Herbata kwitnąca – małe herbaciane arcydzieło

Święta Wielkanocne już coraz bliżej. W moim domu rodzinnym każde święta, niezależnie od tego, czy jest to Wielkanoc, czy Boże Narodzenie, wiążą się ściśle z pewnym herbacianym zwyczajem, a mianowicie z zaparzaniem i piciem herbaty kwitnącej. Właśnie ten rodzaj herbaty przybliżę Wam w dzisiejszym wpisie i przy okazji podzielę się z Wami moimi wrażeniami z przyrządzenia i wypróbowania jednej z takich herbat 🙂

Herbata kwitnąca, zwana również herbatą artystyczną, to herbata (głównie zielona lub biała), która najpierw jest łączona z takimi dodatkami, jak suszone kwiaty jaśminu, amarantusa, lilii, liczi, czy nagietka, a następnie ręcznie „szyta”, zwijana i suszona. Ostatecznie ma ona postać herbaciano-kwiatowej kulki. Na pierwszy rzut oka taka kulka wygląda niepozornie i raczej niezbyt ciekawie. Na przykład moja herbata kwitnąca o nazwie Wieczna Miłość (biała herbata z dodatkiem kwiatu pomarańczy) przed zaparzeniem prezentowała się następująco:

herbata kwitnąca przed zaparzeniem

Jest niezbyt zachęcająca, prawda? Mimo wszystko nie powinniśmy ulegać pierwszemu wrażeniu (które często okazuje się błędnym), bo podczas parzenia kulka pokazuje swoje prawdziwe, dość ciekawe oblicze 🙂 Pod wpływem działania gorącej wody kulka „rozkwita”, rozwijając się i tworząc kolorowy kwiat w ciągu kilku minut. Moja herbaciana kulka przeobraziła się w zielono-pomarańczowy kwiat, który wyglądał tak:

herbata kwitnąca po zaparzeniu

Napar z herbaty o nazwie Wieczna Miłość miał intensywny miodowy kolor i owocowo-kwiatowy aromat. Jego smak był bardzo ciekawym połączeniem delikatności białej herbaty ze słodyczą pomarańczy. Całość była słodkawa i orzeźwiająca 🙂

Warto wiedzieć, że herbaty kwitnące wywodzą się z Chin. Niestety, niewiele wiadomo na temat ich powstania. Najprawdopodobniej ich pierwotnym celem było zapewnienie doznań wizualno-smakowych bogatszym chińskim miłośnikom herbaty. Obecnie herbata kwitnąca jest znana i pita również w innych krajach. Jest ona produkowana na niewielką skalę jedynie w Chinach, głównie we wspomnianej we wpisie o herbacie Pai Mu Tan prowincji Fujian. Jej wytwarzaniem zajmują się wyszkoleni rzemieślnicy-artyści, którzy muszą poświęcić nawet wiele godzin pracy na stworzenie jednej kulki skomplikowanej herbaty kwitnącej. Ten pracochłonny sposób produkcji przekłada się na cenę kwitnącej herbaty – jedna kulka kosztuje kilka złotych.

Herbatę kwitnącą najlepiej przyrządzić w czterech podstawowych etapach:

  1. Przygotowanie naczynia do zaparzenia herbaty – byłoby idealnie, gdyby to było jakieś przezroczyste szklane naczynie, np. czajniczek, bo wtedy moglibyśmy podziwiać herbatę kwitnącą w całej okazałości 🙂
  2. Umieszczenie kulki w naczyniu
  3. Zaparzenie kulki – jeżeli chodzi o temperaturę wody i czas zaparzania, to można spotkać się z różnymi wersjami. Wydaje mi się, że najlepiej zalać kulkę ok. litrem wody o temperaturze ok. 80 stopni Celsjusza i zaparzać ją przez 4-5 minut.
  4. Przelanie powstałego naparu do filiżanek lub czarek

Tę samą kulkę można zaparzać trzykrotnie, ale pierwsze parzenie będzie najlepsze nie tylko pod względem wizualnym, ale również smakowym i zapachowym. Przy każdym następnym zalaniu wodą zaleca się wydłużyć nieco czas parzenia.

