45 faktów o mnie

Nie wiem jak Wy, ale ja lubię czytać wpisy na innych blogach, w których autorzy przedstawiają wybrane fakty o sobie. Dlatego też postanowiłam, że sama zamieszczę taki wpis, żebyście mogli dowiedzieć się o mnie co nieco 🙂

Podzielę go na dwie części: herbaciane fakty o mnie i nie-herbaciane fakty o mnie:

Herbaciane fakty o mnie:

1. Miłością do herbaty liściastej zaraziła mnie mama.

2. Najbardziej lubię herbaty czarne, oolong, białe i zielone (w takiej właśnie kolejności). Najbardziej pasują mi herbaty dające napar o owocowym lub cytrusowym smaku.

3. Nie przepadam za puerhami. Nie lubię, jak herbata pachnie/smakuje mi stęchlizną lub piwnicą :P. Nie lubię też herbat wędzonych typu Lapsang Souchong.

4. Lubię próbować herbaty pochodzące z krajów będących mniejszymi i mniej znanymi producentami herbaty, np. Nepal, Nowa Zelandia czy Malawi. Uważam, że mają sporo do zaoferowania, nie mniej niż znane chińskie, japońskie, koreańskie i tajwańskie herbaty.

5. Kiedyś często piłam japońskie zielone herbaty. Może dlatego właśnie teraz raczej nieczęsto sięgam po nie.

6. Nie jestem wielką fanką Matchy (piję ją tylko od czasu do czasu), ale w pełni rozumiem jej fenomen. Co ciekawe, napicie się Matchy było jedną z moich zachcianek ciążowych, jak byłam w ciąży z drugim synem.

7. Nie piję zbyt często herbat aromatyzowanych, bo za bardzo przyzwyczaiłam się do smaku herbat czystych.

8. Zarażam swoich synów miłością do herbaty – starszy często sam z siebie prosi mnie o herbatę, a młodszy też chętnie się podłącza do picia.

9. Gdybym miała wybrać trzy moje ulubione herbaty, to wskazałabym: Wenshan Baozhonga (tajwańskiego nisko oksydowanego oolonga ze sklepu eherbata.pl), Ramiz Black Tea (gruzińską czarną herbatę ze sklepu TheTea) i Everest Vasanta (nepalską czarną herbatę ze sklepu One Cup of Tea).

10. Wiosną i latem najczęściej przyrządzam herbaty na zimno (w formie cold brew), a jesienią i zimą parzę je tradycyjnie gorącą wodą.

11. Czasem miewam tak, że nie mogę się odczepić od jakiejś herbaty, bo tak mi smakuje. Wtedy najchętniej piłabym ją codziennie. Trwa to tak długo, dopóki ta herbata mi się nie skończy albo dopóki nie uznam, że już mam dość :p.

12. Staram się dawać każdej herbacie szansę. Jeżeli napar z niej nie posmakuje mi za pierwszym razem, następnym razem próbuję ją przyrządzić w inny sposób, np. zmieniając czas parzenia, temperaturę wody czy ilość suszu. Czasem też robię sobie przerwę i wracam do niej po jakimś czasie. Są jednak i takie herbaty, które mimo wielokrotnych prób i eksperymentów z ich przyrządzaniem dalej mi nie podchodzą – patrz punkt 3 :P.

13. Nie mam zbyt wielu naczyń i akcesoriów do herbaty: kilka czarek, dwa czajniczki (jeden z nich szklany), trzy gaiwany, zestaw do Matchy, butelkę Hario do cold brew i kilka zaparzaczek do kubka. Oczywiście z chęcią przygarnęłabym ich więcej, ale nie mam za bardzo miejsca, żeby je trzymać.

14. Jeszcze nigdy nie miałam możliwości zwiedzić plantacji herbaty. Gdybym mogła wybrać się w takie miejsce, zwiedziłabym plantację herbaty na Tajwanie, w Wietnamie lub w Malawi (mam tu na myśli konkretnie Satemwa Tea & Cofee Estate).

15. Uwielbiam ten moment, kiedy w ciągu zwykle zabieganego i intensywnego dnia, mogę zrobić sobie chwilę przerwy i zaparzyć sobie herbatę. Herbata kojarzy mi się z momentem odpoczynku i refleksji, a także docenienia chwili.

Nie-herbaciane fakty o mnie:

1. Jestem typowym introwertykiem. Co prawda lubię przebywać z innymi ludźmi, ale czasem potrzebuję być sama.

2. Nie cierpię rozmawiać przez telefon, szczególnie z obcymi osobami. Fakt, że nie widzę mojego rozmówcy, jest dla mnie mocno niekomfortowy. Wolę rozmawiać z kimś w cztery oczy lub wymieniać maile/smsy.

3. Mój typ osobowości to INFJ (Introverted Intuitive Feeling Judging – Introwertyk Intuicyjny Uczuciowiec Osądzający). Podobno jest on najrzadziej spotykany.

4. Mam fenomenalną intuicję. Jeszcze nigdy mnie nie zawiodła, o ile dobrze odczytałam, co wskazuje.

5. Mam dobre wyczucie do ludzi, szczególnie do ich emocji. Mam też niezłe wyczucie czasu.

6. Podobno w poprzednim wcieleniu zostałam spalona na stosie za rzekome paranie się magią. Może brzmi to niedorzecznie, ale dość sensownie tłumaczy, dlaczego mam potworny i z pozoru irracjonalny lęk przed ogniem. W życiu nie rozpalę sama ogniska ani nie podpalę zapałki (na szczęście mam kuchenkę gazową, której obsługę jestem w stanie przeżyć :p). Nie cierpię też przebywać na zewnątrz w trakcie burzy (jak jestem gdzieś w budynku, np. w domu, to mi ona tak nie przeszkadza, chociaż i tak czasem zdarza mi się odczuwać niepokój).

7. Mam słabą orientację przestrzenną. Sytuacje, gdy muszę wybrać się sama w nieznane mi miejsce po raz pierwszy, są dla mnie stresujące.

8. Mam dobrą pamięć do szczegółów zdarzeń/spotkań, w których uczestniczyłam, zwłaszcza dat.

9. Jestem technicznym beztalenciem. Zwykle potrzebuję pomocy, gdy pojawią się jakieś problemy z komputerem, drukarką czy innym urządzeniem.

10. W szkole zawsze najlepiej mi szło z przedmiotów językowych, a najgorzej – z matematyki (szczególnie geometrii). Nawet już dawno po skończeniu szkoły wciąż raz na jakiś czas śni mi się, że z jakiegoś powodu muszę cofnąć się do szkoły i znowu pisać kartkówkę/klasówkę z matematyki, na której nic nie umiem :P.

11. W liceum byłam w biol-chemie, dlatego, że na początku myślałam, że zostanę farmaceutką (to wynik fascynacji chemią). Po 2. klasie liceum ta fascynacja kompletnie mi przeszła, głównie ze względu na niezbyt dobrą nauczycielkę tego przedmiotu. Jako że zawsze miałam talent językowy, utwierdziłam się w przekonaniu, że powinnam pójść w tę stronę, szczególnie w tłumaczenia, bo nieźle mi szły. Co ciekawe, już w liceum czułam, że tłumaczenie dokumentów mogłoby mi się spodobać.

12. Moje ulubione kolory to czarny i niebieski.

13. Lubię kuchnię włoską, indyjską i gruzińską. Uwielbiam pizzę, makarony w każdej postaci: spaghetti, cannelloni, lasagne, muszle nadziewane itd., mango lassi, indyjską potrawę o nazwie Butter Chicken i chaczapuri. Z kuchni polskiej uwielbiam pierogi i wszelkie dania z grzybami, szczególnie kurkami.

14. Lubię gotować i wypróbowywać nowe przepisy, ale tylko wtedy, gdy mam na to czas i ochotę.

15. Nie lubię coli ani innych słodkich gazowanych napojów. Nie przepadam też za alkoholem w każdej postaci ani za yerba mate. Kiedyś piłam kawę, ale od dłuższego czasu już nie piję, bo nie czuję już takiej potrzeby.

16. Moje ulubione pory roku to wiosna i lato. Uwielbiam, jak jest ciepło i jasno przez większą część dnia.

17. Chciałabym kiedyś pojechać do Moskwy. Ciężko mi wyjaśnić sensownie, dlaczego akurat tam – jakoś ciągnie mnie do tego miasta.

18. Jeżeli chodzi o preferencje muzyczne, to od dłuższego czasu ciągnie mnie do folku i metalu.

19. Fascynuje mnie ciemna strona człowieka. Odkąd pamiętam, zawsze intrygowało mnie to, jak to się dzieje, że ludzie są zdolni do krzywdzenia i zabijania innych.

20. Bardzo lubię sprzątać, szczególnie myć naczynia. Nie wiem czemu, ale uspokaja i wycisza mnie to.

21. Nie mam w domu telewizora i nie zamierzam go mieć. Wolę czytać niż oglądać telewizję.

22. Z natury jestem optymistką, ale był czas w moim życiu, że byłam pesymistką.

23. Nie cierpię się kłócić. Wszelkie nieporozumienia staram się wyjaśniać na spokojnie tak szybko, jak to tylko możliwe.

24. Nie lubię, jak ktoś mi coś narzuca. Sama z siebie muszę mieć poczucie, że czegoś chcę/potrzebuję.

25. Jestem typową sową. Nie znoszę wstawać wcześniej niż o 8.

26. Jestem rodzicem dziecka z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Mój starszy syn jest autystykiem tzw. wysokofunkcjonującym. Niemniej jednak i tak wychowywanie go to ogromne wyzwanie.

