang Xiaozhong) to bardzo nietypowa czarna herbata, która pochodzi z gór Wu Yi, znajdujących się na północy chińskiej prowincji Fujian. Jest ona zwana również „wędzoną herbatą” ze względu na swój specyficzny aromat i smak (ale o tym za chwilę :)). Zresztą, sama nazwa „lapsang” znaczy „wędzona herbata”, a z kolei „souchong” odnosi się do faktu, że do produkcji tej herbaty wykorzystuje się listki, które były czwarte lub piąte w kolejności na gałązce, co w praktyce oznacza, że są one gorszej jakości.

Sposób wytwarzania tej herbaty jest bardzo ciekawy. Po zebraniu duże i grube listki przechodzą przez takie etapy produkcji, jak: poddanie działaniu dymu i suszeniu poprzez umieszczenie nad ogniskiem z aromatycznego drewna sosnowego, podgrzewanie w rondlach, zwijanie i umieszczenie w drewnianych beczkach (w których proces fermentacji ma miejsce). Następnie listki ponownie podgrzewa się, zwija się, a na koniec znów poddaje się je działaniu dymu oraz suszeniu, umieszczając je w bambusowych koszach zwanych honglong, zawieszonych na hakach nad ogniskiem. Ostatecznie herbata przybiera postać ciemnych, zwiniętych listków, które prezentują się następująco:

Lapsang Souchong - listki

Listki te charakteryzują się bardzo intensywnym, dymnym aromatem. Napar z nich ma jasnobrązowy kolor i wygląda tak, jak na zdjęciu poniżej:

Lapsang Souchong - napar

Aromat naparu z Lapsang Souchong może przywodzić na myśl różne skojarzenia – na przykład ja określiłabym go jako wędzony i dymny. Jeżeli chodzi o smak, to również jest specyficzny, kojarzący się z wędzonką lub potrawą z grilla. Połączenie czarnej herbaty z takim zapachem i smakiem daje dość osobliwą mieszankę :).

Co do sposobu przyrządzania Lapsang Souchong, to najlepiej jest zalać listki wodą o temperaturze ok. 95 stopni Celsjusza (czyli właściwie wodą tuż po zagotowaniu) i parzyć przez ok. 2,5 – 3 minuty. Wydaje mi się, że zaparzanie przez 2,5 minuty daje najlepszy efekt – wtedy herbata z jednej strony jest łagodna, ale z drugiej strony pijąc ją, możemy wyraźnie wyczuć jej specyficzny smak. Oczywiście, można spróbować wydłużyć czas parzenia, ale należy pamiętać, że im dłużej zaparzana herbata, tym bardziej cierpka i mocniejsza jest w smaku. Warto też wiedzieć, że Lapsang Souchong można zaparzać dwukrotnie, z tym, że za drugim razem napar będzie zdecydowanie słabszy, ale wciąż dość wyrazisty.

Istnieje nawet pewna legenda, która wyjaśnia, w jaki sposób powstała herbata Lapsang Souchong. Według niej w XVI w. z powodu przemarszu wojska przez góry Wu Yi rozpoczęta produkcja herbaty nie mogła być dokończona, więc producenci herbaty zaczęli martwić się, że przez to wydarzenie nie będą mogli jej sprzedać. Jednak po oddaleniu się żołnierzy wpadli oni na pomysł, który pozwolił „uratować” herbatę – ususzyli ją, podgrzewając na ogniu z drewna sosnowego, pochodzącego z pobliskich lasów. To właśnie temu zabiegowi Lapsang Souchong zawdzięcza swój specyficzny, dymny aromat i smak.

Według innej, bardziej prawdopodobnej historii powstania tej herbaty poddawanie herbaty działaniu dymu pozwalało zachować jej jakość na dłużej, co było szczególnie ważne ze względu na jej przeznaczenie na eksport do Europy i Ameryki. Niezależnie od tego, która wersja wyjaśniająca sposób powstania Lapsang Souchong jest prawdziwa, jedno jest pewne – z czasem ta herbata stała się luksusowym napojem pitym głównie przez Anglików, Francuzów, Duńczyków i Holendrów, a od 1669 r. eksportuje się ją do Europy na skalę przemysłową. Podobno sam Winston Churchill był wielkim miłośnikiem tej herbaty, bo bardzo kojarzyła mu się z ulubionymi cygarami i whiskey. Z tego powodu mówi się o Lapsang Souchong, że jest prawdziwie męską herbatą ;). Co ciekawe, sami Chińczycy nie cenią i nie piją jej, bo uważają, że produkuje się ją przede wszystkim dla zaspokojenia potrzeb konsumentów z państw zachodnich.

