Różne odsłony herbaty cz. 13 – Lu Shan Yun Wu

Głównym tematem dzisiejszego wpisu z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” znów będzie chińska herbata, ale tym razem nie żadna czarna ani biała, a pewna zielona, zwana Lu Shan Yun Wu.

Lu Shan Yun Wu (zwana również Cloud-Fog Green Tea lub po prostu Fog Green Tea; pozwólcie, że w dalszej części tego wpisu będę nazywać ją właśnie Fog Green Tea) to zielona herbata, którą uprawia się na górze Lu w regionie górskim Lushan położonym w prowincji Jiangxi we wschodnich Chinach (co ciekawe, podobno pierwsze krzewy herbaciane zasadzono w tym miejscu za czasów dynastii Han, czyli prawie 1800 lat temu). Góra Lu znajduje się pomiędzy rzeką Jangcy (w oryginalnej chińskiej wersji Yangtze) a jeziorem Poyang. Takie położenie blisko zbiorników wodnych sprawia, że góra Lu codziennie pokrywa się wilgotną mgłą (stąd też nazwa herbaty ;)). Dzięki stałemu dopływowi wilgoci krzewy herbaciane są dobrze nawodnione, co z kolei przekłada się na wyjątkowe walory smakowe i zdrowotne herbaty, np. na większą zawartość polifenoli i witaminy C oraz mniejszą zawartość teiny.

Jeżeli chodzi o sposób wytwarzania Fog Green Tea, to niestety niewiele znalazłam na ten temat. Jednak udało mi się ustalić parę faktów. Po pierwsze, zbiory tej herbaty mają miejsce na wiosnę (ściślej rzecz biorąc, w kwietniu), głównie w trakcie Festiwalu Qing Ming. Po drugie, z krzewów herbacianych zbiera się wyłącznie jeden pączek z jednym listkiem lub jeden pączek z dwoma listkami. Po trzecie, zebrane listki i pączki przetwarza się jeszcze tego samego dnia, m.in. poddaje się je działaniu wysokiej temperatury w specjalnych koszykach zawieszonych nad ogniem. Ostatecznie Fog Green Tea ma postać ciemnozielonych, cienkich i lekko skręconych kawałeczków. Prezentuje się ona tak, jak na zdjęciu poniżej:

Fog Green Tea - listki

Napar z tej herbaty ma żółtawo-zielonkawy kolor i nieco oleistą konsystencję. Wygląda on następująco:

Fog Green Tea - napar

Aromat naparu z Fog Green Tea jest mocno trawiasty. W smaku jest również wyraźnie słodko-trawiasty, momentami nawet trochę maślany. Gdy wypiłam pierwszego łyka tej herbaty, miałam wrażenie, że przypomina ona japońską Senchę (o której już napisałam na blogu), ale po kolejnych łykach doszłam do wniosku, że jednak nie do końca tak jest – Fog Green Tea jest zdecydowanie słodsza, niemalże całkowicie pozbawiona goryczy, a przy tym bardzo delikatna.

Jeżeli chodzi o sposób przyrządzania tej herbaty, to najlepiej zalać ją wodą o temperaturze ok. 80-85 stopni Celsjusza i parzyć przez ok. 2 minuty. Moim zdaniem przygotowana w ten sposób Fog Green Tea najlepiej pokazuje swoje słodkie oblicze ;). Warto wiedzieć, że tę herbatę można zaparzać do trzech razy, przy czym za każdym kolejnym razem dobrze jest wydłużyć trochę czas parzenia nawet o ok. minutę. Pod wpływem gorącej wody listki rozciągają się nieco, dlatego zaleca się przyrządzać tę herbatę w większym naczyniu, np. w szklanym dzbanku lub gaiwanie.

Warto również wiedzieć, że istnieje stare chińskie przysłowie, które brzmi „Yun Wu Chu Hao Cha,” co mniej więcej po polsku oznacza „tam, gdzie są chmury i mgła, musi być dobra herbata.” Wygląda na to, że to przysłowie ma swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości chociaż do pewnego stopnia, bo Fog Green Tea znajduje się na liście dziesięciu najznakomitszych chińskich herbat :).

Fog Green Tea to interesująca zielona herbata, której smak charakteryzuje się przyjemną, wyraźną słodyczą. Jednak nie przypadnie ona do gustu każdemu – polecam ją właściwie tylko miłośnikom delikatnych herbat, bo amatorzy intensywniejszych doznań smakowych mogą poczuć się mocno rozczarowani.