Herbata kwitnąca dostarcza niezwykle ciekawych doznań wizualnych i smakowo-zapachowych. To sprawia, że jest ona idealna na wyjątkowe okazje – nie tylko święta, ale również urodziny, czy rocznicę. To również bardzo fajny pomysł na prezent dla miłośnika herbaty. Gorąco polecam 🙂

Pozdrawiam i życzę wesołych, spokojnych i rodzinnych Świąt  🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://herbatniczek.wordpress.com/2014/02/14/herbata-dla-oka-kilka-slow-o-artystycznych-herbatach-kwitnacych/

http://slubnaherbata.blogspot.com/2014/01/kwiat-miosci.html

http://uwielbiamherbate.pl/kwitnace/zielone/wieczna-milosc.html

http://uwielbiamherbate.pl/

Różne odsłony herbaty cz. 4 – Pai Mu Tan

Pierwsze trzy wpisy z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” były poświęcone wyłącznie zielonym herbatom. Nadszedł czas na małą odmianę 🙂 Tym razem głównym tematem wpisu będzie pewna biała herbata, a mianowicie Pai Mu Tan.

Pai Mu Tan (zwana również Pai Mutan, Bai Mu Dan lub White Peony) to, obok Silver Dragon i Silver Needle, jedna z trzech najlepszych i najbardziej znanych odmian białej herbaty. Nazwa „Pai Mu Tan” po chińsku oznacza „białą piwonię” i najprawdopodobniej nawiązuje do kształtu herbaty, przypominającego kwiat piwonii.

Proces produkcji tej herbaty jest unikatowy pod kilkoma względami. Pai Mu Tan wytwarza się na niewielką skalę wyłącznie w prowincji Fujian (można spotkać się także z dwoma innymi wariantami tej nazwy: Fukien oraz Foukien), położonej w południowo-wschodnich Chinach nad Cieśniną Tajwańską. Region ten słynie przede wszystkim z tego, że jest głównym producentem białej herbaty, a w przypadku niektórych białych herbat, takich jak właśnie Pai Mu Tan – jedynym wytwórcą na świecie.

Co więcej, Pai Mu Tan produkuje się tylko z odmian krzewów herbacianych zwanych Dai Bai. Na wschodzie prowincji Fujian wykorzystuje się odmianę zwaną Fuding Dai Bai, a na północy – Zhenghe Dai Bai.

Sam proces produkcji wygląda następująco: pędy tej herbaty, które składają się z jednego pączka oraz dwóch listków, zrywa się, zanim pączki otworzą się, czyli jedynie wczesną wiosną (a konkretniej ma to miejsce na przełomie marca i kwietnia). Następnie zebrane pędy poddaje się procesowi więdnięcia oraz suszenia na świeżym powietrzu w słońcu oraz wewnątrz budynku. Podczas suszenia zachodzi częściowe utlenienie, które zostaje przerwane procesem podgrzewania. W trakcie całego procesu produkcji pędy traktuje się bardzo ostrożnie, aby ich nie uszkodzić, ponieważ mogłoby to przyspieszyć reakcje chemiczne w nich zachodzące, a to z kolei mogłoby spowodować pogorszenie jakości herbaty. Ostatecznie herbata ma postać szarozielonych listków i pączków pokrytych białym lub srebrzystym meszkiem. Prezentuje się ona następująco:

Herbatę Pai Mu Tan najlepiej zaparzać trzykrotnie. Można przyrządzać ją na kilka sposobów. Ja wypunktuję trzy przykładowe metody i krótko je opiszę:

  1. Pierwsza metoda: listki i pączki tej herbaty w proporcji jedna łyżeczka lub półtorej łyżeczki na 150 ml wody (czyli trochę mniej niż na szklankę wody) w pierwszym parzeniu zalewamy wodą o temperaturze 90 stopni Celsjusza i zaparzamy przez 1 minutę, w drugim – również przez 1 minutę, a w trzecim parzeniu – przez 3 minuty.
  2. Drugi sposób: herbatę w tej samej proporcji, co w pierwszej metodzie, w pierwszym parzeniu zalewamy wodą o temperaturze 85 stopni Celsjusza i zaparzamy przez 3 minuty, w drugim – przez 4 minuty, a w trzecim – przez 5 minut.
  3. Trzeci sposób: herbatę w tej samej proporcji, co w pierwszej i drugiej metodzie, podczas pierwszego parzenia zalewamy wodą o temperaturze 80 stopni Celsjusza i zaparzamy przez 5 minut, w drugim parzeniu – przez 2 minuty, a w trzecim – przez 3 minuty.

Warto jednak wiedzieć, że Pai Mu Tan bardzo dobrze znosi działanie wody o różnej temperaturze oraz różną długość parzenia, więc ciężko zaparzyć ją źle. Ta cecha sprawia, że jest to herbata idealna dla początkujących miłośników herbaty, bo sprzyja wszelkim eksperymentom z jej przygotowywaniem.

Napar z Pai Mu Tan jest jednolity, ma złotawy lub zielonkawy kolor i lekko kwiatowy zapach. W smaku jest delikatny, nieco słodkawy (ale bardziej owocowy, niż trawiasty) i orzeźwiający. Picie tej herbaty to miłe doświadczenie dla zmysłów, bo ładnie wygląda, przyjemnie pachnie i dobrze smakuje. Jeżeli jesteście miłośnikami herbaty, a jeszcze nie próbowaliście Pai Mu Tan, koniecznie nadróbcie zaległości, jak tylko będziecie mieli okazję 🙂

Pozdrawiam wiosennie 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam ze wcześniej wspomnianej książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” oraz z następujących źródeł internetowych:

http://eherbata.pl/pai-mu-tan-3.html

http://czajnikowy.pl/biala-piwonia-czyli-bai-mudan-pai-mu-tan-pai-mutan/

http://czajnikowy.pl/pai-mu-tan-klasyczna-biala-herbata/

http://www.teavivre.com/info/about-white-peony-tea/

http://www.maraska.kreatorzy.net/Herbaty.aspx 

Zdrowotne właściwości herbaty

Dzisiejszy wpis będzie poruszał temat zdrowotnych właściwości herbaty. Jednak zanim przejdę do sedna, w ramach wstępu postaram się przedstawić krótko rodzaje herbaty. Otóż możemy rozróżnić pięć podstawowych rodzajów herbaty: czarna, zielona, biała, czerwona i żółta. Wszystkie pochodzą z tego samego krzewu herbacianego Camellia sinensis lub Assamica sinensis. Największa różnica między nimi tkwi w sposobie ich późniejszego przetwarzania.

Herbata czarna jest produkowana z liści, pączków liściowych i delikatnych łodyżek. W procesie produkcji przechodzi przez następujące etapy: więdnięcie, zwijanie, fermentacja oraz suszenie.

Zielona herbata powstaje ze świeżo zebranych liści, których poddaje się więdnięciu, parowaniu, zwijaniu i suszeniu.

Biała herbata powstaje z nie fermentowanych i nie zwijanych młodych pączków liściowych zebranych wyłącznie wczesną wiosną.

Czerwona herbata jest produkowana w podobny sposób, jak herbata zielona, tylko tyle, że przy zwijaniu liści zachodzi lekka fermentacja.