Obecnie Lapsang Souchong wytwarza się głównie w Chinach (ale raczej już nie w górach Wu Yi) oraz na Tajwanie. Warto wiedzieć, że na Tajwanie produkuje się nieco zmodyfikowaną wersję Lapsang Souchong zwaną Tarry Souchong, którą wędzi się w dymie z palącej się smoły sosnowej, co sprawia, że ten wariant tej herbaty charakteryzuje się silniejszym aromatem i mocniejszym smakiem.

Lapsang Souchong to wyjątkowa czarna herbata o aromacie i smaku wędzonki. Takie połączenie nie każdemu przypadnie do gustu, dlatego polecam je tylko miłośnikom wędzonek i amatorom nietypowych smaków. Lapsang Souchong można albo nie znosić albo uwielbiać (przyznam się szczerze, że ja sama nie przepadam za tą herbatą, bo nie przekonuje mnie do końca wyżej wspomniana kombinacja ;)), ale jedno jest pewne – jeżeli spróbujecie tej herbaty chociaż raz, to prędko nie zapomnicie jej specyficznego zapachu i smaku :).

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” i z następujących źródeł internetowych:

http://eherbata.pl/lapsang-souchong-954.html

http://en.wikipedia.org/wiki/Lapsang_souchong

http://www.czasnaherbate.net/lapsang-souchong-p-380.html

http://www.krainaherbaty.pl/product-pol-595-Lapsang-Souchong.html

http://czajnikowy.pl/jak-parzyc-wedzona-czarna-herbate-lapsang-souchong-historia-pochodzenie-czajnikowy-pl-25/

http://drinks.seriouseats.com/2011/09/lapsang-souchong-tea-history-how-to-brew.html

Dodatki do herbaty

Dzisiejszy wpis będzie poświęcony dodatkom do herbaty. Nawet jeżeli nie mamy w zwyczaju stosować ich, to warto wiedzieć, w jaki sposób można wzbogacić jej naturalny smak. Pozwólcie, że przedstawię Wam najważniejsze informacje w punktach:

Co można dodać do herbaty?

  1. Cukier – to chyba najbardziej znany i najczęściej stosowany w Polsce dodatek, głównie do czarnych herbat :). Warto wiedzieć, że ma on dwie główne wady. Po pierwsze, cukier może w dużym stopniu zmieniać smak i aromat herbat, zwłaszcza tych wysokogatunkowych. Po drugie, herbata posłodzona cukrem staje się bardziej kaloryczna. Wielu herbacianych smakoszy uważa, że cukier w herbacie to wręcz barbarzyństwo ;).
  2. Mleko – to kolejny dość popularny dodatek do herbaty, szczególnie w Anglii (w Polsce jest mniej znany). Mleko najbardziej pasuje do czarnych herbat o wyrazistym smaku, np. indyjskiej herbaty Assam, a najmniej – do delikatnych, wysokogatunkowych herbat, np. zielonych, białych lub oolongów (bo smak mleka zaczyna dominować nad ich smakiem). Mleko dodane do herbaty ma dwie zasadnicze zalety. Po pierwsze, podnosi ono jej walory, głównie smakowe, oraz wartość odżywczą, a przy tym nie zmienia w zbyt dużym stopniu jej naturalnego smaku. Po drugie, łagodzi ono działanie teiny, co sprawia, że wypicie takiej herbaty prędzej nas uspokoi, niż pobudzi ;).
  3. Owoce cytrusowe, głównie cytryna – to drugi po cukrze najbardziej rozpowszechniony dodatek do herbaty w Polsce. Cytryna jest najbardziej polecana do białych i zielonych herbat, Rooibosa oraz czarnych herbat z cytrusowymi dodatkami, np. Earl Greya. Pasuje zarówno do herbat na gorąco, jak i tych na zimno. Co prawda ze względu na swój wyrazisty smak znacznie zmienia ona smak herbaty, ale za to nie pozbawia jej cennych składników. Co więcej, cytryna jako dodatek do herbaty jest szczególnie zalecana dla przeziębionych osób, bo pomaga organizmowi pozbyć się toksyn.
  4. Miód – to dość znany dodatek do herbaty, chociaż raczej niezbyt popularny w Polsce. Miód najlepiej pasuje do zielonych herbat. Jest to lepsza, bo naturalniejsza i zdrowsza alternatywa dla cukru. Jednak należy pamiętać, że miód jest znacznie słodszy od cukru, przez co dla uzyskania podobnego efektu smakowego potrzeba jego mniejszej ilości.
  5. Przyprawy, głównie korzenne, takie jak cynamon, czy kardamon – to również mniej popularny dodatek do herbaty w Polsce. Przyprawy najbardziej pasują do czarnych herbat. To idealna opcja dla osób szukających innych, ciekawych doznań smakowych, bo przyprawy znacznie zmieniają smak herbaty, czasem nawet na lepsze.
  6. Inne dodatki, takie jak owoce, zioła, imbir, czy nawet inne herbaty, np. Matcha (nie wiem, czy pamiętacie, ale we wpisie o tej herbacie wspomniałam, że stosuje się ją jako polepszacz innych herbat, np. dodaje się ją do Genmaichy) – przeważnie takie dodatki w dużym stopniu zmieniają smak herbaty, ale za to wzbogacają jej walory zdrowotne.

