Różne odsłony herbaty cz. 10 – Rooibos

We wszystkich poprzednich wpisach z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” opisywałam wyłącznie herbaty pochodzące z Azji, a konkretniej z Japonii, Chin i Korei Południowej. Dzisiejszy wpis będzie poświęcony herbacie pochodzącej z zupełnie innego kontynentu, a mianowicie południowoafrykańskiej herbacie Rooibos (zwanej również „redbush” lub „bush tea”).

Rooibos powstaje z liści Aspalathus linearis, czyli czerwonokrzewu afrykańskiego (sama nazwa „roiboos” oznacza w języku afrikaans „czerwony krzew”). Czerwonokrzew afrykański to roślina osiągająca 1,5 m wysokości, którą uprawia się wyłącznie w Republice Południowej Afryki w Prowincji Przylądkowej Zachodniej w górach Cederberg. Co ciekawe, rejon uprawy czerwonokrzewu jest jednocześnie środowiskiem naturalnym tej rośliny. Dlatego też przy uprawie czerwonokrzewu nie stosuje się żadnych nawozów sztucznych lub innych środków chemicznych, ponieważ zwyczajnie nie ma takiej potrzeby. Dzięki temu Rooibos jest całkowicie naturalnym produktem :).

Warto też mieć świadomość, że fakt, iż Rooibosa otrzymuje się z czerwonokrzewu afrykańskiego, a nie z Camelli sinensis (czyli herbaty chińskiej) sprawia, że Rooibos nie jest prawdziwą herbatą. Jednak często określa się go jako herbatę dla ułatwienia. Pozwólcie, że będę robić tak samo ;).

Herbatę Rooibos produkuje się w następujący sposób: najpierw w środku południowoafrykańskiego lata, czyli mniej więcej w styczniu, zbiera się liście przypominające kształtem igły sosnowe, które tnie się na kilkumilimetrowe kawałki. Następnie pocięte listki przechodzą przez takie etapy produkcji, jak skrapianie wodą, poddanie procesowi fermentacji wywołanej miażdżeniem za pomocą dużych walców, kilkudniowe suszenie na słońcu i przesiewanie. Ostatecznie Rooibos ma postać drobnych czerwonawo-brązowych kawałeczków. Prezentują się one następująco:

rooibos - listki

Warto wiedzieć, że poza czerwoną, standardową odmianą Rooibosa istnieje również odmiana zielona, która w ogóle nie jest poddawana procesowi fermentacji. Niestety, jeszcze nie miałam okazji, aby spróbować zielonego Rooibosa, więc skupię się tylko na czerwonym ;).

Napar z Rooibosa ma pomarańczowo-czerwonawy kolor. Wygląda on tak, jak na zdjęciu poniżej:

rooibos - napar 2

Ma on intensywny, miodowy aromat. Jego smak jest bardzo specyficzny – delikatny i słodkawy, przywołujący na myśl skojarzenia z miodem. Mimo że Rooibos sam w sobie jest słodki, to można go jeszcze posłodzić, np. miodem albo sokiem, np. malinowym. Ja próbowałam tylko czystego Rooibosa, bo akurat nie miałam takich dodatków pod ręką, więc nie polecę Wam niczego konkretnego, ale myślę, że w miarę możliwości warto poeksperymentować :). Przy okazji dodatków do Rooibosa, ciekawe jest to, że mieszkańcy RPA często przyrządzają go z mlekiem i cukrem.

Jeżeli chodzi o sposób przygotowania tej herbaty, to moim zdaniem najlepiej listki w proporcji mniej więcej łyżeczka na czarkę lub filiżankę (tak, żeby pokryły dno naczynia, ale nie do końca) zalać wodą o temperaturze ok. 95-98 stopni Celsjusza (czyli właściwie wodą od razu po przegotowaniu) i zaparzać przez 5 minut, bo wtedy ma najlepszy, najbardziej wyrazisty smak. Jeżeli mamy ochotę na eksperymenty z ilością suszu i długością zaparzania, to nic nie stoi na przeszkodzie – Rooibosa nie da się „zepsuć” ani „przeparzyć.” Po odczekaniu określonego czasu dobrze jest oddzielić susz od naparu. Najlepiej jest to zrobić za pomocą papierowego filtra, ale jeżeli nie mamy takiego, to możemy wykorzystać sitko z jak najdrobniejszymi oczkami. Co prawda ciężko przefiltrować napar przez sitko tak, żeby nie pływały w nim żadne resztki suszu, ale można spróbować przelać napar przez sitko dwa, czy trzy razy – wtedy będzie większa szansa, że nic nie zostanie :). Gotowego Rooibosa możemy pić na dwa sposoby – na ciepło, jak każdą standardową herbatę, lub na zimno.

Warto wiedzieć, że Rooibos ma wiele właściwości zdrowotnych. Pozwólcie, że wybiorę najważniejsze z nich i wymienię je w punktach:

  1. Rooibos zawiera bardzo niewielkie ilości garbników, przez co jego smak jest praktycznie pozbawiony goryczy. Poza tym Rooibos nie zawiera teiny, dzięki czemu ma działanie uspokajające i rozluźniające. Te dwie właściwości sprawiają, że jest to herbata, którą mogą pić właściwie wszyscy, nawet niemowlęta i małe dzieci (w tym miejscu podzielę się z Wami ciekawostką z mojego życia – mój niespełna roczny synek uwielbia Rooibosa, pije go codziennie :D), jak również osoby z nadciśnieniem i osoby rozdrażnione oraz cierpiące na bezsenność.
  2. Rooibos jest bogatym źródłem minerałów i mikroelementów, takich jak żelazo, potas, fluor, czy magnez. Z tego powodu jest on szczególnie zalecany kobietom w ciąży, bo łagodzi mdłości i zapobiega anemii. Ponadto zawiera on dużo witaminy C oraz sporą ilość przeciwutleniaczy, przez co wspomaga odporność i opóźnia proces starzenia się organizmu.
  3. Rooibos zawiera substancje wspomagające wydzielanie serotoniny zwanej również hormonem szczęścia. Dlatego też jest on polecany osobom cierpiącym na depresję.
  4. Rooibos ma działanie osłonowe na przewód pokarmowy, przez co pomaga zwalczyć problemy żołądkowo-jelitowe, takie jak biegunka, czy wymioty. W dodatku ma on działanie rozkurczowe i przeciwbólowe, dzięki czemu łagodzi bóle menstruacyjne oraz kolki u niemowląt.
  5. Rooibos stosowany zewnętrznie jako okład wspomaga leczenie chorób skóry, takich jak trądzik, oraz gojenie swędzących, trudno gojących się ran.
  6. Rooibos łagodzi objawy alergii, egzemy oraz astmy.
  7. Rooibos stymuluje laktację u kobiet karmiących piersią.
  8. Ze wstępnych badań wynika również, że Rooibos chroni przed nowotworami i zmniejsza ryzyko zachorowania na cukrzycę, ale wymagają one potwierdzenia.

