Warszawski Kolektyw Herbaciany

Jeżeli śledzicie stronę mojego bloga na Facebooku, zapewne zauważyliście, że w swoich postach często wspominam o Warszawskim Kolektywie Herbacianym, przede wszystkim zamieszczam informacje o organizowanych wydarzeniach i krótkie relacje z nich. Dlatego też postanowiłam, że w dzisiejszym wpisie opowiem Wam co nieco o Kolektywie, bo myślę, że warto mieć orientację w temacie :).

Zacznę krótko od kulis powstania Kolektywu. Wszystko zaczęło się od spotkania w koreańskiej restauracji ONGGI, które odbyło się dokładnie 15 grudnia zeszłego roku z okazji Międzynarodowego Święta Herbaty. Wzięło w nim udział kilku herbaciarzy, m.in. Jola prowadząca bloga Herbaciany notes, Łukasz prowadzący bloga Dado – moja droga herbaty, Ewa prowadząca bloga Herbatniczek oraz Robert zwany również Sayamą, dość znana osoba w świecie herbacianym. Świetnie spędziliśmy ze sobą czas, więc pojawiła się nieśmiała propozycja kontynuacji spotkań. Na początku kolejnego roku spotkaliśmy się w różnym składzie jeszcze cztery razy: na spotkaniu noworocznym w ONGGI 6 stycznia, spotkaniu z panem Shibamoto w ONGGI 23 stycznia, spotkaniu poświęconym japońskiej ceremonii herbacianej w Ambasadzie Japonii 9 lutego i na chińskim nocnym targu w Muzeum Etnograficznym 27 lutego. Niedługo potem Robert wyjechał, pozostawiając nam sporo herbat do wypróbowania, a my czuliśmy coraz większą potrzebę, żeby spotykać się w miarę regularnie przy herbacie :). Ostatecznie 22 marca zebraliśmy się po raz pierwszy w celach organizacyjnych jako Kolektyw, więc myślę, że można by tę datę uznać jako umowną datę powstania. Tego dnia w spotkaniu wzięło udział sześć osób: ja, wspomniani już wcześniej Jola i Łukasz, Piotrek (matematyk), Aneta (artystka ceramiczka) oraz Patryk (barista będący miłośnikiem zarówno kawy, jak i herbaty), które zostały uznane za założycieli Kolektywu ;). Niedługo potem założyliśmy również stronę Kolektywu na Facebooku (https://www.facebook.com/warszawskikolektywherbaciany/?fref=ts) i powoli zaczęliśmy działać :).

Od tego momentu sporo się zmieniło – mamy za sobą wiele ciekawych doświadczeń nabytych na spotkaniach z różnymi osobami związanymi z herbatą oraz mnóstwo wypitych czarek. Do tej pory wzięliśmy udział w wielu spotkaniach zarówno zamkniętych, jak i otwartych, które sami zorganizowaliśmy lub w których mieliśmy okazję uczestniczyć. Były wśród nich m.in. takie wydarzenia, jak: spotkanie plenerowe przy herbatach wietnamskich w Parku Krasińskich, warsztaty ceramiczne zorganizowane przez Anetę w jej domu w Podkowie Leśnej oraz takie spotkania w ONGGI, jak: spotkanie przy pu-erhach i herbatach japońskich od Roberta, spotkanie przy herbatach japońskich z gościnnym udziałem państwa Bohdziewicz, małżeństwa podróżników po Japonii, trzy spotkania z gościnnym udziałem dwóch pań z Korei, absolwentek szkoły herbacianej, dwa spotkania z gościnnym udziałem pana Shibamoto, plantatora z Makinohary z japońskiej prefektury Shizuoka, czy spotkanie przy unikatowych herbatach z Laosu, Tajwanu, Chin i Japonii przywiezionych  przez Roberta. Ponadto część Kolektywu wzięła udział w tegorocznym Święcie herbaty w Cieszynie.

Wszystkie te wydarzenia były bardzo udane, ale przyznam szczerze, że najbardziej zapadły mi w pamięć spotkania z naszymi zagranicznymi gośćmi. Na pierwszym spotkaniu z panem Shibamoto, które odbyło się w styczniu, po raz pierwszy miałam okazję posłuchać osoby, która zajmuje się produkcją herbaty na co dzień, oraz wypróbować wytwarzanych przez nią herbat. Pamiętam, że podczas tego wydarzenia pan Shibamoto poczęstował nas naparem z Kamairichy, japońskiej zielonej herbaty prażonej na patelni, która jest jego specjalnością. Smak tego naparu był fantastyczny, jakże odmienny od innych znanych mi wtedy zielonych herbat. Zrobił na mnie ogromne wrażenie :).

W dalszej kolejności były trzy spotkania z paniami z Korei. Na pierwszym z nich, które miało miejsce w ONGGI, pani Park oraz pani Camilla opowiedziały nam trochę o koreańskich herbatach, pokazały, jak je zaparzać oraz poczęstowały nas naparami, m.in. z Woojeona. Ten Woojeon był po prostu przepyszny, intensywnie roślinno-maślany :). Niestety, ta herbata nie załapała się na zdjęcie, więc zamieszczę inne 😉

spotkanie z Pania Pak i Kamila3

Na kolejnym spotkaniu, które miało miejsce w ramach Festiwalu Otwartych Ogrodów w Podkowie Leśnej, wspomniane wyżej panie parzyły herbaty, które my sami im dostarczyliśmy, m.in. herbaty ze sklepu TheTea.

otwarte ogrody w podkowie1

Z kolei na ostatnim spotkaniu pani Park odpowiedziała na nasze pytania dotyczące koreańskiej ceremonii oraz tradycji herbacianej i zaparzyła nam kilka swoich herbat. Wśród nich była prawdziwa ciekawostka herbaciana, a mianowicie Paryocha naturalnie aromatyzowana cytronem, takim azjatyckim cytrusem, którą pani Park wytwarza na swoje własne potrzeby. Napar z tej herbaty miał naturalny, intensywnie cytrusowy smak :). Była to zdecydowanie najsmaczniejsza herbata aromatyzowana, jaką kiedykolwiek piłam, a muszę zaznaczyć, że jestem dość wybredna, jeżeli chodzi o tego typu herbaty ;).

spotkanie z Pania Pak9

spotkanie z Pania Pak11

spotkanie z Pania Pak6

Z kolei na drugim spotkaniu z panem Shibamoto mieliśmy okazję nie tylko posłuchać o metodach produkcji herbat, popróbować wytworzonych przez niego herbat, np. oolongów o różnym stopniu oksydacji, ale też przyrządzić napar pod jego nadzorem :). Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak przygotowywałam napar z jednej z herbat pod czujnym okiem naszego japońskiego gościa.

spotkanie z panem shibamoto 14

Jakie odnoszę korzyści z działania w Kolektywie, szczególnie z uczestnictwa w jego spotkaniach? Ogromne :). Myślę, że można by je podzielić na trzy główne rodzaje:

  1. Możliwość degustowania herbaty w towarzystwie innych miłośników herbaty, a co się z tym wiąże możliwość skonfrontowania swoich doznań smakowych, zapachowych i wizualnych dostarczanych przez napar;
  2. Możliwość wypróbowywania unikatowych i trudno dostępnych herbat, które najczęściej można kupić tylko na miejscu w danym azjatyckim kraju;
  3. Możliwość uczestniczenia w spotkaniach z ludźmi związanymi zawodowo z herbatą, takimi jak właśnie pan Shibamoto czy panie z Korei. W normalnych okolicznościach spotkanie się z tym osobami byłoby praktycznie niemożliwe, a nawet gdyby jakimś cudem się udało, to dzieliłaby nas bariera językowa, bo nasi azjatyccy goście nie znają za dobrze angielskiego. Na szczęście mamy pod ręką tłumacza japońskiego (Roberta) i koreańskiego (Łukasza), więc komunikowanie się nie stanowiło najmniejszego problemu 😉

To wszystko sprawia, że wszelkie spotkania Kolektywu są niezwykle rozwijające i wzbogacające. Ciężko byłoby zdobyć takie doświadczenie czy nabyć taką wiedzę z jakiejkolwiek książki czy jakiegokolwiek artykułu.

Przyznam szczerze, że powstanie i działanie Kolektywu to jedna z najlepszych rzeczy, jaka się trafiła od czasu rozwinięcia się mojej pasji herbacianej. Oby udanym i ciekawym spotkaniom przy herbacie nigdy nie było końca :).