Na koniec chciałabym zauważyć, że wyżej wymieniona lista dodatków jest tylko propozycją, bo tak naprawdę możemy dodać do naszego naparu również inne rzeczy, które nie zostały wymienione. Wszystko zależy od tego, co mamy pod ręką i na co mamy ochotę ;). Nawet jeżeli zwykle nie stosujemy dodatków do herbaty, bo wolimy jej naturalny smak, to warto raz na jakiś czas poeksperymentować z nimi. A nuż któryś z nich bardzo przypadnie nam do gustu?

Pozdrawiam słonecznie w ten nieprzyjemny, deszczowy dzień 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” oraz z następujących źródeł internetowych:

http://www.herbaciani.pl/dodatki-do-herbaty.html

http://www.ehow.com/info_8331487_good-things-put-hot-tea.html

http://oolongowl.wordpress.com/2013/03/23/tea-additions-adding-more-flavor-to-your-tea-without-sweeteners/

Rejony i zbiory herbaciane – przewodnik

W dzisiejszym wpisie postaram się przedstawić Wam najważniejsze informacje dotyczące głównych regionów świata, w których uprawia się herbatę, rodzajów uprawianej w nich herbaty oraz zbiorów herbacianych. Pozwólcie, że wypunktuję je, dzieląc je według regionów:

1. Afryka

W Afryce herbatę uprawia się i produkuje się głównie w Etiopii, Ruandzie, Ugandzie, Mozambiku, Kenii i RPA. W pierwszych sześciu krajach uprawia się głównie czarną herbatę wykorzystywaną do mieszanek, a w ostatnim z wymienionych krajów – przede wszystkim herbatę Rooibos (która niedługo będzie tematem wpisu na blogu ;)), która powstaje z czerwonokrzewu afrykańskiego. We wszystkich tych krajach zbiory i produkcja mają miejsce w porze deszczowej (tj. od końca stycznia do początku kwietnia).

2. Indie

Najbardziej znanymi herbacianymi regionami w Indiach są prowincje Assam i Darjeeling, w których wytwarza się głównie klasyczną, czarną herbatę dającą mocny napar o pełnym smaku. Inną znaną prowincją, w której uprawia się i produkuje się herbatę, jest prowincja Nilgiri. W tych trzech regionach zbiory trwają od marca/kwietnia do października/listopada. Herbaty najlepszej jakości zbiera się w dwóch okresach: od marca do kwietnia (tzw. First Flush) i od maja do czerwca (tzw. Second Flush). Najbardziej znane i cenione indyjskie herbaty noszą nazwy prowincji, od których się wywodzą, tj. Assam, Darjeeling i Nilgiri. Warto wiedzieć, że Indie znajdują się na pierwszym miejscu na świecie pod względem wielkości zbiorów herbaty.