Przyznam się Wam szczerze, że nie jestem wielką fanką Rooibosa, bo jego specyficzny smak jakoś mnie nie zachwyca. Zdecydowanie wolę herbaty pochodzące z Azji, ale mimo to raz na jakiś czas lubię zaparzyć sobie Rooibosa i napić się go. Niemniej jednak, polecam go nie tylko osobom, którym smak tradycyjnych chińskich lub japońskich herbat nie do końca odpowiada, ale również miłośnikom takich herbat, którzy szukają jakiejś ciekawej odmiany. Naprawdę warto spróbować, chociażby po to, żeby wyrobić sobie opinię :).

Pozdrawiam słonecznie w ten ponury, deszczowy dzień 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://www.herbaciani.pl/wlasciwosci-rooibos.html

http://www.dobra-herbata.pl/rooibos.html

http://eherbata.pl/rooibos-44.html

http://czajnikowy.pl/herbata-rooibos/

http://www.rodzajeherbat.pl/herbata-rooibos/

http://www.tea.pl/?rooibos-herbata-z-czerwonego-krzewu,85

Różne odsłony herbaty cz. 9 – Nokcha (Sejak)

Głównym tematem dzisiejszego wpisu z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” będzie zupełnie inna zielona herbata, niż te, o których pisałam wcześniej, a mianowicie koreańska herbata Nokcha.

Nokcha to zielona herbata, która pochodzi z pasma górskiego Jirishan, położonego na południowym wybrzeżu Korei Południowej. Nazwa „Nokcha” oznacza w dosłownym tłumaczeniu z koreańskiego „zieloną herbatę.”

Proces produkcji Nokchy jest dość ciekawy. Najpierw listki tej herbaty są ręcznie zbierane wyłącznie wiosną, a konkretniej w okresie od 20 kwietnia do 20 maja. Następnie są one poddawane krótkiemu procesowi działania pary wodnej, podobnie jak w przypadku innych zielonych herbat. Na koniec listki są zwijane ręcznie na bambusowych matach i prażone na patelni bezpośrednio nad ogniem. Te dwie czynności powtarzane są dziewięciokrotnie. Ostatecznie herbata ma postać ciemnozielonych, regularnie zwiniętych listków. Prezentuje się ona następująco:

Nokcha - listki

Napar z Nokchy ma jasnozielony kolor. Wygląda on tak:

Nokcha - napar2

Pod względem aromatu i smaku napar ten jest dość cierpki, ale mimo to całkiem przyjemny, kojarzący się trochę z wodorostami nori wykorzystywanymi do przyrządzania sushi 😉 Ogólnie Nokcha jest bardzo specyficzna, zupełnie nieprzypominająca japońskich zielonych herbat, głównie ze względu na to, że jest pozbawiona typowej dla nich słodyczy.

Jeżeli chodzi o sposób przyrządzania, to najlepiej zalać listki tej herbaty wodą o temperaturze ok. 70 stopni Celsjusza i zaparzać je przez ok. 1,5 minuty. Moim zdaniem lepiej nie przekraczać tego czasu, bo parzona dłużej Nokcha staje się nieprzyjemnie cierpka. Warto pamiętać, że te same listki można wykorzystać trzykrotnie.

Warto wiedzieć, że oprócz standardowego zastosowania jako podstawa do przygotowania naparu Nokcha ma podobne kulinarne zastosowanie w Korei Południowej, jak Matcha w Japonii. Tę herbatę wykorzystuje się jako dodatek do deserów i słodyczy, np. ciastek, ciast, lodów, czy specjalnego deseru lodowego zwanego bingsu.

Nokcha jest idealną opcją dla osób chcących spróbować czegoś nowego, zupełnie odmiennego od typowych japońskich zielonych herbat. Jednak wysoka cena i ograniczona dostępność tej herbaty sprawiają, że nie nadaje się ona do picia codziennie, a jedynie raz na jakiś czas.

Pozdrawiam 🙂

Edit: Po pewnym czasie dowiedziałam się, że najprawdopodobniej Nokcha to po prostu Sejak, czyli koreańska herbata z drugiego zbioru.

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://eherbata.pl/korean-nokcha-952.html

http://eherbata.pl/nokcha-1090.html

http://czajownia.shoper.pl/pl/p/Nokcha-50g/132

http://english.visitkorea.or.kr/enu/FO/FO_EN_6_3_3_1.jsp

http://www.eastwindtea.com/product/nokcha

http://dobrateavt.com/our-teas/green-teas/nok-cha-korea/

Jak rozpoznać herbatę dobrej jakości?

Pewnie nie raz zastanawialiście się, w jaki sposób można rozpoznać, czy dana herbata jest dobrej bądź złej jakości. Dzisiejszy wpis będzie zawierał garść praktycznych wskazówek, dzięki którym łatwiej będzie Wam ocenić susz. Pozwólcie, że przedstawię je w punktach, dzieląc na dwie części:

I. Wskazówki ogólne, które dotyczą każdego rodzaju herbaty:

1. Najlepsze herbaty zawierają całe listki. Dzięki takiej formie lepiej zachowują swoje walory. Z kolei połamane listki często są gorszym pod względem jakości produktem zbiorów mechanicznych, chociaż istnieją odmiany herbat turkusowych oraz czarnych, których listki są celowo „uszkadzane”, aby podnieść ich walory smakowe i wizualne.

2. Im wyższej jakości herbata, tym większą ma zawartość tzw. tipsów, czyli młodych pączków zebranych ze szczytu gałązki krzewu herbacianego (wspomniałam o nich w ostatnim wpisie z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” o herbacie Baihao Yinzhen). Wyróżniają się one srebrzystym kolorem. Ich obecność w suszu znacząco zwiększa walory herbaty (szczególnie zapachowe i smakowe).

3. Dobrej jakości herbata ma intensywny, swoisty aromat. W przypadku herbat aromatyzowanych, np. zielonej jaśminowej, taki zapach powinien utrzymać się nawet po wielokrotnym zaparzaniu. Brak takiego zapachu świadczy o złej jakości (ewentualnie też może świadczyć o nieprawidłowym przechowywaniu herbaty).

4. Dobra herbata nie powinna łatwo kruszyć się w naszych dłoniach. Jeżeli tak się dzieje, to oznacza, że albo została poddana działaniu zbyt wysokiej temperatury albo była przechowywana zbyt długo.