Pozdrawiam oraz serdecznie zapraszam do śledzenia strony Kolektywu na Facebooku i do uczestnictwa w spotkaniach Kolektywu 🙂

Polecane sklepy z herbatą cz. 2

W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam listę polecanych polskich sklepów z herbatą. Ponad dwa lata temu zamieściłam podobny wpis, ale jako że mam teraz znacznie większą wiedzę i bogatsze doświadczenie herbaciane niż wtedy, postanowiłam, że zaktualizuję tę listę ;). Oto ona (kolejność pozycji jest przypadkowa):

  1. Czajownia (https://www.czajownia.pl/) – sklep internetowy z siedzibą we Wrocławiu (istnieje również Czajownia w Krakowie), który oferuje spory wybór rozmaitych herbat, w tym rzadkich, np. wietnamskich czy gruzińskich. Próbowałam już kilka herbat z tego sklepu, np. zrecenzowaną już wcześniej chińską żółtą herbatę Meng Ding Huang Ya, która była rewelacyjna :);
  2. TheTea (thetea.pl) – sklep internetowy z siedzibą w Łasku koło Łodzi, w którym znajdziemy ofertę wybranych, raczej trudno dostępnych herbat, takich jak np. opisane wcześniej na blogu wietnamskie herbaty Suoi Giang Wild Green Tea i Suoi Giang Wild White Tea, czy limitowana edycja herbaty Darjeeling z ogrodu Gopaldhara, której miałam okazję spróbować dzięki Łukaszowi prowadzącemu bloga Herbaciane szlaki :). Herbaty z tego sklepu można też kupić mniej więcej co dwa tygodnie w Fortecy Kręglickich w Warszawie (jeżeli chcielibyście wiedzieć, kiedy dokładnie można tam spotkać Wojtka, właściciela sklepu, śledźcie uważnie stronę TheTea na Facebooku ;));
  3. Onecupoftea (http://agataozarowska.pl/herbata/) – sklep internetowy, w którym można kupić unikatowe nepalskie herbaty z plantacji Guranse. Miałam okazję spróbować dwóch herbat z zeszłorocznych zbiorów: czarnej Gold Buds i zielonej Hand Rolled Floral. Obie były przepyszne :). Nie mogę się doczekać, aż herbaty z tegorocznego zbioru pojawią się w ofercie ;);
  4. eherbata (https://eherbata.pl/) – sklep internetowy z siedzibą w Krakowie, w którym można znaleźć bogatą ofertę różnych herbat, również tych trudno dostępnych. Z kilku herbat z tego miejsca, które piłam do tej pory, najbardziej przypadła mi do gustu wietnamska zielona herbata o nazwie Che Thai Nguyen, którą jakiś czas temu zrecenzowałam na blogu;
  5. Czas na herbatę (http://www.czasnaherbate.net/) – to jedyny sieciowy sklep, który znalazł się w niniejszym zestawieniu. Co prawda w jego ofercie dominują rozmaite mieszanki herbat z dodatkami, za którymi generalnie nie przepadam, ale można w nim znaleźć prawdziwe herbaciane perełki, takie jak ostatnio opisane chińskie herbaty, tj. Snow Dragon i White Monkey;
  6. Čajografia (czajografia.pl) – to sklep internetowy, który specjalizuje się w rzadkich herbatach, m.in. z Nepalu. Miałam okazję wypróbować nepalskiego oolonga o nazwie Black Yeti Sandakphu T.P. i muszę przyznać, że był całkiem ciekawy. Z tego, co wiem, to herbaty z tego sklepu można kupić mniej więcej co dwa tygodnie w Fortecy Kręglickich w Warszawie, podobnie jak herbaty z TheTea. Niestety, od pewnego czasu podana strona internetowa nie działa, a na stronie sklepu na Facebooku aktywność jest praktycznie zerowa, więc nie mam pewności, czy Čajografia właściwie jeszcze istnieje.

Pozdrawiam 🙂

„Zapiski o herbacie” Roberta Tomczyka – recenzja książki o herbacie

Dzisiejszy wpis będzie recenzją książki pt. „Zapiski o herbacie” Roberta Tomczyka, która została wydana przez nieistniejące już Wydawnictwo Fu Kang. Zanim kupiłam ją, słyszałam, że to najlepsza polskojęzyczna pozycja o herbacie, wręcz obowiązkowa dla każdego miłośnika herbaty. Zachęcona wyjątkowo pozytywnymi opiniami rozpoczęłam poszukiwania ofert jej kupna w internecie. Niestety, okazało się, że ze względu na wyczerpany nakład książka ta jest prawie niedostępna. Można ją kupić okazyjnie na portalach aukcyjnych typu Allegro. Kiedy dowiedziałam się, że Robert (którego miałam przyjemność poznać osobiście na jednym ze spotkań w koreańskiej restauracji ONGGI w Warszawie) ma jeszcze parę egzemplarzy na sprzedaż, ucieszyłam się i bez wahania skorzystałam z okazji, a następnie przystąpiłam do lektury.

Zapiski o herbacie - książka

Książka pt. „Zapiski o herbacie” składa się ze wstępu o tytule „Od autora”, dwóch głównych części, tj. części I zatytułowanej „Tajemnice herbacianych liści: Wiadomości ogólne o krzewie” i części II zatytułowanej „Herbaty krajów Dalekiego Wschodu” oraz krótkiej bibliografii. Część I, która liczy 42 strony, zawiera informacje m.in. o pochodzeniu krzewu herbacianego, składzie chemicznym liści herbacianych, działaniu naparu z herbaty na organizm, klasyfikacji herbat (ze szczególnym uwzględnieniem chińskiej nomenklatury) wraz z omówieniem procesu produkcji, sposobach oceniania jakości herbaty, jak również metodach dodatkowej obróbki herbaty, takich jak aromatyzowanie, prasowanie oraz sporządzanie mieszanek. Można w niej znaleźć również ogólne porady dotyczące przyrządzania i podawania różnych rodzajów herbat (w tym porady pochodzące ze „Świętej księgi herbaty” autorstwa Lu Yu).

Z kolei część II jest znacznie obszerniejsza, bo liczy aż 100 stron. Rozpoczyna się ona od rozdziału poświęconego trzem najważniejszym postaciom dla chińskiej kultury herbacianej, tzn. cesarzowi Shen Nongowi, Lu Yu i profesorowi Chen Chuanowi. Kolejne rozdziały są właściwie przewodnikami po herbatach i tradycjach herbacianych poszczególnych krajów Dalekiego Wschodu, tj. kolejno Chin, Wietnamu, Korei i krajów zachodnich, a konkretniej po historii herbaty w danym kraju, akcesoriach, ceremoniach i tradycjach herbacianych, jak również gatunkach charakterystycznych dla danego kraju czy najważniejszych rejonach uprawy herbaty. Pierwszy rozdział poświęcony Chinom jest najdłuższy i najbardziej szczegółowy, a ostatni rozdział o krajach zachodnich jest najkrótszy i najbardziej ogólny.

Całość książki jest uzupełniona podpisanymi zdjęciami herbat, akcesoriów, miejsc uprawy herbaty czy tubylców przy herbacie. Pochodzą one z prywatnej kolekcji autora, którą zgromadził przez ponad 15 lat podczas podróży po krajach Dalekiego Wschodu (w latach 1993-2008).

Główną zaletą tej pozycji jest mnogość oraz różnorodność informacji i ciekawostek o herbacie i kulturze herbacianej w krajach Dalekiego Wschodu, jak również porad dotyczących przyrządzania i podawania różnych rodzajów i gatunków herbaty. Dzięki niej dowiedziałam się na przykład, że za czasów panowania chińskiej dynastii Tang herbatę spożywano w formie zupy (czyli wywaru) z dodatkiem takich składników jak sól czy cebula, a nie naparu. Co prawda wcześniej po lekturze innych źródeł wiedziałam, że w przeszłości konsumowano herbatę w inny sposób niż ten znany nam dzisiaj, ale nie byłam świadoma, że tak właśnie to wyglądało. Przyznam szczerze, że bardzo cenię sobie podrozdział o Tajwanie oraz rozdziały poświęcone Wietnamowi i Korei, ponieważ przeważająca większość polskojęzycznych pozycji o herbacie koncentruje się na krajach będących większymi i bardziej znanymi producentami herbaty, czyli Chinach (przy czym Tajwan jest najczęściej tylko wspominany), Japonii i Indiach, przez co obszar wiedzy o herbacie i tradycjach herbacianych w krajach będących mniejszymi i mniej znanymi producentami herbaty jest zaniedbany. Co więcej, szczególnie podobały mi się przewodniki po najbardziej charakterystycznych herbatach w danym kraju, zwłaszcza dość szczegółowa klasyfikacja chińskich herbat wraz z krótką instrukcją parzenia wybranych gatunków.