3. Japonia

Japończycy uprawiają i wytwarzają wyłącznie zielone herbaty, takie jak Sencha, Bancha, Gyokuro, Hojicha, Genmaicha i Kukicha. Herbaty najlepszej jakości zbiera się w dwóch pierwszych okresach zbiorów. Pierwszy z nich nazywa się Shincha („Shincha” to po japońsku „nowa herbata”). Nazwa ta odnosi się do herbaty zbieranej przed tradycyjnym pierwszym zbiorem. Drugi z nich nosi nazwę Ichibancha („Ichibancha” to po japońsku „pierwsza herbata”), która odnosi się ogólnie do pierwszych zbiorów, w tym Shinchy. Zbiory Shincha i Ichibancha trwają od końca kwietnia do końca maja.

4. Chiny

W Chinach herbatę zbiera się i produkuje się już od kilku tysięcy lat. Chińczycy preferują zielone herbaty, chociaż produkują wszystkie jej rodzaje, głównie w celach eksportowych. Do najbardziej znanych chińskich regionów herbacianych należą prowincje:  Fujian (wspominałam o niej w kilku poprzednich wpisach ;)), Zhejiang, Anhui i Yunnan. Jako że w Chinach wytwarza się wiele rodzajów i odmian herbaty, podam tylko kilka przykładów: białe herbaty: Pai Mu Tan (White Peony), Baihao Yinzhen (Silver Needle Tea); zielone herbaty: Lung Ching (Dragon’s Well), Zhu Cha (Gunpowder Tea) i Pi Lo Chun (Green Snail Spring). Najjbardziej cenione herbaty to Qing Ming („Qing Ming” to po chińsku „jasne światło”), czyli herbaty zebrane przed 4-6 kwietnia. Ciekawe jest to, że w Chinach okresy zbiorów są ściśle związane z kalendarzem księżycowym.

5. Tajwan

Tajwan specjalizuje się w produkcji oolongów (czyli herbat częściowo fermentowanych) wyróżniających się ciemnym kolorem i mocnym smakiem. Na Tajwanie wytwarza się również herbaty zwane Pouchong Tea (lekko fermentowane herbaty, które są czymś pomiędzy zieloną herbatą a oolongiem), klasyczne, czarne herbaty i zielone herbaty. Przykładowe herbaty tajwańskie to: Formosa Gunpowder, Formosa Grand Pouchong i Formosa Great Oolong (Formosa to historyczna nazwa Tajwanu). Zbiory herbaciane wyglądają dokładnie tak samo, jak w Chinach ;).

6. Sri Lanka (dawniej Cejlon)

Na Sri Lance uprawia się i wytwarza się wyłącznie czarne herbaty dające mocny, miedziany napar o specyficznym, wyrazistym smaku. Najlepsze jakościowo i najbardziej aromatyczne herbaty zbiera się w prowincji UVA i Dimbula w sierpniu i we wrześniu oraz  w regionie Nuwara-Eliya w styczniu i lutym (wszystkie te regiony są położone na stokach Centralnego Masywu). Przykładowe cejlońskie herbaty to Saint James i Nuwara Eliya Estate.

7. Ameryka Południowa

Argentyna, Paragwaj, Urugwaj i Brazylia są znane z produkcji suszu zwanego Mate, stanowiącego podstawę do przyrządzenia napoju herbacianego zwanego Yerba mate. Mate wytwarza się z ostrokrzewu paragwajskiego. Pierwsze zbiory Mate mają miejsce najwcześniej 4 lata od zasadzenia krzewu. Ogólnie rzecz biorąc, zbiory rozpoczynają się na przełomie marca i kwietnia i trwają do października.

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z książki Leszka Ruma pt. “Ilustrowany leksykon herbaty” oraz z następujących źródeł internetowych:

http://czajnikowy.pl/przewodnik-po-zbiorach-herbaty-na-swiecie/

http://www.herbaciarnia.pl/rejony_upraw.html

http://www.herbata.skarbiecmarii.beskidy.pl/kraje.html

http://www.d002.republika.pl/produkt.html

http://eherbata.pl/yerba_mate.html

http://czajnikowy.pl/herbata-rooibos/

Jak rozpoznać herbatę dobrej jakości?