5. Napar z dobrej jakościowo herbaty powinien pozostawiać specyficzny posmak w naszych ustach, który utrzymuje się dość długo.

II. Wskazówki bardziej szczegółowe, które odnoszą się do konkretnych rodzajów herbat:

1. Herbata zielona – jej listki powinny mieć kolor od srebrzystego do ciemnozielonego, najlepiej z połyskiem. Dobrze też wiedzieć, że im jaśniejsze listki, tym lepsza jakość herbaty. Ręcznie przetworzone listki mają żółtawy odcień, a listki poddane procesowi działania wysokiej temperatury – ciemnozielony kolor. Z kolei herbata poddana procesowi działania pary wodnej z wyglądu przypomina nieco zielone, liściaste warzywo, takie jak szpinak. Jeżeli chodzi o sposób skręcenia listków, to jest on zależny od poszczególnych odmian herbaty, ale przeważnie staranniej zwinięte listki charakteryzują się lepszą jakością.

2. Herbata czarna – najlepiej by było, żeby listki miały kolor czarny z błyszczącym, pomarańczowym, granatowym lub czerwonym odcieniem. Jeżeli mają matowy, szarawy odcień, to znaczy, że herbata jest kiepskiej jakości. Napar z dobrej czarnej herbaty powinien mieć czerwonawo-złotawy odcień i zostawiać ślad w formie obręczy w filiżance lub czarce.

3. Herbata turkusowa (zwana również oolongiem; w Polsce utożsamiana z herbatą czerwoną) – ciężko jest ustalić jednoznaczne wyznaczniki dobrej jakości tej herbaty, bo poszczególne odmiany oolongów różnią się od siebie, np. pod względem barwy listków i naparu. Listki oolongów mogą mieć kolor od czerwonawego do niemal czarnego, a napar z nich – od żółtozielonego do ciemnoczerwonego.

4. Herbata biała – dobrej jakości biała herbata powinna zawierać młode listki i wspomniane wcześniej tipsy (a w przypadku najrzadszych i najcenniejszych odmian – wyłącznie tipsy). Napar z dobrej białej herbaty powinien mieć jasnożółty lub jasnobeżowy kolor oraz delikatny smak i zapach.

Mam nadzieję, że dzięki lekturze tego wpisu ocenianie jakości herbaty nie będzie stanowiło większego problemu 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS.  Przy redagowaniu tego wpisu korzystałam z książki Anny Ładniak pt. „Herbata. Przewodnik” Wydawnictwa Piątek Trzynastego oraz z następujących źródeł internetowych:

http://www.sevencups.com/about-tea/judging-tea/

http://www.herbaciani.pl/jaka-wybrac-herbate.html

http://morzeherbaty.pl/rodzaje-herbaty/

http://morzeherbaty.pl/2010/04/dlaczego-herbaty-turkusowe/

Różne odsłony herbaty cz. 8 – Baihao Yinzhen

Ostatnie trzy wpisy z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” były poświęcone trzem zielonym herbatom. Dzisiejszy wpis będzie małą odmianą, bo jego głównym tematem będzie pewna biała herbata, a konkretniej Baihao Yinzhen 🙂

Baihao Yinzhen (zwana również White Hair Silver Needle lub po prostu Silver Needle) to rzadka i bardzo ceniona, a przez to najdroższa odmiana białej herbaty. Nazwa „Baihao Yinzhen” oznacza po chińsku „srebrną igłę lub srebrne igły pokryte białym puszkiem” i nawiązuje do wyglądu herbaty. Przy okazji nazwy tej herbaty taka drobna uwaga – w dalszej części tego wpisu pozwolę sobie na pewną niekonsekwencję w stosunku do wpisu o innej białej herbacie, a konkretniej Pai Mu Tan, używając drugiej podanej przeze mnie angielskiej nazwy zamiast chińskiej, bo tak będzie mi łatwiej i wygodniej 😉

Proces produkcji Silver Needle jest bardzo podobny do metody wytwarzania Pai Mu Tan pod trzema względami. Po pierwsze, oryginalną herbatę Silver Needle wytwarza się na niewielką skalę wyłącznie w chińskiej prowincji Fujian. Po drugie, produkuje się ją z odmian krzewów herbacianych zwanych Dai Bai. Po trzecie, herbata Silver Needle przechodzi przez takie same procesy produkcji, jak Pai Mu Tan. Jedyne, co ją tak naprawdę odróżnia od tej herbaty, to to, że w skład Silver Needle wchodzą wyłącznie najmłodsze i nierozwinięte jeszcze pączki (zwane white tips), a nie tak, jak w przypadku Pai Mu Tan – jeden taki pączek wraz z dwoma listkami. Ostatecznie herbata Silver Needle ma postać zielonkawo-szarych cienkich igiełek pokrytych srebrno-białym meszkiem. Wygląda ona następująco:

Silver Needle - listki

Warto wiedzieć, że obecność wyłącznie pączków w składzie tej herbaty sprawia, że Silver Needle posiada najwięcej właściwości zdrowotnych typowych dla białych herbat.

Napar z herbaty Silver Needle ma delikatny beżowawo-złotawy kolor. Przedstawia się on następująco:

Silver Needle - napar

Aromat naparu z tej herbaty jest lekko kwiatowy. W smaku jest orzeźwiający i bardzo subtelny, z wyraźną nutą kwiatowej słodyczy. Uważam, że Silver Needle jest kwintesencją białej herbaty właśnie ze względu na niezwykłą delikatność jej smaku 😉

Jeżeli chodzi o przyrządzanie herbaty Silver Needle, to najlepiej jest zalać ją wodą o temperaturze ok. 85 stopni Celsjusza i parzyć przez ok. 2 minuty.  Moim zdaniem tak przygotowana herbata jest najlepsza i najdelikatniejsza, a dłuższe jej parzenie sprawia, że staje się nieprzyjemnie mocna. Warto wiedzieć, że Silver Needle można zaparzać wielokrotnie, nawet do dziewięciu razy.

Silver Needle to wyjątkowa biała herbata, której picie jest niezwykle przyjemnym doświadczeniem, szczególnie wiosną i latem, bo napar ten doskonale orzeźwia. Niestety, wysoka cena sprawia, że jest to herbata, którą najlepiej pić tylko na wyjątkowe okazje. Poza tym jej specyficzny smak przypadnie do gustu wyłącznie miłośnikom subtelniejszych doznań smakowych.