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://kaleidoscope.cultural-china.com/en/131Kaleidoscope311.html

http://www.teaspring.com/Lu-Shan-Yun-Wu.asp

https://www.teatrekker.com/teas/lu-shan-yun-wu

http://www.teavivre.com/lu-shan-yun-wu-green-tea/

http://birdpick.com/organic-cloud-and-fog-green-tea.html ___SID=U#.VDkzKuSEzBF

Różne odsłony herbaty cz. 12 – Lapsang Souchong

Nie wiem, czy zauważyliście, ale do tej pory nie opisałam żadnej czarnej herbaty. Nadszedł czas, aby to zmienić – głównym tematem dzisiejszego wpisu będzie pewna czarna herbata, a mianowicie Lapsang Souchong.

Lapsang Souchong (w oryginalnej wersji, czyli po chińsku Zhengshang Xiaozhong) to bardzo nietypowa czarna herbata, która pochodzi z gór Wu Yi, znajdujących się na północy chińskiej prowincji Fujian. Jest ona zwana również „wędzoną herbatą” ze względu na swój specyficzny aromat i smak (ale o tym za chwilę :)). Zresztą, sama nazwa „lapsang” znaczy „wędzona herbata”, a z kolei „souchong” odnosi się do faktu, że do produkcji tej herbaty wykorzystuje się listki, które były czwarte lub piąte w kolejności na gałązce, co w praktyce oznacza, że są one gorszej jakości.

Sposób wytwarzania tej herbaty jest bardzo ciekawy. Po zebraniu duże i grube listki przechodzą przez takie etapy produkcji, jak: poddanie działaniu dymu i suszeniu poprzez umieszczenie nad ogniskiem z aromatycznego drewna sosnowego, podgrzewanie w rondlach, zwijanie i umieszczenie w drewnianych beczkach (w których proces fermentacji ma miejsce). Następnie listki ponownie podgrzewa się, zwija się, a na koniec znów poddaje się je działaniu dymu oraz suszeniu, umieszczając je w bambusowych koszach zwanych honglong, zawieszonych na hakach nad ogniskiem. Ostatecznie herbata przybiera postać ciemnych, zwiniętych listków, które prezentują się następująco:

Lapsang Souchong - listki

Listki te charakteryzują się bardzo intensywnym, dymnym aromatem. Napar z nich ma jasnobrązowy kolor i wygląda tak, jak na zdjęciu poniżej:

Lapsang Souchong - napar

Aromat naparu z Lapsang Souchong może przywodzić na myśl różne skojarzenia – na przykład ja określiłabym go jako wędzony i dymny. Jeżeli chodzi o smak, to również jest specyficzny, kojarzący się z wędzonką lub potrawą z grilla. Połączenie czarnej herbaty z takim zapachem i smakiem daje dość osobliwą mieszankę :).

Co do sposobu przyrządzania Lapsang Souchong, to najlepiej jest zalać listki wodą o temperaturze ok. 95 stopni Celsjusza (czyli właściwie wodą tuż po zagotowaniu) i parzyć przez ok. 2,5 – 3 minuty. Wydaje mi się, że zaparzanie przez 2,5 minuty daje najlepszy efekt – wtedy herbata z jednej strony jest łagodna, ale z drugiej strony pijąc ją, możemy wyraźnie wyczuć jej specyficzny smak. Oczywiście, można spróbować wydłużyć czas parzenia, ale należy pamiętać, że im dłużej zaparzana herbata, tym bardziej cierpka i mocniejsza jest w smaku. Warto też wiedzieć, że Lapsang Souchong można zaparzać dwukrotnie, z tym, że za drugim razem napar będzie zdecydowanie słabszy, ale wciąż dość wyrazisty.

Istnieje nawet pewna legenda, która wyjaśnia, w jaki sposób powstała herbata Lapsang Souchong. Według niej w XVI w. z powodu przemarszu wojska przez góry Wu Yi rozpoczęta produkcja herbaty nie mogła być dokończona, więc producenci herbaty zaczęli martwić się, że przez to wydarzenie nie będą mogli jej sprzedać. Jednak po oddaleniu się żołnierzy wpadli oni na pomysł, który pozwolił „uratować” herbatę – ususzyli ją, podgrzewając na ogniu z drewna sosnowego, pochodzącego z pobliskich lasów. To właśnie temu zabiegowi Lapsang Souchong zawdzięcza swój specyficzny, dymny aromat i smak.