Pewnie nie raz zastanawialiście się, w jaki sposób można rozpoznać, czy dana herbata jest dobrej bądź złej jakości. Dzisiejszy wpis będzie zawierał garść praktycznych wskazówek, dzięki którym łatwiej będzie Wam ocenić susz. Pozwólcie, że przedstawię je w punktach, dzieląc na dwie części:

I. Wskazówki ogólne, które dotyczą każdego rodzaju herbaty:

1. Najlepsze herbaty zawierają całe listki. Dzięki takiej formie lepiej zachowują swoje walory. Z kolei połamane listki często są gorszym pod względem jakości produktem zbiorów mechanicznych, chociaż istnieją odmiany herbat turkusowych oraz czarnych, których listki są celowo „uszkadzane”, aby podnieść ich walory smakowe i wizualne.

2. Im wyższej jakości herbata, tym większą ma zawartość tzw. tipsów, czyli młodych pączków zebranych ze szczytu gałązki krzewu herbacianego (wspomniałam o nich w ostatnim wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” o herbacie Baihao Yinzhen). Wyróżniają się one srebrzystym kolorem. Ich obecność w suszu znacząco zwiększa walory herbaty (szczególnie zapachowe i smakowe).

3. Dobrej jakości herbata ma intensywny, swoisty aromat. W przypadku herbat aromatyzowanych, np. zielonej jaśminowej, taki zapach powinien utrzymać się nawet po wielokrotnym zaparzaniu. Brak takiego zapachu świadczy o złej jakości (ewentualnie też może świadczyć o nieprawidłowym przechowywaniu herbaty).

4. Dobra herbata nie powinna łatwo kruszyć się w naszych dłoniach. Jeżeli tak się dzieje, to oznacza, że albo została poddana działaniu zbyt wysokiej temperatury albo była przechowywana zbyt długo.

5. Napar z dobrej jakościowo herbaty powinien pozostawiać specyficzny posmak w naszych ustach, który utrzymuje się dość długo.

II. Wskazówki bardziej szczegółowe, które odnoszą się do konkretnych rodzajów herbat:

1. Herbata zielona – jej listki powinny mieć kolor od srebrzystego do ciemnozielonego, najlepiej z połyskiem. Dobrze też wiedzieć, że im jaśniejsze listki, tym lepsza jakość herbaty. Ręcznie przetworzone listki mają żółtawy odcień, a listki poddane procesowi działania wysokiej temperatury – ciemnozielony kolor. Z kolei herbata poddana procesowi działania pary wodnej z wyglądu przypomina nieco zielone, liściaste warzywo, takie jak szpinak. Jeżeli chodzi o sposób skręcenia listków, to jest on zależny od poszczególnych odmian herbaty, ale przeważnie staranniej zwinięte listki charakteryzują się lepszą jakością.

2. Herbata czarna – najlepiej by było, żeby listki miały kolor czarny z błyszczącym, pomarańczowym, granatowym lub czerwonym odcieniem. Jeżeli mają matowy, szarawy odcień, to znaczy, że herbata jest kiepskiej jakości. Napar z dobrej czarnej herbaty powinien mieć czerwonawo-złotawy odcień i zostawiać ślad w formie obręczy w filiżance lub czarce.

3. Herbata turkusowa (zwana również oolongiem; w Polsce utożsamiana z herbatą czerwoną) – ciężko jest ustalić jednoznaczne wyznaczniki dobrej jakości tej herbaty, bo poszczególne odmiany oolongów różnią się od siebie, np. pod względem barwy listków i naparu. Listki oolongów mogą mieć kolor od czerwonawego do niemal czarnego, a napar z nich – od żółtozielonego do ciemnoczerwonego.

4. Herbata biała – dobrej jakości biała herbata powinna zawierać młode listki i wspomniane wcześniej tipsy (a w przypadku najrzadszych i najcenniejszych odmian – wyłącznie tipsy). Napar z dobrej białej herbaty powinien mieć jasnożółty lub jasnobeżowy kolor oraz delikatny smak i zapach.

Mam nadzieję, że dzięki lekturze tego wpisu ocenianie jakości herbaty nie będzie stanowiło większego problemu 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS.  Przy redagowaniu tego wpisu korzystałam z książki Anny Ładniak pt. „Herbata. Przewodnik” Wydawnictwa Piątek Trzynastego oraz z następujących źródeł internetowych:

http://www.sevencups.com/about-tea/judging-tea/

http://www.herbaciani.pl/jaka-wybrac-herbate.html

http://morzeherbaty.pl/rodzaje-herbaty/

http://morzeherbaty.pl/2010/04/dlaczego-herbaty-turkusowe/