Co ważne, pozycja pt. „Zapiski o herbacie” została napisana przez osobę, która ma rozległą wiedzę o herbacie i ogromne doświadczenie w tym zakresie dzięki ukończeniu japońskiej szkoły sztuki herbacianej oraz wieloletnim podróżom po krajach Dalekiego Wschodu w celu zgłębiania tradycji i kultury herbacianej tych miejsc. Dlatego też bez wątpienia to opracowanie jest rzetelnym źródłem wiedzy.

Ponadto warto zauważyć, że książka ta prezentuje temat herbaty od podstaw, co oznacza, że zarówno początkujący, jak i bardziej zaawansowani miłośnicy tego naparu mogą z niej skorzystać – ci pierwsi mogą mieć większe ogólne pojęcie o herbacie, a ci drudzy mogą uzupełnić i uporządkować swoją bardziej zaawansowaną wiedzę.

Książka pt. „Zapiski o herbacie” Roberta Tomczyka ma jednak kilka niewielkich wad. Pierwsza z nich to drobne błędy językowe, przede wszystkim literówki, np. „Camelnensis” zamiast „Camellia sinensis” (strona 11), „metoda CTC (C-crush, T-tear, C-crul)” zamiast „metoda CTC (C-crush, T-tear, C-curl)” (strona 25), „prowincja Gunagxi” zamiast „prowincja Guangxi”, „Baiahao Oolong” zamiast „Baihao Oolong” (strona 103) czy „krzew yutakmidori” zamiast „krzew yutakamidori” (strona 127). Nie stanowią one żadnego problemu dla osób bardziej obeznanych w temacie, ponieważ doskonale wiedzą, jaka jest poprawna wersja danej nazwy. Jednak w przypadku osób, które dopiero rozpoczęły swoją przygodę z herbatą, mogą one nieco utrudniać prawidłowy odbiór przekazywanych treści.

Drugą wadą jest przedstawienie danego tematu w niektórych fragmentach zbyt powierzchownie, „po łebkach”. Na przykład na stronie 94 w części dotyczącej chińskiej herbaty o nazwie Xiao Zhong Hong Cha, znanej u nas jako Lapsang Souchong, znajduje się następująca wzmianka o pewnej odmianie tej herbaty: „Inną herbatą należącą do grupy Xiao Zhong Hong Cha jest Tarry Souchong”. W tym fragmencie brakowało mi chociażby zdania, które wyjaśniałoby, czym właściwie różni się Tarry Souchong od Lapsang Souchong.

Trzecią niedoskonałością jest fakt, że dwa fragmenty książki (a konkretniej na stronie 50 przy zdjęciu i na stronie 90 w części zatytułowanej „Herbaty oolong”) zostały ucięte w druku, przez co niestety ciężko złożyć je w logiczną i spójną całość z pozostałą częścią tekstu.

Czwartym mankamentem jest wspomniana we wstępie mocno ograniczona dostępność książki.

Podsumowując, „Zapiski o herbacie” autorstwa Roberta Tomczyka to wyjątkowa i niezwykle wartościowa pozycja, która stanowi obszerne kompendium wiedzy o herbacie w krajach Dalekiego Wschodu. Całkowicie zgadzam się ze stwierdzeniem, które przytoczyłam we wstępie tej recenzji – każdy miłośnik herbaty, niezależnie od stopnia zaawansowania swojej wiedzy, powinien przeczytać ją, bo jest to najlepsza znana mi polskojęzyczna książka na ten temat. Najlepiej mieć ją na swojej półce, żeby móc do niej wracać na różnych etapach swojej przygody z herbatą :).

Pozdrawiam 🙂

Moje ulubione polskojęzyczne blogi o herbacie

Jakiś czas temu zauważyłam, że większość osób prowadzących blogi o herbacie udostępniła listę ulubionych blogów o podobnej tematyce na stronie głównej swojego bloga, przeważnie po lewej stronie. Jako że z jakiegoś powodu nie mogę tego zrobić, postanowiłam, że w dzisiejszym wpisie zamieszczę taką listę wraz z krótką prezentacją najczęstszych tematów poruszanych na danym blogu. Oto ta lista (kolejność pozycji jest przypadkowa):

1. Herbaciane Szlaki (http://herbaciane-szlaki.blogspot.com/) – Łukasz (którego miałam przyjemność poznać wirtualnie) zamieszcza przede wszystkim recenzje najróżniejszych herbat i herbatek, również tych dostępnych w marketach. Bardzo podobała mi się jego recenzja Iwan czaja (wierzbówki kiprzycy). Lubię też oglądać zdjęcia recenzowanych herbat, które zaparza w przepięknych naczyniach :);

2. Dado – moja droga herbaty (http://ju-jon-ja.blogspot.com/) – podobnie jak swój imiennik prowadzący bloga Herbaciane szlaki, Łukasz (którego miałam przyjemność poznać osobiście) zamieszcza recenzje rozmaitych herbat. Szczególny obiekt jego zainteresowań stanowią herbaty z Korei, ponieważ z wykształcenia jest koreanistą, ale pisze też o herbatach z innych krajów, np. Nepalu czy Chin;

3. Herbaciany Notes (https://herbacianynotes.wordpress.com/) – Jola (którą miałam przyjemność poznać osobiście) zamieszcza recenzje ze spotkań przy herbacie oraz recenzje rozmaitych herbat, które często przeplata najróżniejszymi przemyśleniami. Bardzo podobały mi się jej ostatnie wpisy poświęcone gruzińskiej herbacie;

4. Kolory Herbaty (http://koloryherbaty.blogspot.com/) – Maria i Jakub zamieszczają recenzje herbat z najróżniejszych krajów świata (również tych dostępnych w marketach), herbatek, które nie pochodzą od Camelii sinensis, np. yerba mate czy rooibosa, oraz ziół, jak również przepisy na napoje/przekąski z wykorzystaniem herbaty;

5. Piewcy Teiny (http://piewcyteiny.pl/) – Ania (którą miałam przyjemność poznać wirtualnie i która prowadzi popularną wśród miłośników herbaty stronę Piewców Teiny na Facebooku) zamieszcza recenzje herbat i herbatek, wpisy zawierające porady i ciekawostki dotyczące herbaty, przepisy z wykorzystaniem herbaty oraz recenzje z pobytu w herbaciarniach. Ponadto na jej blogu można znaleźć także wpisy poświęcone gadżetom dla miłośników herbaty. Bardzo lubię jej tygodniowy cykl wpisów pt. „Co ja parzę”, w których co piątek krótko podsumowuje wpisy z blogów o herbacie, które pojawiły się w danym tygodniu;

6. Herbatniczek (https://herbatniczek.wordpress.com/) – Ewa (którą miałam przyjemność poznać osobiście i która na co dzień mieszka w Hiszpanii) zamieszcza recenzje herbat i herbatek (również tych dostępnych w marketach), recenzje książek o herbacie, relacje z podróży i rozmaitych wydarzeń, np. spotkań przy herbacie, jak również relacje fotograficzne;

7. Kurs na herbatę (http://kursnaherbate.pl/) – Maciej (którego miałam przyjemność poznać wirtualnie) zamieszcza recenzje herbat (ostatnio zamieścił też recenzję piw z dodatkiem herbaty) oraz recenzje z pobytu w herbaciarniach, jak również dzieli się swoimi przemyśleniami na temat herbaty;

8. Morze Herbaty (http://morzeherbaty.pl/) – blog Ani (którą miałam przyjemność poznać osobiście i która jest z wykształcenia sinologiem) jest poświęcony wyłącznie tematyce chińskiej herbaty. Można na nim znaleźć m.in. recenzje herbat z Chin i książek o herbacie, wpisy zawierające porady i ciekawostki dotyczące chińskiej herbaty oraz sposobów jej przyrządzania;

9. Cha-herbata (http://cha-herbata.blogspot.com/) – Robert, autor książki pt. „Zapiski o herbacie” (którego miałam przyjemność poznać osobiście), zamieszcza przede wszystkim recenzje najróżniejszych herbat z Chin, Japonii, Korei i Wietnamu, również tych rzadko spotykanych;

10. DeniMix (http://www.denimix.pl/) – Danuta pisze recenzje herbat z Chin, Japonii i Indii, ze szczególnym uwzględnieniem pu-erhów i oolongów, oraz herbatek (również tych dostępnych w marketach). Ponadto zamieszcza także przepisy na przekąski do herbaty lub z wykorzystaniem herbaty oraz wpisy o ceramice herbacianej (również tej wytwarzanej własnoręcznie).

