Różne odsłony herbaty cz. 3 – Kokeicha

Niedawno gdy robiłam porządki, gdzieś w czeluściach szafki kuchennej znalazłam pewną zapomnianą przeze mnie herbatę, zwaną Kokeichą. To właśnie ta herbata będzie głównym tematem dzisiejszego wpisu 🙂

Kokeicha to rzadka japońska herbata zielona, która tak, jak wspomniana we wpisie o Senchy Sencha Fukujyu, pochodzi z regionu Shizuoka (jej nazwę tłumaczy się jako „uformowana herbata”).

Proces produkcji tej herbaty jest niezwykle ciekawy, odmienny od metod wytwarzania innych herbat (również zielonych). Co prawda na początku ten proces przypomina nieco sposób produkcji herbaty Gyokuro (bo i w tym przypadku krzewy herbaciane są przykrywane matami bambusowymi lub trzcinowymi kilkanaście dni przed zbiorami), ale w dalszych etapach wygląda on zupełnie inaczej. Zebrane liście gotuje się na parze tak długo, aż zaczną rozpadać się. Łodygi i żyłki liści są usuwane, a pozostała część zostaje zmiażdżona na drobny pył. Następnie uzyskany pył łączy się z wodą oraz ze sproszkowanym ryżem i przeciska się przez gęste sito, tworząc cienkie paski. Powstałe w ten sposób paski suszy się i tnie się. Ostatecznie herbata ma postać drobnych igiełek o regularnym kształcie (możecie ją zobaczyć na zdjęciu poniżej).

Ten niecodzienny sposób produkcji sprawia, że Kokeichę można zaliczyć do herbat prasowanych (w końcu jest to sproszkowana herbata, a nie typowy susz herbaciany ;)).

Najlepiej przyrządzać Kokeichę na jeden z dwóch sposobów. Pierwszy sposób polega na zalaniu listków tej herbaty w proporcji łyżeczka na filiżankę lub dwie łyżeczki na szklankę wodą o temperaturze 96 stopni Celsjusza i zaparzaniu ich przez 1,5-2 minuty, a drugi sposób – na zalaniu listków w tej samej proporcji wodą o temperaturze 70-80 stopni Celsjusza i zaparzaniu ich przez 3 minuty. W odróżnieniu od innych zielonych herbat nie trzeba usuwać listków tej herbaty z naparu (co ciekawe, Japończycy wróżą z kształtu ułożenia fusów Kokeichy po jej zaparzeniu). Te same listki można zaparzać jeszcze kilka razy, aż do momentu, gdy rozpuszczą się całkowicie.

A teraz pewna ciekawostka dotycząca Kokeichy – listki tej herbaty mogą być wykorzystywane nie tylko jako podstawa do przygotowania naparu, ale także jako dodatek do różnych produktów, takich jak lody, jogurty, wypieki typu chleb, a nawet owoce morza.

Herbata Kokeicha ma specyficzny smak – delikatny i lekko cierpki z odrobiną ryżowej słodyczy. Ten smak można uwielbiać lub nie znosić – wszystko zależy od gustu 😉 Niestety, podobnie jak w przypadku Gyokuro, w Polsce ciężko jest dostać Kokeichę. Na szczęście nie jest to niemożliwe, bo można znaleźć sklepy, które oferują tę herbatę  – np. sklep internetowy Uwielbiamherbate.pl (planuję napisać o sklepach z herbatą w oddzielnym wpisie). Jeżeli tylko możecie i macie ochotę, to spróbujcie jej, bo uważam, że warto 🙂

Pozdrawiam 😉

PS. Przy pisaniu wpisu korzystałam z książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” oraz ze stron internetowych:

http://eherbata.pl/kokeicha-50.html

http://narien.com/store/product/kokeicha

http://sbart.pl/kokeicha/

http://www.teagarden.pl/japan-kokeicha

http://czajnikowy.pl/5143,kokeicha-herbata-ala-makaron/

Jak najlepiej przechowywać herbatę?