27. Moje największe osiągnięcie, z którego jestem najbardziej dumna, to fakt, że trzy lata temu udało mi się zdać egzamin na tłumacza przysięgłego. To szalenie trudny i wymagający egzamin, którego zdawalność wynosi ok. 25-30%. Składa się on z dwóch części: pisemnej i ustnej. Część pisemna trwa 4 godziny i w tym czasie trzeba przetłumaczyć cztery teksty (dwa z angielskiego na polski, dwa z polskiego na angielski, w tym co najmniej dwa o tematyce prawniczej). W trakcie tej części teoretycznie można korzystać ze słowników, ale w praktyce nie ma na to czasu. Aby zdać, trzeba uzyskać co najmniej 150 punktów z 200 możliwych. Po spełnieniu tego warunku można przystąpić do części ustnej. Część ustna trwa ok. 30-40 min i w jej trakcie trzeba również przetłumaczyć cztery teksty, w tym co najmniej dwa o tematyce prawniczej: dwa konsekutywnie (z polskiego na angielski), dwa metodą a vista (z angielskiego na polski). W trakcie tej części nie można korzystać z żadnych pomocy. Aby zdać tę część, trzeba również zdobyć co najmniej 150 punktów z 200 możliwych. Spełnienie tego wymogu jest równoznaczne ze zdaniem całego egzaminu. Jeżeli nie uda się zdać którejkolwiek z tych dwóch części, cały egzamin trzeba zdawać od początku.

Zdecydowanie najtrudniejsza jest część ustna, bo poza oczywistą koniecznością posiadania umiejętności językowych na wysokim poziomie i umiejętności tłumaczenia, trzeba umieć zapanować nad stresem, którego poziom na egzaminie sięga zenitu.

28. Uwielbiam swój zawód, m.in. za różnorodność zleceń i konieczność ciągłego poszerzania swojej wiedzy, w tym również w dziedzinach, które teoretycznie za bardzo mnie nie interesują. Aby dobrze przetłumaczyć tekst, trzeba mieć chociaż minimalne pojęcie na dany temat.

29. Lubię w sobie to, że jestem szalenie zdyscyplinowana i wytrwała. Jeżeli wyznaczę sobie jakiś cel, to na pewno go osiągnę, zmierzając do niego małymi kroczkami i nie zważając na liczne niepowodzenia/przeszkody.

30. Nie lubię w sobie tego, że najlepsze riposty przychodzą mi do głowy dopiero po jakimś czasie i tego, że rozmowy przez telefon są dla mnie takie męczące, tym bardziej, że często rozmawiam w ten sposób z innymi.

Ciekawe anglojęzyczne blogi o herbacie – cz. 2

Od momentu, gdy opublikowałam część pierwszą dzisiejszego wpisu minęły już prawie 2 lata (http://mycupofgreentea.pl/2016/11/23/ciekawe-anglojezyczne-blogi-o-herbacie/). W tym czasie poznałam kilka kolejnych anglojęzycznych blogów o herbacie, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Oto lista wraz z krótkim opisem danego bloga:

1. Tea in the Ancient World (https://teaintheancientworld.blogspot.com/) – to blog, na którym znajdują się przede wszystkim recenzje najróżniejszych herbat, także tych rzadkich i trudno dostępnych, jak również wpisy poruszające różne kwestie związane z herbatą, np. na temat grup herbacianych w mediach społecznościowych czy na temat kultury herbaty w Polsce. I tu przy okazji taka ciekawostka – jeden z dwóch wpisów poświęconych tematowi kulturze herbaty w Polsce zamieszczonych na tym blogu został stworzony we współpracy ze mną (https://teaintheancientworld.blogspot.com/2018/09/tea-culture-in-poland-2-informed-by.html).

Autor wspomnianego wyżej bloga, John, współpracuje z innym blogiem o herbacie o nazwie Tching, więc niektóre jego wpisy na blogu Tea in the Ancient World można znaleźć właśnie na tej stronie;

2. Notes on Tea (http://www.notesontea.com/) – na blogu prowadzonym przez Georgię można znaleźć głównie recenzje rozmaitych herbat i recenzje książek o herbacie, ale nie tylko – można na nim przeczytać również relacje z pobytu w herbaciarniach, relacje z łączenia herbat z potrawami (tzw. tea pairingu) wspólnie z dwiema innymi blogerkami herbacianymi oraz wpisy gościnne, w których inni blogerzy herbaciani prezentują swoje ulubione naczynia i akcesoria herbaciane;

3. Oh, How Civilized (https://www.ohhowcivilized.com/) – na swoim blogu Jee zamieszcza najróżniejsze przepisy kulinarne z wykorzystaniem herbaty, głównie Matchy, np. lemoniady, koktajle czy desery, dzieli się wskazówkami i poradami dotyczącymi przyrządzania herbaty czy też przygotowuje zestawienia interesujących akcesoriów herbacianych;

4. The Steeped Leaf (https://thesteepedleaf.wordpress.com/) – to blog pełen recenzji najróżniejszych herbat, również tych rzadkich i trudno dostępnych;

5. The Tea Squirrel (http://teasquirrel.com/) – tematyka wpisów zamieszczanych na tym blogu jest dość różnorodna – od recenzji herbat, po relacje z pobytu w herbaciarniach czy relacje z wydarzeń herbacianych, przepisy kulinarne z wykorzystaniem herbaty, aż po wywiady z innymi blogerami herbacianymi;

6. Tea Geek (http://www.teageek.net/blog/) – to blog, na którym różne kwestie związane z herbatą są przedstawione od strony naukowej;

7. Mel Had Tea (https://melhadtea.com/) – to właściwie blog podróżniczo-herbaciany, na którym można przeczytać m.in. relacje z pobytu w miejscach związanych z herbatą, np. relację z wizyty na japońskiej plantacji herbaty (https://melhadtea.com/japanese-tea-farm/) oraz w japońskiej fabryce herbaty (https://melhadtea.com/japanese-tea-factory/). 

Mel, autorka bloga, jest herbacianym somelierem, dlatego też warto zwrócić szczególną uwagę na dwa wpisy: wpis, w którym prezentuje, jak degustować profesjonalnie herbatę (https://melhadtea.com/how-to-taste-tea/) oraz wpis, w którym dość dokładnie omawia, jak wyglądała jej droga do uzyskania uprawnień herbacianego someliera w Kanadzie (https://melhadtea.com/tea-sommelier-training/).

10 pomysłów na prezent dla miłośnika herbaty

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam listę 10 pomysłów na prezent dla miłośnika herbaty z dowolnej okazji. Oto ta lista wraz z krótkim komentarzem do danej pozycji:

10 pomysłów na prezent dla miłośnika herbaty:

1. dobrej jakości herbata sypana – przed wyborem konkretnej herbaty najlepiej zorientować się, jakie preferencje smakowe ma ta osoba, której chcielibyśmy podarować herbatę, czy np. lubi herbatę białą, zieloną czy czarną, czy preferuje herbaty z jakiegoś konkretnego kraju, np. Japonia czy Chiny. Jeżeli macie możliwość obdarowania jej herbatą, którą sami przywieźliście z podróży do kraju, który produkuje herbatę, to byłoby świetnie. Jeżeli jednak nie macie takiej możliwości, zawsze możecie zaopatrzyć się w herbatę w jednym z polskich specjalistycznych sklepów z herbatą. O polecanych polskich sklepach z herbatą pisałam już na blogu, więc odsyłam do tego wpisu: http://mycupofgreentea.pl/2016/06/30/polecane-sklepy-z-herbata-cz-2/.

Koszt: różny, w zależności od rodzaju i gatunku herbaty: najczęściej od kilkunastu złotych do kilkudziesięciu złotych za 50 g

2. subskrypcja herbaciana – niektóre sklepy z herbatą, np. TheTea, zapewniają możliwość zamówienia subskrypcji herbacianej, czyli zestawu próbek kilku wybranych herbat (często mało znanych i trudno dostępnych) wraz z krótkim opisem danej herbaty. To bardzo dobry sposób na naukę degustacji herbaty.

Koszt jednej subskrypcji: ok. 50-80 zł

3. niesłodzony gotowy napój herbaciany – takie napoje świetnie sprawdzają się wtedy, gdy jesteśmy w biegu albo w podróży i nie mamy czasu/możliwości, aby zaparzyć herbatę. Wśród tego typu napojów dostępnych na rynku na szczególną uwagę zasługują dwa napoje marki Soti: Gyokuro oraz Jasmine Pearls. Osobiście uważam, że ten drugi napój jest najsmaczniejszy i z pewnością posmakuje każdemu, kto lubi herbatę jaśminową.