Według innej, bardziej prawdopodobnej historii powstania tej herbaty poddawanie herbaty działaniu dymu pozwalało zachować jej jakość na dłużej, co było szczególnie ważne ze względu na jej przeznaczenie na eksport do Europy i Ameryki. Niezależnie od tego, która wersja wyjaśniająca sposób powstania Lapsang Souchong jest prawdziwa, jedno jest pewne – z czasem ta herbata stała się luksusowym napojem pitym głównie przez Anglików, Francuzów, Duńczyków i Holendrów, a od 1669 r. eksportuje się ją do Europy na skalę przemysłową. Podobno sam Winston Churchill był wielkim miłośnikiem tej herbaty, bo bardzo kojarzyła mu się z ulubionymi cygarami i whiskey. Z tego powodu mówi się o Lapsang Souchong, że jest prawdziwie męską herbatą ;). Co ciekawe, sami Chińczycy nie cenią i nie piją jej, bo uważają, że produkuje się ją przede wszystkim dla zaspokojenia potrzeb konsumentów z państw zachodnich.

Obecnie Lapsang Souchong wytwarza się głównie w Chinach (ale raczej już nie w górach Wu Yi) oraz na Tajwanie. Warto wiedzieć, że na Tajwanie produkuje się nieco zmodyfikowaną wersję Lapsang Souchong zwaną Tarry Souchong, którą wędzi się w dymie z palącej się smoły sosnowej, co sprawia, że ten wariant tej herbaty charakteryzuje się silniejszym aromatem i mocniejszym smakiem.

Lapsang Souchong to wyjątkowa czarna herbata o aromacie i smaku wędzonki. Takie połączenie nie każdemu przypadnie do gustu, dlatego polecam je tylko miłośnikom wędzonek i amatorom nietypowych smaków. Lapsang Souchong można albo nie znosić albo uwielbiać (przyznam się szczerze, że ja sama nie przepadam za tą herbatą, bo nie przekonuje mnie do końca wyżej wspomniana kombinacja ;)), ale jedno jest pewne – jeżeli spróbujecie tej herbaty chociaż raz, to prędko nie zapomnicie jej specyficznego zapachu i smaku :).

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” i z następujących źródeł internetowych:

http://eherbata.pl/lapsang-souchong-954.html

http://en.wikipedia.org/wiki/Lapsang_souchong

http://www.czasnaherbate.net/lapsang-souchong-p-380.html

http://www.krainaherbaty.pl/product-pol-595-Lapsang-Souchong.html

http://czajnikowy.pl/jak-parzyc-wedzona-czarna-herbate-lapsang-souchong-historia-pochodzenie-czajnikowy-pl-25/

http://drinks.seriouseats.com/2011/09/lapsang-souchong-tea-history-how-to-brew.html

Różne odsłony herbaty cz. 8 – Baihao Yinzhen

Ostatnie trzy wpisy z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” były poświęcone trzem zielonym herbatom. Dzisiejszy wpis będzie małą odmianą, bo jego głównym tematem będzie pewna biała herbata, a konkretniej Baihao Yinzhen 🙂

Baihao Yinzhen (zwana również White Hair Silver Needle lub po prostu Silver Needle) to rzadka i bardzo ceniona, a przez to najdroższa odmiana białej herbaty. Nazwa „Baihao Yinzhen” oznacza po chińsku „srebrną igłę lub srebrne igły pokryte białym puszkiem” i nawiązuje do wyglądu herbaty. Przy okazji nazwy tej herbaty taka drobna uwaga – w dalszej części tego wpisu pozwolę sobie na pewną niekonsekwencję w stosunku do wpisu o innej białej herbacie, a konkretniej Pai Mu Tan, używając drugiej podanej przeze mnie angielskiej nazwy zamiast chińskiej, bo tak będzie mi łatwiej i wygodniej 😉

