Różne odsłony herbaty cz. 6 – Matcha

Tak jak już wspomniałam we wpisie o Genmaichy, dzisiejszy wpis będzie poświęcony herbacie Matcha. Według mnie Matcha to najdziwniejsza japońska zielona herbata pod każdym możliwym względem. Dlaczego tak uważam? Pozwólcie, że wyjaśnię Wam, co sprawia, że jest taka osobliwa, przedstawiając argumenty przemawiające za jej wyjątkowością w punktach:

  1. Metoda produkcji i postać herbaty – Matcha pochodzi z Japonii i jest wytwarzana z herbaty o najwyższej jakości zwanej Tencha. Sam proces produkcji wygląda następująco: najpierw co najmniej dwa tygodnie przed zbiorami krzewy herbaciane są przykrywane trzcinowymi matami, przez co dostęp promieni słonecznych zostaje znacznie ograniczony. Dzięki przytłumionemu światłu, podobnie jak w przypadku produkcji herbaty Gyokuro, młode listki zawierają więcej chlorofilu, a mniej taniny. Następnie zebrane i starannie wyselekcjonowane listki przechodzą przez takie etapy, jak poddanie działaniu pary wodnej (którego celem jest przerwanie procesu fermentacji), podsuszanie, studzenie w strumieniu zimnego powietrza oraz suszenie w wysokiej temperaturze. Na koniec wysuszone listki rozdrabnia się na drobny pył za pomocą granitowych żaren. Ten proces jest żmudny i długotrwały – w ciągu godziny można wytworzyć nie więcej niż 30 g herbaty. Ostatecznie Matcha ma postać jaskrawozielonego proszku. Prezentuje się on następująco:
  2. Matcha - proszekSposób przyrządzania – klasyczną metodą przyrządzania Matchy jest japońska ceremonia herbaciana zwana cha-no-yu (wspomniałam o niej we wpisie o herbacianych zwyczajach ;)), ale oczywiście dla naszych indywidualnych potrzeb można przygotowywać tę herbatę inaczej. Najlepiej zaparzyć Matchę w następujący sposób: sproszkowaną herbatę w proporcji mniej więcej pół łyżeczki na naczynie o pojemności ok. 300 ml zalać ok. 75 ml wody o temperaturze 80 stopni Celsjusza, a następnie energicznie mieszać powstały napar łyżeczką tak długo, aż proszek rozpuści się całkowicie (w tym miejscu warto zauważyć, że rozpuszczalność pod wpływem działania gorącej wody sprawia, że Matcha to właściwie herbata jednorazowego użytku ;)).
  3. Akcesoria do przyrządzania herbaty – warto wiedzieć, że w japońskiej ceremonii herbacianej wykorzystuje się kilka akcesoriów, które są specjalnie przeznaczone do przyrządzania Matchy. Do tych akcesoriów należą: chashaku (czyli mała bambusowa łyżeczka do odmierzania herbaty), chasen (czyli bambusowy pędzel do rozprowadzania i spieniania herbaty), natsume (czyli naczynie do przechowywania Matchy, które ma postać niewielkiej lakowej puszki z wieczkiem), chakin (czyli mały prostokątny bawełniany ręczniczek, który służy do częstego przecierania naczyń oraz akcesoriów) oraz matchawan zwany również chawanem (czyli duża czarka do picia herbaty Matcha, która najczęściej ma postać pękatej miseczki o pojemności ok. 300-400 ml).
  4. Kolor, zapach i smak naparu – rozpuszczony w gorącej wodzie proszek tworzy mętny napar o intensywnie zielonym kolorze z delikatną pianką, który ma przyjemny słodkawy zapach i bardzo słodki smak (można spotkać się również z Matchą o stosunkowo gorzkim, ale mimo to przyjemnym smaku). Pozwólcie, że wyjątkowo tym razem nie zamieszczę zdjęcia powstałego naparu, bo niestety mój nie wyszedł taki, jaki powinien (a czemu tak było, to dowiecie się w dalszej części tego wpisu ;)).