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://eherbata.pl/bai-hao-yin-zhen-122.html

http://morzeherbaty.pl/2011/06/baihao-yinzhen-czyli-srebrne-igly/

http://ratetea.com/style/silver-needle/26/

http://www.allabouttea.co.uk/silver-needles

https://www.harney.com/chinese-silver-needle.html

 

Różne odsłony herbaty cz. 7 – Hojicha

Pamiętacie zdjęcie, które zamieściłam na stronie bloga na Facebooku w zeszłym tygodniu? Przedstawiało ono moje ostatnie herbaciane zakupy. Wśród nich znajdowała się jedna herbata, która bardzo przypadła mi do gustu. Ta herbata nazywa się Hojicha i to właśnie ona będzie głównym tematem dzisiejszego wpisu 🙂

Hojicha (można również spotkać się z wariantem pisowni nazwy tej herbaty Houjicha) to zielona herbata, która pochodzi z Japonii. Nazwa „Hojicha” w dosłownym tłumaczeniu z japońskiego oznacza „lekko prażoną herbatę”.

Hojicha to wyjątkowa zielona herbata, niepodobna do innych japońskich zielonych herbat pod kilkoma względami. Sam proces produkcji Hojichy jest nietypowy, jak na zieloną herbatę 😉 Podstawę do wytworzenia Hojichy stanowi inna herbata, przeważnie Bancha lub Kukicha* (rzadziej Sencha). W odróżnieniu od innych zielonych herbat, tę herbatę-podstawę poddaje się procesowi prażenia na mocnym ogniu, a nie tak, jak w przypadku pozostałych zielonych herbat – procesowi działania pary wodnej. Pod wpływem działania ognia Hojicha nabiera brązowego koloru. Ostateczna postać Hojichy zależy od tego, jaka herbata stanowiła podstawę dla Hojichy – jeżeli była to Bancha, to ma ona postać brązowych listków i łodyżek, a jeżeli Kukicha – brązowych łodyżek i gałązek (i wtedy jest nazywana również Hoji-Kukichą ;)). Moja herbata to w istocie Hoji-Kukicha, bo została wyprodukowana z Kukichy pochodzącej z japońskiego rejonu Shizuoka. Prezentuje się ona następująco:

Hojicha - listki

Warto wiedzieć, że Hojicha powstała najprawdopodobniej w japońskim Kyoto w latach dwudziestych ubiegłego wieku jako sposób wykorzystania pozostałości po mechanicznych zbiorach herbaty. Z czasem Hojicha zyskała tak wielką popularność, że stała się oddzielną odmianą herbaty.

Nietypowy sposób produkcji Hojichy przekłada się na niecodzienny wygląd, zapach i smak naparu. Napar z Hojichy ma jasnobrązowy kolor. Wygląda on następująco:

Hojicha - parzenie dłuższe

Aromat tego naparu jest intensywny, przypominający nieco zapach prażonych orzechów włoskich. Smak naparu z Hojichy jest bardzo specyficzny – wywołuje skojarzenia z jednej strony ze smakiem łagodnej czarnej herbaty lub kawy, a z drugiej – z wędzonkami 😉 Momentami da się wyczuć w nim nutkę karmelu i orzechów włoskich.

Unikatowa metoda wytwarzania Hojichy ma również wpływ na jej właściwości zdrowotne. Dzięki poddaniu działaniu ognia herbata ta zawiera niewielkie ilości teiny oraz garbników. To sprawia, że Hojicha może być pita przez dzieci, a także przez dorosłych mających delikatny żołądek. Picie Hojichy jest szczególnie zalecane po zjedzeniu tłustych i ciężkostrawnych potraw, bo herbata ta ułatwia trawienie.

Jeżeli chodzi o przyrządzanie Hojichy, to warto wiedzieć, że jest to jedyna zielona herbata, którą zaleca się zalewać wodą o temperaturze ok. 90-95 stopni Celsjusza (czyli praktycznie rzecz biorąc, niemalże wrzątkiem). Co do czasu zaparzania, to w internecie można spotkać się z różnymi wersjami – od 30 sekund do 2 minut. Ja polecam wypróbowanie kilku czasów zaparzania, np. 30 sekund, 1 minuta i 2 minuty, aby móc wybrać ten, który najbardziej nam odpowiada. Na przykład mnie najbardziej smakuje mocniejsza Hojicha, zaparzona przez ok. 2 minuty. Mam wrażenie, że w przygotowanej w ten sposób Hojichy najlepiej można dostrzec, jak bardzo ta herbata różni się od innych zielonych herbat. Niezależnie od wybranego czasu zaparzania, Hojicha to zielona herbata, którą przyrządza się wyjątkowo prosto i szybko. Wystarczy, że zagotujemy wodę, po chwili zalejemy nią herbatę, a po ok. 1-2 minutach już mamy gotowy napar, który można przelać do czarki lub filiżanki 🙂 Warto też wiedzieć, że Hojichę można zaparzać trzykrotnie.

Hojicha to bardzo ciekawa herbata, przypominająca pod wieloma względami właściwie bardziej czarną herbatę niż zieloną. Polecam ją nie tylko osobom, które zbytnio nie przepadają za zielonymi herbatami, ale również miłośnikom zielonej herbaty chcącym spróbować czegoś innego, bardziej nietypowego. Naprawdę warto spróbować 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://drinks.seriouseats.com/2011/09/tea-time-all-about-hojicha-japanese-green-tea-how-to-brew-tea-history.html

http://ratetea.com/style/hojicha/22/

http://www.ippodo-tea.co.jp/en/tea/hojicha_03.html

https://www.harney.com/hojicha.html

http://www.nagomi.pl/hojicha-isecha-o_226.html

http://eherbata.pl/hojicha-137.html

http://www.czajowniakrakow.pl/p/hojicha_kyoto-13/

http://www.yetea.pl/Herbaty-zielone/Kukicha

 

*Kukicha to japońska zielona herbata składająca się przede wszystkim z łodyżek i gałązek, które pozostały po procesie produkcji Senchy lub Gyokuro.

Polecane sklepy z herbatą

Jakiś czas temu na stronie bloga na Facebooku jedna z czytelniczek bloga poprosiła mnie, żebym zdradziła Wam, w jakich sklepach kupuję herbatę, a ja obiecałam, że któregoś dnia to zrobię. W dzisiejszym wpisie spełnię tę moją obietnicę 🙂

Obecnie mam dwa ulubione sklepy internetowe z herbatą. Pierwszy z nich to sklep eherbata.pl – sklep internetowy z siedzibą w Krakowie, który w swojej ofercie ma ogromny wybór herbat. Można tam znaleźć prawdziwe herbaciane perełki, np. rzadkie herbaty koreańskie, takie jak Nokcha, czy Sejak, których nie oferuje żaden inny znany mi polski sklep z herbatą.