Koszt: ok. 5-10 zł za butelkę

4. czajnik elektryczny z regulacją temperatury wody lub termometr do mierzenia temperatury wody – to dwie propozycje idealne szczególnie dla początkującego miłośnika herbaty, który lubi przyrządzać herbatę w sposób ściśle kontrolowany, tj. używając wody o określonej temperaturze i trzymając listki herbaty w wodzie przez określony czas.

Koszt:  termometr ok. 10-15 zł, a czajnik ok. 200-250 zł

5. ceramika herbaciana, najlepiej ręcznie wykonana przez któregoś ze znanych ceramików, np. Andrzeja Bero, Grzegorza Ośródkę czy Anetę Zatykę – ceramika do herbaty to jest coś, czego miłośnik herbaty nie może mieć w nadmiarze 😉. Najbezpieczniejszym wyborem jest czarka do herbaty, bo zawsze się przyda.

Koszt: różny, w zależności od naczynia – przeważnie od kilkunastu do nawet kilkuset złotych za naczynie

6. hojiki, czyli ceramiczne naczynie do prażenia herbaty – jeżeli Wasz znajomy miłośnik herbaty lubi herbaty prażone, takie jak np. japońska zielona herbata Hojicha, to hojiki będzie ciekawą opcją. Dzięki temu naczyniu można uprażyć każdą wybraną herbatę samemu w dowolnym stopniu.

Koszt: ok. 100 zł (łącznie z kosztami wysyłki)

7. naczynie do cold brew marki Hario – jeżeli osoba, którą chcielibyście obdarować, lubi przyrządzać herbaty na zimno, to naczynie do cold brew Hario na pewno jej się przyda. To szklanka butelka o pojemności 750 ml z silikonowym filtrem, który zatrzymuje listki herbaty. Wystarczy wsypać herbatę do butelki, zalać ją chłodną wodą, wstawić butelkę do lodówki, a po pewnym czasie otrzymamy gotowy „napar”. Największą zaletą tej butelki jest fakt, że jest niesamowicie wygodna i poręczna – taką butelkę łatwiej przetransportować w dowolne miejsce. Poza tym nie zajmuje zbyt dużo miejsca w lodówce.

Koszt: ok. 130-140 zł


8. syfon, np. marki Hario – jeżeli osoba, której chcecie sprawić prezent, lubi eksperymentować z herbatą, parząc ją na najróżniejsze sposoby, również te mniej standardowe, warto rozpatrzyć opcję zakupu syfonu. W syfonie można zaparzyć herbatę w bardzo widowiskowy sposób. Poza tym to naczynie świetnie nadaje się do eksperymentów z łączeniem smaku herbaty ze smakiem owocowych dodatków.

Koszt: ok. 500 zł

Uwaga: przy korzystaniu z syfonu doskonale sprawdza się palnik gazowy, więc warto też rozważyć możliwość zakupu takiego palnika.

9. akcesoria do Matchy – jeżeli Wasz znajomy miłośnik herbaty jest wielkim fanem japońskiej zielonej herbaty Matcha, na pewno ucieszyłby się z prezentu w postaci jakiegoś akcesorium do przyrządzania Matchy, np. bambusowej miotełki do ubijania herbaty zwanej chasenem czy specjalnej czarki do herbaty Matcha (w sklepach często określanej mianem Matchawanu).

Koszt: kilkadziesiąt złotych

10. książka o herbacie – książka o herbacie to uniwersalna propozycja dla każdego miłośnika herbaty, która na pewno sprawi radość zarówno początkującemu, jak i osobie o bardziej zaawansowanej wiedzy. Cztery najbardziej wartościowe pozycje, które polecam, to: „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely, „The Tea Book” Lindy Gaylard, „Course in Tea Sommelier” Sharyn Johnston (recenzja wkrótce 😊) oraz „Zapiski o herbacie” Roberta Tomczyka (niestety już niedostępna w sklepach).

Koszt: różny, w zależności od danej książki, ale przeważnie ok. 150-200 zł

Mam nadzieję, że powyższa lista dostarczy Wam inspiracji 😊

Pozdrawiam 🙂

PS Zdjęcia hojiki oraz syfonu zostały wykonane przez Łukasza, autora bloga Herbaciane szlaki, oraz udostępnione za jego zgodą.

Relacja z pobytu w herbaciarni cz. 2 – Gyokuro w Warszawie

Jeżeli śledzicie stronę bloga na Facebooku, to na pewno widzieliście ostatnio zamieszczoną krótką relację z pobytu w warszawskiej herbaciarni Gyokuro. Postanowiłam, że nieco rozwinę/uzupełnię ją tutaj na blogu, tym bardziej, że ten cykl wpisów pozostaje zaniedbany od dłuższego czasu 😉

W sobotę 3 marca wybrałam się wraz z innymi członkami Warszawskiego Kolektywu Herbacianego do wspomnianej wyżej herbaciarni. Po przybyciu na adres podany w internecie, ujrzałam ten widok:

Po wejściu do środka moją uwagę przykuły półki z ceramiką herbacianą oraz herbatami (szczególnie japońskimi) na sprzedaż, które znajdują się po prawej stronie.

Po tej stronie pod półkami z herbatami japońskimi stoi szafka z napojami herbacianymi marki Soti.

Na wprost od wejścia znajduje się lada, na której można znaleźć słodycze i herbaty na sprzedaż.

Po lewej stronie od wejścia widać dwa stoliki z siedmioma miejscami, a za nimi półki z dużą liczbą rozmaitych słoiczków z herbatami i przyprawami.

Po zajęciu miejsc otrzymaliśmy menu. W menu dominują herbaty smakowe/aromatyzowane, ale można w nim znaleźć również herbaty czyste.

Jako że na dworze był mróz, zamówiłam japońską zieloną herbatę Hojichę. Dobrze pamiętałam, że napar z tej herbaty jest dość nietypowy, bo przypomina bardziej napar z czarnej herbaty, a więc będzie idealny na rozgrzanie się.

Po pewnym czasie otrzymaliśmy szklane filiżanki z wodą o odpowiedniej temperaturze. Na ich spodkach znajdowały się papierowe torebki z zamówioną herbatą. Niezwłocznie przystąpiliśmy do parzenia 🙂

Powstały napar był przepyszny: dominowały w nim nuty prażenia, a sam napar pozostawiał delikatny orzechowy posmak. Zrobiłam trzy parzenia tej herbaty. Mam wrażenie, że z każdym kolejnym parzeniem napar z tej herbaty stawał się coraz smaczniejszy.

Pozostali uczestnicy spotkania zamówili również inne japońskie herbaty, a konkretniej herbatę Matcha, Gyokuro i Karigane iri Matcha. One również okazały się smaczne. Jedynie do herbaty Matcha były pewne zastrzeżenia.

W międzyczasie pani, która nas obsługiwała, zaproponowała nam ciastko. Przystałam na tę propozycję. Okazało się, że ta słodkość całkiem nieźle się komponowała z herbatą.

Na koniec pobytu zwróciłam uwagę na pudełko z próbkami herbat chińskich, które leżało na ladzie.

Najbardziej zainteresowała mnie chińska czarna herbata Jin Jun Mei, bo słyszałam o niej już wcześniej w kontekście herbat pochodzących ze słynnego chińskiego rejonu gór Wu Yi.

Zdecydowałam się kupić tę próbkę, bo to była idealna okazja, aby poznać kolejną herbatę z tego regionu (a muszę zaznaczyć, że nie znam za dobrze herbat wywodzących się z tego miejsca).

Przyznam szczerze, że gdy nadszedł koniec spotkania (zbliżała się godzina zamknięcia herbaciarni), dość niechętnie wychodziłam z lokalu na ten mróz 😉

Ogólnie rzecz biorąc, herbaciarnia Gyokuro to warte uwagi miejsce na herbacianej mapie Warszawy. Można tutaj nie tylko fantastycznie spędzić czas przy filiżance pysznej herbaty, ale również zaopatrzyć się w rozmaite herbaty. Polecam odwiedzić ten lokal, jeżeli tylko będziecie mieli okazję 🙂

Na koniec podam parę ogólnych informacji o herbaciarni:

Nazwa: Herbaciarnia Gyokuro

Adres: ul. Kamionkowska 19 lok. U9

03-805 Warszawa

Godziny otwarcia: pon-pt: 11.00-19.00

Sob: 10.00-15.00

W herbaciarni można dokonywać płatności kartą.

Pozdrawiam 🙂

PS Przy przygotowywaniu relacji korzystałam ze strony internetowej herbaciarni Gyokuro: https://gyokuro.pl/.

Jak można stać się lepszym degustatorem herbaty?

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam listę dwunastu porad dotyczących tego, jak można stać się lepszym degustatorem herbaty. Co prawda nie jestem żadnym herbacianym ekspertem, ale myślę, że co nieco już wiem i dlatego mogę podzielić się swoimi spostrzeżeniami 😉 Oto ta lista przygotowana w punktach:

Jak można stać się lepszym degustatorem herbaty?

1. Próbować dużo różnych herbat różnej jakości z różnych źródeł – warto sięgać nie tylko po te, które lubimy, ale również po herbaty tego rodzaju, za którym nie przepadamy. Dzięki temu będziemy mieli porównanie, a co się z tym wiąże – coraz lepsze rozeznanie w tym, która herbata jest dobra, a która słaba. Może się też okazać, że do pewnych smaków po prostu musimy dojrzeć i dlatego to, co na początku nam nie smakowało, po jakimś czasie może nam zasmakować. Warto dać szansę każdej herbacie, bo naprawdę może nas zaskoczyć. Jeżeli przyrządzony z niej napar z jakiegoś powodu nam nie pasuje, spróbujmy następnym razem podejść do danej herbaty w odmienny sposób, zaparzając ją inaczej.