Żółta herbata jest produkowana w podobny sposób, jak herbata biała, z tą różnicą, że pączki poddaje się tylko krótkiemu więdnięciu lub natychmiastowemu suszeniu w cieniu lub na słabym słońcu. Nie dopuszcza się do fermentacji. Jednak w trakcie zwijania część związków ulega utlenieniu, czyli tak naprawdę zachodzi częściowa fermentacja nieenzymatyczna. Przy okazji warto wspomnieć, że żółta herbata jest rzadka (jest produkowana w małych ilościach), a przez to trudno dostępna i bardzo droga.

Jak pewnie zauważyliście, herbata zielona i biała w trakcie produkcji w ogóle nie są poddawane procesowi fermentacji, co sprawia, że napar z nich jest najzdrowszy, ponieważ wszelkie związki zawarte w herbacie nie ulegają rozkładowi w tym procesie. To przede wszystkim na tych dwóch rodzajach herbaty skupię się w dalszej części niniejszego wpisu.

Napar z zielonej i białej herbaty ma wiele zdrowotnych właściwości. Pozwólcie, że wypunktuję kilka tych najważniejszych:

  1. Dzięki zawartości flawonoidów i polifenoli napar z herbaty (szczególnie zielonej i białej) jest silnym przeciwutleniaczem, co sprawia, że opóźnia on proces starzenia się komórek w naszym ciele, zapobiega tworzeniu się nowotworów i ma działanie oczyszczające – przyspiesza eliminację toksyn z organizmu.
  2. Dzięki zawartości teaflawin i tearubigin, substancji, które absorbują tłuszcze w jelitach, nie pozwalając na ich przedostanie się do krwi, napar z herbaty poprawia trawienie i niweluje uczucie przepełnionego żołądka.
  3. Napar z herbaty (szczególnie zielonej) ma odczyn zasadowy, więc picie tego naparu chroni organizm przed zakwaszeniem.
  4. Dzięki zawartości teiny, substancji o działaniu pobudzającym, herbata poprawia koncentrację uwagi i sprawność myślenia oraz odgania zmęczenie i senność. Co ciekawe, teina z herbaty wchłania się powoli dopiero w jelitach dzięki hamującemu działaniu garbników, przez co energetyzująco-pobudzające działanie herbaty pojawia się później, ale utrzymuje się przez dłuższy czas (w przypadku kawy jest odwrotnie – kofeina z kawy jest wchłaniana już w żołądku, dzięki czemu odczuwamy pobudzające działanie kawy bardzo szybko, ale na krócej).
  5. Dzięki zawartości polifenoli i fluoru herbata ma działanie przeciwpróchnicze – blokuje dostęp bakterii do cukru, przez co zapobiega tworzeniu się próchnicy.

Oczywiście, picie naparu z pozostałych rodzajów herbaty również może mieć korzystny wpływ na zdrowie w mniejszym lub większym stopniu, pod warunkiem, że są one wysokiej jakości. To samo zresztą dotyczy zielonej i białej herbaty – im wyższa jakość, tym więcej zdrowotnych właściwości. Najwyższą jakością charakteryzują się herbaty liściaste sypane, a najniższą – herbaty ekspresowe, zwane inaczej torebkowymi. Co prawda te pierwsze herbaty są zdecydowanie droższe od tych drugich, ale wychodzę z założenia, że lepiej zapłacić więcej, ale mieć pewność, że to, co piję, na pewno będzie mi służyć. Już nie wspominam o tym, że czuć kolosalną różnicę w smaku. Przyznam się, że ja praktycznie od początku piję właściwie tylko herbatę liściastą sypaną (o czym pewnie przekonacie się w moich następnych wpisach), do czego bardzo gorąco zachęcam Was, jeżeli tylko macie taką możliwość 🙂

PS. W trakcie pisania powyższego wpisu korzystałam z następujących źródeł:

  1. Burda, Katarzyna (2012) „Espresso na zdrowie” w: dodatek do Newsweeka „Kawa i herbata” lipiec-sierpień 2012
  2. Rum, Leszek (2008) Ilustrowany leksykon herbaty, Wydawnictwo Kurpisz, Poznań.