Drugi mój ulubiony sklep z herbatą to uwielbiamherbate.pl – sklep internetowy z siedzibą w Łodzi, który ma nieco skromniejszą ofertę  niż sklep eherbata.pl, ale ma za to większy wybór herbat kwitnących 🙂

Nie myślcie jednak przypadkiem, że jestem jakąś zagorzałą przeciwniczką sklepów stacjonarnych z herbatą 😉 Absolutnie nie 🙂 Jeszcze kilka lat temu zdarzało mi się kupić w nich herbatę (głównie w sklepie Herbaty Świata, który wtedy mieścił się w C.H. Wileńska, ale został przeniesiony do lokalu przy ul. Jagiellońskiej 18), lecz ostatecznie przerzuciłam się na sklepy internetowe. Dlaczego? Moim zdaniem sklepy internetowe mają więcej zalet niż sklepy stacjonarne. Po pierwsze, takie sklepy zwykle mają bogatszą i tańszą ofertę herbat. Po drugie, zakupy herbaciane w sklepie internetowym są wygodniejsze niż w przypadku zakupów w standardowym sklepie – nie trzeba nigdzie specjalnie jechać itp. Po trzecie, w wielu sklepach internetowych z herbatą (o ile nie we wszystkich ;)) istnieje bardzo miły zwyczaj dorzucania gratisów. Co prawda takie gratisy to przeważnie raczej mniej ciekawe herbaty, ale to nie szkodzi, bo i tak wszystkiego warto spróbować 🙂 A nuż w gratisie trafi się jakaś wcześniej nieznana przez nas herbata, która przypadnie nam do gustu?

Z kolei w sklepach stacjonarnych na miejscu jest sprzedawca, którego możemy poprosić o podanie informacji dotyczących danej herbaty lub o poradę, np. o polecenie jakiejś białej herbaty. Poza tym w herbaciarniach (które przeważnie pełnią również funkcję sklepu stacjonarnego z herbatą) możemy nie tylko wypróbować herbatę, spędzając miło czas, ale także kupić ją 🙂

Mając na uwadze powyższe zalety, uważam, że sklep internetowy to idealny wybór jeżeli chodzi o miejsce regularnych zakupów herbacianych. Natomiast herbaciarnio-sklep stacjonarny to fajne miejsce na spotkanie ze znajomym/i raz na jakiś czas i ewentualne drobne zakupy herbaciane.  

Na koniec przypomnę Wam, że to wszystko, co napisałam, to tylko moja subiektywna opinia, która wynika z moich dotychczasowych doświadczeń 😉

Pozdrawiam 🙂

Różne odsłony herbaty cz. 6 – Matcha

Tak jak już wspomniałam we wpisie o Genmaichy, dzisiejszy wpis będzie poświęcony herbacie Matcha. Według mnie Matcha to najdziwniejsza japońska zielona herbata pod każdym możliwym względem. Dlaczego tak uważam? Pozwólcie, że wyjaśnię Wam, co sprawia, że jest taka osobliwa, przedstawiając argumenty przemawiające za jej wyjątkowością w punktach:

  1. Metoda produkcji i postać herbaty – Matcha pochodzi z Japonii i jest wytwarzana z herbaty o najwyższej jakości zwanej Tencha. Sam proces produkcji wygląda następująco: najpierw co najmniej dwa tygodnie przed zbiorami krzewy herbaciane są przykrywane trzcinowymi matami, przez co dostęp promieni słonecznych zostaje znacznie ograniczony. Dzięki przytłumionemu światłu, podobnie jak w przypadku produkcji herbaty Gyokuro, młode listki zawierają więcej chlorofilu, a mniej taniny. Następnie zebrane i starannie wyselekcjonowane listki przechodzą przez takie etapy, jak poddanie działaniu pary wodnej (którego celem jest przerwanie procesu fermentacji), podsuszanie, studzenie w strumieniu zimnego powietrza oraz suszenie w wysokiej temperaturze. Na koniec wysuszone listki rozdrabnia się na drobny pył za pomocą granitowych żaren. Ten proces jest żmudny i długotrwały – w ciągu godziny można wytworzyć nie więcej niż 30 g herbaty. Ostatecznie Matcha ma postać jaskrawozielonego proszku. Prezentuje się on następująco:
  2. Matcha - proszekSposób przyrządzania – klasyczną metodą przyrządzania Matchy jest japońska ceremonia herbaciana zwana cha-no-yu (wspomniałam o niej we wpisie o herbacianych zwyczajach ;)), ale oczywiście dla naszych indywidualnych potrzeb można przygotowywać tę herbatę inaczej. Najlepiej zaparzyć Matchę w następujący sposób: sproszkowaną herbatę w proporcji mniej więcej pół łyżeczki na naczynie o pojemności ok. 300 ml zalać ok. 75 ml wody o temperaturze 80 stopni Celsjusza, a następnie energicznie mieszać powstały napar łyżeczką tak długo, aż proszek rozpuści się całkowicie (w tym miejscu warto zauważyć, że rozpuszczalność pod wpływem działania gorącej wody sprawia, że Matcha to właściwie herbata jednorazowego użytku ;)).
  3. Akcesoria do przyrządzania herbaty – warto wiedzieć, że w japońskiej ceremonii herbacianej wykorzystuje się kilka akcesoriów, które są specjalnie przeznaczone do przyrządzania Matchy. Do tych akcesoriów należą: chashaku (czyli mała bambusowa łyżeczka do odmierzania herbaty), chasen (czyli bambusowy pędzel do rozprowadzania i spieniania herbaty), natsume (czyli naczynie do przechowywania Matchy, które ma postać niewielkiej lakowej puszki z wieczkiem), chakin (czyli mały prostokątny bawełniany ręczniczek, który służy do częstego przecierania naczyń oraz akcesoriów) oraz matchawan zwany również chawanem (czyli duża czarka do picia herbaty Matcha, która najczęściej ma postać pękatej miseczki o pojemności ok. 300-400 ml).
  4. Kolor, zapach i smak naparu – rozpuszczony w gorącej wodzie proszek tworzy mętny napar o intensywnie zielonym kolorze z delikatną pianką, który ma przyjemny słodkawy zapach i bardzo słodki smak (można spotkać się również z Matchą o stosunkowo gorzkim, ale mimo to przyjemnym smaku). Pozwólcie, że wyjątkowo tym razem nie zamieszczę zdjęcia powstałego naparu, bo niestety mój nie wyszedł taki, jaki powinien (a czemu tak było, to dowiecie się w dalszej części tego wpisu ;)).
  5. Zastosowania herbaty – herbata Matcha ma trzy główne zastosowania. Po pierwsze, Matchę wykorzystuje się jako podstawę do przygotowania standardowego naparu herbacianego. Po drugie, Matchę stosuje się jako polepszacz innych herbat. Matchę dodaje się do innych herbat, aby zwiększyć ich walory (szczególnie wizualne, smakowe oraz zdrowotne). Przykładem takiej ulepszonej wersji herbaty może być wspomniana przeze mnie we wpisie o herbacie Genmaicha odmiana zwana Genmaicha iri Matcha, czyli Genmaicha z dodatkiem Matchy. Po trzecie, Matcha służy jako dodatek do przeróżnych potraw, głównie deserów i słodyczy (np. lodów, ciast, kremów, czekolad i cukierków) oraz napojów typu koktajle, ale nie tylko – można ją dodawać również do dań, np. do zup, czy sałatek. I tutaj podzielę się z Wami ważną uwagą – warto wiedzieć, że istnieją dwie podstawowe odmiany herbaty Matcha. Japońska odmiana Matchy charakteryzuje się wysoką jakością i wysoką ceną. Tę wersję stosuje się przede wszystkim do przyrządzania naparu herbacianego. Z kolei chińska odmiana Matchy (zwana również kulinarną) to herbata o zdecydowanie niższej jakości, ale za to tańsza niż japońska Matcha. Tę wersję wykorzystuje się głównie dla celów kulinarnych, czyli jako dodatek do potraw.  Dlatego też nie zdziwicie się, jak zobaczycie Matchę oferowaną po diametralnie różnych cenach – ta droższa to zapewne japońska, a tańsza – chińska.
  6. Zalecany sposób przechowywania – w odróżnieniu od innych herbat Matchę powinno przechowywać się nie w szczelnie zamkniętym pojemniku w wydzielonym miejscu w oddzielnej szafce, a w specjalnie do tego celu przeznaczonym pojemniku w… lodówce, a na dłuższą metę nawet w zamrażarce. Przechowywana w inny sposób Matcha szybko się psuje i traci swoje wyjątkowe walory. Ja niestety nie wiedziałam o tym, gdy dostałam tę herbatę, więc przechowywałam ją tak samo, jak każdą inną herbatę. I to był ogromny błąd, bo herbata wyraźnie popsuła się – jej kolor nieco wyblakł, a zapach stał się mniej słodki. Napar z mojej wywietrzałej Matchy był bladozielony, wręcz półprzezroczysty (i właśnie dlatego nie zamieściłam zdjęcia mojego naparu, bo byłby mało reprezentatywny), a w smaku – raczej mdły, chociaż momentami dało się wyczuć odrobinę słodyczy. Dlatego też nie popełniajcie mojego błędu i przechowujcie Matchę prawidłowo, gdy dostaniecie/kupicie tę herbatę, bo szkoda byłoby zmarnować ją :).
  7. Właściwości zdrowotne – herbata Matcha ma wyjątkowe właściwości zdrowotne. W zasadzie to najzdrowsza zielona herbata. Dlaczego jest taka zdrowa? Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że Matcha to w istocie proszek powstały z całych listków o najwyższej jakości. Taki sposób produkcji sprawia, że Matcha zawiera dużo więcej składników odżywczych (m.in. antyoksydantów, aminokwasów, witamin i błonnika) niż inne zielone herbaty. Napar z Matchy ma działanie uspokajające, relaksuje, zmniejsza stres i niepokój oraz stabilizuje nastrój. Poza tym, dzięki wysokiej zawartości kofeiny w proszku, taki napar działa pobudzająco. Przyjmuje się, że wypicie jednej czarki Matchy jest równoważne wypiciu 10 czarek innej zielonej herbaty.
  8. Dostępność herbaty – Matcha jest niestety trudno dostępna (szczególnie ta japońska odmiana). Najlepszą jakościowo japońską Matchę można kupić w Japonii, ale oczywiście można też znaleźć tę herbatę o dość wysokiej jakości w ofercie  polskich sklepów z herbatą (jest to możliwe tym bardziej dlatego, że Matcha staje się coraz popularniejsza).
  9. Cena – cena Matchy jest wysoka, zwłaszcza w przypadku japońskiej odmiany Matchy. Taka wersja tej herbaty może kosztować nawet ok. 100 zł za 30 g.

Po zapoznaniu się z powyższymi argumentami chyba już nie dziwicie mi się, czemu uważam, że Matcha to najbardziej osobliwa japońska zielona herbata 🙂 Na pewno jest to niezwykle ciekawa herbata, której każdy miłośnik herbaty powinien spróbować chociaż raz. Jej specyficzny smak może nie trafić w nasz gust, ale warto wyrobić sobie własną opinię na jej temat 🙂

Pozdrawiam słonecznie w ten ponury i deszczowy dzień 🙂

Edit: Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że istnieją dwie podstawowe wersje Matchy: słodka Matcha Latte, czyli ta Matcha, którą wypróbowałam i opisałam, oraz zwykła gorzka Matcha ;).

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://eherbata.pl/matcha-130.html

http://eherbata.pl/matcha-40g-1267.html

http://czajnikowy.pl/zielona-sproszkowana-herbata-matcha/

http://czajnikowy.pl/matcha-japonska-a-matcha-chinska-czym-rozni-sie-zielona-sproszkowana-herbata-matcha/

http://czajnikowy.pl/chanoyu-tradycyjny-japonski-rytual-picia-herbaty/

http://www.oxalis.pl/artykul,41

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/matcha-najzdrowszy-rodzaj-zielonej-herbaty/t4he1

http://kimono-cafe.blogspot.com/2012/12/gdzie-kupic-herbate-matcha.html

http://czajnikowy.pl/matchawan/

http://czajnikowy.pl/chashaku/

http://czajnikowy.pl/chasen/

http://czajnikowy.pl/natsume/

http://czajnikowy.pl/chakin/

Herbata kwitnąca – małe herbaciane arcydzieło

Święta Wielkanocne już coraz bliżej. W moim domu rodzinnym każde święta, niezależnie od tego, czy jest to Wielkanoc, czy Boże Narodzenie, wiążą się ściśle z pewnym herbacianym zwyczajem, a mianowicie z zaparzaniem i piciem herbaty kwitnącej. Właśnie ten rodzaj herbaty przybliżę Wam w dzisiejszym wpisie i przy okazji podzielę się z Wami moimi wrażeniami z przyrządzenia i wypróbowania jednej z takich herbat 🙂