Proces produkcji Silver Needle jest bardzo podobny do metody wytwarzania Pai Mu Tan pod trzema względami. Po pierwsze, oryginalną herbatę Silver Needle wytwarza się na niewielką skalę wyłącznie w chińskiej prowincji Fujian. Po drugie, produkuje się ją z odmian krzewów herbacianych zwanych Dai Bai. Po trzecie, herbata Silver Needle przechodzi przez takie same procesy produkcji, jak Pai Mu Tan. Jedyne, co ją tak naprawdę odróżnia od tej herbaty, to to, że w skład Silver Needle wchodzą wyłącznie najmłodsze i nierozwinięte jeszcze pączki (zwane white tips), a nie tak, jak w przypadku Pai Mu Tan – jeden taki pączek wraz z dwoma listkami. Ostatecznie herbata Silver Needle ma postać zielonkawo-szarych cienkich igiełek pokrytych srebrno-białym meszkiem. Wygląda ona następująco:

Silver Needle - listki

Warto wiedzieć, że obecność wyłącznie pączków w składzie tej herbaty sprawia, że Silver Needle posiada najwięcej właściwości zdrowotnych typowych dla białych herbat.

Napar z herbaty Silver Needle ma delikatny beżowawo-złotawy kolor. Przedstawia się on następująco:

Silver Needle - napar

Aromat naparu z tej herbaty jest lekko kwiatowy. W smaku jest orzeźwiający i bardzo subtelny, z wyraźną nutą kwiatowej słodyczy. Uważam, że Silver Needle jest kwintesencją białej herbaty właśnie ze względu na niezwykłą delikatność jej smaku 😉

Jeżeli chodzi o przyrządzanie herbaty Silver Needle, to najlepiej jest zalać ją wodą o temperaturze ok. 85 stopni Celsjusza i parzyć przez ok. 2 minuty.  Moim zdaniem tak przygotowana herbata jest najlepsza i najdelikatniejsza, a dłuższe jej parzenie sprawia, że staje się nieprzyjemnie mocna. Warto wiedzieć, że Silver Needle można zaparzać wielokrotnie, nawet do dziewięciu razy.

Silver Needle to wyjątkowa biała herbata, której picie jest niezwykle przyjemnym doświadczeniem, szczególnie wiosną i latem, bo napar ten doskonale orzeźwia. Niestety, wysoka cena sprawia, że jest to herbata, którą najlepiej pić tylko na wyjątkowe okazje. Poza tym jej specyficzny smak przypadnie do gustu wyłącznie miłośnikom subtelniejszych doznań smakowych.

Pozdrawiam 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://eherbata.pl/bai-hao-yin-zhen-122.html

http://morzeherbaty.pl/2011/06/baihao-yinzhen-czyli-srebrne-igly/

http://ratetea.com/style/silver-needle/26/

http://www.allabouttea.co.uk/silver-needles

https://www.harney.com/chinese-silver-needle.html

 

Herbata kwitnąca – małe herbaciane arcydzieło

Święta Wielkanocne już coraz bliżej. W moim domu rodzinnym każde święta, niezależnie od tego, czy jest to Wielkanoc, czy Boże Narodzenie, wiążą się ściśle z pewnym herbacianym zwyczajem, a mianowicie z zaparzaniem i piciem herbaty kwitnącej. Właśnie ten rodzaj herbaty przybliżę Wam w dzisiejszym wpisie i przy okazji podzielę się z Wami moimi wrażeniami z przyrządzenia i wypróbowania jednej z takich herbat 🙂

Herbata kwitnąca, zwana również herbatą artystyczną, to herbata (głównie zielona lub biała), która najpierw jest łączona z takimi dodatkami, jak suszone kwiaty jaśminu, amarantusa, lilii, liczi, czy nagietka, a następnie ręcznie „szyta”, zwijana i suszona. Ostatecznie ma ona postać herbaciano-kwiatowej kulki. Na pierwszy rzut oka taka kulka wygląda niepozornie i raczej niezbyt ciekawie. Na przykład moja herbata kwitnąca o nazwie Wieczna Miłość (biała herbata z dodatkiem kwiatu pomarańczy) przed zaparzeniem prezentowała się następująco:

herbata kwitnąca przed zaparzeniem

Jest niezbyt zachęcająca, prawda? Mimo wszystko nie powinniśmy ulegać pierwszemu wrażeniu (które często okazuje się błędnym), bo podczas parzenia kulka pokazuje swoje prawdziwe, dość ciekawe oblicze 🙂 Pod wpływem działania gorącej wody kulka „rozkwita”, rozwijając się i tworząc kolorowy kwiat w ciągu kilku minut. Moja herbaciana kulka przeobraziła się w zielono-pomarańczowy kwiat, który wyglądał tak:

herbata kwitnąca po zaparzeniu

Napar z herbaty o nazwie Wieczna Miłość miał intensywny miodowy kolor i owocowo-kwiatowy aromat. Jego smak był bardzo ciekawym połączeniem delikatności białej herbaty ze słodyczą pomarańczy. Całość była słodkawa i orzeźwiająca 🙂