Pozdrawiam 🙂

Aktualizacja z dnia 9 grudnia 2017 r.:

11. Powieki Bodhidharmy (https://powiekibodhidharmy.wordpress.com/) – Robert, autor bloga, zamieszcza wyłącznie recenzje najróżniejszych herbat. Recenzje te są dość krótkie, ale zwięzłe i treściwe, uzupełnione bardzo ładnymi zdjęciami;

12. Oczarkowana (http://oczarkowana.pl/) – Martyna, autorka bloga, pisze o swoich wrażeniach z mieszkania w Chinach (a konkretniej w Kunming w prowincji Yunnan), jak również dzieli się ciekawostkami dotyczącymi chińskiej herbaty oraz akcesoriów używanych w chińskiej ceremonii herbacianej.

Różne odsłony herbaty cz. 25 – Balhyocha, czyli koreańska żółta herbata

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam Balhyochę, czyli koreańską żółtą herbatę.

Balhyocha (zwana również Paryochą) to herbata pochodząca z południowej części Korei Południowej. Po koreańsku „Balhyocha” oznacza „fermentowaną/oksydowaną herbatę” (przy okazji taka ciekawostka – Koreańczycy określają terminem „Balhyo” każdą herbatę czy potrawę, która została poddana procesowi fermentacji/oksydacji, czyli np. kimchi jest Balhyo, a „cha” to oczywiście „herbata”). Jednak fakt, że Balhyocha jest oksydowana, nie sprawia, że może być ona jednoznacznie sklasyfikowana jako oolong czy czarna herbata (zgodnie z chińską nomenklaturą: czerwona herbata). Dzieje się tak, ponieważ istnieją różnice w procesie produkcji. Jak zatem wygląda proces wytwarzania Balhyochy? Przedstawię Wam go poniżej w punktach:

  1. Świeżo zebrane listki Balhyochy poddaje się procesowi więdnięcia najpierw na słońcu, a następnie w cieniu, dzięki czemu zachodzi w nich naturalna oksydacja. Bywa też tak, że herbatę tę poddaje się więdnięciu w jednym z wyżej wymienionych miejsc, tj. tylko na słońcu lub tylko w cieniu;
  2. Listki poddaje się energicznemu zwijaniu, uważając na to, żeby nie porwać ich ani nie zniszczyć. Ten proces jest czymś pomiędzy delikatnym formowaniem listków zielonej herbaty a brutalniejszym zwijaniem listków czarnej herbaty;
  3. Listki pozostawia się do powolnego wysychania na podgrzanej podłodze zwanej ondol w ciepłym pomieszczeniu na długi czas (w przypadku produkcji czarnej herbaty proces wysychania trwa znacznie krócej, a w procesie wytwarzania oolonga tego etapu nie ma);
  4. Ostatni etap produkcji różni się w zależności od techniki zastosowanej przez danego producenta tej herbaty – niektórzy pozostawiają listki do całkowitego wyschnięcia, inni na koniec poddają listki działaniu wysokiej temperatury, inni miażdżą je, żeby doprowadzić do dodatkowej oksydacji, a jeszcze inni umieszczają Balhyochę w specjalnym glinianym naczyniu przeznaczonym do fermentacji żywności, zwanym onggi, i pozostawiają ją tam na kilka miesięcy.

Ze wszystkich wymienionych wyżej etapów drugi i trzeci jest charakterystyczny dla Balhyochy. Koreańczycy uważają, że Balhyocha to żółta herbata ze względu na energiczne zwijanie listków oraz pozostawienie ich do powolnego wyschnięcia, czyli poddanie listków procesowi „żółcenia” („men hwang”). Poza tym według nich istnieje jeszcze jeden argument za tym, żeby klasyfikować Balhyochę jako koreańską żółtą herbatę – napar z listków ma żółty kolor (o czym zresztą przekonacie się sami w dalszej części wpisu :)). Jednak, co ważne, Balhyocha nie jest żółtą herbatą w rozumieniu Chińczyków, tj. nie jest chińską hwang-chą, tylko żółtą herbatą w rozumieniu Koreańczyków, czyli częściowo oksydowaną herbatą, która przeszła przez cztery wyżej wymienione etapy produkcji. Jako że termin hwang-cha może być mylący, najlepiej mówić, że Balhyocha jest nie tylko gatunkiem, ale również rodzajem herbaty.

Produktem końcowym przedstawionego powyżej sposobu wytwarzania jest herbata w formie długich, mocno poskręcanych listków w ciemnobrązowym kolorze, przypominającym nieco kolor czekolady. Prezentuje się ona następująco:

Balhyocha - listki

Napar z Balhyochy ma żółtawy kolor i nieco ziemisty zapach. Wygląda ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Balhyocha - napar

W smaku tego naparu czuć wyraźną, zrównoważoną, ale przyjemną goryczkę, która silnie kojarzy mi się z goryczą gorzkiej czekolady. Co prawda nie jestem miłośniczką gorzkiej czekolady, ale smak tej herbaty mi odpowiada. Całość jest intrygująca i unikatowa – żadna znana mi herbata nie dostarcza takich doznań wizualnych, zapachowych i smakowych jak Balhyocha. Mimo to nie byłabym w stanie pić jej codziennie, bo na co dzień zdecydowanie wolę herbaty dające słodszy napar.

Jeżeli chodzi o sposób przyrządzania Balhyochy, to po kilku mniej i bardziej udanych eksperymentach doszłam do wniosku, że najlepiej jest zalać ją wodą tuż po zagotowaniu i parzyć przez minutę. Jest to herbata wielorazowego użytku – te same listki można wykorzystać nawet czterokrotnie. Przy każdym kolejnym razie dobrze jest wydłużyć czas parzenia o minutę. Co ciekawe, mam wrażenie, że za drugim i każdym następnym parzeniem goryczka stała się trochę mniej wyraźna, ale za to pojawiły się warzywne nuty.

Podsumowując, Balhyocha to niezwykle intrygująca koreańska żółta herbata, która dostarcza wyjątkowych doznań. Niestety, ma ona jedną poważną wadę, a mianowicie jest ona praktycznie niedostępna w Polsce. Można ją kupić tylko w Korei (albo ewentualnie od kogoś, kto tam bywa). Jednak mam nadzieję, że z czasem rzadsze koreańskie herbaty, takie jak Balhyocha, pojawią się w ofercie polskich sklepów z herbatą.

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy przygotowywaniu tego wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://mattchasblog.blogspot.com/2011/10/what-exactly-is-korean-balhyocha-paryo.html

http://mattchasblog.blogspot.com/2010/08/what-exactly-is-korean-balhyocha-paryo_16.html

http://www.worldoftea.org/south-korean-balhyocha-hwangcha/

http://teaatmorningcranetea.blogspot.com/2015/03/balhyocha-revisited-embracing-korean.html

http://teaatmorningcranetea.blogspot.com/2012/11/a-quick-primer-on-balhyocha.html

http://what-cha.com/out-of-stock/korea-kim-jong-yeols-2014-balhyocha-tea/

Kilka przepisów na naturalne kosmetyki na bazie zielonej herbaty do samodzielnego przygotowania w domu

Pewnie zauważyliście, że zielona herbata (a dokładniej jej ekstrakt) stanowi składnik wielu różnych kosmetyków dostępnych w drogeriach czy aptekach, najczęściej do pielęgnacji skóry i włosów. Dzieje się tak, ponieważ zielona herbata ma zdrowotne działanie nie tylko wtedy, gdy pijemy przyrządzony z niej napar, ale również wtedy, gdy aplikujemy ją na skórę czy włosy. Stosowana w ten drugi sposób herbata ma m.in. właściwości oczyszczające, regenerujące, tonizujące, antybakteryjne, antyzapalne i antyoksydacyjne. W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam kilka wybranych przepisów na naturalne kosmetyki z zielonej herbaty do samodzielnego przygotowania w domu, z uwzględnieniem podziału na rodzaj kosmetyków i miejsce pielęgnacji:

I. Pielęgnacja cery:

I.I Maseczki:

1. Odświeżająca maseczka z zielonej herbaty, soku z cytryny i szczypty cynamonu:

Składniki:

– ostudzony napar z dwóch łyżeczek zielonej herbaty

– świeżo wyciśnięty sok z połówki cytryny

– szczypta cynamonu

Przygotowanie:

  1. Wrzuć wszystkie składniki do małej miski i wymieszaj je dokładnie.
  2. Wklep maseczkę wacikami kosmetycznymi w czystą twarz (upewniając się, że włosy znajdują się z dala od twarzy). Poczekaj, aż wyschnie, a następnie powtarzaj tę czynność do momentu, gdy zużyjesz całą maseczkę. Zostaw maseczkę na twarzy na 10 minut.
  3. Przemyj twarz chłodną wodą i przetrzyj ją suchymi wacikami.