Herbata kwitnąca, zwana również herbatą artystyczną, to herbata (głównie zielona lub biała), która najpierw jest łączona z takimi dodatkami, jak suszone kwiaty jaśminu, amarantusa, lilii, liczi, czy nagietka, a następnie ręcznie „szyta”, zwijana i suszona. Ostatecznie ma ona postać herbaciano-kwiatowej kulki. Na pierwszy rzut oka taka kulka wygląda niepozornie i raczej niezbyt ciekawie. Na przykład moja herbata kwitnąca o nazwie Wieczna Miłość (biała herbata z dodatkiem kwiatu pomarańczy) przed zaparzeniem prezentowała się następująco:

herbata kwitnąca przed zaparzeniem

Jest niezbyt zachęcająca, prawda? Mimo wszystko nie powinniśmy ulegać pierwszemu wrażeniu (które często okazuje się błędnym), bo podczas parzenia kulka pokazuje swoje prawdziwe, dość ciekawe oblicze 🙂 Pod wpływem działania gorącej wody kulka „rozkwita”, rozwijając się i tworząc kolorowy kwiat w ciągu kilku minut. Moja herbaciana kulka przeobraziła się w zielono-pomarańczowy kwiat, który wyglądał tak:

herbata kwitnąca po zaparzeniu

Napar z herbaty o nazwie Wieczna Miłość miał intensywny miodowy kolor i owocowo-kwiatowy aromat. Jego smak był bardzo ciekawym połączeniem delikatności białej herbaty ze słodyczą pomarańczy. Całość była słodkawa i orzeźwiająca 🙂

Warto wiedzieć, że herbaty kwitnące wywodzą się z Chin. Niestety, niewiele wiadomo na temat ich powstania. Najprawdopodobniej ich pierwotnym celem było zapewnienie doznań wizualno-smakowych bogatszym chińskim miłośnikom herbaty. Obecnie herbata kwitnąca jest znana i pita również w innych krajach. Jest ona produkowana na niewielką skalę jedynie w Chinach, głównie we wspomnianej we wpisie o herbacie Pai Mu Tan prowincji Fujian. Jej wytwarzaniem zajmują się wyszkoleni rzemieślnicy-artyści, którzy muszą poświęcić nawet wiele godzin pracy na stworzenie jednej kulki skomplikowanej herbaty kwitnącej. Ten pracochłonny sposób produkcji przekłada się na cenę kwitnącej herbaty – jedna kulka kosztuje kilka złotych.

Herbatę kwitnącą najlepiej przyrządzić w czterech podstawowych etapach:

  1. Przygotowanie naczynia do zaparzenia herbaty – byłoby idealnie, gdyby to było jakieś przezroczyste szklane naczynie, np. czajniczek, bo wtedy moglibyśmy podziwiać herbatę kwitnącą w całej okazałości 🙂
  2. Umieszczenie kulki w naczyniu
  3. Zaparzenie kulki – jeżeli chodzi o temperaturę wody i czas zaparzania, to można spotkać się z różnymi wersjami. Wydaje mi się, że najlepiej zalać kulkę ok. litrem wody o temperaturze ok. 80 stopni Celsjusza i zaparzać ją przez 4-5 minut.
  4. Przelanie powstałego naparu do filiżanek lub czarek

Tę samą kulkę można zaparzać trzykrotnie, ale pierwsze parzenie będzie najlepsze nie tylko pod względem wizualnym, ale również smakowym i zapachowym. Przy każdym następnym zalaniu wodą zaleca się wydłużyć nieco czas parzenia.

Herbata kwitnąca dostarcza niezwykle ciekawych doznań wizualnych i smakowo-zapachowych. To sprawia, że jest ona idealna na wyjątkowe okazje – nie tylko święta, ale również urodziny, czy rocznicę. To również bardzo fajny pomysł na prezent dla miłośnika herbaty. Gorąco polecam 🙂

Pozdrawiam i życzę wesołych, spokojnych i rodzinnych Świąt  🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://herbatniczek.wordpress.com/2014/02/14/herbata-dla-oka-kilka-slow-o-artystycznych-herbatach-kwitnacych/

http://slubnaherbata.blogspot.com/2014/01/kwiat-miosci.html

http://uwielbiamherbate.pl/kwitnace/zielone/wieczna-milosc.html

http://uwielbiamherbate.pl/

Różne odsłony herbaty cz. 5 – Genmaicha

Kilka dni temu dostałam herbatę Genmaicha do wypróbowania. Postanowiłam, że odwdzięczę się, poświęcając tej herbacie dzisiejszy wpis na blogu 🙂

Genmaicha to mieszanka liści zielonej herbaty Senchy lub Banchy* z prażonym brązowym ryżem (sama nazwa „Genmaicha” oznacza po japońsku „herbatę z prażonym brązowym ryżem”). Prażony brązowy ryż to najczęstszy dodatek występujący w tej herbacie, ale można również spotkać się z takimi dodatkami, jak prażone proso lub jęczmień. Istnieje także specjalna mieszanka herbaty Genmaicha z herbatą Matcha zwana Genmaicha iri Matcha (herbata Matcha będzie głównym tematem kolejnego wpisu z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” ;)).

Genmaicha jest wytwarzana głównie w Japonii. Moja herbata to odmiana zwana Genmaicha Fujiyama, która została wyprodukowana u podnóża góry Fujiyama w japońskim regionie Shizuoka. Niestety, nie udało mi się ustalić dokładnie, jaka herbata stanowi podstawę tej odmiany Genmaichy, ale wydaje mi się, że jest to herbata Bancha z dodatkiem prażonego brązowego ryżu.

Produkcja Genmaichy składa się z dwóch głównych etapów. W pierwszym etapie ryż praży się. W trakcie tego procesu niektóre ziarenka ryżu ciemnieją i pękają, tworząc kawałki przypominające nieco popcorn, co sprawia, że Genmaicha jest nazywana również „herbatą popcornową”. W drugim etapie prażony ryż miesza się z herbatą Sencha lub Bancha. Powstała w ten sposób herbata prezentuje się następująco:

Warto wiedzieć, że pierwotnie Genmaicha była pita tylko przez niższą warstwę społeczną. Biedni ludzie nie mogli pozwolić sobie na kupno dużej ilości suszu herbacianego, więc wykorzystywali ryż lub jęczmień jako wypełniacze, które pozwalały obniżyć wysoką cenę herbaty. Obecnie Genmaichę pije się powszechnie w całej Japonii. Jest to jedna z najpopularniejszych japońskich herbat, którą podaje się w barach i restauracjach oferujących dania kuchni japońskiej. W domach Japończycy zaparzają tę herbatę w dość dużych imbrykach zwanych dobin i podają ją w wysokich czarkach zwanych yunomi.

Najlepiej jest przyrządzić tę herbatę, zalewając ją wodą o temperaturze 80 stopni Celsjusza. Jeżeli chodzi o zalecany czas zaparzania, to w internecie można znaleźć wiele przeróżnych wersji – od 30 sekund do nawet 5 minut, w zależności od indywidualnych preferencji. Ja wypróbowałam kilka wybranych krótszych i dłuższych czasów parzenia i doszłam do wniosku, że optymalny czas zaparzania to 30-40 sekund, bo wtedy herbata jest najbardziej wyrazista. Genmaichę można zaparzać wielokrotnie.