Przy okazji warto wspomnieć, że bardzo ciekawym sposobem na poznawanie nowych herbat jest zapisanie się do herbacianej subskrypcji oferowanej przez niektóre sklepy z herbatą, np. w TheTea. Dzięki takiej subskrypcji nie tylko uzyskujemy dostęp do herbat, które są mniej znane czy trudno dostępne, ale też mamy możliwość dowiedzenia się czegoś więcej o danej herbacie z lektury jej krótkiego opisu (również opisu dostarczanych przez nią doznań). Poniżej znajdziecie zdjęcie herbat z przykładowej herbacianej subskrypcji w sklepie TheTea z września 2016 r.:

2. Przeprowadzać degustacje porównawcze – zaopatrzyć się w herbaty tego samego gatunku z kilku różnych źródeł, np. w chińską białą herbatę Pai Mu Tan, zaparzyć je jednocześnie lub jedna po drugiej i zrobić porównanie doznań dostarczanych przez nich. To najlepsza okazja, żeby uświadomić sobie, jak bardzo herbata tego samego gatunku pochodząca z różnych źródeł może się różnić od siebie;

3. Zapoznać się z prawidłowym nazewnictwem związanym z klasyfikacją herbat (dostępnym np. tutaj: http://morzeherbaty.pl/rodzaje-herbaty/) i konsekwentnie stosować je wtedy, gdy mówimy lub piszemy o herbacie – dzięki temu nie tylko unikniemy nieporozumień związanych z określaniem rodzaju herbaty, ale również po zapoznaniu się z procesami produkcji każdego rodzaju herbaty łatwiej będzie nam zrozumieć i ocenić daną herbatę;

4. Spotykać się z innymi miłośnikami herbaty i wspólnie parzyć oraz pić herbatę – dzięki takim wspólnym degustacjom mamy świetną okazję, aby skonfrontować swoje doznania z doznaniami innych;

5. Wymieniać się próbkami herbaty z innymi znajomymi miłośnikami herbaty, zarówno tymi polecanymi, jak i tymi, które nam nie przypadły do gustu – dzięki takim wymianom możemy poznać nowe herbaty i to nierzadko takie, których sami z siebie raczej byśmy nie kupili, bo np. mamy inne gusta;

6. Starać się nieustannie poszerzać swoją wiedzę o herbacie poprzez czytanie najrozmaitszych portali, blogów oraz książek o herbacie, również tych obcojęzycznych – każdy autor książki czy artykułu o herbacie przedstawia dane zagadnienie z innej perspektywy, bo ma inną wiedzę i inne doświadczenie. Dzięki temu bardzo często możemy dowiedzieć się czegoś nowego, nawet jeżeli czytamy na dany temat, np. klasyfikacji herbaty, po raz kolejny;

7. Czytać opisy doznań z degustacji herbat przez innych, np. na blogach, analizować je i konfrontować ze swoimi doznaniami – podobnie jak wspomniałam w punkcie 6 powyżej każdy autor opisu wrażeń ma inną wiedzę i inne doświadczenie, więc może zauważyć coś, czego my nie dostrzegamy lub nazwać coś, czego my nie możemy określić;

8. Prowadzić bloga o herbacie 😉 – a tak całkiem poważnie to jest to świetna motywacja do poszerzania swojej świadomości herbacianej i idealne miejsce do spisywania swoich przemyśleń czy wrażeń. Jednak jeżeli z jakiegoś powodu nie macie ochoty tego robić publicznie, to myślę, że warto spisywać swoje doznania z degustacji danej herbaty w prywatnym miejscu, np. w notatniku, aby po jakimś czasie móc wrócić do takiego opisu i przypomnieć sobie wrażenia;

9. Na początku swojej przygody z herbatą do przyrządzania herbaty używać przyrządów do mierzenia, takich jak termometr czy waga, oraz ściśle stosować się do zaleceń producenta, a w miarę nabywania wiedzy i doświadczenia – starać się przygotowywać herbatę „na czuja”, czyli bez wspomnianych przyrządów – mam wrażenie, że im mamy lepsze „wyczucie” herbaty, tym mamy mniejszą potrzebę, aby przygotowywać herbatę w ściśle kontrolowany sposób;

10. Nie bać się eksperymentować z herbatami, szczególnie ze sposobem parzenia (np. metoda zachodnia vs. metoda wschodnia, czyli gongfu cha, lub parzenie tradycyjne, tj. zalewanie suszu gorącą wodą, vs. „parzenie” na zimno), czasem parzenia, ilością suszu czy nawet rodzajem wody (butelkowana woda żródlana vs. przefiltrowana woda z kranu) lub jej temperaturą (zalecana przez producenta vs. niższa lub wyższa od zalecanej) – tego typu eksperymenty często pozwalają nam uświadomić sobie, jak wiele różnych doznań może dostarczyć nam dana herbata, gdy tylko zmienimy choćby jeden wybrany parametr parzenia podczas jej przygotowywania;

11. Zwiedzać rozmaite miejsca związane z herbatą w krajach, w których jest ona uprawiana i wytwarzana, np. herbaciarnie czy plantacje – to chyba najlepszy możliwy sposób, aby poznać nowe herbaty i poszerzać swoją wiedzę o nich, bo wszystko można zobaczyć czy wszystkiego można dowiedzieć się na miejscu u źródła;

12. Być otwartym na nowe smaki i zapachy, np. próbować rozmaitych dań/produktów/napojów z różnych kuchni świata czy wąchać napotkane kwiaty – mam wrażenie, że takie podejście też może pomóc nam przy degustacji herbaty, a konkretniej przy rozpoznawaniu czy opisywaniu doznań dostarczanych przez daną herbatę.

Pozdrawiam 🙂

Test wiedzy o herbacie

Dzisiaj przedstawiam Wam opracowany przeze mnie test wiedzy o herbacie. Zapraszam do sprawdzenia siebie 🙂 W każdym pytaniu tylko jedna odpowiedź jest prawidłowa. Pod pytaniami znajdziecie klucz prawidłowych odpowiedzi:

1. W którym mniej więcej roku Lu Yu, pisarz i poeta oraz pierwszy znawca herbaty, napisał Chajing (Księgę herbaty)?

a) 760 r. n.e.;

b) 780 r. n.e.;

c) 850 r. n.e.;

d) 880 r. n.e.

2. Kto wynalazł herbatę w torebkach?

a) Richard Blechyden;

b) Thomas Sullivan;

c) Adolf Rambold;

d) Edward Tetley.

3. Ile mniej więcej czasu musi minąć, aby zasadzony krzew herbaciany dojrzał na tyle, żeby można było zebrać listki bez szkody dla niego?

a) 1-2 lata;

b) 2-3 lata;

c) 3-5 lat;

d) 5-6 lat.

4. Które związki chemiczne są odpowiedzialne za smak umami w naparze z herbaty?

a) polifenole;

b) aminokwasy;

c) flawanoidy;

d) katechiny.

5. Chasen, chashaku, chawan, chaseki, chashitsu to japońskie terminy używane w odniesieniu do elementów japońskiej ceremonii herbacianej. Co oznaczają?

a) bambusowy pędzel do roztrzepywania Matchy, bambusową łyżeczkę do nabierania Matchy, posiłek serwowany podczas ceremonii herbacianej, czarkę do herbaty, pawilon herbaciany, w którym odbywa się ceremonia herbaciana;

b) bambusową łyżeczkę do nabierania Matchy, czarkę do herbaty, posiłek serwowany podczas ceremonii herbacianej, bambusowy pędzel do roztrzepywania Matchy, pawilon herbaciany, w którym odbywa się ceremonia herbaciana;

c) bambusowy pędzel do roztrzepywania Matchy, bambusową łyżeczkę do nabierania Matchy, czarkę do herbaty, posiłek serwowany podczas ceremonii herbacianej, pawilon herbaciany, w którym odbywa się ceremonia herbaciana;

d) bambusową łyżeczkę do nabierania Matchy, posiłek serwowany podczas ceremonii herbacianej, bambusowy pędzel do roztrzepywania Matchy, czarkę do herbaty, nieformalne spotkanie herbaciane.

6. Japońska zielona herbata, której nie produkuje się poprzez poddanie działaniu pary wodnej, a poprzez poddanie działaniu wysokiej temperatury (a konkretniej przez prażenie w wokach), to:

a) Sencha;

b) Matcha;

c) Kamairicha;

d) Tamaryokucha.

7. Fukamushicha to nazwa herbaty poddawanej działaniu pary wodnej przez:

a) 30-40 sekund;

b) 40-60 sekund;

c) 60-80 sekund;

d) 80 sekund i dłużej.

8. Kultywar krzewu herbacianego najczęściej stosowany do produkcji herbaty w Japonii to:

a) Saemidori;

b) Yabukita;

c) Sayamamidori;

d) Benifuuki.