Pewnie nie raz zastanawialiście się, jak przechowywać herbatę tak, żeby nie straciła swoich walorów smakowych i zapachowych. Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w dzisiejszym wpisie 🙂

Zanim jednak przejdę do sedna, skupię się na czynnikach, które mają szkodliwy wpływ na herbatę. Pozwólcie, że je wypunktuję:

  1. Nadmierna wilgoć – herbata charakteryzuje się dużą higroskopijnością, co oznacza, że z łatwością pochłania wodę z otoczenia. Ta właściwość sprawia, że nieodpowiednie przechowywanie herbaty powoduje jej pleśnienie. Warto zauważyć, że higroskopijność w dużej mierze zależy od rodzaju i jakości herbaty. Najmniej higroskopijne są wysokiej jakości zielone herbaty, które zawierają zachowane w całości zwinięte liście, a najbardziej czarne herbaty niskiej jakości. Również nadmierna suchość nie sprzyja herbacie, bo sprawia, że kruszy się i traci aromat.
  2. Obce zapachy – herbata łatwo pochłania obce zapachy, co powoduje zmianę zawartych w niej związków chemicznych, skutkującą utratą aromatu oraz zmianą walorów smakowych i zapachowych. Dlatego też nie powinno się przechowywać herbaty w pobliżu intensywnie pachnących produktów, takich jak czosnek lub kawa.
  3. Wysoka temperatura, światło oraz powietrze – tak, jak w przypadku kontaktu z obcymi zapachami, działanie tych trzech czynników może niekorzystnie wpłynąć na walory smakowe i zapachowe herbaty. Dlatego też nie powinno się trzymać herbaty w pobliżu okna oraz źródeł ciepła, np. piekarnika czy kuchenki.

Aby uchronić herbatę przed działaniem wyżej wymienionych czynników, najlepiej jest przechowywać ją w ceramicznych lub szklanych pojemnikach lub w metalowych puszkach, które można szczelnie zamknąć (takich jak np. ta przedstawiona na zdjęciu poniżej :)):

Warto pamiętać, że przed przesypaniem herbaty do pojemnika, dobrze jest umyć go i spłukać oraz wytrzeć do sucha dokładnie, aby nie pozostawić żadnych śladów po środku myjącym (który mógłby mieć niekorzystny wpływ na herbatę) oraz żeby uniknąć rozwojowi pleśni.

Szczelnie zamknięte pojemniki z herbatą najlepiej trzymać w wydzielonym miejscu w oddzielnej szafce, z dala od źródeł intensywnych zapachów, ciepła, światła i powietrza.

Warto też wiedzieć, że papierowe torebki, w które często pakuje się herbaty w sklepach z herbatą, nie są odpowiednie do przechowywania herbaty. Sprawiają one, że nie dość, że herbata szybciej absorbuje wilgoć przez papier, to jeszcze wchłania zapach papieru oraz związki chemiczne w nim zawarte.

Na koniec podzielę się z Wami pewną ciekawostką dotyczącą przechowywania herbaty. Otóż wysokiej jakości herbata może być przechowywana w odpowiednich warunkach nawet 10 lat. Jednak na polskim rynku przyjmuje się, że herbata jest przydatna do spożycia przez 2 lata.

Pozdrawiam 🙂                                         

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z następujących stron internetowych:

http://www.herbaciani.pl/przechowywanie-herbaty.html

http://www.herbata.skarbiecmarii.beskidy.pl/przechowywanie.html

http://portal.abczdrowie.pl/jak-przechowywac-herbate

Różne odsłony herbaty cz. 2 Gyokuro

Dzisiejszy wpis będzie poświęcony drugiej z moich najbardziej ulubionych herbat, czyli Gyokuro. Gyokuro jest uważana za najznakomitszą z japońskich herbat zielonych (jej nazwę tłumaczy się jako „jadeitowa rosa” lub „jadeitowa perła”). To właśnie tę herbatę najczęściej proponuje się ważnym gościom.

Proces produkcji herbaty Gyokuro jest dość nietypowy. Otóż wygląda on następująco: gdy tylko pierwsze pączki zaczynają zawiązywać się (ma to miejsce w pierwszych dniach maja), krzewy herbaciane są przykrywane bambusowymi lub trzcinowymi matami albo płachtami z grubego płótna na dwadzieścia dni. Dzięki przytłumionemu światłu maleńkie listki zawierają więcej chlorofilu (co sprawia, że nabierają ciemnozielonego koloru), a mniej taniny (przez co herbata zyskuje delikatniejszy i słodszy smak, który jest niemal całkowicie pozbawiony goryczy). W trakcie zbiorów listki są starannie selekcjonowane – zrywa się tylko te najdelikatniejsze i najświeższe. Następnie listki przechodzą przez takie etapy produkcji, jak poddanie działaniu pary wodnej przez 30 sekund (dzięki czemu proces fermentacji zostaje zatrzymany) oraz działaniu gorącego powietrza, prasowanie, suszenie, zwijanie i ostateczna selekcja. Końcowy produkt ma postać spłaszczonych i cienkich ciemnozielonych igiełek (widać je na zdjęciu ;)).