2. Oczyszczająco-odświeżająca maseczka z zielonej herbaty Matcha:

Składniki:

– łyżeczka zielonej herbaty Matchy do celów kulinarnych

– woda

Przygotowanie:

  1. Wymieszaj jedną łyżeczkę zielonej herbaty Matcha z odrobiną wody. Jeżeli mieszanka jest zbyt wodnista, dodaj więcej proszku, a jeżeli jest zbyt lepka – dodaj więcej wody.
  2. Nałóż maseczkę na twarz miękkim pędzlem i pozostaw ją na 20 minut.
  3. Po 20 minutach zmyj maseczkę ciepłą wodą i przetrzyj twarz ręcznikiem.

3. Nawilżająca maseczka z zielonej herbaty, nasion chia i miodu:

Składniki:

– dwie szklanki ostudzonego naparu z dwóch łyżeczek zielonej herbaty

– dwie łyżeczki nasion chia

– trzy łyżeczki miodu

Przygotowanie:

  1. Wymieszaj napar z zielonej herbaty z nasionami chia. Pozostaw mieszankę na 10 minut.
  2. Dodaj miodu do mieszanki i wymieszaj wszystkie składniki dokładnie.
  3. Odlej mniej więcej ¼ szklanki herbaty, a następnie nałóż maseczkę na twarz czystymi rękoma. Pozostaw ją na twarzy na 10 minut.
  4. Po 10 minutach zmyj maseczkę ciepłą wodą.
  5. Wypij resztę herbaty :).

I.II Toniki:

1. Oczyszczająco-odświeżający tonik z zielonej herbaty:

Składniki:

– ciepły napar z łyżeczki zielonej herbaty

Przygotowanie:

  1. Zamocz waciki kosmetyczne w naparze, a następnie wmasuj napar w twarz okrężnymi ruchami.

II. Pielęgnacja ciała:

II.I Peelingi:

1. Oczyszczająco-nawilżający peeling do ciała z zielonej herbaty (w tym Matchy), oleju kokosowego i cukru białego:

Składniki:

– szklanka cukru białego granulowanego

– pół szklanki oleju kokosowego

– jedna łyżeczka zielonej herbaty

– jedna łyżeczka zielonej herbaty Matcha

Przygotowanie:

  1. Wrzuć wszystkie składniki do miski i wymieszaj je dokładnie. Przechowuj mieszankę w szczelnie zamkniętym pojemniku.
  2. Nałóż peeling na wilgotną skórę, wmasuj go okrężnymi ruchami w skórę, a następnie spłucz go ciepłą wodą.

II.II Inne kosmetyki:

1. Odświeżająca sól do kąpieli z zielonej herbaty i pomarańczy:

Składniki:

– jedna pomarańcza

– szklanka soli gorzkiej

– dwie torebki zielonej herbaty lub dwie łyżeczki zielonej herbaty

Przygotowanie:

  1. Wyciśnij sok z pomarańczy, a następnie dodaj go do soli. Dokładnie wymieszaj te składniki (najlepiej potrząśnij pojemnikiem z mieszanką, jeżeli ma pokrywkę).
  2. Dodaj herbaty do mieszanki (jeżeli używasz torebek, rozetnij je i wsyp ich zawartość). Wymieszaj dokładnie wszystkie składniki.
  3. Poczekaj, aż mieszanka wyschnie, a następnie przełóż ją do słoika. Możesz już dodawać jej do kąpieli :).

III. Pielęgnacja stóp:

1. Odświeżająca kąpiel do stóp z zielonej herbaty i lawendy:

Składniki:

– szklanka soli gorzkiej

– dwie torebki zielonej herbaty lub dwie łyżeczki zielonej herbaty

– dwie łyżeczki świeżych lub suszonych pąków lawendy

– pół łyżeczki olejku lawendowego

Przygotowanie:

  1. Wymieszaj wszystkie składniki w dużej misce. Przełóż mieszankę do słoika lub innego pojemnika z wieczkiem.
  2. Włóż mieszankę do dużej miski, a następnie zalej ją ciepłą wodą.
  3. Mocz stopy przez 20 minut, a następnie wytrzyj je ręcznikiem.

IV. Pielęgnacja włosów:

IV.I Płukanki do włosów:

1. Płukanka do włosów tłustych z zielonej herbaty, cytryny i olejku cytrynowego:

Składniki:

– pół litra wody

– trzy łyżeczki zielonej herbaty

– cytryna

– olejek cytrynowy

Przygotowanie:

  1. Zetrzyj skórkę cytryny na tarce.
  2. Wrzuć skórkę do wody w garnku, a następnie zagotuj wodę. Gdy woda zacznie się gotować, dodaj zielonej herbaty i wyłącz gaz.
  3. Odstaw mieszankę, żeby wystygła. Dodaj soku z cytryny i olejku cytrynowego. Przelej mieszankę do czystej butelki.
  4. Polej czyste włosy mieszanką. Możesz ją spłukać wodą lub pozostawić na włosach do wyschnięcia.

Pozdrawiam w ten nieprzyjemny, deszczowy dzień :).

PS. Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://green-tea-faq.com/green-tea-homemade-cosmetics.html

http://hellonatural.co/13-green-tea-beauty-recipes/

http://www.xovain.com/skin/diy-green-tea-beauty-treatments

http://www.delightedmomma.com/2013/01/diy-rejuvenating-green-tea-matcha-mask.html

http://prettyplainjanes.com/2014/06/24/diy-lemon-and-green-tea-face-mask/

http://hellonatural.co/iced-chia-seed-green-tea/

http://babblingboutbeauty.blogspot.ro/2014/08/diy-green-tea-body-scrub.html

http://www.thewonderforest.com/2014/08/orange-green-tea-bath-salt-recipe.html

http://www.thirstyfortea.com/2014/06/29/lavender-green-tea-foot-soak/

http://www.wildturmeric.net/2014/08/diy-homemade-green-tea-hair-rinse.html

http://www.czajnikowy.com.pl/jak-zrobic-samemu-naturalne-herbaciane-kosmetyki/

http://www.czajnikowy.com.pl/herbaciane-kosmetyki-kosmetyki-z-herbata-czesc-2/

12 sposobów na wykorzystanie niepotrzebnych torebek herbaty

Czy zostały Wam torebki jakiejś herbaty, której już nie macie ochoty pić, a nie chcecie jej wyrzucać? Albo po prostu nie lubicie herbaty w torebkach, ale dostaliście ją w prezencie i nie macie za bardzo pomysłu, co z nią zrobić? Dzisiaj pokażę Wam, jak można wykorzystać taką herbatę, przedstawiając dwanaście wybranych sposobów w punktach poniżej (jakby co, to poniższe wskazówki dotyczą torebek czarnej lub zielonej herbaty. Jeżeli w danym punkcie nie sprecyzowano, o który rodzaj herbaty chodzi, to znaczy, że wskazówka zawarta w tym punkcie odnosi się zarówno do czarnej, jak i zielonej herbaty ;)).

Jak można wykorzystać niepotrzebne torebki herbaty?