9. Ok. 42% całości wytworzonej japońskiej zielonej herbaty pochodzi z prefektury:

a) Kagoshima;

b) Kyoto;

c) Fukuoka;

d) Shizuoka.

10. Karigane to specjalne określenie japońskiej zielonej herbaty Kukicha, której łodyżki pochodzą z produkcji:

a) herbaty Sencha;

b) herbaty Matcha;

c) herbaty Gyokuro;

d) herbaty Kabusecha.

11. Sejak to:

a) nazwa koreańskiej herbaty z pierwszego zbioru, który ma miejsce przed 20 kwietnia;

b) nazwa koreańskiej herbaty z drugiego zbioru, który ma miejsce przed 5-6 maja;

c) nazwa koreańskiej herbaty z trzeciego zbioru, który ma miejsce około 20-21 maja;

d) nazwa koreańskiej herbaty z ostatniego czwartego zbioru.

12. Która chińska zielona herbata ma charakterystyczne duże spłaszczone listki w kolorze ciemnozielonym, z wzorem przypominającym wzór odciśniętej tkaniny?

a) Meng Ding Gan Lu;

b) Lu An Gua Pian;

c) Tai Ping Hou Kui;

d) Lu Shan Yun Wu.

13. Keemun, jedna z najbardziej znanych chińskich czerwonych herbat i jedyna czerwona herbata figurująca na liście dziesięciu najsłynniejszych chińskich herbat (w europejskiej nomenklaturze czarna herbata), pochodzi z prowincji:

a) Zhejiang;

b) Anhui;

c) Fujian;

d) Jiangxi.

14. Która z niżej wymienionych herbat nie pochodzi ze słynnego chińskiego rejonu gór Wu Yi?

a) Da Hong Pao;

b) Lapsang Souchong;

c) Shui Jin Gui;

d) Shou Mei.

15. Yan Yun, specyficzny mineralny posmak to cecha charakterystyczna:

a) herbat oolong z rejonu gór Wu Yi;

b) białych herbat z prowincji Fujian;

c) czarnych herbat z prowincji Yunnan;

d) zielonych herbat z prowincji Anhui.

16. Zielona lub czarna herbata wytwarzana z dziko rosnących drzewiastych krzewów herbacianych (rzadkiej odmiany krzewów zwanej pubilimba), które znajdują się w kilku północnych prowincjach Wietnamu, takich jak Yên Bái czy Hà Giang, nazywa się:

a) trà mạn;

b) trà sen;

c) hồng trà;

d) trà Shan Tuyet.

17. Która herbata nie jest produkowana na Tajwanie?

a) Sun Moon Lake Black Tea;

b) Dian Hong Black Tea;

c) Muzha Tie Guan Yin;

d) Alishan Oolong Tea.

18. Czym się różni chińska ceremonia herbaciana gongfu cha od tajwańskiej ceremonii herbacianej?

a) w tajwańskiej ceremonii herbacianej podziwianie aromatu herbaty trwa dłużej;

b) w tajwańskiej ceremonii herbacianej podziwianie aromatu herbaty trwa krócej;

c) w tajwańskiej ceremonii herbacianej nie ma etapu podziwiania aromatu herbaty;

d) nie ma żadnych różnic pomiędzy chińską a tajwańską ceremonią herbacianą.

19. Ile jest zarejestrowanych ogrodów herbacianych w indyjskiej prowincji Darjeeling, która jest znana z produkcji herbat Darjeeling chronionych oznaczeniem geograficznym?

a) 80;

b) 85;

c) 87;

d) 90.

20. Który kraj afrykański nie wytwarza herbaty?

a) Tanzania;

b) Malawi;

c) Botswana;

d) Zimbabwe.

PS1 Przy opracowywaniu testu korzystałam ze swoich poprzednich wpisów oraz stron zalinkowanych na profilu bloga na Facebooku, jak również z dwóch książek: „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely oraz „Course in Tea Sommelier” Sharyn Johnston.

PS2 Klucz odpowiedzi: 1 a (niektóre źródła podają, że utwór ten został napisany w 780 r., ale przeważa wersja, według której miało to miejsce w 760 r., dlatego przyjęłam ją za prawidłową), 2 b, 3 c, 4 b, 5 c, 6 c, 7 d, 8 b, 9 d, 10 c, 11 b, 12 c, 13 b, 14 d, 15 a, 16 d, 17 b, 18 a, 19 c, 20 c.

Różne odsłony herbaty cz. 39 – Rwanda Black Tea i Rwanda Silver Needle Tea, czyli dwie znakomite herbaty z Rwandy

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. “Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam dwie herbaty pochodzące z kolejnego kraju, który raczej nie kojarzy się z herbatą, a mianowicie z Rwandy. Obie herbaty zostały kupione we wrocławskiej Czajowni.

Zanim jednak przejdę do recenzji, napiszę co nieco na temat herbaty w Rwandzie.

Rwanda to niewielki kraj znajdujący się w środkowo-wschodniej Afryce, który graniczy z następującymi państwami: Ugandą (na północy), Tanzanią (na wschodzie), Burundi (na południu) i Demokratyczną Republiką Konga (na zachodzie). Jest on położony na mocno pofałdowanym terenie. To właśnie ze względu na pofałdowanie terenu Rwandę określa się mianem Krainy tysiąca wzgórz (po angielsku: Land of a thousand hills). Kraj ten prawdopodobnie najbardziej kojarzy się z ludobójstwem – niewyobrażalną tragedią, która miała miejsce w 1994 r.

Herbata po raz pierwszy pojawiła się w Rwandzie w 1952 roku i od tego momentu jej znaczenie dla gospodarki tego kraju rośnie. Obecnie jest ona drugim co do wielkości towarem eksportowym, tuż po kawie (niektóre źródła podają, że nawet pierwszym).

W Rwandzie panuje klimat równikowy wilgotny. Obszary uprawy herbaty znajdują się głównie na terenach wyżynnych usytuowanych na wysokości od 1900 do 2500 m n.p.m, gdzie panują idealne warunki, tj.: żyzne gleby wulkaniczne, duże wysokości oraz niższe temperatury (średnio od 16 do 21 stopni Celsjusza) połączone ze sporą ilością opadów i światła słonecznego. Dzięki temu herbatę wytwarza się przez cały rok, przy czym dwa główne sezony produkcji pokrywają się z porą deszczową.

Warto wiedzieć również, że herbatę w Rwandzie uprawia się głównie na dużych plantacjach, które są zarządzane przez fabryki zajmujące się przetwarzaniem herbaty. Trzy największe i najbardziej znane rwandyjskie plantacje herbaty to: Gisovu Tea Estate, Mata Tea Estate oraz Kitabi Tea Estate. Istnieją również spółdzielnie oraz prywatni producenci wytwarzający niewielkie ilości herbaty, którzy następnie sprzedają ją wspomnianym fabrykom.

W Rwandzie produkuje się głównie trzy rodzaje herbat: czarną, białą i zieloną. Większość tych herbat wykorzystuje się wyłącznie do mieszanek herbacianych, co sprawia, że rwandyjskie herbaty są raczej rzadko spotykane na zachodzie.

Wiedząc już co nieco o rwandyjskiej herbacie, mogę przejść do właściwej recenzji.

Obie recenzowane przeze mnie herbaty są owocem współpracy wspomnianej wyżej Czajowni z firmą 3 Mountains. Jej założycielka, Sara Stender, przybyła do Rwandy, kiedy tylko dowiedziała się o ludobójstwie. Ostatecznie w 2009 r. postanowiła tam zamieszkać, a w 2016 r. założyła firmę. Obecnie współpracuje ona z rolnikami, rzemieślnikami i producentami w Rwandzie, sprzedając światowej klasy produkty na rynek północnoamerykański. Jej firma, 3 Mountains, współpracuje również z organizacją społeczną zwaną Africa Healing Exchange (AHE), która ma na celu przede wszystkim zapewnienie wsparcia ofiarom ludobójstwa i ich rodzinom.

Firma 3 Mountains zajmuje się dystrybucją organicznych herbat liściastych z Rwandy, które charakteryzują się najwyższą jakością i są produktem sprawiedliwego handlu (fair trade). W jej ofercie znajdują się cztery rodzaje herbat: biała herbata, herbata Silver Needle, zielona herbata oraz czarna herbata.

Rwanda Black Tea

Rwanda Black Tea to czarna herbata, która została uznana za najlepszą herbatę Rwandy na północnoamerykańskiej konferencji herbacianej, która odbyła się w 2013 r. (2013 North American Tea Conference). Listki tej herbaty pochodzą z krzewów herbacianych rosnących na wysokości od 1700 do 2000 m n.p.m. Są one ręcznie zbierane, a następnie przetwarzane w sposób ortodoksyjny. W procesie produkcji są one m.in. tradycyjnie zwijane na stołach wykonanych ze specjalnie dobranego sezonowanego drewna. Ostatecznie herbata ma postać ciemnobrązowych poskręcanych kawałków z jasnobrązowymi I złotawymi akcentami. Prezentuje się ona następująco:

Napar z tej herbaty ma pomarańczowawy kolor i słodkawy aromat. Wygląda on tak, jak na zdjęciu poniżej:

Smak tego naparu jest słodkawy, orzechowy, a przy tym dość łagodny i pełny (wydaje mi się, że określenie “pełny” bardzo pasuje do tej herbaty). Pozostawia on lekki goryczkowy posmak oraz delikatne uczucie “ściągania” w ustach. Takich doznań nie dostarcza napar z żadnej innej znanej mi czarnej herbaty, nawet ten z czarnych herbat z innego afrykańskiego kraju, a mianowicie Kenii. Co ciekawe, mam wrażenie, że herbata ta nieco wzmaga pragnienie.