Co więcej, Gyokuro jest produkowana z innych odmian krzewu herbacianego niż większość zielonych herbat, np. Sencha. Mianowicie Gyokuro jest wytwarzana z takich odmian, jak Okumidori, Asahi, Yamakai i Saemidori, a nie tak jak Sencha z Yabukita, czyli najpopularniejszej odmiany krzewu herbacianego w Japonii.

Gyokuro najlepiej przyrządzać w następujący sposób: listki tej herbaty w proporcji 2 łyżeczki na filiżankę lub 4 łyżeczki na szklankę zalać wodą o temperaturze maksymalnie 60 stopni Celsjusza i parzyć przez 90 sekund. Po wyjęciu z naparu te same listki można wykorzystać nawet i cztery razy.

Herbata Gyokuro ma trawiasty i nieco słodkawy smak. Uważam, że jest to jedna z tych herbat, które każdy miłośnik herbaty powinien spróbować chociaż raz. Niestety, w Polsce jest raczej trudno dostępna, ale jeżeli kiedykolwiek będziecie mieli okazję, to koniecznie spróbujcie 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z książki Leszka Ruma „Ilustrowany leksykon herbaty”, z bloga http://czajnikowy.pl/4605,japonska-zielona-herbata-gyokuro/ oraz z dwóch stron sklepów internetowych:

http://eherbata.pl/gyokuro-4.html

http://gyokuro.czasherbaty.pl/

 

Herbaciane zwyczaje w różnych zakątkach świata

Jak mówi pewne dobrze znane przysłowie, co kraj, to obyczaj. Dużo w tym prawdy, bo wiele krajów czy narodów ma różne (nierzadko unikatowe) tradycje i zwyczaje odnoszące się do przeróżnych sfer życia. Wśród nich znajdują się również i takie zwyczaje, które dotyczą sposobu przyrządzania i picia/spożywania herbaty. To właśnie one będą głównym tematem dzisiejszego wpisu. Pozwólcie, że wypunktuję te najciekawsze (moim subiektywnym zdaniem ;)) i nie będę zbytnio zagłębiać się w szczegóły (bo o tych zwyczajach można by równie dobrze napisać traktat :P):

  1. Buriaci (naród mieszkający w pobliżu jeziora Bajkał) przygotowują napar z czarnej herbaty w postaci tabliczek, do którego dodają sól oraz popiół z huby brzozowej.
  2. Tybetańczycy traktują herbatę nie jak napój, a potrawę. Narodowa potrawa Tybetańczyków to czambu, czyli połączenie suchej i sprasowanej zielonej herbaty w postaci cegiełek z mąką z uprażonego ziarna jęczmienia, masłem z mleka jaka i solą. Tybetańczycy wykorzystują herbatę również do przygotowania czasumy, czyli mocnego naparu z zielonej herbaty w postaci cegiełek z dodatkiem stopionego masła z mleka jaka i soli.
  3. Mongołowie i Kirgizi (naród zamieszkujący głównie Kirgistan, ale nie tylko – również m.in. Chiny i Uzbekistan) przyrządzają herbatę z podobnych składników, co Tybetańczycy przygotowują czasumę – do zagotowanej w wodzie zielonej cegiełkowej herbaty dodają mleko, masło lub stopiony barani łój, mąkę i sól, Główna różnica tkwi w tym, że Mongołowie i Kirgizi dodają jeszcze czarny pieprz.
  4. Specjalnością Birmańczyków i Tajlandczyków jest herbata kiszona. Odpowiednio przygotowane liście herbaty kisi się przez okres od 10 dni do 6 miesięcy (czas kiszenia zależy od masy herbacianej i warunków przechowywania). Następnie, bezpośrednio przed spożyciem, gotuje się je przez jedną minutę lub dwie minuty we wrzącej osolonej wodzie, po czym podaje się do jedzenia jako sałatę z różnymi dodatkami, np. krewetkami.
  5. Japończycy mają bardzo specyficzny zwyczaj parzenia i picia herbaty. Właściwie, to jest to cała ceremonia herbaciana zwana Drogą Herbaty (cha-no-yu), która wywodzi się z filozofii buddyjskiej. Ceremonia odbywa się w specjalnym pawilonie znajdującym się w ogrodzie (cha-shitsu) i składa się z następujących czynności: obmycie rąk, podziwianie dekoracji, przygotowanie herbaty przez mistrza ceremonii i wypicie herbaty z jednej wspólnej, a na koniec oddzielnej czarki. Celem udziału w tej ceremonii jest oczyszczenie duszy i osiągnięcie harmonii ze światem.
  6. Australijscy hodowcy owiec piją herbatę bekonową, która powstaje przez gotowanie bekonu w herbacie m.in. w puszkach po konserwach mięsnych, zagryzając ją bekonem ugotowanym w herbacianym wywarze.
  7. Jedna z najbardziej ulubionych herbat Rosjan to herbata karawanowa. Od XVII do XIX wieku liście herbaty były dostarczane karawanami z Pekinu do Moskwy. Ich podróż trwała nawet cały rok. Dzięki odpowiedniemu przechowywaniu i przewożeniu herbata nie tylko nie traciła swoich właściwości, ale również zyskiwała nowe walory smakowe i zapachowe. Ostatnia karawana ruszyła w 1900 roku. Obecnie herbatę transportuje się nowocześniejszymi środkami transportu, ale wciąż produkuje się herbatę karawanową, starając się uzyskać dawne walory poprzez stosowanie różnych zabiegów.
  8. Brytyjczycy piją herbatę z mlekiem lub śmietanką, którą przygotowują w ustalonej kolejności: najpierw wlewają mleko lub śmietankę do ¼ pojemności filiżanki, a dopiero potem dolewają gorący mocny napar. Taka kolejność jest głęboko zakorzeniona w tradycji, a jej zmiana jest uznawana wręcz za nietakt.