  1. Usuwanie nieprzyjemnych zapachów – kilka torebek herbaty położonych w dowolnym miejscu, które pachnie brzydko (np. na półce w lodówce, w butach czy nawet w kociej kuwecie) sprawi, że nieprzyjemny zapach zniknie. Warto również wiedzieć, że zafundowanie kąpieli naszym dłoniom oraz stopom w naparze z herbaty zniweluje brzydki zapach, który zgromadził się na tych częściach ciała (np. podczas obierania cebuli/czosnku lub przyrządzania potraw rybnych w przypadku dłoni, czy po wielogodzinnym noszeniu jednej pary butów w przypadku stóp).
  2. Odświeżenie powietrza – niewykorzystane torebki herbaty mogą posłużyć jako odświeżacz powietrza. Wystarczy, że położymy je w kilku wybranych miejscach w danym pokoju, a powietrze oczyści się.
  3. Mycie szyb i luster – napar z herbaty może posłużyć jako środek do mycia szyb i luster. Dzięki niemu te powierzchnie odzyskają połysk. Aby uzyskać ten efekt należy zaparzyć herbatę, pozostawić napar do ostygnięcia, zamoczyć ścierkę w naparze, przetrzeć ścierką szyby i lustra, a następnie przetrzeć te powierzchnie suchą ścierką. Napar z herbaty można również wlać do pojemnika ze spryskiwaczem – wtedy wystarczy spryskać szyby i lustra, a następnie przetrzeć je suchą ścierką.
  4. Mycie mebli i drewnianych podłóg – napar z czarnej herbaty świetnie sprawdzi się podczas mycia mebli i drewnianych podłóg. Dzięki zawartości tanin napar sprawi, że drewniane powierzchnie odzyskają swój naturalny kolor oraz połysk. Aby tak się stało należy postąpić podobnie, jak w przypadku mycia szyb i luster – zaparzyć czarną herbatę, pozostawić napar do ostygnięcia, zamoczyć ścierkę w naparze, wyciskając z niej nadmiar płynu, przetrzeć nią powierzchnie drewniane, a następnie pozostawić te powierzchnie do wyschnięcia.
  5. Ukojenie dla spuchniętych lub zmęczonych oczu – torebki herbaty pomogą zmniejszyć obrzęk i ukoić zmęczone oczy dzięki taninom zawartym w herbacie. Wystarczy, że zaparzymy dwie torebki herbaty, poczekamy, aż nieco ostygną, a następnie położymy je na zamknięte oczy na 20 minut. Istnieje też inny, szybszy sposób, który jest idealny w sytuacji, gdy nie mamy za bardzo czasu na zaparzenie torebek i poczekanie, aż ostygną – wystarczy, że włożymy dwie torebki niewykorzystanej herbaty do zamrażarki na minutę, a następnie postąpimy dalej tak, jak z wykorzystanymi torebkami.
  6. Łagodzenie skutków oparzeń słonecznych oraz podrażnień i skaleczeń po goleniu/depilacji – w przypadku oparzeń przyłożenie kilku zaparzonych torebek herbaty do skóry po ich ostygnięciu pomoże złagodzić skutki oparzenia słonecznego, a w przypadku podrażnień i skaleczeń po goleniu/depilacji – zmniejszy dyskomfort. Jeżeli powierzchnia oparzonej/podrażnionej skóry jest zbyt duża, żeby taki sposób zadziałał, można zrobić sobie kąpiel w wannie, wrzucając do wody kilka torebek herbaty, a następnie zanurzając się w wodzie.
  7. Odżywienie włosów – napar z herbaty może posłużyć jako płukanka do włosów. Wystarczy, że zaparzymy herbatę, pozostawimy ją do ostygnięcia, przepłuczemy nią włosy (również po umyciu ich szamponem), a następnie pozostawimy włosy do wyschnięcia. Taki zabieg pozwoli nie tylko odżywić włosy, ale również przywrócić ich naturalny blask.
  8. Odświeżenie oddechu oraz uśmierzenie łagodnego bólu zębów – przepłukanie jamy ustnej naparem z herbaty miętowej pomoże nie tylko odświeżyć oddech, ale również uśmierzyć łagodny ból zębów.
  9. Zmiękczenie twardego mięsa – zamarynowanie twardego mięsa w ostudzonym mocnym naparze z czarnej herbaty na kilka godzin lub nawet na całą noc przed dodaniem do niego przypraw sprawi, że mięso zmięknie, a jego smak stanie się intensywniejszy.
  10. Farbowanie tkanin – napar z herbaty może posłużyć jako farba do tkaniny. Aby zmienić kolor tkaniny należy przygotować mocny napar, pozostawić go do ostygnięcia, a następnie zanurzyć tkaninę w naparze i trzymać ją w nim tak długo, aż uzyska pożądany kolor. Należy jednak pamiętać, że efekt zmiany koloru nie jest trwały – gdy wypierzemy tkaninę, kolor zniknie.
  11. Postarzenie papieru – napar z herbaty możemy wykorzystać do postarzenia papieru. Aby uzyskać taki efekt należy zanurzyć sztywny papier w ostudzonym naparze z herbaty na co najmniej 10 minut (im dłużej papier jest nasiąknięty naparem, tym ciemniejszy kolor uzyska), wyjąć go z naparu i pozostawić go do wyschnięcia. Papier możemy również postarzyć, malując po nim pędzlem zanurzonym w naparze.
  12. Wzbogacenie kompostu – dodanie naparu z herbaty do kompostu przyspieszy proces rozkładu i wzbogaci kompost, przyciągając bakterie, które zakwaszą go. Można również wrzucić zaparzone torebki herbaty do kompostu, jeżeli zostały one wykonane z biodegradowalnego materiału.

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy opracowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł:

http://www.rd.com/home/22-ways-to-use-tea-for-beauty-home-and-garden/

http://www.rivertea.com/blog/15-practical-uses-tea-household/

http://www.teatulia.com/tea-101/tea-uses.htm

http://www.businessinsider.com/7-cool-uses-for-tea-and-tea-bags-2012-8

http://dompelenpomyslow.pl/index.php/10-trikow-z-herbata-ktore-musisz-znac/

Różne odsłony herbaty cz. 22 – Domowa mrożona czarna herbata

Przyznam się Wam szczerze, że planowałam poświęcić dzisiejszy wpis tematowi praktycznych zastosowań herbaty w domu, ale nieziemski upał sprawia, że ciężko mi się myśli. Dlatego też ostatecznie zdecydowałam się kontynuować cykl pt. „Różne odsłony herbaty”, prezentując Wam przepis na domową mrożoną czarną herbatę (bo taki wpis wymaga mniej wysiłku intelektualnego :P). Oto on:

Przepis na domową mrożoną czarną herbatę (dla jednej osoby):

Składniki:

– łyżeczka indyjskiej czarnej herbaty (ja użyłam Assam dekorai)

– połówka cytryny

– 5-6 łyżeczek cukru

– ok. 500 ml wody

– kostki lodu

Przygotowanie:

  1. Przygotowujemy dzbanek o objętości ok. 500 ml. Zagotowujemy wodę w czajniku i od razu zalewamy nią listki. Zaparzamy herbatę przez 5 minut (żeby napar był mocny), a następnie oddzielamy listki od naparu.
  2. Odstawiamy dzbanek na bok, czekając do momentu, gdy herbata ostygnie.
  3. Przelewamy trochę herbaty do szklanki i dodajemy kostki lodu (5-6 kostek na jedną szklankę wystarczy w zupełności).
  4. Serwujemy naszą mrożoną herbatę ze słomką i delektujemy się nią :).

Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądała moja mrożona czarna herbata:

ice tea

Mrożona czarna herbata ma bursztynowy kolor i herbaciano-cytrynowy zapach. Pomimo wyraźnego cytrynowego smaku całość jest przyjemnie słodkawa (ale nie za słodka) i, co najważniejsze, fantastycznie orzeźwiająca. Nie wyobrażam sobie napoju, który byłby bardziej odpowiedni na obecne upały ;). Na pewno będę wracać do tego przepisu. Polecam wypróbować go chociaż raz, bo uważam, że naprawdę warto :).

Pozdrawiam 🙂

PS. Inspiracją do stworzenia tego przepisu był przepis na Ice tea pochodzący z bloga kulinarnego o nazwie kwestiasmaku (oto link do niego: http://www.kwestiasmaku.com/drinki/drinki_bezalkoholowe/mrozona_herbata/przepis.html), jednak został on przeze mnie nieco przerobiony ;).