Warto wiedzieć, że herbaty kwitnące wywodzą się z Chin. Niestety, niewiele wiadomo na temat ich powstania. Najprawdopodobniej ich pierwotnym celem było zapewnienie doznań wizualno-smakowych bogatszym chińskim miłośnikom herbaty. Obecnie herbata kwitnąca jest znana i pita również w innych krajach. Jest ona produkowana na niewielką skalę jedynie w Chinach, głównie we wspomnianej we wpisie o herbacie Pai Mu Tan prowincji Fujian. Jej wytwarzaniem zajmują się wyszkoleni rzemieślnicy-artyści, którzy muszą poświęcić nawet wiele godzin pracy na stworzenie jednej kulki skomplikowanej herbaty kwitnącej. Ten pracochłonny sposób produkcji przekłada się na cenę kwitnącej herbaty – jedna kulka kosztuje kilka złotych.

Herbatę kwitnącą najlepiej przyrządzić w czterech podstawowych etapach:

  1. Przygotowanie naczynia do zaparzenia herbaty – byłoby idealnie, gdyby to było jakieś przezroczyste szklane naczynie, np. czajniczek, bo wtedy moglibyśmy podziwiać herbatę kwitnącą w całej okazałości 🙂
  2. Umieszczenie kulki w naczyniu
  3. Zaparzenie kulki – jeżeli chodzi o temperaturę wody i czas zaparzania, to można spotkać się z różnymi wersjami. Wydaje mi się, że najlepiej zalać kulkę ok. litrem wody o temperaturze ok. 80 stopni Celsjusza i zaparzać ją przez 4-5 minut.
  4. Przelanie powstałego naparu do filiżanek lub czarek

Tę samą kulkę można zaparzać trzykrotnie, ale pierwsze parzenie będzie najlepsze nie tylko pod względem wizualnym, ale również smakowym i zapachowym. Przy każdym następnym zalaniu wodą zaleca się wydłużyć nieco czas parzenia.

Herbata kwitnąca dostarcza niezwykle ciekawych doznań wizualnych i smakowo-zapachowych. To sprawia, że jest ona idealna na wyjątkowe okazje – nie tylko święta, ale również urodziny, czy rocznicę. To również bardzo fajny pomysł na prezent dla miłośnika herbaty. Gorąco polecam 🙂

Pozdrawiam i życzę wesołych, spokojnych i rodzinnych Świąt  🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam z następujących źródeł internetowych:

http://herbatniczek.wordpress.com/2014/02/14/herbata-dla-oka-kilka-slow-o-artystycznych-herbatach-kwitnacych/

http://slubnaherbata.blogspot.com/2014/01/kwiat-miosci.html

http://uwielbiamherbate.pl/kwitnace/zielone/wieczna-milosc.html

http://uwielbiamherbate.pl/

Różne odsłony herbaty cz. 4 – Pai Mu Tan

Pierwsze trzy wpisy z cyklu pt. „Różne odsłony herbaty” były poświęcone wyłącznie zielonym herbatom. Nadszedł czas na małą odmianę 🙂 Tym razem głównym tematem wpisu będzie pewna biała herbata, a mianowicie Pai Mu Tan.

Pai Mu Tan (zwana również Pai Mutan, Bai Mu Dan lub White Peony) to, obok Silver Dragon i Silver Needle, jedna z trzech najlepszych i najbardziej znanych odmian białej herbaty. Nazwa „Pai Mu Tan” po chińsku oznacza „białą piwonię” i najprawdopodobniej nawiązuje do kształtu herbaty, przypominającego kwiat piwonii.

Proces produkcji tej herbaty jest unikatowy pod kilkoma względami. Pai Mu Tan wytwarza się na niewielką skalę wyłącznie w prowincji Fujian (można spotkać się także z dwoma innymi wariantami tej nazwy: Fukien oraz Foukien), położonej w południowo-wschodnich Chinach nad Cieśniną Tajwańską. Region ten słynie przede wszystkim z tego, że jest głównym producentem białej herbaty, a w przypadku niektórych białych herbat, takich jak właśnie Pai Mu Tan – jedynym wytwórcą na świecie.