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy pisaniu wpisu korzystałam z wymienionej już wcześniej książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” oraz z dwóch stron internetowych:

http://teaclub.com.pl/aktualnosci/198-herbaciane-zwyczaje

http://www.herbaciani.pl/tradycja-picia-herbaty.html

Piosenka kojarząca się z herbatą

Dzisiejszy wpis będzie krótki i nietypowy, bo tylko luźno związany z tematem herbat. Otóż niedawno przypomniałam sobie jedną piosenkę w wykonaniu Enyi, która nosi tytuł „Tea-House Moon”. Przywołuję tę piosenkę nie tylko dlatego, że w jej tytule znajduje się słowo „tea”, ale także dlatego, że z jakiegoś powodu bardzo kojarzy mi się z japońskimi herbatami. Gdyby można było przełożyć smak i aromat tych herbat na muzykę, to zapewne brzmiałyby właśnie tak 😉 Jak macie ochotę, to posłuchajcie 🙂 O to link:

http://www.youtube.com/watch?v=bBKISUb3sXE

A może Wy macie jakąś piosenkę, która kojarzy Wam się z herbatą? 🙂

Różne odsłony herbaty cz. 1 Sencha

Dzisiejszy wpis będzie poświęcony jednej z moich najbardziej ulubionych herbat, czyli Senchy. Sencha to najpopularniejsza zielona herbata w Japonii. W wielu regionach Japonii najlepsze gatunki Senchy wciąż są produkowane tradycyjną metodą, która polega na ręcznym zbieraniu liści, ale najczęściej Sencha jest zbierana mechanicznie. W niektórych rejonach liście krzewu herbacianego, który dojrzewał w pełnym słońcu, są zbierane przez cały rok, co 45 dni. Jednak najlepsze liście pochodzą z pierwszego zbioru, który trwa od końca kwietnia do połowy maja.

Sencha występuje w różnych odmianach, ale ja napiszę krótko tylko o dwóch przykładowych. Jedną z odmian Senchy jest Sencha Sakura, czyli zielona herbata aromatyzowana płatkami róży oraz owocami wiśni (można spotkać się również z innymi dodatkami). Druga przykładowa odmiana to Sencha Soyama, czyli Sencha średniej jakości, która jest przeznaczona do codziennego użytku, np. do picia w domu czy w biurze. Ja ostatnio piję Senchę Fukujyu – Senchę pochodzącą z japońskiego rejonu Shizuoka, położonego nad Pacyfikiem, który słynie z plantacji herbaty (napar z Senchy Fukujyu jest widoczny na zdjęciu ;)).