Co do sposobu przyrządzania Rwanda Black Tea, to uważam, że najlepiej jest zalać listki wodą tuż po zagotowaniu i parzyć przez 1,5 minuty. Jest to zdecydowanie herbata, która nadaje się do jednokrotnego parzenia.

Rwanda Silver Needle

Rwanda Silver Needle to biała herbata, która powstaje wyłącznie z najmłodszych pączków herbacianych. Pączki te są poddawane działaniu pary wodnej w celu zatrzymania procesu oksydacji, a następnie starannie suszone na powietrzu. Ostatecznie herbata ma postać zielonkawo-srebrzystych lekko poskręcanych igiełek i wygląda następująco:

Napar z tej herbaty ma beżowawy kolor i delikatny kwiatowy zapach. Możecie zobaczyć go na zdjęciu poniżej:

Smak tego naparu jest delikatny, słodkawy, wyraźnie kwiatowy, a przy tym całkowicie pozbawiony goryczy, a sam napar jest przyjemnie “gładki” i jedwabisty. Smak ten kojarzy mi się nieco ze smakiem naparu z chińskich białych herbat, szczególnie Pai Mu Tan, ale trzeba przyznać, że Rwanda Silver Needle ma też swój unikalny charakter. Warto też wiedzieć, że ta herbata ma wyjątkowo dużą zawartość antyoksydantów.

Co do sposobu przyrządzania Rwanda Silver Needle, to uważam, że najlepiej jest zalać pączki wodą o temperaturze około 80 stopni Celsjusza i parzyć przez 1,5 minuty. Te same pączki można wykorzystać nawet czterokrotnie, przy czym przy każdym kolejnym zalaniu dobrze jest wydłużyć czas parzenia o ok. 20-30 sekund.

Warto wiedzieć, że Rwanda Silver Needle doskonale smakuje też wtedy, gdy “zaparzymy” ją na zimno. Smak tego “naparu” jest wyraźnie kwiatowy z akcentami roślinnymi. Kojarzy mi się on ze smakiem wody z górskiego czystego strumienia, którego nurt porwał po drodze trochę kwiatów i trawy ;). Ogólnie rzecz biorąc, “napar” ten jest bardzo przyjemny w smaku i fantastycznie orzeźwia 🙂 Jest to zdecydowanie najsmaczniejszy “napar” z białej herbaty, jaki piłam do tej pory. Co ciekawe, jak podaje strona internetowa firmy 3 Mountains, nosi on nazwę SilverBack Water.

Podsumowując, Rwanda Black Tea i Rwanda Silver Needle to dwie znakomite herbaty pochodzące z Rwandy. Smak naparu z nich jest słodkawy, z tym, że pierwsza jest orzechowa, a druga – kwiatowa. Szczerze mówiąc, te dwie rwandyjskie herbaty smakują mi bardziej niż dwie kenijskie herbaty, które zrecenzowałam na blogu parę miesięcy temu. Są one kolejnym doskonałym przykładem na to, że również kraje będące mniejszymi i mniej znanymi producentami herbaty wytwarzają prawdziwe herbaciane perełki, po które warto sięgać przy nadarzającej się okazji 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

https://www.czajownia.pl/pl/p/Rwanda-Black-Orthodox-Tea/400

https://www.czajownia.pl/pl/p/Rwanda-Silver-Needle-Tea-Srebrna-Igla-/399

https://ratetea.com/region/rwanda/112/

https://www.jetro.go.jp/ext_images/world/africa/seminar_reports/pdf/20121129_Rwanda.pdf

http://www.3mountains.org/teas/

http://www.3mountains.org/about-1/

http://www.3mountains.org/products/rwandan-black-orthodox-tea-16-oz-bag

http://www.3mountains.org/products/silver-needle-tea-16oz-bag

https://www.theguardian.com/global-development/gallery/2010/sep/23/rwanda-tea-industry

https://www.twinings.co.uk/world-of-tea/best-east-african-rwandan-tea

http://fortuneofafrica.com/rwanda/tea/

http://www.rwandatourism.com/things-to-do/tea-plantations

http://www.northern-tea.com/product/rwanda_tea.asp

http://cha-walah.com/page/tea-harvesting-time

https://pl.wikipedia.org/wiki/Rwanda

https://pl.wikipedia.org/wiki/Geografia_Rwandy

Różne odsłony herbaty cz. 36 – Da Hong Pao, czyli iście królewski oolong

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam pewnego chińskiego oolonga, a mianowicie Da Hong Pao. Jest to herbata marki Red Seal Tea Europe, którą dostałam od sklepu Arti Unici (http://artiunici.com/pl/), za co serdecznie dziękuję.

Da Hong Pao - puszka

Da Hong Pao (zwana również Wielką Czerwoną Szatą lub Big Red Robe) to jedna z dziesięciu najsłynniejszych chińskich herbat i najbardziej znany oolong skalny (Rock Tea lub Yan Cha), który pochodzi z gór Wu Yi (Wuyi Shan) położonych w południowo-wschodnich Chinach, a konkretniej na pograniczu prowincji Fujian oraz Jiangxi. Rejon ten został wpisany na listę światowego dziedzictwa kulturowego UNESCO ze względu na różnorodność biologiczną oraz znaczenie kulturowe. W tym miejscu występują idealne warunki do uprawy krzewów herbacianych: gleba wulkaniczna bogata w związki mineralne, stosunkowo niskie temperatury, duża wilgoć, częsta mgła oraz wyjątkowo czyste powietrze, które sprawiają, że napar z herbat pochodzących z tego obszaru ma charakterystyczny „skalny” smak zwany Yan Yun (dosłownie: „rym skalny”).

Przez długi czas na skalnym urwisku gór Wu Yi rosło tylko sześć krzewów herbacianych, z których uzyskiwano liście do produkcji Da Hong Pao. Dopóki nie rozmnożono ich i nie rozpoczęto uprawy tej odmiany na większą skalę, pozyskiwana herbata była niezwykle rzadka i droga (niektóre źródła podają, że jest to najdroższa herbata na świecie). Dla przykładu w 2002 r. 20 gramów Da Hong Pao sprzedano za ok. 23 000 dolarów. Co ciekawe, do tej pory tę herbatę wystawiono na publiczną licytację jedynie trzy razy (kolejno w latach 1998, 2002 i 2004). Najczęściej obdarowywano nią wysoko postawione osoby, np. przywódców religijnych czy głowy państw. Z tym zwyczajem wiąże się pewna anegdota. W 1972 r. Mao Zedong podarował amerykańskiemu prezydentowi Richardowi Nixonowi 50 gramów Da Hong Pao w trakcie jego wizyty w Chinach. Prezydent początkowo poczuł się wręcz urażony, myśląc, że to drobiazg, dopóki ktoś nie uświadomił mu, że ta ilość stanowi połowę rocznych zbiorów tej herbaty ;).

Obecnie ta szóstka macierzystych krzewów herbacianych liczy sobie ponad 350 lat. Wciąż można zobaczyć je rosnące na urwisku, ale od 2005 r. nie pozyskuje się już z nich herbaty. Dzięki rozmnożeniu ich i zasadzeniu sadzonek wokół objętego ochroną obszaru z macierzystymi krzewami Da Hong Pao stała się łatwiej dostępna dla wszystkich w różnych klasach jakościowych (co ciekawe, mimo łatwiejszej dostępności i bardziej przystępnych cen do tej pory tę herbatę raczej rezerwuje się tylko dla wyjątkowych gości). Generalnie zasada jest taka, że im dalej od macierzystych krzewów dany krzew herbaciany się znajduje, tym mniej poszukiwana i ceniona jest herbata z niego pozyskiwana. Istnieje nawet specjalny podział, który pozwala ustalić, z jakiego dokładnie rejonu pochodzi dana herbata:

  • Zheng Yan – herbaty pozyskiwane z krzewów rosnących na obszarze objętym ochroną;

  • Ban Yan – herbaty pozyskiwane z krzewów rosnących przy granicy z obszarem objętym ochroną;

  • Zhou Cha – herbaty pozyskiwane z krzewów rosnących poza obszarem objętym ochroną.

Niestety, na opakowaniu nie ma informacji, z którego dokładniej rejonu herbata pochodzi, ale podejrzewam, że z tego trzeciego obszaru. Ze strony internetowej można wyczytać, że herbata pochodzi z plantacji położonej na wysokości ok. 2000 m n.p.m. w górach Wu Yi.

Tradycja picia Da Hong Pao jest dość długa, bo sięga XVIII wieku. W okresie panowania dynastii Qing tego oolonga nazywano „królem herbat”. Z pochodzeniem nazwy tej herbaty wiąże się kilka legend. Najbardziej znana z nich głosi, że matka cesarza z dynastii Ming po wypiciu naparu z tej herbaty wyzdrowiała, a cesarz w ramach wdzięczności przysłał wielkie czerwone szaty, aby przykryć krzewy.