Różne odsłony herbaty cz. 21 – Lody waniliowe z zieloną herbatą Matcha (wersja lodów herbacianych dla zabieganych)

W dzisiejszym wpisie z cyklu pt. ”Różne odsłony herbaty” przedstawię Wam kolejną propozycję na chłodną i orzeźwiającą wersję herbaty, a mianowicie prosty i szybki przepis na lody waniliowe z dodatkiem zielonej herbaty Matcha. Oto on:

Przepis na lody waniliowe z Matchą dla jednej osoby:

Składniki:

– ok. 150 ml lodów waniliowych dobrej jakości (ja użyłam lodów marki Grycan)

– ¾ szklanki letniej wody

– czubata łyżka sproszkowanej herbaty Matcha (wersja kulinarna)

– słodka pasta adzuki (opcjonalnie; ja nie miałam tej pasty, więc nie użyłam jej)

Przygotowanie:

  1. Wsypujemy herbatę Matcha do miski. Następnie dolewamy wody i mieszamy proszek tak długo, aż się rozpuści.
  2. Przekładamy lody do miseczki, dodajemy 2 łyżki rozpuszczonej herbaty i mieszamy wszystko łyżką do momentu, gdy lody uzyskają jednolity jasnozielony kolor.
  3. Wstawiamy lody do zamrażalnika na około godzinę.
  4. Po tym czasie wyjmujemy lody, dodajemy łyżkę pasty adzuki (jeżeli mamy) i przystępujemy do konsumpcji :).

Prawda, że proste? 🙂 Na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć, jak wyglądały moje lody z Matchą:

lody z herbatą Matcha 2

Wracając jeszcze do ilości wody i proszku, to muszę przyznać, że zmieniłam nieco proporcje zaproponowane w oryginalnym przepisie (według oryginalnego przepisu należy wymieszać czubatą łyżkę Matchy z 2 łyżkami wody). Uznałam, że lepiej będzie zwiększyć ilość wody, w której Matcha zostanie rozpuszczona. Okazało się, że nie myliłam się – po spróbowaniu lodów doszłam do wniosku, że taka zmiana była trafnym wyborem. Myślę, że na początku warto potraktować proponowane przeze mnie proporcje Matchy i wody za punkt odniesienia, a przy każdym kolejnym przyrządzeniu lodów – eksperymentować z ilością zarówno wody, jak i herbaty (oczywiście jeżeli mamy na to ochotę).

Uważam, że połączenie lodów waniliowych z herbatą Matcha jest bardzo ciekawe i nietypowe – na początku lody są wyraźnie słodkie, ale niedługo potem ta waniliowa słodycz zamienia się w lekką gorycz Matchy. To sprawia, że takie lody są fajną alternatywą dla tradycyjnych schłodzonych słodkości. Polecam 🙂

Pozdrawiam w ten upalny dzień :). 

PS. Przepis na lody z herbatą Matcha pochodzi z książki pt. „Kuchnia japońska” Kimiko Barber wydawnictwa Publicat, ale został on przeze mnie zmodyfikowany i wypróbowany.

Przewodnik po herbatach, które pije się w różnych krajach

W dzisiejszym wpisie zaprezentuję Wam, jakie herbaty najczęściej spożywa się w wybranych krajach świata, kładąc szczególny nacisk na to, w jaki sposób oraz z czym są one serwowane (jeżeli oczywiście udało mi się znaleźć informacje na ten temat ;)):

  1. Matcha (Japonia) – to zielona sproszkowana herbata, której używa się w japońskiej ceremonii herbacianej. Więcej o Matchy możecie przeczytać w jednym z wcześniejszych wpisów na blogu: http://mycupofgreentea.blog.pl/2014/04/26/rozne-odslony-herbaty-cz-6-matcha/. Podczas ceremonii podaje się ją w niewielkich ilościach w specjalnych miseczkach zwanych chawanami, wraz z tzw. wagashi, czyli japońskimi wyrobami cukierniczymi, które nie mają nic wspólnego z tymi znanymi w Polsce. Można podzielić je na trzy podstawowe rodzaje: higashi (suche wyroby cukiernicze) – przygotowywane z mąki ryżowej lub z innych zbóż i pieczone do momentu, aż zrobią się twarde i suche, namagashi (surowe wyroby cukiernicze) – wyrabiane z surowych lub na wpół ugotowanych składników, które są wilgotne, miękkie i psują się po kilku dniach oraz han-namagashi (półsurowe wyroby cukiernicze) – są one czymś pomiędzy higashi a namagashi; można je przechowywać dłużej niż kilka dni. Warto wiedzieć, że wagashi podaje się przed herbatą Matcha.
  2. Masala chai (Indie) – to tradycyjny napój na bazie herbaty, mleka, słodzika i przypraw korzennych. Tutaj możecie znaleźć więcej informacji na temat tego napoju, w tym przykładowy przepis na Masala chai: http://mycupofgreentea.blog.pl/2015/03/13/rozne-odslony-herbaty-cz-17-masala-chai/. Masala chai często podaje się z przekąskami, takimi jak samosa, czyli trójkątnymi pierożkami nadziewanymi warzywami, mięsem kurczaka lub serem panir, smażonymi na głębokim tłuszczu.
  3. Zielona herbata miętowa, zwana również Touraeg lub Maroccan mint tea (kraje Maghrebu, szczególnie Maroko) – to napój przyrządzany na bazie zielonej herbaty (najczęściej chińskiej Gunpowder), specjalnej marokańskiej odmiany mięty o nazwie Mentha spicata i dużej ilości cukru. Podaje się go na gorąco gościom co najmniej trzykrotnie – przeważnie do obiadu lub w ramach deseru. Świetnie komponuje się on z m.in. daniami z jagnięciny i sałatkami owocowymi. Picie zielonej herbaty miętowej to bardzo ważna część kultury krajów Maghrebu – nierzadko zdarza się, że nawet sprzedawcy na rynku proponują ją potencjalnym klientom. Odmowa wypicia tego napoju lub próba negocjowania ceny w trakcie picia są postrzegane jako nietaktowne zachowanie.
  4. Kahwa (Afganistan, północny Pakistan, niektóre rejony Azji Środkowej i Dolina Kaszmirska) – to napój przygotowywany na bazie zielonej herbaty, przypraw takich jak cynamon, kardamon i szafran, miodu lub cukru oraz rozdrobnionych orzechów włoskich lub migdałów. Przeważnie Kahwę przyrządza się podobnie jak Masala chai – listki herbaty gotuje się z przyprawami, a następnie tę mieszankę łączy się z resztą składników. Czasem dodaje się również mleka, szczególnie wtedy, gdy napój ten jest przeznaczony dla osób starszych lub chorych. W niektórych rejonach Kahwę podaje się po posiłku (głównie obiedzie), a w innych, np. w Dolinie Kaszmirskiej, serwuje się ją na śniadanie, najczęściej ze słodkawym plackiem shirmal (inna pisownia: sheermal) z dodatkiem szafranu.
  5. Czarna herbata przyrządzana po turecku (Turcja) – to ulubiony napój Turków. Ten naród uwielbia mocną czarną herbatę z dużą ilością cukru. Przygotowuje ją najczęściej w specjalnym dwuczęściowym czajniku – w górnej części powstaje bardzo mocna esencja, którą następnie rozwadnia się wodą z dolnej części czajnika. Gotowy napój podaje się na gorąco (po posiłku – głównie śniadaniu i obiedzie) w małych szklaneczkach zwężonych w środkowej części zwanych tulipankami. Picie herbaty stanowi bardzo ważną część spotkań towarzyskich lub biznesowych w Turcji.
  6. Czarna herbata z mlekiem (Anglia) – Brytyjczycy uwielbiają czarną indyjską herbatę podawaną z mlekiem (nierzadko też z cukrem). Omawiając picie tego napoju w Wielkiej Brytanii, nie sposób nie wspomnieć o afternoon tea (lub inaczej low tea), czyli zwyczaju picia herbaty w godzinach popołudniowych. Został on zapoczątkowany przez księżną Annę z Bradford w 1840 r. W tamtych czasach odstęp pomiędzy lunchem a obiadokolacją był dość duży (lunch podawano około południa, a obiadokolację ok. 20.00), dlatego też księżna odczuwała głód między 16.00 a 17.00. Zaczęła więc prosić regularnie służbę o podawanie jej herbaty, masła, chleba i ciasta. Z czasem zaczęła zapraszać znajomych, a zwyczaj ten rozpowszechnił się wśród arystokracji, a następnie – również wśród reszty społeczeństwa. Dzisiaj herbatę często serwuje się z kanapkami, słodkimi bułeczkami zwanymi scones, konfiturami, ciastami i pasztecikami w ramach podwieczorku w hotelach, kawiarniach i herbaciarniach, a w przeciętnym angielskim domu zwyczaj afternoon tea nierzadko sprowadza się do podawania kubka herbaty z ciastkami. Warto również wspomnieć o high tea (lub meat tea), czyli pełnym posiłku składającym się głównie z chleba, sera, warzyw, mięsa i herbaty, podawanym po godzinie 18.00. High tea była początkowo domeną klasy robotniczej, pracującej szczególnie w rejonach przemysłowych, czyli północnej Anglii i południowej Szkocji. Obecnie zwyczaj ten wciąż jest kultywowany w niektórych rejonach.
  7. Ice tea (inna pisownia: Iced tea) zwana również mrożoną herbatą (USA) – to ulubiony napój Amerykanów, przyrządzany najczęściej na bazie czarnej herbaty, lodu, cukru (lub innego słodzika, np. syropu kukurydzianego) i cytryny. Jest on szczególnie popularny w stanach znajdujących się na południu kraju, które charakteryzują się gorącym klimatem. Przygotowuje się go na miejscu lub kupuje gotowy w puszkach lub butelkach. Istnieją różne odmiany Ice tea, np. Iced (Masala) chai lub Iced Earl Grey. Warto wiedzieć, że to właśnie USA są ojczyzną Ice tea – to tutaj (a dokładniej w mieście Saint Louis w stanie Missouri) na Targach Światowych w 1904 r. po raz pierwszy podano schłodzoną herbatę.
  8. Bubble tea zwana również Pearl milk tea (Tajwan) – to napój na bazie czarnej herbaty, mleka, kuleczek tapioki oraz słodzika (np. syropu lub miodu). Istnieją najróżniejsze odmiany Bubble tea, np. odmiana z dodatkiem soku owocowego lub zielonej herbaty. Najczęściej podaje się ją w wersji schłodzonej z dodatkiem kostek lodu. Napój ten został stworzony przez Liu Han Je, właściciela herbaciarni znajdującej się w tajwańskim Taichungu w 1987 r. Obecnie Bubble tea cieszy się ogromną popularnością na całym świecie.
  9. Rooibos zwany również red bush tea lub bush tea (Republika Południowej Afryki) – tak naprawdę nie jest to herbata, lecz napój przygotowywany z liści rośliny o nazwie Aspalathus linearis, czyli czerwonokrzewu afrykańskiego, który uprawia się wyłącznie w Republice Południowej Afryki. Więcej na temat Rooibosa możecie przeczytać w jednym z wcześniejszych wpisów na blogu: http://mycupofgreentea.blog.pl/2014/07/12/rozne-odslony-herbaty-cz-10-rooibos/. Mieszkańcy RPA często przyrządzają Rooibosa tak jak czarną herbatę, tj. z dodatkiem mleka i cukru lub miodu.
  10. Yerba mate (Argentyna, Paragwaj, Urugwaj, Brazylia) – to również nie jest prawdziwa herbata, lecz napój herbatopodobny przyrządzany z liści ostrokrzewu paragwajskiego. Yerba mate przygotowuje się w owocach tykwy i pije z nich przez specjalną rurkę z filtrem zwaną bombillą. Istnieje wersja Yerba mate na zimno, która nazywa się TereréYerba mate ma wiele właściwości zdrowotnych, m.in. pomaga wyeliminować zmęczenie psychiczne i fizyczne i zapobiega otyłości.
  11. Teh tarik zwany również Malaysian pulled tea (Malezja i Singapur) – to napój przyrządzany na bazie czarnej herbaty (najczęściej pyłu herbacianego), mleka skondensowanego lub zagęszczonego i cukru. Czasem dodaje się do niego przyprawy, takie jak kardamon czy imbir. Teh tarik jest przygotowywany poprzez wielokrotne przelewanie mieszanki z wysokości z jednego naczynia do drugiego, dzięki czemu powstaje charakterystyczna pianka na powierzchni. Podaje się go na gorąco, nierzadko wraz z roti prata, czyli naleśnikiem nadziewanym curry z jagnięciny lub ryby. Warto wiedzieć, że Teh tarik to narodowy napój Malezyjczyków.
  12. Suutei tsai (Mongolia) – to tradycyjny mongolski napój, który przygotowuje się na bazie herbaty (przeważnie czarnej w formie bloku), mleka i soli. Czasem dodaje się też masła lub innego tłuszczu. Suutei tsai podaje się do posiłków albo między posiłkami (wtedy często serwuje się go z boortsog, czyli smażonymi trójkącikami z ciasta, które niektórzy Mongolczycy nawet maczają w herbacie przed spożyciem, lub pierożkami).
  13. Thai tea zwana również Thai Iced tea (Tajlandia) – to napój przyrządzany na bazie czarnej herbaty, przypraw takich jak anyż i kardamon, skondensowanego mleka i cukru. Podaje się go w wysokich szklankach w dwóch podstawowych wersjach: na zimno (z kostkami lodu) i na gorąco. Thai tea jest popularna nie tylko w Tajlandii, ale również w tajskich restauracjach położonych na całym świecie, szczególnie w USA.