  5. Zastosowania herbaty – herbata Matcha ma trzy główne zastosowania. Po pierwsze, Matchę wykorzystuje się jako podstawę do przygotowania standardowego naparu herbacianego. Po drugie, Matchę stosuje się jako polepszacz innych herbat. Matchę dodaje się do innych herbat, aby zwiększyć ich walory (szczególnie wizualne, smakowe oraz zdrowotne). Przykładem takiej ulepszonej wersji herbaty może być wspomniana przeze mnie we wpisie o herbacie Genmaicha odmiana zwana Genmaicha iri Matcha, czyli Genmaicha z dodatkiem Matchy. Po trzecie, Matcha służy jako dodatek do przeróżnych potraw, głównie deserów i słodyczy (np. lodów, ciast, kremów, czekolad i cukierków) oraz napojów typu koktajle, ale nie tylko – można ją dodawać również do dań, np. do zup, czy sałatek. I tutaj podzielę się z Wami ważną uwagą – warto wiedzieć, że istnieją dwie podstawowe odmiany herbaty Matcha. Japońska odmiana Matchy charakteryzuje się wysoką jakością i wysoką ceną. Tę wersję stosuje się przede wszystkim do przyrządzania naparu herbacianego. Z kolei chińska odmiana Matchy (zwana również kulinarną) to herbata o zdecydowanie niższej jakości, ale za to tańsza niż japońska Matcha. Tę wersję wykorzystuje się głównie dla celów kulinarnych, czyli jako dodatek do potraw.  Dlatego też nie zdziwicie się, jak zobaczycie Matchę oferowaną po diametralnie różnych cenach – ta droższa to zapewne japońska, a tańsza – chińska.
  6. Zalecany sposób przechowywania – w odróżnieniu od innych herbat Matchę powinno przechowywać się nie w szczelnie zamkniętym pojemniku w wydzielonym miejscu w oddzielnej szafce, a w specjalnie do tego celu przeznaczonym pojemniku w… lodówce, a na dłuższą metę nawet w zamrażarce. Przechowywana w inny sposób Matcha szybko się psuje i traci swoje wyjątkowe walory. Ja niestety nie wiedziałam o tym, gdy dostałam tę herbatę, więc przechowywałam ją tak samo, jak każdą inną herbatę. I to był ogromny błąd, bo herbata wyraźnie popsuła się – jej kolor nieco wyblakł, a zapach stał się mniej słodki. Napar z mojej wywietrzałej Matchy był bladozielony, wręcz półprzezroczysty (i właśnie dlatego nie zamieściłam zdjęcia mojego naparu, bo byłby mało reprezentatywny), a w smaku – raczej mdły, chociaż momentami dało się wyczuć odrobinę słodyczy. Dlatego też nie popełniajcie mojego błędu i przechowujcie Matchę prawidłowo, gdy dostaniecie/kupicie tę herbatę, bo szkoda byłoby zmarnować ją :).
  7. Właściwości zdrowotne – herbata Matcha ma wyjątkowe właściwości zdrowotne. W zasadzie to najzdrowsza zielona herbata. Dlaczego jest taka zdrowa? Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że Matcha to w istocie proszek powstały z całych listków o najwyższej jakości. Taki sposób produkcji sprawia, że Matcha zawiera dużo więcej składników odżywczych (m.in. antyoksydantów, aminokwasów, witamin i błonnika) niż inne zielone herbaty. Napar z Matchy ma działanie uspokajające, relaksuje, zmniejsza stres i niepokój oraz stabilizuje nastrój. Poza tym, dzięki wysokiej zawartości kofeiny w proszku, taki napar działa pobudzająco. Przyjmuje się, że wypicie jednej czarki Matchy jest równoważne wypiciu 10 czarek innej zielonej herbaty.
  8. Dostępność herbaty – Matcha jest niestety trudno dostępna (szczególnie ta japońska odmiana). Najlepszą jakościowo japońską Matchę można kupić w Japonii, ale oczywiście można też znaleźć tę herbatę o dość wysokiej jakości w ofercie  polskich sklepów z herbatą (jest to możliwe tym bardziej dlatego, że Matcha staje się coraz popularniejsza).
  9. Cena – cena Matchy jest wysoka, zwłaszcza w przypadku japońskiej odmiany Matchy. Taka wersja tej herbaty może kosztować nawet ok. 100 zł za 30 g.