Co więcej, Pai Mu Tan produkuje się tylko z odmian krzewów herbacianych zwanych Dai Bai. Na wschodzie prowincji Fujian wykorzystuje się odmianę zwaną Fuding Dai Bai, a na północy – Zhenghe Dai Bai.

Sam proces produkcji wygląda następująco: pędy tej herbaty, które składają się z jednego pączka oraz dwóch listków, zrywa się, zanim pączki otworzą się, czyli jedynie wczesną wiosną (a konkretniej ma to miejsce na przełomie marca i kwietnia). Następnie zebrane pędy poddaje się procesowi więdnięcia oraz suszenia na świeżym powietrzu w słońcu oraz wewnątrz budynku. Podczas suszenia zachodzi częściowe utlenienie, które zostaje przerwane procesem podgrzewania. W trakcie całego procesu produkcji pędy traktuje się bardzo ostrożnie, aby ich nie uszkodzić, ponieważ mogłoby to przyspieszyć reakcje chemiczne w nich zachodzące, a to z kolei mogłoby spowodować pogorszenie jakości herbaty. Ostatecznie herbata ma postać szarozielonych listków i pączków pokrytych białym lub srebrzystym meszkiem. Prezentuje się ona następująco:

Herbatę Pai Mu Tan najlepiej zaparzać trzykrotnie. Można przyrządzać ją na kilka sposobów. Ja wypunktuję trzy przykładowe metody i krótko je opiszę:

  1. Pierwsza metoda: listki i pączki tej herbaty w proporcji jedna łyżeczka lub półtorej łyżeczki na 150 ml wody (czyli trochę mniej niż na szklankę wody) w pierwszym parzeniu zalewamy wodą o temperaturze 90 stopni Celsjusza i zaparzamy przez 1 minutę, w drugim – również przez 1 minutę, a w trzecim parzeniu – przez 3 minuty.
  2. Drugi sposób: herbatę w tej samej proporcji, co w pierwszej metodzie, w pierwszym parzeniu zalewamy wodą o temperaturze 85 stopni Celsjusza i zaparzamy przez 3 minuty, w drugim – przez 4 minuty, a w trzecim – przez 5 minut.
  3. Trzeci sposób: herbatę w tej samej proporcji, co w pierwszej i drugiej metodzie, podczas pierwszego parzenia zalewamy wodą o temperaturze 80 stopni Celsjusza i zaparzamy przez 5 minut, w drugim parzeniu – przez 2 minuty, a w trzecim – przez 3 minuty.

Warto jednak wiedzieć, że Pai Mu Tan bardzo dobrze znosi działanie wody o różnej temperaturze oraz różną długość parzenia, więc ciężko zaparzyć ją źle. Ta cecha sprawia, że jest to herbata idealna dla początkujących miłośników herbaty, bo sprzyja wszelkim eksperymentom z jej przygotowywaniem.

Napar z Pai Mu Tan jest jednolity, ma złotawy lub zielonkawy kolor i lekko kwiatowy zapach. W smaku jest delikatny, nieco słodkawy (ale bardziej owocowy, niż trawiasty) i orzeźwiający. Picie tej herbaty to miłe doświadczenie dla zmysłów, bo ładnie wygląda, przyjemnie pachnie i dobrze smakuje. Jeżeli jesteście miłośnikami herbaty, a jeszcze nie próbowaliście Pai Mu Tan, koniecznie nadróbcie zaległości, jak tylko będziecie mieli okazję 🙂

Pozdrawiam wiosennie 🙂

PS. Przy przygotowywaniu wpisu korzystałam ze wcześniej wspomnianej książki Leszka Ruma pt. „Ilustrowany leksykon herbaty” oraz z następujących źródeł internetowych:

http://eherbata.pl/pai-mu-tan-3.html

http://czajnikowy.pl/biala-piwonia-czyli-bai-mudan-pai-mu-tan-pai-mutan/

http://czajnikowy.pl/pai-mu-tan-klasyczna-biala-herbata/

http://www.teavivre.com/info/about-white-peony-tea/

http://www.maraska.kreatorzy.net/Herbaty.aspx