Pozdrawiam 🙂

PS. Główną inspiracją do stworzenia tego wpisu były dwa zestawienia: http://www.buzzfeed.com/chelseypippin/22-cups-of-tea-from-around-the-world#.hwlz09MBNj i http://joemonster.org/art/32112/Jakie_herbaty_pija_w_roznych_krajach_swiata. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z książki pt. „Kuchnia japońska” Kimiko Barber wydawnictwa Publicat oraz z następujących źródeł internetowych:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Samosa

http://www.rivertea.com/blog/touareg-tea-moroccos-favorite-beverage/

http://www.kikkoman.com/foodforum/thejapanesetable/36.shtml

https://en.wikipedia.org/wiki/Kahwah

https://en.wikipedia.org/wiki/Sheermal

http://rodzynkisultanskie.blog.pl/2014/08/turecka-herbata/

http://www.travelmaniacy.pl/artykul,turecki_napoj_narodowy_—_herbata,2896,8,0.html

http://www.czajnikowy.com.pl/herbata-w-wielkiej-brytanii/

http://www.historic-uk.com/CultureUK/afternoon-tea/

http://www.afternoontea.co.uk/information/what-is-high-tea/

http://www.amazing-green-tea.com/tea-time.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Iced_tea#United_States

http://www.pijherbate.pl/o-bubble-tea

https://en.wikipedia.org/wiki/Bubble_tea

https://en.wikipedia.org/wiki/Teh_tarik

https://en.wikipedia.org/wiki/Suutei_tsai

https://en.wikipedia.org/wiki/Boortsog

http://eresources.nlb.gov.sg/infopedia/articles/SIP_2013-07-19_103055.html?v=1&utm_expid=85360850-6.qNOOYF40RhKK6gXsQEaAJA.1&utm_referrer=http%3A%2F%2Fwww.google.pl%2Furl%3Fsa%3Dt%26rct%3Dj%26q%3D%26esrc%3Ds%26source%3Dweb%26cd%3D14%26ved%3D0CHUQFjAN%26url%3Dhttp%253A%252F%252Feresources.nlb.gov.sg%252Finfopedia%252Farticles%252FSIP_2013-07-19_103055.html%26ei%3DEoKZVeScCsH7ygPsnIe4Cw%26usg%3DAFQjCNE1KnViPArD8sb2H7N9kswmXfNVhw%26bvm%3Dbv.96952980%2Cd.bGQ

http://eresources.nlb.gov.sg/infopedia/articles/SIP_869_2005-01-11.html?v=1&utm_expid=85360850-6.qNOOYF40RhKK6gXsQEaAJA.1&utm_referrer=http%3A%2F%2Feresources.nlb.gov.sg%2Finfopedia%2Farticles%2FSIP_2013-07-19_103055.html%3Fv%3D1

https://en.wikipedia.org/wiki/Thai_tea

http://www.arborteas.com/blog/how-to-make-thai-tea-aka-thai-iced-tea-a-thai-tea-recipe-from-arbor-teas/

https://en.wikipedia.org/wiki/Rooibos

http://yerbamateinfo.pl/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Yerba_mate

http://www.arborteas.com/blog/everything-you-ever-wanted-to-know-about-iced-tea/

http://www.itoen.com/cultural-tea-traditions

http://www.worldteanews.com/news/10-tea-traditions-around-world

https://pl.wikipedia.org/wiki/Saint_Louis