Po zapoznaniu się z powyższymi argumentami chyba już nie dziwicie mi się, czemu uważam, że Matcha to najbardziej osobliwa japońska zielona herbata 🙂 Na pewno jest to niezwykle ciekawa herbata, której każdy miłośnik herbaty powinien spróbować chociaż raz. Jej specyficzny smak może nie trafić w nasz gust, ale warto wyrobić sobie własną opinię na jej temat 🙂

Pozdrawiam słonecznie w ten ponury i deszczowy dzień 🙂

Edit: Po pewnym czasie uświadomiłam sobie, że istnieją dwie podstawowe wersje Matchy: słodka Matcha Latte, czyli ta Matcha, którą wypróbowałam i opisałam, oraz zwykła gorzka Matcha ;).

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://eherbata.pl/matcha-130.html

http://eherbata.pl/matcha-40g-1267.html

http://czajnikowy.pl/zielona-sproszkowana-herbata-matcha/

http://czajnikowy.pl/matcha-japonska-a-matcha-chinska-czym-rozni-sie-zielona-sproszkowana-herbata-matcha/

http://czajnikowy.pl/chanoyu-tradycyjny-japonski-rytual-picia-herbaty/

http://www.oxalis.pl/artykul,41

http://kobieta.onet.pl/zdrowie/zycie-i-zdrowie/matcha-najzdrowszy-rodzaj-zielonej-herbaty/t4he1

http://kimono-cafe.blogspot.com/2012/12/gdzie-kupic-herbate-matcha.html

http://czajnikowy.pl/matchawan/

http://czajnikowy.pl/chashaku/

http://czajnikowy.pl/chasen/

http://czajnikowy.pl/natsume/

http://czajnikowy.pl/chakin/

Herbata kwitnąca – małe herbaciane arcydzieło

Święta Wielkanocne już coraz bliżej. W moim domu rodzinnym każde święta, niezależnie od tego, czy jest to Wielkanoc, czy Boże Narodzenie, wiążą się ściśle z pewnym herbacianym zwyczajem, a mianowicie z zaparzaniem i piciem herbaty kwitnącej. Właśnie ten rodzaj herbaty przybliżę Wam w dzisiejszym wpisie i przy okazji podzielę się z Wami moimi wrażeniami z przyrządzenia i wypróbowania jednej z takich herbat 🙂

Herbata kwitnąca, zwana również herbatą artystyczną, to herbata (głównie zielona lub biała), która najpierw jest łączona z takimi dodatkami, jak suszone kwiaty jaśminu, amarantusa, lilii, liczi, czy nagietka, a następnie ręcznie „szyta”, zwijana i suszona. Ostatecznie ma ona postać herbaciano-kwiatowej kulki. Na pierwszy rzut oka taka kulka wygląda niepozornie i raczej niezbyt ciekawie. Na przykład moja herbata kwitnąca o nazwie Wieczna Miłość (biała herbata z dodatkiem kwiatu pomarańczy) przed zaparzeniem prezentowała się następująco:

herbata kwitnąca przed zaparzeniem

Jest niezbyt zachęcająca, prawda? Mimo wszystko nie powinniśmy ulegać pierwszemu wrażeniu (które często okazuje się błędnym), bo podczas parzenia kulka pokazuje swoje prawdziwe, dość ciekawe oblicze 🙂 Pod wpływem działania gorącej wody kulka „rozkwita”, rozwijając się i tworząc kolorowy kwiat w ciągu kilku minut. Moja herbaciana kulka przeobraziła się w zielono-pomarańczowy kwiat, który wyglądał tak:

herbata kwitnąca po zaparzeniu

Napar z herbaty o nazwie Wieczna Miłość miał intensywny miodowy kolor i owocowo-kwiatowy aromat. Jego smak był bardzo ciekawym połączeniem delikatności białej herbaty ze słodyczą pomarańczy. Całość była słodkawa i orzeźwiająca 🙂

Warto wiedzieć, że herbaty kwitnące wywodzą się z Chin. Niestety, niewiele wiadomo na temat ich powstania. Najprawdopodobniej ich pierwotnym celem było zapewnienie doznań wizualno-smakowych bogatszym chińskim miłośnikom herbaty. Obecnie herbata kwitnąca jest znana i pita również w innych krajach. Jest ona produkowana na niewielką skalę jedynie w Chinach, głównie we wspomnianej we wpisie o herbacie Pai Mu Tan prowincji Fujian. Jej wytwarzaniem zajmują się wyszkoleni rzemieślnicy-artyści, którzy muszą poświęcić nawet wiele godzin pracy na stworzenie jednej kulki skomplikowanej herbaty kwitnącej. Ten pracochłonny sposób produkcji przekłada się na cenę kwitnącej herbaty – jedna kulka kosztuje kilka złotych.