Da Hong Pao to oolong o znacznym stopniu oksydacji wynoszącym ok. 40-60%. W skład tej herbaty wchodzą pączki wraz z trzema listkami. Zbiory odbywają się dwa razy w roku: wiosną oraz jesienią (moja herbata pochodzi z jesiennego zbioru, który miał miejsce w 2015 r.). Zebrane listki przechodzą przez takie etapy produkcji, jak: więdnięcie, suszenie, oksydacja, zatrzymanie procesu oksydacji, zwijanie, suszenie oraz prażenie. Ostatecznie herbata ta ma postać ciemno- i jasnobrązowych poskręcanych fragmentów o nieregularnym kształcie. Wygląda ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Da Hong Pao - listki

Przy okazji zauważę, że recenzowana przeze mnie herbata jest zapakowana w dziesięć małych złoto-różowych saszetek, które ułatwiają porcjowanie suszu oraz pozwalają zachować jego walory smakowe i zapachowe.

Da Hong Pao - paczuszka

Napar z tej herbaty ma delikatny orzechowo-prażony aromat i pomarańczowawy kolor. Możecie zobaczyć go na zdjęciu poniżej:

Da Hong Pao - napar

Smak naparu bardzo się zmienia w zależności od danego parzenia – pierwsze parzenie jest najmniej smaczne: napar jest jakby wodnisty, ale kolejne parzenia są znacznie przyjemniejsze w odbiorze: w naparze dominują nuty prażone i pieczone, jego smak wywołuje silne skojarzenia ze smakiem skórki świeżo wypieczonego chleba, a każdy łyk pozostawia słodkawy posmak w ustach. Następnie w naparze zaczyna być wyczuwalna lekka goryczka i ostatecznie ten smak przypomina smak orzechów włoskich. Napar jest niesamowicie pełny, a przy tym ”gładki”, wręcz aksamitny.

Co do sposobu przyrządzenia Da Hong Pao, to najlepiej jest zaparzyć ją w gaiwanie metodą gongfu cha, czyli dużą ilość listków i pączków zalać niewielką ilością wody o temperaturze ok. 95 stopni (czyli tuż po zagotowaniu), a następnie wykonać następujące parzenia: budzenie herbaty (zalanie suszu wrzątkiem i szybkie odlanie wody), pierwsze parzenie trwające 15 sekund, a każde kolejne wydłużone o ok. 5-10 sekund, przy czym dwa ostatnie znacznie dłuższe od poprzednich, tj. nawet o półtorej minuty. Te same listki i pączki można wykorzystać nawet sześciokrotnie. Przyznam szczerze, że przyrządziłam tę herbatę również metodą zachodnią, tj. zalałam mniejszą ilość suszu w kubku większą ilością wody tuż po zagotowaniu i parzyłam przez ok. minutę. Tak zaparzona Da Hong Pao daje podobny efekt jak przy parzeniu metodą gongfu cha, tylko tyle, że w ten sposób można uzyskać tylko dwa parzenia. Wniosek z tych eksperymentów jest taki, że tę herbatę zdecydowanie warto przyrządzać metodą gongfu cha, bo jest wtedy bardziej wydajna.

Na koniec warto wiedzieć, że przechowywanie przez długi czas pozytywnie wpływa na Da Hong Pao – dzięki temu herbata zyskuje lepsze walory smakowe oraz właściwości zdrowotne.

Podsumowując, Da Hong Pao to wyjątkowy oolong dający napar o orzechowo-prażonym aromacie i o smaku, który zmienia się z każdym parzeniem, zahaczając o nuty prażone i pieczone kojarzące się ze świeżo wypieczonym chlebem oraz akcenty orzecha włoskiego. Uważam, że jest to jedna z tych herbat, które koniecznie trzeba wypróbować, będąc miłośnikiem herbaty, niezależnie od preferencji smakowych. Da Hong Pao świetnie ilustruje, jak bardzo bogaty i złożony smak mogą mieć oolongi. Ja osobiście bardzo lubię tę herbatę i chętnie sięgam po nią. Polecam 🙂

Pozdrawiam 😉

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z książki pt. „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely oraz następujących źródeł internetowych:

http://artiunici.com/pl/oolong/34-da-hong-pao.html

http://blog.artiunici.com/2016/12/15/mistrz-herbaty-skalnej/

http://morzeherbaty.pl/2010/02/da-hong-pao/

https://madteaclub.com/wuyi-oolong-tea/

https://eherbata.pl/da-hong-pao-284.html

http://www.fiveoclock.eu/kawa/products/china-da-hong-pao-bio-2312.html

http://nextshark.com/da-hong-pao-chinese-tea/

http://www.tealegends.com/da-hong-pao-great-red-robe-oolong/

https://www.harney.com/products/wuyi-da-hong-pao

http://www.curioustea.com/tea/oolong-tea/da-hong-pao-big-red-robe/

http://www.adagio.com/masters/wuyi_da_hong_pao.html

https://www.teaspring.com/Da-Hong-Pao.asp

https://teatrekker.com/product/da-hong-pao-clear-fragrant/

http://www.teavivre.com/da-hong-pao-oolong/

http://highland-green.blogspot.com/2006/11/famous-five-rock-teas-in-wuyi-mountain.html

https://sevencups.com/learn-about-tea/famous-chinese-tea/about-wu-yi-yan-cha/

https://en.wikipedia.org/wiki/Da_Hong_Pao

https://www.teachat.com/viewtopic.php?f=3&t=14484

Różne odsłony herbaty cz. 35 – Keemun Mao Feng, czyli smaczna chińska czarna herbata

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam pewną chińską czarną herbatę, a mianowicie Keemun Mao Feng, która została kupiona w sklepie TheTea.Keemun - opakowanie

Keemun (znana również jako Qimen lub Qimen Hong Cha) to najbardziej znana chińska czarna herbata. Jest to jedyna czarna herbata, która figuruje na liście dziesięciu najsłynniejszych chińskich herbat. Pochodzi ona z prowincji Anhui położonej we wschodnich Chinach, a konkretniej z rejonu usytuowanego niedaleko miasta Huangshan i gór Huangshan w powiecie Qimen. Na obszarze tym występują warunki sprzyjające uprawie herbaty: niskie temperatury, obfite opady oraz częsta mgła, co przekłada się na specyficzny słodkawy aromat i smak suszu. Keemun to dawna pisownia nazwy Qimen, która przyjęła się na zachodzie. Historia tej herbaty jest stosunkowo krótka, bo sięga 1875 r., kiedy to po raz pierwszy zastosowano metody produkcji przejęte od rolników z prowincji Fujian. Keemun szybko zyskał popularność na zachodzie, szczególnie w Anglii. Niektóre odmiany tej herbaty były i wciąż są składnikiem różnych mieszanek herbacianych, m.in. słynnej English Breakfast.

Keemun Mao Feng jest rzadką odmianą herbaty Keemun. Wytwarza się ją ręcznie z tego samego kultywaru krzewu herbacianego co inną słynną herbatę pochodzącą z tego samego rejonu co Keemun, a mianowicie zieloną herbatę Huangshan Mao Feng. W jej skład wchodzą dwa listki krzewu herbacianego wraz z pączkiem, które są zachowane w całości. Zbiory trwają bardzo krótko, bo tylko od ośmiu do dziesięciu dni w roku. Mają one miejsce na przełomie kwietnia i maja (moja herbata pochodzi ze zbioru z drugiej połowy kwietnia 2016 r.). Następnie zebrane listki i pączki poddaje się takim procesom produkcji, jak: więdnięcie (które trwa od trzech do czterech godzin), zwijanie, oksydacja (trwająca od 2 do 3 godzin) oraz suszenie. To właśnie przedłużone etapy więdnięcia i oksydacji stanowią cechę charakterystyczną wszystkich odmian Keemuna (oraz ogólnie chińskich czarnych herbat). Taki sposób traktowania listków i pączków przekłada się na bardziej intensywny aromat i słodszy smak naparu, niemalże pozbawiony goryczy. Ostatecznie herbata ma postać lekko poskręcanych fragmentów w ciemnobrązowym kolorze z jasnobrązowymi akcentami. Kształt suszu przypomina kształt suszu wspomnianej już Huangshan Mao Feng. Prezentuje się ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Keemun - listki

Listki i pączki Keemuna wydzielają intensywny owocowy zapach.

Napar z tej herbaty ma delikatny owocowy aromat i bursztynowy kolor. Wygląda on następująco:

Keemun - napar

Po wypiciu łyka w smaku dominują akcenty kakaowe. Wyczuwalne są również delikatne nuty owocowe, które majaczą gdzieś w tle. Co istotne, napar jest całkowicie pozbawiony goryczy. Poza tym pozostawia on przyjemny, słodkawy posmak w ustach.