Napar z herbaty Genmaicha ma intensywny jasnożółty kolor i przyjemny ryżowy zapach. W smaku czuć dość wyraźnie słodycz prażonego ryżu z dodatkiem odrobiny słodyczy pochodzącej od zielonej herbaty. Całość jest dość słodka (ale nie za słodka) i niezwykle orzeźwiająca, przywodząca na myśl skojarzenia z Orientem. Genmaicha świetnie komponuje się z daniami kuchni japońskiej, zwłaszcza z sushi.

Jeżeli macie ochotę napić się zielonej herbaty, która pozwoli Wam przenieść się do Orientu za pomocą zmysłów, to Genmaicha będzie idealnym wyborem 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam ze wspomnianej wcześniej książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” i z następujących źródeł internetowych:

http://www.herbata.com.pl/product-pol-149-Japan-Green-Genmaicha-%60Fujiyama%60-.html

http://eherbata.pl/genmaicha-48.html

http://czajnikowy.pl/herbata-zielona-genmaicha/

http://www.kuchnieorientu.pl/herbatakawa/409-herbata-zielona-z-prazonym-ryzem-genmaicha-200g-japonska.html

http://www.nagomi.pl/-genmaicha-isecha-o_l_2_227.html

http://eherbata.pl/genmaicha-iri-matcha-152.html

http://eherbata.pl/bancha-kyoto-1089.html

 

* Herbatę Bancha wytwarza się prawie identycznie, jak Senchę, z tą różnicą, że do produkcji Banchy wykorzystuje się większe i twardsze liście z grubszymi żyłkami wraz z szypułkami i łodyżkami, które pozostały po zbiorze Senchy.

Shinobi-cha – bardzo nietypowy sposób przyrządzania herbaty

Jakiś czas temu, gdy przeglądałam internet, natknęłam się na wzmiankę o sposobie przyrządzania herbaty zwanym shinobi-cha, który bardzo mnie zaintrygował. Postanowiłam, że wypróbuję tę metodę i podzielę się z Wami podstawowymi informacjami na jej temat oraz moimi wrażeniami z tego eksperymentu.

Shinobi-cha to osobliwy sposób przygotowania herbaty, który polega nie na zalaniu listków gorącą wodą, a… na zasypaniu ich lodem, a następnie na wypiciu tego, co powstanie. Metoda ta wywodzi się z Japonii (po japońsku „shinobi” oznacza „cierpliwość” lub „wytrwałość”, a „cha” – „herbatę”) i jest zalecana do przyrządzania japońskich zielonych herbat o wysokiej jakości, takich jak Gyokuro, czy Sencha.

Jak dokładniej wygląda „zaparzenie” herbaty sposobem shinobi-cha? Najlepiej jest to zrobić w trzech podstawowych etapach:

  1. Przygotowanie jakiegoś małego naczynia do przyrządzania herbaty, np. gaiwana (byle nie szklanego czajniczka, bo szkło mogłoby sprawić, że eksperyment nie byłby zbyt udany), czarkę, z której będziemy mogli pić to, co powstanie z połączenia herbaty z lodem, zieloną herbatę (ja wykorzystałam Gyokuro, dlatego w dalszej części tego wpisu będę nawiązywać właśnie do tej herbaty) oraz pojemnik z kostkami lodu
  2. Wsypanie herbaty do naczynia (ważne jest, żeby dodać trochę więcej herbaty, niż zwykle, czyli wtedy, gdy chcemy przyrządzić standardowy napar przy użyciu gorącej wody), dodanie kilku kostek lodu (tyle lodu, żeby listki herbaty były przykryte, ale jednocześnie również tyle, aby domknięcie przykrywki było możliwe bez większego problemu), zamknięcie przykrywki i odczekanie, aż lód rozpuści się
  3. Wypicie tego, co powstanie z połączenia herbaty i lodu – na tym etapie można postąpić na dwa sposoby. Pierwszy sposób polega na odczekaniu, aż kostki lodu rozpuszczą się trochę, przelaniu odrobiny lodowej herbaty do czarki i wypiciu jej, a następnie na powtarzaniu tych trzech czynności tak długo, dopóki z lodu nic nie pozostanie, dzięki czemu herbaty wystarczy na kilka tur picia, a z kolei drugi sposób – na odczekaniu, aż lód rozpuści się całkowicie, przelaniu otrzymanej herbaty do czarki i wypiciu jej za jednym razem 😉 Niezależnie od tego, którą metodę wybierzemy, trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo musi minąć trochę czasu, zanim uzyskamy oczekiwany efekt. A ten rezultat prezentuje się następująco:

Powstały lodowy „napar” jest naprawdę zaskakujący, bo wygląda, pachnie i smakuje zupełnie inaczej, niż napar przygotowany w standardowy sposób. Ma on intensywny jasnozielony kolor oraz bardzo ciekawy zapach i smak, który ciężko opisać i porównać do czegoś innego. Dzieje się tak dlatego, że działanie wody o niskiej temperaturze pozwala wydobyć z Gyokuro związki, których nie da się wydobyć, zalewając tę herbatę wodą o wysokiej temperaturze. Dzięki temu w Gyokuro zalanej chłodną wodą można poczuć smak umami, którego nie czuć w Gyokuro zalanym gorącą wodą.

Shinobi-cha to bardzo łatwa i wygodna metoda przyrządzania herbaty, bo nie trzeba martwić się ani o to, czy woda osiągnęła już odpowiednią temperaturę ani o to, czy minął już zalecany czas zaparzania. Wystarczy, że dosypiemy lodu do listków i odczekamy, aż rozpuści się 🙂 Co więcej, nie istnieją żadne ograniczenia jeżeli chodzi o liczbę „parzeń” – można dodawać lodu tyle razy, ile mamy na to ochotę. Jednak trzeba przyznać, że jest to sposób przygotowania herbaty odpowiedni raczej w miesiącach wiosenno-letnich i to tylko w sytuacji, gdy mamy odpowiednio dużo czasu, aby móc poczekać na uzyskanie lodowego „naparu.”

Uważam, że spróbowanie Gyokuro przyrządzonej metodą shinobi-cha to niezwykle ciekawe doświadczenie dla każdego miłośnika herbaty. Gorąco polecam 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://www.gongfugirl.com/shinobi-cha-ice-brewing-japanese-green-tea/

http://blog.mellowmonk.com/2009/08/gongfu-girl-makes-mellow-monk.html

http://www.youtube.com/watch?v=_VghXPujg_c