Herbatę kwitnącą najlepiej przyrządzić w czterech podstawowych etapach:

  1. Przygotowanie naczynia do zaparzenia herbaty – byłoby idealnie, gdyby to było jakieś przezroczyste szklane naczynie, np. czajniczek, bo wtedy moglibyśmy podziwiać herbatę kwitnącą w całej okazałości 🙂
  2. Umieszczenie kulki w naczyniu
  3. Zaparzenie kulki – jeżeli chodzi o temperaturę wody i czas zaparzania, to można spotkać się z różnymi wersjami. Wydaje mi się, że najlepiej zalać kulkę ok. litrem wody o temperaturze ok. 80 stopni Celsjusza i zaparzać ją przez 4-5 minut.
  4. Przelanie powstałego naparu do filiżanek lub czarek

Tę samą kulkę można zaparzać trzykrotnie, ale pierwsze parzenie będzie najlepsze nie tylko pod względem wizualnym, ale również smakowym i zapachowym. Przy każdym następnym zalaniu wodą zaleca się wydłużyć nieco czas parzenia.

Herbata kwitnąca dostarcza niezwykle ciekawych doznań wizualnych i smakowo-zapachowych. To sprawia, że jest ona idealna na wyjątkowe okazje – nie tylko święta, ale również urodziny, czy rocznicę. To również bardzo fajny pomysł na prezent dla miłośnika herbaty. Gorąco polecam 🙂

Pozdrawiam i życzę wesołych, spokojnych i rodzinnych Świąt  🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://herbatniczek.wordpress.com/2014/02/14/herbata-dla-oka-kilka-slow-o-artystycznych-herbatach-kwitnacych/

http://slubnaherbata.blogspot.com/2014/01/kwiat-miosci.html

http://uwielbiamherbate.pl/kwitnace/zielone/wieczna-milosc.html

http://uwielbiamherbate.pl/

Różne odsłony herbaty cz. 5 – Genmaicha

Kilka dni temu dostałam herbatę Genmaicha do wypróbowania. Postanowiłam, że odwdzięczę się, poświęcając tej herbacie dzisiejszy wpis na blogu 🙂

Genmaicha to mieszanka liści zielonej herbaty Senchy lub Banchy* z prażonym brązowym ryżem (sama nazwa „Genmaicha” oznacza po japońsku „herbatę z prażonym brązowym ryżem”). Prażony brązowy ryż to najczęstszy dodatek występujący w tej herbacie, ale można również spotkać się z takimi dodatkami, jak prażone proso lub jęczmień. Istnieje także specjalna mieszanka herbaty Genmaicha z herbatą Matcha zwana Genmaicha iri Matcha (herbata Matcha będzie głównym tematem kolejnego wpisu z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” ;)).

Genmaicha jest wytwarzana głównie w Japonii. Moja herbata to odmiana zwana Genmaicha Fujiyama, która została wyprodukowana u podnóża góry Fujiyama w japońskim regionie Shizuoka. Niestety, nie udało mi się ustalić dokładnie, jaka herbata stanowi podstawę tej odmiany Genmaichy, ale wydaje mi się, że jest to herbata Bancha z dodatkiem prażonego brązowego ryżu.

Produkcja Genmaichy składa się z dwóch głównych etapów. W pierwszym etapie ryż praży się. W trakcie tego procesu niektóre ziarenka ryżu ciemnieją i pękają, tworząc kawałki przypominające nieco popcorn, co sprawia, że Genmaicha jest nazywana również „herbatą popcornową”. W drugim etapie prażony ryż miesza się z herbatą Sencha lub Bancha. Powstała w ten sposób herbata prezentuje się następująco:

Warto wiedzieć, że pierwotnie Genmaicha była pita tylko przez niższą warstwę społeczną. Biedni ludzie nie mogli pozwolić sobie na kupno dużej ilości suszu herbacianego, więc wykorzystywali ryż lub jęczmień jako wypełniacze, które pozwalały obniżyć wysoką cenę herbaty. Obecnie Genmaichę pije się powszechnie w całej Japonii. Jest to jedna z najpopularniejszych japońskich herbat, którą podaje się w barach i restauracjach oferujących dania kuchni japońskiej. W domach Japończycy zaparzają tę herbatę w dość dużych imbrykach zwanych dobin i podają ją w wysokich czarkach zwanych yunomi.