Sencha ma bardzo specyficzny smak, delikatny i ziołowy, który można uwielbiać albo nie znosić. Ja należę do tych osób, które go uwielbiają 😉 Właściwie, to można powiedzieć, że jestem trochę uzależniona od tej herbaty, bo w jesienno-zimowych miesiącach piję ją codziennie prawie przez cały dzień (w miesiącach wiosenno-letnich piję ją zdecydowanie rzadziej). Przyznam się szczerze, że zaparzam ją nieprawidłowo, co uświadomiłam sobie dopiero niedawno :P. Zasada jest taka, że Senchę w proporcji jedna łyżeczka herbaty na filiżankę lub dwie łyżeczki na szklankę powinno zalewać się wodą o temperaturze 70-80 stopni Celsjusza i parzyć przez 2-3 minuty, po czym dobrze jest usunąć listki z naparu, np. zaparzaczem. Te same listki herbaty można wykorzystać do zaparzenia jeszcze dwa, a nawet trzy razy.

A jak ja robię? Ja nie dość, że zalewam Senchę wrzątkiem, przez co napar staje się gorzkawy w smaku, to jeszcze nie wyjmuję listków z naparu i herbata parzy się w nieskończoność. Tak bardzo przyzwyczaiłam się do tej lekkiej goryczy, że chyba ciężko będzie mi się odzwyczaić :P. Niemniej jednak lepiej nie brać ze mnie przykładu i spróbować obchodzić się z Senchą prawidłowo, do czego bardzo zachęcam 🙂

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy redagowaniu wpisu korzystałam z wymienionej już wcześniej książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty”, ze strony internetowej sklepu Wyborne Herbaty http://www.wyborneherbaty.pl/pl/p/Japan-Sencha-Fukujyu/163 oraz z dwóch blogów:

http://czajnikowy.pl/2191,zielona-herbata-sencha/

http://www.naturaherbaty.pl/herbata-zielona.html

Zdrowotne właściwości herbaty

Dzisiejszy wpis będzie poruszał temat zdrowotnych właściwości herbaty. Jednak zanim przejdę do sedna, w ramach wstępu postaram się przedstawić krótko rodzaje herbaty. Otóż możemy rozróżnić pięć podstawowych rodzajów herbaty: czarna, zielona, biała, czerwona i żółta. Wszystkie pochodzą z tego samego krzewu herbacianego Camellia sinensis lub Assamica sinensis. Największa różnica między nimi tkwi w sposobie ich późniejszego przetwarzania.

Herbata czarna jest produkowana z liści, pączków liściowych i delikatnych łodyżek. W procesie produkcji przechodzi przez następujące etapy: więdnięcie, zwijanie, fermentacja oraz suszenie.

Zielona herbata powstaje ze świeżo zebranych liści, których poddaje się więdnięciu, parowaniu, zwijaniu i suszeniu.

Biała herbata powstaje z nie fermentowanych i nie zwijanych młodych pączków liściowych zebranych wyłącznie wczesną wiosną.

Czerwona herbata jest produkowana w podobny sposób, jak herbata zielona, tylko tyle, że przy zwijaniu liści zachodzi lekka fermentacja.

Żółta herbata jest produkowana w podobny sposób, jak herbata biała, z tą różnicą, że pączki poddaje się tylko krótkiemu więdnięciu lub natychmiastowemu suszeniu w cieniu lub na słabym słońcu. Nie dopuszcza się do fermentacji. Jednak w trakcie zwijania część związków ulega utlenieniu, czyli tak naprawdę zachodzi częściowa fermentacja nieenzymatyczna. Przy okazji warto wspomnieć, że żółta herbata jest rzadka (jest produkowana w małych ilościach), a przez to trudno dostępna i bardzo droga.

Jak pewnie zauważyliście, herbata zielona i biała w trakcie produkcji w ogóle nie są poddawane procesowi fermentacji, co sprawia, że napar z nich jest najzdrowszy, ponieważ wszelkie związki zawarte w herbacie nie ulegają rozkładowi w tym procesie. To przede wszystkim na tych dwóch rodzajach herbaty skupię się w dalszej części niniejszego wpisu.