Co do sposobu przygotowania herbaty Keemun Mao Feng, to myślę, że najlepiej jest zalać listki i pączki wodą o temperaturze ok. 95 stopni (czyli tuż po zagotowaniu) i parzyć przez 2,5 minuty. Te same listki i pączki można wykorzystać dwukrotnie (co jest dość niespotykane w przypadku czarnej herbaty), przy czym przy drugim parzeniu dobrze jest wydłużyć czas o ok. 30 sekund. W naparze z drugiego parzenia nuty owocowe wysuwają się na pierwszy plan, a akcenty kakaowe chowają się w tle. Warto wiedzieć, że Keemun Mao Feng daje bardzo ciekawy efekt po „zaparzeniu” na zimno – „napar” jest intensywnie kwiatowo-miodowy, a przy tym zupełnie pozbawiony goryczy, co sprawia, że jest przyjemny w smaku i doskonale orzeźwia. Szczerze mówiąc, „napar” na zimno przyrządzony z herbaty Keemun to najsmaczniejszy „napar” tego typu, jaki piłam do tej pory.

cold brew z Keemuna

Na koniec warto zauważyć, że herbata Keemun Mao Feng jest jedną z czterech najbardziej znanych odmian, która wyróżnia się wcześniejszym terminem zbiorów oraz składem (dwa listki wraz z pączkiem), co przekłada się na słodszy i delikatniejszy smak naparu. Pozostałe trzy odmiany tej herbaty to: Keemun Hao Ya, Keemun Congou oraz Keemun Xin Ya. Keemun Hao Ya to najpopularniejsza odmiana herbaty Keemun, która składa się głównie z listków i charakteryzuje się mocniejszym smakiem. Występuje ona w dwóch kategoriach: Hao Ya A i Hao Ya B (ten podział jest stosowany tylko na zachodzie). W składzie herbaty Keemun Hao Ya A znajduje się więcej tipsów niż w kategorii B, co sprawia, że herbata tej pierwszej kategorii jest ceniona bardziej niż tej drugiej. Tę odmianę herbaty wytwarza się podobnie jak indyjskie herbaty produkowane przy użyciu metody tradycyjnej. Ostatecznie susz składa się z drobnych kawałeczków o długości ok. 1 cm. Keemun Congou (zwana również Keemun Gongfu) to odmiana specjalnie dostosowana do ceremonii gongfu. Z kolei Keemun Xin Ya składa się z najmłodszych pączków, co sprawia, że jej smak jest najmniej gorzki. Ponadto można spotkać się jeszcze z nazwą Hubei Keemun. Tym mianem określa się herbatę podobną do oryginalnej herbaty Keemun z prowincji Anhui, którą produkuje się w sąsiedniej prowincji Hubei.

Podsumowując, Keemun Mao Feng to intrygująca chińska czarna herbata dająca napar o owocowym aromacie i charakterystycznym kakaowo-owocowym smaku. Nie znam żadnej innej herbaty, która dawałaby tak intensywnie kakaowy napar i tak przyjemne doznania smakowe po „zaparzeniu” jej na zimno 😉 Jest to absolutnie obowiązkowa pozycja na liście herbat do wypróbowania każdego miłośnika czarnej herbaty. Polecam serdecznie 🙂 Ja na pewno będę wracać do tej herbaty regularnie.

Pozdrawiam 🙂

PS Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z książki pt. „Tea: A User’s Guide” Tony’ego Gebely oraz z następujących źródeł internetowych:

http://thetea.pl/produkt/2016-keemun-mao-feng/

http://ratetea.com/style/keemun/30/

http://ratetea.com/style/keemun-mao-feng/98/

https://www.teaspring.com/Keemun-Mao-Feng.asp

http://www.teavivre.com/keemum-maofeng-black-tea/

http://www.teavivre.com/info/guide-to-choose-high-quality-keemun-black-tea/

http://www.teavivre.com/info/how-to-brew-keemun-black-tea/

https://www.teaguardian.com/quality-varieties/tea-varieties/qimen-maofeng-keemun-black-tea/

http://www.letsdrinktea.com/types-of-tea/black-tea/keemun-tea/

https://en.wikipedia.org/wiki/Keemun

http://theteadetective.com/ChinasKeemunBlackTeas.html

http://theteadetective.com/ChinasBlackTeasMade.html

https://www.siam-teas.com/product/spring-keemun-hao-ya-black-tea/

Ciekawe anglojęzyczne blogi o herbacie

Na blogu pojawił się już wpis o moich ulubionych polskojęzycznych blogach o herbacie (http://mycupofgreentea.blog.pl/2016/03/24/moje-ulubione-blogi-o-herbacie/), więc teraz przyszedł czas na zestawienie interesujących anglojęzycznych stron tego typu. Oto ta lista wraz z krótkim opisem danego bloga:

1. Thirsty for Tea (http://www.thirstyfortea.com/) – na swoim blogu Bonnie zamieszcza głównie najróżniejsze przepisy z wykorzystaniem herbaty nie tylko na ciasta i ciasteczka, ale też np. na dania obiadowe. Bardzo podobał mi się jej przepis na Borichę, czyli koreańską herbatkę z prażonego jęczmienia; muszę go kiedyś wypróbować (http://www.thirstyfortea.com/recipes/korean-barley-tea/);

2. My Japanese Green Tea (http://www.myjapanesegreentea.com/) – blog Ricardo (który jest z wykształcenia japonistą) jest poświęcony wyłącznie tematyce japońskiej herbaty. Można na nim znaleźć m.in. recenzje herbat z Japonii i książek o herbacie, wpisy zawierające porady i ciekawostki dotyczące japońskiej herbaty oraz sposobów jej przyrządzania;

3. The Tea Cup of Life (http://theteacupoflife.com/) – na swoim blogu Lu Ann zamieszcza różnorodne wpisy, takie jak: recenzje herbat, krótkie wywiady z innymi blogerami herbacianymi, przeglądy wpisów na innych anglojęzycznych blogach z danego miesiąca (coś podobnego do cotygodniowego cyklu pt. „Co ja parzę” autorstwa Ani z Piewców Teiny), przepisy kulinarne z użyciem herbaty czy herbaciane poradniki oraz przewodniki, np. przewodnik po tradycyjnych akcesoriach do Matchy wraz z propozycjami ich zastąpienia w kuchni (http://theteacupoflife.com/2016/11/traditional-and-non-traditional-matcha-tools-guide.html) czy poradnik, jak rozpoznać Matchę dobrej jakości wraz z analizą czterech wybranych herbat (http://theteacupoflife.com/2015/03/a-matcha-comparison-do-you-know-what.html);

4. Tea For Me Please (http://www.teaformeplease.com/) – ten blog jest nieco podobny do bloga o nazwie The Tea Cup of Life. Można na nim przeczytać m.in. cotygodniowe przeglądy wpisów z innych anglojęzycznych blogów herbacianych, wpisy informacyjne na temat wybranego zagadnienia związanego z herbatą, np. wpis o różnicach między dwoma podstawowymi rodzajami puerhów (http://www.teaformeplease.com/2016/08/raw-puerh-vs-cooked-puerh.html), recenzje herbat czy książek o herbacie czy rozmaite poradniki herbaciane, np. wpis o tym, jak stać się lepszym degustatorem herbaty (http://www.teaformeplease.com/2016/09/how-to-train-your-palate-for-tea.html);

5. The Lovely Tea Cup (https://thelovelyteacup.com/) – na tym blogu można znaleźć przede wszystkim rozmaite przepisy na napoje/potrawy z użyciem herbaty czy kosmetyki, poradniki i krótkie wpisy informacyjne o wybranym gatunku herbat;

6. Tching (http://www.tching.com/) – wpisy zamieszczane na tym blogu są bardzo różnorodne: od recenzji herbat przez przegląd herbat z danego kraju, np. przegląd herbat w Tajlandii (http://www.tching.com/2016/10/thai-teas-tea-thailand/), po poradniki, np. jak zrobić własną domową kombuczę (http://www.tching.com/2016/07/making-homemade-kombucha/), czy wpisy poświęcone wybranemu zagadnieniu związanemu z herbatą;

7. Teatropolitan (https://teatropolitan.wordpress.com/) – to blog, na którym znajdują się przede wszystkim wpisy o nowinkach herbacianych, szczególnie akcesoriach do herbaty, czy ciekawostkach związanych z herbatą, np. reklamy o herbacie, ale też m.in. krótkie przewodniki po herbatach z danego kraju czy relacje z pobytu w herbaciarniach czy sklepach z herbatą, np. relacja z pobytu w jednej z warszawskich herbaciarni zwanej Same Fusy (https://teatropolitan.wordpress.com/tag/same-fusy/). Niestety, wszystko wskazuje na to, że blog został porzucony, bo ostatni wpis pochodzi z września 2012 r., ale może kiedyś jego autorzy zdecydują się na reaktywację ;);

8. The Guide to Puerh Tea (http://theguidetopuerhtea.blogspot.com/) – to blog poświęcony wyłącznie herbatom puerh. Można na nim przeczytać głównie recenzje puerhów oraz ciekawostki czy poradniki dotyczące tego rodzaju herbat. Co prawda osobiście nie przepadam za nimi, ale za każdym razem, gdy odwiedzam tego bloga, nie mogę się nadziwić, jak różnorodny jest świat puerhów :).

Może znacie jeszcze jakieś interesujące anglojęzyczne blogi o herbacie? Jeżeli tak, to dajcie znać w komentarzu :).

Pozdrawiam 🙂