Najlepiej jest przyrządzić tę herbatę, zalewając ją wodą o temperaturze 80 stopni Celsjusza. Jeżeli chodzi o zalecany czas zaparzania, to w internecie można znaleźć wiele przeróżnych wersji – od 30 sekund do nawet 5 minut, w zależności od indywidualnych preferencji. Ja wypróbowałam kilka wybranych krótszych i dłuższych czasów parzenia i doszłam do wniosku, że optymalny czas zaparzania to 30-40 sekund, bo wtedy herbata jest najbardziej wyrazista. Genmaichę można zaparzać wielokrotnie.

Napar z herbaty Genmaicha ma intensywny jasnożółty kolor i przyjemny ryżowy zapach. W smaku czuć dość wyraźnie słodycz prażonego ryżu z dodatkiem odrobiny słodyczy pochodzącej od zielonej herbaty. Całość jest dość słodka (ale nie za słodka) i niezwykle orzeźwiająca, przywodząca na myśl skojarzenia z Orientem. Genmaicha świetnie komponuje się z daniami kuchni japońskiej, zwłaszcza z sushi.

Jeżeli macie ochotę napić się zielonej herbaty, która pozwoli Wam przenieść się do Orientu za pomocą zmysłów, to Genmaicha będzie idealnym wyborem 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam ze wspomnianej wcześniej książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” i z następujących źródeł internetowych:

http://www.herbata.com.pl/product-pol-149-Japan-Green-Genmaicha-%60Fujiyama%60-.html

http://eherbata.pl/genmaicha-48.html

http://czajnikowy.pl/herbata-zielona-genmaicha/

http://www.kuchnieorientu.pl/herbatakawa/409-herbata-zielona-z-prazonym-ryzem-genmaicha-200g-japonska.html

http://www.nagomi.pl/-genmaicha-isecha-o_l_2_227.html

http://eherbata.pl/genmaicha-iri-matcha-152.html

http://eherbata.pl/bancha-kyoto-1089.html

 

* Herbatę Bancha wytwarza się prawie identycznie, jak Senchę, z tą różnicą, że do produkcji Banchy wykorzystuje się większe i twardsze liście z grubszymi żyłkami wraz z szypułkami i łodyżkami, które pozostały po zbiorze Senchy.

Shinobi-cha – bardzo nietypowy sposób przyrządzania herbaty

Jakiś czas temu, gdy przeglądałam internet, natknęłam się na wzmiankę o sposobie przyrządzania herbaty zwanym shinobi-cha, który bardzo mnie zaintrygował. Postanowiłam, że wypróbuję tę metodę i podzielę się z Wami podstawowymi informacjami na jej temat oraz moimi wrażeniami z tego eksperymentu.

Shinobi-cha to osobliwy sposób przygotowania herbaty, który polega nie na zalaniu listków gorącą wodą, a… na zasypaniu ich lodem, a następnie na wypiciu tego, co powstanie. Metoda ta wywodzi się z Japonii (po japońsku „shinobi” oznacza „cierpliwość” lub „wytrwałość”, a „cha” – „herbatę”) i jest zalecana do przyrządzania japońskich zielonych herbat o wysokiej jakości, takich jak Gyokuro, czy Sencha.

Jak dokładniej wygląda „zaparzenie” herbaty sposobem shinobi-cha? Najlepiej jest to zrobić w trzech podstawowych etapach:

  1. Przygotowanie jakiegoś małego naczynia do przyrządzania herbaty, np. gaiwana (byle nie szklanego czajniczka, bo szkło mogłoby sprawić, że eksperyment nie byłby zbyt udany), czarkę, z której będziemy mogli pić to, co powstanie z połączenia herbaty z lodem, zieloną herbatę (ja wykorzystałam Gyokuro, dlatego w dalszej części tego wpisu będę nawiązywać właśnie do tej herbaty) oraz pojemnik z kostkami lodu
  2. Wsypanie herbaty do naczynia (ważne jest, żeby dodać trochę więcej herbaty, niż zwykle, czyli wtedy, gdy chcemy przyrządzić standardowy napar przy użyciu gorącej wody), dodanie kilku kostek lodu (tyle lodu, żeby listki herbaty były przykryte, ale jednocześnie również tyle, aby domknięcie przykrywki było możliwe bez większego problemu), zamknięcie przykrywki i odczekanie, aż lód rozpuści się
  3. Wypicie tego, co powstanie z połączenia herbaty i lodu – na tym etapie można postąpić na dwa sposoby. Pierwszy sposób polega na odczekaniu, aż kostki lodu rozpuszczą się trochę, przelaniu odrobiny lodowej herbaty do czarki i wypiciu jej, a następnie na powtarzaniu tych trzech czynności tak długo, dopóki z lodu nic nie pozostanie, dzięki czemu herbaty wystarczy na kilka tur picia, a z kolei drugi sposób – na odczekaniu, aż lód rozpuści się całkowicie, przelaniu otrzymanej herbaty do czarki i wypiciu jej za jednym razem 😉 Niezależnie od tego, którą metodę wybierzemy, trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo musi minąć trochę czasu, zanim uzyskamy oczekiwany efekt. A ten rezultat prezentuje się następująco:

Powstały lodowy „napar” jest naprawdę zaskakujący, bo wygląda, pachnie i smakuje zupełnie inaczej, niż napar przygotowany w standardowy sposób. Ma on intensywny jasnozielony kolor oraz bardzo ciekawy zapach i smak, który ciężko opisać i porównać do czegoś innego. Dzieje się tak dlatego, że działanie wody o niskiej temperaturze pozwala wydobyć z Gyokuro związki, których nie da się wydobyć, zalewając tę herbatę wodą o wysokiej temperaturze. Dzięki temu w Gyokuro zalanej chłodną wodą można poczuć smak umami, którego nie czuć w Gyokuro zalanym gorącą wodą.

Shinobi-cha to bardzo łatwa i wygodna metoda przyrządzania herbaty, bo nie trzeba martwić się ani o to, czy woda osiągnęła już odpowiednią temperaturę ani o to, czy minął już zalecany czas zaparzania. Wystarczy, że dosypiemy lodu do listków i odczekamy, aż rozpuści się 🙂 Co więcej, nie istnieją żadne ograniczenia jeżeli chodzi o liczbę „parzeń” – można dodawać lodu tyle razy, ile mamy na to ochotę. Jednak trzeba przyznać, że jest to sposób przygotowania herbaty odpowiedni raczej w miesiącach wiosenno-letnich i to tylko w sytuacji, gdy mamy odpowiednio dużo czasu, aby móc poczekać na uzyskanie lodowego „naparu.”

Uważam, że spróbowanie Gyokuro przyrządzonej metodą shinobi-cha to niezwykle ciekawe doświadczenie dla każdego miłośnika herbaty. Gorąco polecam 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://www.gongfugirl.com/shinobi-cha-ice-brewing-japanese-green-tea/

http://blog.mellowmonk.com/2009/08/gongfu-girl-makes-mellow-monk.html

http://www.youtube.com/watch?v=_VghXPujg_c

Różne odsłony herbaty cz. 3 – Kokeicha

Niedawno gdy robiłam porządki, gdzieś w czeluściach szafki kuchennej znalazłam pewną zapomnianą przeze mnie herbatę, zwaną Kokeichą. To właśnie ta herbata będzie głównym tematem dzisiejszego wpisu 🙂

Kokeicha to rzadka japońska herbata zielona, która tak, jak wspomniana we wpisie o Senchy Sencha Fukujyu, pochodzi z regionu Shizuoka (jej nazwę tłumaczy się jako „uformowana herbata”).

Proces produkcji tej herbaty jest niezwykle ciekawy, odmienny od metod wytwarzania innych herbat (również zielonych). Co prawda na początku ten proces przypomina nieco sposób produkcji herbaty Gyokuro (bo i w tym przypadku krzewy herbaciane są przykrywane matami bambusowymi lub trzcinowymi kilkanaście dni przed zbiorami), ale w dalszych etapach wygląda on zupełnie inaczej. Zebrane liście gotuje się na parze tak długo, aż zaczną rozpadać się. Łodygi i żyłki liści są usuwane, a pozostała część zostaje zmiażdżona na drobny pył. Następnie uzyskany pył łączy się z wodą oraz ze sproszkowanym ryżem i przeciska się przez gęste sito, tworząc cienkie paski. Powstałe w ten sposób paski suszy się i tnie się. Ostatecznie herbata ma postać drobnych igiełek o regularnym kształcie (możecie ją zobaczyć na zdjęciu poniżej).