Napar z zielonej i białej herbaty ma wiele zdrowotnych właściwości. Pozwólcie, że wypunktuję kilka tych najważniejszych:

  1. Dzięki zawartości flawonoidów i polifenoli napar z herbaty (szczególnie zielonej i białej) jest silnym przeciwutleniaczem, co sprawia, że opóźnia on proces starzenia się komórek w naszym ciele, zapobiega tworzeniu się nowotworów i ma działanie oczyszczające – przyspiesza eliminację toksyn z organizmu.
  2. Dzięki zawartości teaflawin i tearubigin, substancji, które absorbują tłuszcze w jelitach, nie pozwalając na ich przedostanie się do krwi, napar z herbaty poprawia trawienie i niweluje uczucie przepełnionego żołądka.
  3. Napar z herbaty (szczególnie zielonej) ma odczyn zasadowy, więc picie tego naparu chroni organizm przed zakwaszeniem.
  4. Dzięki zawartości teiny, substancji o działaniu pobudzającym, herbata poprawia koncentrację uwagi i sprawność myślenia oraz odgania zmęczenie i senność. Co ciekawe, teina z herbaty wchłania się powoli dopiero w jelitach dzięki hamującemu działaniu garbników, przez co energetyzująco-pobudzające działanie herbaty pojawia się później, ale utrzymuje się przez dłuższy czas (w przypadku kawy jest odwrotnie – kofeina z kawy jest wchłaniana już w żołądku, dzięki czemu odczuwamy pobudzające działanie kawy bardzo szybko, ale na krócej).
  5. Dzięki zawartości polifenoli i fluoru herbata ma działanie przeciwpróchnicze – blokuje dostęp bakterii do cukru, przez co zapobiega tworzeniu się próchnicy.

Oczywiście, picie naparu z pozostałych rodzajów herbaty również może mieć korzystny wpływ na zdrowie w mniejszym lub większym stopniu, pod warunkiem, że są one wysokiej jakości. To samo zresztą dotyczy zielonej i białej herbaty – im wyższa jakość, tym więcej zdrowotnych właściwości. Najwyższą jakością charakteryzują się herbaty liściaste sypane, a najniższą – herbaty ekspresowe, zwane inaczej torebkowymi. Co prawda te pierwsze herbaty są zdecydowanie droższe od tych drugich, ale wychodzę z założenia, że lepiej zapłacić więcej, ale mieć pewność, że to, co piję, na pewno będzie mi służyć. Już nie wspominam o tym, że czuć kolosalną różnicę w smaku. Przyznam się, że ja praktycznie od początku piję właściwie tylko herbatę liściastą sypaną (o czym pewnie przekonacie się w moich następnych wpisach), do czego bardzo gorąco zachęcam Was, jeżeli tylko macie taką możliwość 🙂

PS. W trakcie pisania powyższego wpisu korzystałam z następujących źródeł:

  1. Burda, Katarzyna (2012) „Espresso na zdrowie” w: dodatek do Newsweeka „Kawa i herbata” lipiec-sierpień 2012
  2. Rum, Leszek (2008) Ilustrowany leksykon herbaty, Wydawnictwo Kurpisz, Poznań.

 

Witam na moim blogu o herbacie :)

Do tej pory powstało mnóstwo blogów poświęconych takim tematom jak moda, podróże czy ogólnie rozumiana sztuka gotowania. Niedawno przyszedł mi do głowy pomysł, żeby założyć bloga tylko i wyłącznie o herbacie. Zauważyłam, że wiele osób pije herbatę, ale mało kto interesuje się nią i wie o niej coś więcej. Celem tego bloga jest właśnie zaznajomienie Was, drogich czytelników, z herbatą (przede wszystkim zieloną, ale nie tylko), m.in. z jej wariantami i właściwościami. Krótko mówiąc, chciałabym poszerzyć świadomość herbacianą 😉 Na moim blogu znajdziecie wpisy zawierające rozmaite treści – od ciekawostek po porady aż do recenzji książek o herbacie. Na pewno pojawi się tu cykl pt. „Różne odsłony herbaty,” który będzie przedstawiał najróżniejsze bardziej i mniej znane odmiany herbaty, a konkretniej zdjęcia zaparzonych herbat opatrzone garstką podstawowych informacji i oceną wrażeń z ich picia.

Na koniec chciałabym zaznaczyć, że nie jestem herbacianą ekspertką. Jestem tylko amatorką, prawdziwą miłośniczką herbaty. Do tego wszystkiego po raz pierwszy będę prowadzić bloga, dlatego wybaczcie mi wszelkie niedoskonałości i niedociągnięcia. Obiecuję, że postaram się dać z siebie wszystko 😉

Pozdrawiam i zachęcam do śledzenia bloga 🙂