Ten niecodzienny sposób produkcji sprawia, że Kokeichę można zaliczyć do herbat prasowanych (w końcu jest to sproszkowana herbata, a nie typowy susz herbaciany ;)).

Najlepiej przyrządzać Kokeichę na jeden z dwóch sposobów. Pierwszy sposób polega na zalaniu listków tej herbaty w proporcji łyżeczka na filiżankę lub dwie łyżeczki na szklankę wodą o temperaturze 96 stopni Celsjusza i zaparzaniu ich przez 1,5-2 minuty, a drugi sposób – na zalaniu listków w tej samej proporcji wodą o temperaturze 70-80 stopni Celsjusza i zaparzaniu ich przez 3 minuty. W odróżnieniu od innych zielonych herbat nie trzeba usuwać listków tej herbaty z naparu (co ciekawe, Japończycy wróżą z kształtu ułożenia fusów Kokeichy po jej zaparzeniu). Te same listki można zaparzać jeszcze kilka razy, aż do momentu, gdy rozpuszczą się całkowicie.

A teraz pewna ciekawostka dotycząca Kokeichy – listki tej herbaty mogą być wykorzystywane nie tylko jako podstawa do przygotowania naparu, ale także jako dodatek do różnych produktów, takich jak lody, jogurty, wypieki typu chleb, a nawet owoce morza.

Herbata Kokeicha ma specyficzny smak – delikatny i lekko cierpki z odrobiną ryżowej słodyczy. Ten smak można uwielbiać lub nie znosić – wszystko zależy od gustu 😉 Niestety, podobnie jak w przypadku Gyokuro, w Polsce ciężko jest dostać Kokeichę. Na szczęście nie jest to niemożliwe, bo można znaleźć sklepy, które oferują tę herbatę  – np. sklep internetowy Uwielbiamherbate.pl (planuję napisać o sklepach z herbatą w oddzielnym wpisie). Jeżeli tylko możecie i macie ochotę, to spróbujcie jej, bo uważam, że warto 🙂

Pozdrawiam 😉

PS. Przy pisaniu wpisu korzystałam z książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” oraz ze stron internetowych:

http://eherbata.pl/kokeicha-50.html

http://narien.com/store/product/kokeicha

http://sbart.pl/kokeicha/

http://www.teagarden.pl/japan-kokeicha

http://czajnikowy.pl/5143,kokeicha-herbata-ala-makaron/

Różne odsłony herbaty cz. 2 Gyokuro

Dzisiejszy wpis będzie poświęcony drugiej z moich najbardziej ulubionych herbat, czyli Gyokuro. Gyokuro jest uważana za najznakomitszą z japońskich herbat zielonych (jej nazwę tłumaczy się jako „jadeitowa rosa” lub „jadeitowa perła”). To właśnie tę herbatę najczęściej proponuje się ważnym gościom.

Proces produkcji herbaty Gyokuro jest dość nietypowy. Otóż wygląda on następująco: gdy tylko pierwsze pączki zaczynają zawiązywać się (ma to miejsce w pierwszych dniach maja), krzewy herbaciane są przykrywane bambusowymi lub trzcinowymi matami albo płachtami z grubego płótna na dwadzieścia dni. Dzięki przytłumionemu światłu maleńkie listki zawierają więcej chlorofilu (co sprawia, że nabierają ciemnozielonego koloru), a mniej taniny (przez co herbata zyskuje delikatniejszy i słodszy smak, który jest niemal całkowicie pozbawiony goryczy). W trakcie zbiorów listki są starannie selekcjonowane – zrywa się tylko te najdelikatniejsze i najświeższe. Następnie listki przechodzą przez takie etapy produkcji, jak poddanie działaniu pary wodnej przez 30 sekund (dzięki czemu proces fermentacji zostaje zatrzymany) oraz działaniu gorącego powietrza, prasowanie, suszenie, zwijanie i ostateczna selekcja. Końcowy produkt ma postać spłaszczonych i cienkich ciemnozielonych igiełek (widać je na zdjęciu ;)).

Co więcej, Gyokuro jest produkowana z innych odmian krzewu herbacianego niż większość zielonych herbat, np. Sencha. Mianowicie Gyokuro jest wytwarzana z takich odmian, jak Okumidori, Asahi, Yamakai i Saemidori, a nie tak jak Sencha z Yabukita, czyli najpopularniejszej odmiany krzewu herbacianego w Japonii.

Gyokuro najlepiej przyrządzać w następujący sposób: listki tej herbaty w proporcji 2 łyżeczki na filiżankę lub 4 łyżeczki na szklankę zalać wodą o temperaturze maksymalnie 60 stopni Celsjusza i parzyć przez 90 sekund. Po wyjęciu z naparu te same listki można wykorzystać nawet i cztery razy.

Herbata Gyokuro ma trawiasty i nieco słodkawy smak. Uważam, że jest to jedna z tych herbat, które każdy miłośnik herbaty powinien spróbować chociaż raz. Niestety, w Polsce jest raczej trudno dostępna, ale jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazję, to koniecznie spróbujcie 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z książki Leszka Ruma „Ilustrowany leksykon herbaty”, z bloga http://czajnikowy.pl/4605,japonska-zielona-herbata-gyokuro/ oraz z dwóch stron sklepów internetowych:

http://eherbata.pl/gyokuro-4.html

http://gyokuro.czasherbaty.pl/

 

Różne odsłony herbaty cz. 1 Sencha

Dzisiejszy wpis będzie poświęcony jednej z moich najbardziej ulubionych herbat, czyli Senchy. Sencha to najpopularniejsza zielona herbata w Japonii. W wielu regionach Japonii najlepsze gatunki Senchy wciąż są produkowane tradycyjną metodą, która polega na ręcznym zbieraniu liści, ale najczęściej Sencha jest zbierana mechanicznie. W niektórych rejonach liście krzewu herbacianego, który dojrzewał w pełnym słońcu, są zbierane przez cały rok, co 45 dni. Jednak najlepsze liście pochodzą z pierwszego zbioru, który trwa od końca kwietnia do połowy maja.

Sencha występuje w różnych odmianach, ale ja napiszę krótko tylko o dwóch przykładowych. Jedną z odmian Senchy jest Sencha Sakura, czyli zielona herbata aromatyzowana płatkami róży oraz owocami wiśni (można spotkać się również z innymi dodatkami). Druga przykładowa odmiana to Sencha Soyama, czyli Sencha średniej jakości, która jest przeznaczona do codziennego użytku, np. do picia w domu czy w biurze. Ja ostatnio piję Senchę Fukujyu – Senchę pochodzącą z japońskiego rejonu Shizuoka, położonego nad Pacyfikiem, który słynie z plantacji herbaty (napar z Senchy Fukujyu jest widoczny na zdjęciu ;)).

Sencha ma bardzo specyficzny smak, delikatny i ziołowy, który można uwielbiać albo nie znosić. Ja należę do tych osób, które go uwielbiają 😉 Właściwie, to można powiedzieć, że jestem trochę uzależniona od tej herbaty, bo w jesienno-zimowych miesiącach piję ją codziennie prawie przez cały dzień (w miesiącach wiosenno-letnich piję ją zdecydowanie rzadziej). Przyznam się szczerze, że zaparzam ją nieprawidłowo, co uświadomiłam sobie dopiero niedawno :P. Zasada jest taka, że Senchę w proporcji jedna łyżeczka herbaty na filiżankę lub dwie łyżeczki na szklankę powinno zalewać się wodą o temperaturze 70-80 stopni Celsjusza i parzyć przez 2-3 minuty, po czym dobrze jest usunąć listki z naparu, np. zaparzaczem. Te same listki herbaty można wykorzystać do zaparzenia jeszcze dwa, a nawet trzy razy.

A jak ja robię? Ja nie dość, że zalewam Senchę wrzątkiem, przez co napar staje się gorzkawy w smaku, to jeszcze nie wyjmuję listków z naparu i herbata parzy się w nieskończoność. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do tej lekkiej goryczy, że chyba ciężko będzie mi się odzwyczaić :P. Niemniej jednak lepiej nie brać ze mnie przykładu i spróbować obchodzić się z Senchą prawidłowo, do czego bardzo zachęcam 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z wymienionej już wcześniej książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty”, ze strony internetowej sklepu Wyborne Herbaty http://www.wyborneherbaty.pl/pl/p/Japan-Sencha-Fukujyu/163 oraz z dwóch blogów:

http://czajnikowy.pl/2191,zielona-herbata-sencha/

http://www.naturaherbaty.pl/herbata-zielona.html